Ja muszę Cię jedynie ostrzec Bogdanie, że jak czytelnik zamknie oboje oczu, to będzie miał spore trudności z przeczytaniem Twoich następnych opowiadań
Co do samej treści (bez)błędnego rycerza, myślę że jest to nawet przyjemne opowiadanko, ale niezbyt porywające... po prostu przeciętne – bez niczego co ciągnęłoby je w dół, ale też bez elementów, które warto zapamiętać.
"a teraz leżał w pogiętej i zakurzonej zbroi" - wiem, że to szczegół, ale ta zbroja strasznie szybko się zakurzyła
Co do drugiego miecza myślę, że się czepiasz straszliwie Aaricio. Nie jestem znawcą, ale wydaje mi się, że rycerza walcząc na miecze nie zsiadali z konia. A miecz mógł złamać się nie tylko dla tego że był źle wykonany... bla bla bla – ta dyskusja o zapasowym mieczu nie ma absolutnie żadnego sensu.
_________________ Hakuna-matata!
Poziom: 23 HP
2%
24/1225
MP
100%
585/585
EXP
93%
61/65
aaricia [Usunięty]
Wysłany: 2005-07-17, 15:52
AXH napisał/a:
Co do drugiego miecza myślę, że się czepiasz straszliwie Aaricio. Nie jestem znawcą, ale wydaje mi się, że rycerza walcząc na miecze nie zsiadali z konia. A miecz mógł złamać się nie tylko dla tego że był źle wykonany... bla bla bla – ta dyskusja o zapasowym mieczu nie ma absolutnie żadnego sensu.
Dlatego już zaprzestałam tych przemądrzałych praktyk poszukiwania sensu w owej sprawie...;)
Irluna [Usunięty]
Wysłany: 2005-07-18, 19:17
"(bez)błedny rycerz" w sumie mi się podobał. Fajne połączenie starych motywów rycerskich z nowoczesną technologią , ogólnie oceniam je jako dobre.
Kawał dobrego s-f, o ile może tak powiedzieć ignorantka. Jest kilka literówek, ale od strony technicznej całkiem dobrze. Nie mam się do czego przyczepić. Podobało mi się.
Dzięki, Lil.
Jeżeli przebrnęłaś przez "Ekspiację ...", to moje nowe opowiadanie wyda Ci się pewnie krótką historyjką. Bo mam nadzieję, że także i dla niego znajdziesz trochę czasu.
Pozdrawiam.
BMW
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-08-01, 15:41
(bez)błędny rycerz
Ciekawe. Ze mnie rozbawilo, nie powiem, momentami bylo niemal smutne, ale mi sie podoba to polaczenie fantasy z SF (jesli moge tak to odbierac). Przypomina mi to odrobine (naprawde tylk0 odrobine) pewne opowiadankia Lema o rozmaitych krolach i ksiezniczkach, tyle ze tam bylo wiecej nawiazan do techniki i nauki. Ale wyszlo Ci to opowiadanie calkiem niezle.
[ Dodano: 01-08-2005 ] "Sprzężenie zwrotne"
Od razu napisze, ze opowiadanie bylo niezle, nawet calkiem niezle, ale (pomijajac fakt skomplikowanej logicznie zonglerki czasoprzestrzenia i przyczynowoscia zdarzen) , jedna rzecz mnie nie przekonala. Zgrzyt pojawia sie moim zdaniem w ostatnim akapicie, gdzie bohater mowi, iz dzieki Hagenowi wie, ze istnieje zycie po smierci i mozliwy jest powrot z zaswiatow, i uznaje, ze bedzie sie staral wrocic zycie Isabell. OK, pieknie, ale po pierwsze, skoro bohater ma dowod na istnienie czegos po smierci, i co wiecej, wie, ze osoby zmarle moga pokazywac sie na Ziemi a nawet przybierac postac cielesna, to po jakiego grzyba ma przywracac ukochana do zycia? Nie byloby bardziej naturalne, gdyby zwyczajnie c i e s z y l sie na mysl o rychlym spotkaniu w zaswiatach? Zalozmy, ze cofnie czas i pomoze zonie uniknac katastrofy, ale wowczas on sam bedzie juz tylko poslancem i nie bedzie z nia jako jej zywy malzonek. Po co mialby przywracac jej zycie, by mogla zrodzic dzieci? Alez juz je urodzila. By mogla poslubic innego - bez sensu, zwazywszy na to, ze tak badzo sie kochali. Czy mialby wrocic jej zycie, by zyla dlaje bez niego, a moze chcial najpierw cofnac czas i uratowac Isabell, a potem na powrot stac sie zywym czlowiekiem i zyc z nia dalej - ale chyba nie o to mialo chodzic. Dlatego, choc sam text swietny, powinien skonczyc sie moim zdaniem na kwestii: 'Sprzężenie zwrotne, pomiędzy mną a Hagenem, zakończyło się powodzeniem.' Wiem, ze sie czepiam szczegolow, ale lubie pisac szczerze co mysle
Poziom: 19 HP
1%
7/798
MP
100%
381/381
EXP
14%
7/49
Panna Nikt [Usunięty]
Wysłany: 2005-08-01, 19:33
"(bez)błędny rycerz"
Już pierwsze zdanie sugeruje, iż owy text pozbawiony jest jakiejkolwiek dozy homoru. Co więcej zasady interpunkcji można by powiedzieć zostały zignorowane, a baczne oko czytelnika aż woła o pomste! Tekst przez ową interpunkcję czyta się wręcz trudno. Dodatkowo, na co chyba żadne z was nie zwróciło uwagi, pojawia się określenie "MENDLA". Niestety, nie udało mi się ustalić jakaż to liczba kryje się pod tą malowniczą nazwą. Widać mamy tu do czynienia z fantazją autora.
Autor pisze opowiadanie jakby na szybkiego, nie zastanawiajac się nad konsekwencjami, jakby każde zdanie było niczym głowa smoka, żyje sobie oddzielnie od reszty. Brak jakiejkolwiek konsekwencji zabija śladowe ilości humoru. Tekst banalny, wcale nie śmieszy.
Moja rada dla Ciebie, Bogdan: Czytaj "gotowy" już tekst zanim zdecydujesz go opublikować. I na Boga przestrzegaj zasad interpunkcji!! To, gdzie postawisz przecinek ma znaczenie. I może poważnie zmienić sens zdania.
Dodatkowo, na co chyba żadne z was nie zwróciło uwagi, pojawia się określenie "MENDLA". Niestety, nie udało mi się ustalić jakaż to liczba kryje się pod tą malowniczą nazwą.
Proponuję zajrzeć do słownika Zbyt długo nie ustalałaś i w dodatku chyba sama z sobą, bo mendel znajduje się zarówno w słowniku języka polskiego, słowniku wyrazów obcych i encyklopedi, polecam przeglądarkę Opera – która umożliwi szybki dostęp do wiedzy zgromadzonej przez PWN
Aby nie przemęczać koleżanki recenzentki, którą brak przecinków nazbyt wyczerpał, przytoczę cytat ze słownika PWN:
Słownik PWN napisał/a:
1. «zwyczajowa miara liczbowa (stosowana zwłaszcza na wsi), piętnaście sztuk, czwarta część kopy»
Kupić mendel jaj.
2. «piętnaście (czasem dwanaście lub dziesięć) snopów zboża, ustawionych razem na polu»
Składać żyto w mendle.
Poziom: 23 HP
2%
24/1225
MP
100%
585/585
EXP
93%
61/65
aaricia [Usunięty]
Wysłany: 2005-08-01, 20:58
Nie chcę być uszczypliwa, ale droga Panno Nikt - skoro pochodzisz z miejsca, które nie istnieje, połącz 'zet' w Twoim miejscu zamieszkania ze słowem 'nikąd'
I prosiłabym o 'luźniejsze' potraktowanie funkcji bycia recenzentem... na FZ znajduje się o wiele więcej opowiadań, które wołają o poważną pomstę do nieba.
Dzięki wszystkim za zabranie głosu w sprawie jakości "(bez)błędnego rycerza".
Dzięki, AXH, za uświadomienie Pannie Nikt wartości liczbowej mendla. Uprzedziłeś mnie z tym zajrzeniem do Słownika PWN.
Teraz wyjaśnienie dla Julii_31415.
Ponieważ nie wiadomo w jakiej formie istnieje życie w zaświatach, Jacek zakłada, że lepiej jest mieć żonę z "krwi i kości", niż ryzykować spotkanie (o ile takowe jest możliwe) gdzieś tam, w innym czasie, w innej przestrzeni... Dlatego wierzy, że uda mu się cofnąć w czasie i uratowac żonę, ale to cofnięcie będzie miało wszystkie cechy "istnienia równoległego". W tym samym czasie trwają dwie wersje tej samej osoby. Przy czym "czasowy gość", po wypełnieniu misji, opuszcza czasoprzestrzeń, pozostawiając ją tylko dla prawdziwego Jacka.
No i tak to mniej więcej miało wyglądać w moim zamyśle.
Raz jeszcze pozdrawiam wszystkich recenzentów.
BMW
Och dajcie Wy spokój Pannie, to wszak jej subiektywne zdanie i po to jest recenzjon. Co faktu nie zmienia, że opowiadanie Bogdana dało się czytać mimo owej interpunkcji. Panna Nikt nie potrafi się jeszcze sensownie czepiać
Poziom: 32 HP
5%
137/2753
MP
100%
1314/1314
EXP
95%
106/111
Panna Nikt [Usunięty]
Wysłany: 2005-08-02, 10:20
Dzięki AHX, a taką rzecz jak encyklopedia posiadam; niestety ani wzmianki tam nie znalazłam. Lilith, ja sie nie czepiam. Ja mówię wprost co mi nei pasuje [do Ciebie to też jest skierowane Aaricio]
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-08-02, 11:25
OK. wyjasnienie zrozumiane - teraz lepiej wiem o co chodzilo w opowiadaniu. Z tym ze nadal pozostaje dla mnie problem, w jaki sposob bohater mialby istniec niejako podwojnie - jako rzeczywisty facet i jako ow duch z innych wymiarow. Gdzie mieszkalaby swiadomosc, czy podzielilaby sie jakos na obie istoty, a moze po uratowaniu zony ow 'duch' zjednoczylby sie calkowicie z bohaterem zywym? Nie czepiam sie juz teraz, a jedynie zastanawiam. Bo to jest podjecie trudnego tematu, takie manipulacje przyczynowoscia. Podobnie jak w opowiadaniach o podrozowaniu w czasie.
Co do Panny Nikt - mam ochote napisac 'no comments', ale to by bylo nieco za malo. Mam dziwne wrazenie ze Panna Nikt zarejestrowala sie jedynie po to, by natychmiast przeskoczyc do watku Bogdana w recenzjonie i napisac zjadliwa recenzje celem zrobienia na sile przykrosci autorowi. Niby fajnie ze ludzie pisza recenzje ale... cos mi tu nie gra. Oczywiscie jesli sie myle to przepraszam. I jeszcze jedno:
Panna Nikt napisał/a:
Dzięki AHX, a taką rzecz jak encyklopedia posiadam; niestety ani wzmianki tam nie znalazłam
Ja zanim bym napisala ze ktos napisal w tekscie nieistniejace slowo, bym sprawdzila w trzech zrodlach, nie jednym. Ale to kwestia podejscia.
Lilith, ja sie nie czepiam. Ja mówię wprost co mi nei pasuje
Wydaje mi się, że chodzi o formę tego "mówienia". Wypowiedziałaś się w taki sposób (przynajmniej ja to tak odebrałam, inni chyba też, sądząc po rekacji), jakby skandalem było, że interpunkcja kuleje, a autor był bezczelny, publikując podobny "chłam". Wybacz, taka była wymowa (zwłaszcza w przypadku, gdy ostro skomentowałaś również mendle - w pewien sposób autor nie odpowiada za Twoją niewiedzę, a Ty skrytykowałaś, nawet nie sprawdziwszy, czy coś takiego istnieje).
Podobnie ostra wypowiedź razi, gdyż osoba w tak "gwałtowny" sposób wytykająca komuś interpunkcję, sama ma problemy z ortografią (vide: Twój post w temacie "Kwiatuszki RPG" i - na co zwróciła uwagę Aaricia - "znikąd").
Recenzjon jest od czepiania się - ale można czepiać się kulturalnie lub chociaż z klasą. Rozumiałabym święte oburzenie, gdyby opowiadanie fatalnie, niechlujnie i z błędami ortograficznymi, a autor skwitowałby wszystko "odczepcie się, bo mam dys-lenistwo, a tak w ogóle to się spieszyłem, żeby przepisać, więc o co chodzi?" (lub czymś równie absurdalnym) - mnie też by wtedy szlag trafił. Jednak traktowanie w ten sposób autora, którego największą przewiną jest interpunkcja...
Niniejszym przepraszam Bogada za offtopic, ale uważam, że pewne rzeczy warto wyjaśnić do końca.
Opowiadanie przeczytałam, ale skomentuję przy innej okazji, bo znajdzie się trochę uwag technicznych (nawiasem mówiąc - mam wrażenie, że uległeś jakiejś manii przecinków: wszystkie "złe" są nadprogramowe ).
Poziom: 33 HP
5%
149/2982
MP
100%
1424/1424
EXP
43%
51/117
Panna Nikt [Usunięty]
Wysłany: 2005-08-02, 14:02
Tak nawiasem mówiąc, to słownik wyrazów obcych pana Kopalińskiego również nie jest mi obcy
aaricia [Usunięty]
Wysłany: 2005-08-02, 14:34
Kończąc już temat nieszczęsnego 'mendla' - była kiedyś taka lektura w podstawówce: 'Mendel gdański', o ile mnie pamięć nie myli - Konopnickiej. Tutaj już nie chodzi o słownikowe regułki, jedynie o pewne obycie. Cóż, każdemu się zdarza. Recenzuj dalej, Panno Nikt.
Ale się dyskusja zrobiła. Ho, ho, ho...
Mam propozycję. Nie absorbujcie już więcej Panny Nikt, dajcie jej czas na napisanie opowiadania, w którym zaprezentuje wszystkie swoje walory literackie. Prawda, Panno Znikąd?
Wyjaśnienie dla Julii_31415.
Zakładam, że każdy z tych dwóch obiektów istniejących w jednoczesnej czasoprzestrzeni, posiada własną świadomość. Każdy może funkcjonować indywidualnie. Tyle że "Jacek-gość" jest trochę bardziej "świadomy" sytuacji, w jakiej znajdują się obydwa obiekty. Problem pojawiłby sie wtedy, gdyby doszło fizycznego kontaktu w/w ciał. Ale to temat na oddzielne, bardziej rozbudowane opowiadanie. Poza tym "Sprzężenie ..." to s-f, więc niech w nim będzie trochę tego "f".
Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.
P.S.
Darujecie mi te przecinki?
BMW.
No, no, no. Trafiło mi się coś zupełnie innego, niż Twoje dotychczasowe opowiadania. Masz coś takiego w Twoim stylu, co wciąga czytelnika i rzuca go w świat przez Ciebie wykreowany. Jak do tej pory jest to Twoje najlepsze opowiadanie. Zasługuje na nominacje i z mojej strony na pewno ją dostanie.
Wiek: 36 Dołączył: 23 Mar 2005 Posty: 12 Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 2005-08-16, 18:54
ONYX
Muszę przyznać, że tekst całkiem przyjemny i sprawnie napisany. Skomplikowane dworskie intrygi tworzą klimat kojarzący się z "Diuną", a cykl ten bardzo lubię. Co do samej fabuły to nie rozumiem kilku rzeczy:
1. Dlaczego syn władcy pewien przejęcia tronu planuje podstępne morderstwo ojca. Tylko dlatego, że kilka razy przychylniej spojrzał na jego siostrę? No chyba, że podjął tę decyzję dopiero po tym, jak się dowiedział o planach oddania władzy ministrowi, ale z lektury trudno to wywnioskować.
2. Trudna dla mnie do rozszyfrowania jest rola Vlore. Kobieta coś najwyraźniej kombinuje, wplątana jest w jakąś intrygę, której chyba sama nie rozumie. Zbyt to zagmatwane jak na opowiadanie.
Generalnie mi się podobało, motyw z przemianą do zaakceptowania, przyjemna lektura, tylko tych intryg trochę za dużo jak na jeden tekst. Aż trudno uwierzyć, że każdy pod każdym kopie dołki. Chociaż może się mylę i na dworach tak właśnie jest. Jeśli tak, to chcę być chłopem.
Ukłony dla Lil i dla Hektoresa.
Bardzo mnie cieszy fakt, że się podobało.
Wyjaśnienie dla Hektoresa.
Musiałeś pominąć pewien fragment tekstu.
"-Każdy z nas musi coś poświęcić.- Him Murez zatrzymał się nagle. - Nie będziesz Władcą – oświadczył. "
I dopiero potem Hacen podejmuje decyzję o zabójstwie ojca.
Miałen nadzieję, że akurat to jest dość czytelne, w porównaniu z innymi sprawami.
Co do Vlore. Jest ona jedynie marionetką w rękach Levena i Luknara. Prawdziwa jej rola (według mojego założenia) ogranicza się jedynie do skrystalizowania decyzji Avedona o wykonaniu misji, kiedy ten zaczyna się wahać, co jest przedmiotem troski ze strony Luknara. I tyle. Nie miałem zamiaru wplątywać Vlore w jakąś głębszą rozgrywkę, ani ona sama też w nic nie gra.
Pozdrawiam recenzentów.
BMW
Liczyłem na troszkę więcej, a dostałem przeciętne opowiadanko, które co prawda czyta się miło, ale nie jest tym, ktore zapamiętam na dłużej. Szkoda. Ale wiem po sobie, że czasem dobry pomysł rozmywa się w trakcie pisania. Takie teksty jednak są potrzebne samemu autorowi, żeby z wprawy nie wyjść, a i nie zostać zapomnianym. A w kwestii mendla... To już dziś w podstawówkach nie uczą liczyć na kopy i mendle? Szkoda
Sprzeżenie zwrotne.
Dużo lepszy tekst. Zabawy czasem są już tak wyeksploatowane, że sądziłem, iż trafiam na kolejne opowiadanko traktujące o paradoksach. Miło więc jestem zaskoczony, iż tym razem dostałem odrobinę zdarzeń paranormalnych. Nie będę się czepiał zakończenia, bo uważam, że bohater działał wedle własnego rozumu. Prawie wszyscy ludzie wierzą w życie po śmierci, a jednak gdy umrze ktoś bliski panuje rozpacz.
Zarzucić mogę jedynie pośpiech z jakim toczy się akcja. Początek jest wolny, a potem nastepuje przyspieszenie. O ile jeszcze można poczuć bohatera, to już jego żona jest mało wyrazista. Scena podrywu też jest przedstawiona zbyt ogólnikowo i czuję się lekką ściemę Generalnie nie było źle, ale z pewnością tekst jest troszkę niedopracowany. Pomysł jednak dobry, styl sam w sobie dobry, więc chętnie będę czytał inne Twoje kawałki, bo potencjał masz.
_________________ Jeśli otrzymasz coś za darmo - zastanów się
Ile naprawdę przyjdzie Ci za to zapłacić...
Dzięki, Djas.
'(bez)błędny rycerz" jest rzeczywiście słabszym tekstem, bo generalnie fantazy nie jest mi tak bliskie jak s-f . Więc mam trochę kłopotu z wykreowaniem odpowiedniego świata.
Powyższe teksty powstały mniej więcej w jednym czasie, dość dawno temu. Ich modyfikacja wyszła tak jak widzisz.
Szybkość akcji w "Sprzężeniu ..." podyktowana była założeniem, że nie napiszę czegoś, co będzie się ciągnęło. A że bazowy tekst również nie był zbyt obszerny, efekt znasz.
Scena podrywania - zobacz odpowiedź, jakiej udzieliłem już wcześniej AXH.
Raz jeszcze dzięki za recenzję.
Pozdrawiam.
BMW
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-08-21, 13:06
ONYX
Czytało się całkiem przyjemnie, ale nie jestem do końca zachwycona. Jak już zauważono, klimat opowiadania przywodzi na myśl "Diunę" (wielkie ukłony dla Herberta), ale jest wielka różnica. Diuna jest wspaniała, bowiem opisuje wiele rzeczy naraz. Z jednej strony dworskie intrygi, z drugiej ekologia pustynnej p;anety, dalej polityka, dalej relacje damsko - męskie, do tego religia, manipulacja ludźmi, zagrożenia bycie nadczowiekiem, filozofia, do tego odrobina czystego SF - WSZYSTKO. I dlatego cykl "Diuna" jest genialny. Tobie się udało napisać coś przyjemnego co klimatem i stylem przywodzi na myśl tę genialność (czy ogólnie: dobrą jakoś dowolnego SF) ale zabrakło większego zróżnicowania merytorycznego. U ciebie jest w zasadzie tylko zbiór intryg dworskich, opis ciekawego święta, kilka nieźle zarysowanych postaci i kompletnie nieprzekonywujący wątek "przemiany", która nie jest ani dobrze opisana, ani w zadowalający sposób wyjaśniona. Mimo to dobre opowiadanie, tylko za mało rozbudowane o inne wątki. Pozostawia uczucie niesytu.
SPRZĘŻENIE ZWROTNE - SCENA PODRYWU CD
Twoj wyjaśnienie (kilka postów temu) mnie nie satysfakcjonuje
A tak całkiem serio, to tego typu narracja opisowa, gdzie az się prosi o dialogi świadczy w oczach czytelnika o zbywaniu go. Ostatnio mnie się za to oberwało, więc też sobie poużywam i będę się czepiał
_________________ Jeśli otrzymasz coś za darmo - zastanów się
Ile naprawdę przyjdzie Ci za to zapłacić...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum