O tak.
Ale na pewno zadałaś sobie pytanie: czemu ostatnia kwestia jest identyczna z tą z początku tekstu.
Co do Kosika, to przymierzam się zarówno do "Kameleona", jak i do "Marsa".
Dzięki za polecenie.
Ale na pewno zadałaś sobie pytanie: czemu ostatnia kwestia jest identyczna z tą z początku tekstu.
Niezupełnie. To typowy zabieg dla pętli i "nietylkosnów" i innych złudzeń. W pewien sposób spodziewałam się, że skoro obudził się w tym samym momencie, to i kwestia będzie ta sama. Chyba też dlatego zakończenie mnie rozczarowało - bo tekstów kończących się w podobny (albo nawet identyczny) sposób było już wiele, a bez tego ostatniego fragmentu tekst zyskiwałby na oryginalności.
Ale - czepiam się i narzekam trochę na siłę (i by mieć wodę na młyn dyskusji), bo w końcu opowiadanie mi się bardzo podobało. Chętnie jednak się dowiem, jaki w rzeczywistości był zamysł autora .
BMW napisał/a:
Co do Kosika, to przymierzam się zarówno do "Kameleona", jak i do "Marsa".
Poleciłabym raczej "Verticala" zamiast "Marsa" - nie spodobał mi się aż tak, ale z drugiej strony czytałam go już po trylogii marsjańskiej Robinsona, więc to mogło wpłynąć na odbiór.
Chętnie jednak się dowiem, jaki w rzeczywistości był zamysł autora
Zrezygnowałem z końcowej sceny, w której komputer miasta nawiązuje łączność z komputerem statku (jako chciejstwo autorskie). Dalej miało być wyłożone, że sen Lindmana to projekcja wyreżyserowana przez maszynerię kompleksu. Cel - ostrzeżenie przed tym, co załoga spotka już na miejscu.
Tyle że taki koniec wydał mi się zbyt "łopatologiczny". Ale chcąc poszerzyć możliwości odbioru tekstu przez czytelnika, chyba jednak trochę przekombinowałem. Powinienem raczej postawić na jednoznaczność interpretacji.
Zdecydowanie dobrze, że zrezygnowałeś - w moim odczuciu to byłaby jeszcze gorsza klisza. Ale - mi się ostatnia scena nie podobała, więc będę się upierała przy swoim .
Czyżby powodem jest mniejszy niż zakładali zysk z poprzednich antologii? Nie chcą ryzykować?
Nie mam pojęcia. Może to, może kłopoty finansowe, o których swego czasu plotkowano. Chcę wierzyć, że to tylko poślizg .
Swoją drogą znalazłam właśnie w internecie, na stronie - bodajże - zinu internetowego listę "Stories We've Seen Too Often" z wypunktowaniem wszystkich możliwych kliszy fabularnych. Twoje opowiadanie, przez zakończenie, łapie się do punktu 4a ;P. (tak, to sugestia, że negocjacji by nie było "ja wiem lepiej" )
Swoją drogą, tak mi się kojarzy - czy opowiadanie opublikowane w Fahrenheicie nie miało podobnej końcówki?
Swoją drogą, tak mi się kojarzy - czy opowiadanie opublikowane w Fahrenheicie nie miało podobnej końcówki?
Chodzi o "Odruch bezwarunkowy"?
Tak, pamiętam, że też miałaś inną koncepcję zakończenia.
Zdaje się, że lubimy kończyć na zdecydowanie odmienne sposoby.
"Zanim obudzi się dzień"
Doza Magazyn kulturalno-literacki #1
To była naprawdę świetna doza fikcji Pochłonąłem ją błyskawicznie. Wybór głównego bohatera, odnośnie charakteru pomsty, odrobinkę mnie zaskoczył, ale nie odebrał przyjemności z lektury.
Wybór głównego bohatera, odnośnie charakteru pomsty, odrobinkę mnie zaskoczył,
Wiem, wiem. Spodziewałeś się pewnie poszatkowania Bejala. Ja także dość poważnie zastanawiałem się nad taką wersją, ale przypomniałem sobie podchody na poligonie i to przeważyło. Non stop czujność, non stop obawa, czy przeciwnik czai się gdzieś obok. A wiesz, że na pewno zaatakuje.
Dzięki za recenzję.
I masz rację. Spodziewałem się standardowego rozwiązania. Co nie oznacza wcale, że to, które wybrał główny bohater było złe. Tak sobie jedynie myślę, czy na dłuższą metę się sprawdzi i po jak długim czasie schwarzcharakter uzna, że nic mu się jednak nie stanie. Bo taka kara koniec końców musi jednak dobiec końca, by mogła być karą, nie ułaskawieniem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum