Jedyne co trochę mnie zaniepokoiło pod koniec to sprawa cokołu po pomniku. Już mi się wydawało, że dzieczynka stanie na nim powracając do postaci rzeźby - a tu ten motyw z ptaszkiem. Trochę to wygląda jak zabawa intuicją czytelnika - nie wiem, na ile to zabieg celowy, a na ile moja nadinterpretacja. Ale to nie psuje w zasadzie całości.
Hmmm.... Przyznam, że nie wpadłabym na to, że dziewczynka może stać się rzeźbą. Pusty cokół dlatego, że trzeba gdzieś położyć futerał - a nie na mokrych liściach przecież .
Proponuję, żebyś jeszcze raz przeczytała fragment spotkania Irminy i Muzyka. Bo jest drobiazg, który umyka przy pierwszym czytaniu.
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2004-12-22, 16:01
No tak to już teraz jasne.
A zresztą już wiem jak to było z tym cokołem: jako dziecko czytałam książkę "Marry Poppins" gdzie właśnie pomnik ożył i zszedł z cokołu a pod koniec dnia musiał nań wrócić, i to wspomnienie jakoś nałożyło mi się przy czytaniu "Jesiennej melodii". Bo tak normalnie to chyba nic faktycznie nie wskazuje na to by dziewczynka miała być pomnikiem
A co tu dużo pisać? Opowiadanie zabujczo szybko się czyta. Wciąga niemiłosiernie. Jestem pod wrażeniem. Jeden minus to lekka nutka pesymizmu. Ale tylko to. Bezbłednie napisane. Żadnych literówek. Normalnie cud, miód. Nawet niewiem po co to pisze bo niema do czego się przyczepić. A może bede nominował właśnie to? Jeszcze troche czasu jest Pożyjemy zobaczymy.
_________________ Za linią wroga są tylko dwie rzeczy, którym możesz ufac. Swojej broni i swojemu Bogu.
Moje zachowanie jest ludzkie, tak ludzkie, że wręcz krasnoludzkie.
Mam syna, na imię mu "Odwet"!
Khem khem... Yoshi, czy mi się wydaje, czy "Śniegu" jeszcze nie ma w FZ? Niemniej jednak - dziękuję za recenzję . Co do "nutki pesymizmu" - cóż, znalazłam osobę, która stwierdziła, że zakończenie jest na swój sposób optymistyczne. I zgodzę się z nią, że opowiadanie można tak odczytywać.
Opowiadanie pisane trochę "na zamówienie" - pomysł miałam już od dawna, ale dopiero prośba o świąteczną baśń sprawiła, że go zapisałam.
Zgadza się tego opowiadania jeszcze niema jednakże jako ten, który będzie robił aktualizacje zamieżam przeczytać wszystkie opowiadania, które w niej umieszcze (w myśl nowej tradycji aktualizacji ) Zgadzam się co do stwierdzenia, że zakończenie jest na swój sposób otymistyczne, mimo iż... wiadomo po co pisać, może ktoś czyta te wątki sam dla siebie, żeby wiedzieć co przeczytać i dlatego nie dopowiem zdania, ale oboje wiemy o co chodzi
"Defende nos"
To opowiadanie również robi duże wrażenie. Myślałem, że bede mógł się do czegoś przyczepić, ale z tego co widze to w Twoich opowiadaniach chyba niema do czego. Jedyne to to, że ciekawi mnie co znaczy to co jest powiedziane po łacinie I tak jak w poprzedniej recenzji. Nic tylko nominować
_________________ Za linią wroga są tylko dwie rzeczy, którym możesz ufac. Swojej broni i swojemu Bogu.
Moje zachowanie jest ludzkie, tak ludzkie, że wręcz krasnoludzkie.
Mam syna, na imię mu "Odwet"!
wiadomo po co pisać, może ktoś czyta te wątki sam dla siebie, żeby wiedzieć co przeczytać i dlatego nie dopowiem zdania, ale oboje wiemy o co chodzi
Fakt. Nie lubię spoilowania, więc sama też nie napisałam, choć mimo wszystko, opowiadanie ma chyba przewidywalne zakończenie.
yoshi_1 napisał/a:
"Defende nos"
To opowiadanie również robi duże wrażenie. Myślałem, że bede mógł się do czegoś przyczepić, ale z tego co widze to w Twoich opowiadaniach chyba niema do czego.
Heh, ja bym się do wielu rzeczy przyczepiła . Ale to już mój wrodzony perfekcjonizm .
yoshi_1 napisał/a:
Jedyne to to, że ciekawi mnie co znaczy to co jest powiedziane po łacinie
To "egzorcyzm prywatny", modlitwa do św. Michała Archanioła. Miała być jakakolwiek modlitwa po łacinie - bo nie sądziłam, że znajdę coś fajnego. A trafił mi się egzorcyzm . Nigdy w życiu nie uczyłam się łaciny, więc zaufam tłumaczeniu.
Kod:
Święty Michale Archaniele! Wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwosci i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, Szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym swiecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła.
Znalezione w sieci, tak samo, jak współczesna nazwa Inkwizycji (tej to się dopiero naszukałam... ).
Można się było takiego zakończenia spodziewać, chociaż przyznam szczeże, że dopiero w połowie opowiadania domyśliłem się tego jak to będzie wyglądało.
Musze przyznać, że ten egzorcyzm jest bardzo dobrze wkomponowany w całość opowiadania. Aż ciarki przechodzą Skolei w "Defende nos" zakończenie jest zaskakujące (chociaż nie do końca), ale i poniekąd niezrozumiałe.
_________________ Za linią wroga są tylko dwie rzeczy, którym możesz ufac. Swojej broni i swojemu Bogu.
Moje zachowanie jest ludzkie, tak ludzkie, że wręcz krasnoludzkie.
Mam syna, na imię mu "Odwet"!
"Śnieg"- styl ten co zawsze czyli krótko mówiąc dobry . Barwne opisy nadające kolorów opowiadaniu. Właściwie nie mam się do czego przyczepić poza jednym szczegółem- baśń. Znów baśń i pewna naiwność, celowa bo tak każe konwencja, ale jednak. Ogólnie opowiadanko całkiem, całkiem. Widać, że dużo nad nimi pracujesz.
Cóż, jak już pisałam - "Śnieg" był na zamówienie. "Świąteczna baśń" - mimo wszystko uważam, że mało w niej "świąteczności" czy "baśniowości". Raczej - taka współczesna niby-baśń.
Cóż, ponieważ jest to jedyne, co uznajesz za minus, to nie czuję się skrytykowana - masz prawo nie lubić baśni jako takich . I tym bardziej cieszy mnie, że przeczytałaś "Śnieg".
Co do pracowania - cóż, akurat... prawie wstyd się przyznać, ale... opowiadanie napisałam w trzy godziny, potem tylko poprawiałam literówki. Niemniej jednak jestem zadowolona o tyle, że mimo tempa pisania, utrzymałam jakiś sensowny poziom .
Poziom: 33 HP
5%
149/2982
MP
100%
1424/1424
EXP
40%
47/117
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Bardzo dobre opowiadanie. No stylu, języka i takich tam pierdół nie można sięabsolutnie przyczepić... niestety . Fabuła jest... heh fabuła. Troszę ciężko mi to nazwać fabułą [co nie oznacza wcele że jestw tej kwestii źle], właściwie mało siętu dzieje, a mimo wszystko robi wrażenie, ma klimat i nastrój. Naprawdę fajna rzecz w klimatach, jakie lubię
-------------------------
Śnieg
Opowiadanie jakoś specjalnie mnie nie zachwyciło. Może to dlatego, że nie lubię takich klimatów [gdyby akcja dział się w Norwegii to co innego ]... zrestą nieważne. W każdym razie napisane jest, a jakże: wzorowo. Błędów to mi się nawet szukać nie chce, bo i poco, skoro ich nie ma . Acha, takie pytanko: opowiadanie, jak głosi napis na dole zostało napisane w dwa dni, jest w to wliczona korekta?
Fabuła jest... heh fabuła. Troszę ciężko mi to nazwać fabułą [co nie oznacza wcele że jestw tej kwestii źle], właściwie mało siętu dzieje, a mimo wszystko robi wrażenie, ma klimat i nastrój.
Hmmm.... Mam wrażenie, że chodzi Ci o akcję, a nie o fabułę. Bo akcji rzeczywiście mało (opowiadanie stawiało na klimat, a nie na wybuchy, spijanie krwi dziewic itd. ), ale fabule osobiście nie mam nic do zarzucenia.
hidden_g0at napisał/a:
Opowiadanie jakoś specjalnie mnie nie zachwyciło. Może to dlatego, że nie lubię takich klimatów [gdyby akcja dział się w Norwegii to co innego ]... zrestą nieważne.
Hmm... Teraz się pogubiłam - nie lubisz klimatów baśniowych, czy Rio?
hidden_g0at napisał/a:
Błędów to mi się nawet szukać nie chce, bo i poco, skoro ich nie ma .
Hehehe... A skąd wiesz? A może akurat byś coś znalazł?
hidden_g0at napisał/a:
Acha, takie pytanko: opowiadanie, jak głosi napis na dole zostało napisane w dwa dni, jest w to wliczona korekta?
Owszem. Jak już pisałam - opowiadanie było na zamówienie: tydzień przed świętami dostałam prośbę o świąteczną baśń. Problemy z komputerem sprawiły, że mogłam się zabrać za nią dopiero wieczorem 23ego. A napis na dole przekłamuje - opowiadanie zostało napisane w 3 godziny (w nocy z 23 na 24 ). Siłą rzeczy, nie miałam czasu na zostawienie tekstu "na dłużej" - ale i tak się cieszę, bo jedyne błędy, jakie w szaleńczym pośpiechu popełniłam, to było zaledwie kilka zaimków i literówek <pęka z dumy> .
Defende nos
i znowu nie mam się do czego przyczepić. Normalnie popadnę któregoś dnia przez Ciebie w kompleksy i skoczę z mostu. Opowiadanie bardzo mi się podobało. Może dlatego, że znam te miejsca? Że znam ciemność Starego Rynku i przyległych do niego uliczek? Jest w tym magia, prawda? I nic dziwnego, że pojawiają się wtedy istoty takie jak wampiry i ich łowcy.
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-01-30, 13:16
Defende nos
Bardzo dobre opowiadanko o wampirach (właśnie takie różne od tych oklepanych, schematycznych). Łaciński egzorcyzm wspaniale wpleciony w text (bez niego opowiadanie byłoby o wiele uboższe i już nie tak ciekawe).
Normalnie popadnę któregoś dnia przez Ciebie w kompleksy i skoczę z mostu.
Ha! Udało się! Konkurencja wykoszona!:twisted: Ups... Wygadałam się i cały plan na nic...
A tak na serio - uważam, że kompleksów mieć nie powinnaś. Piszesz zupełnie co innego, niż ja (i dobrze ), ale jakoś nie zauważyłam, żebyś pisała gorzej .
Lil napisał/a:
Opowiadanie bardzo mi się podobało. Może dlatego, że znam te miejsca? Że znam ciemność Starego Rynku i przyległych do niego uliczek? Jest w tym magia, prawda? I nic dziwnego, że pojawiają się wtedy istoty takie jak wampiry i ich łowcy.
Cóż, zdradzę, że ostatnio zaczęłam wykorzystywać Poznań jako tło do moich opowieści. Jeśli "Defende nos" podobało Ci się ze względu na znajome miejsca, to myślę, że "Poznańskie sny" również by Ci się spodobały. A w planach mam kolejne opowiadania "z serii" .
Julia_31415 napisał/a:
Bardzo dobre opowiadanko o wampirach (właśnie takie różne od tych oklepanych, schematycznych).
Hihihi... Opowiadanie było właśnie próbą zabawy ze schematem. Wampiry przerabiano już chyba na wszystkie możliwe sposoby - byłam ciekawa, czy zdołam wycisnąć z nich coś oryginalnego.
Julia_31415 napisał/a:
Łaciński egzorcyzm wspaniale wpleciony w text (bez niego opowiadanie byłoby o wiele uboższe i już nie tak ciekawe).
Zgodzę się, że uboższe, ale - "mniej ciekawe"? Nie bardzo wiem, w jaki sposób sam egzorcyzm miałby wzbogacać fabułę...
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-02-10, 20:40
Cytat:
Zgodzę się, że uboższe, ale - "mniej ciekawe"? Nie bardzo wiem, w jaki sposób sam egzorcyzm miałby wzbogacać fabułę...
Przez "ciekawsze" miałam na myśli: "bardziej intrygujące, posiadające wszystkie te cechy, które przyciągają uwagę czytelnika, dopraszając się o natychmiastowe doczytanie do końca". Nie chodziło tylko o to że sama fabuła jest ciekawsza, ale po prostu opowiadanie bardziej wciąga czytelnika. Nie będę tu jednak analizować znaczenia słowa "ciekawe", bo to zakrawałoby o pewien dział filozofii, który mnie nie interesuje - użyłam tego słowa w pewnym znaczeniu przenośnym, a także intuicyjnym.
Poziom: 19 HP
1%
7/798
MP
100%
381/381
EXP
14%
7/49
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Ładne opowiadanie. Ma duszę, jak zawsze b.dobry język, słownictwo, poprawność itd. Opowiadanie na swój sposób piękne, z lekim drugim dnem. Podoba mi się, choć zdecydowanie pisałaś lepsze.
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Powiem szczerze- podobało mi się tak... średnio.
Niby wszystko ok, opowieść ciekawa, dobrze skonstruowana, klimat stworzyłaś umiejętnie, a jednak wciąż się przekonuję, że w Twoim stylu jest coś, co mi nie pasuje- a dotyczy to prawie każdego Twojego opowiadania, które przeczytałem.
Może to ten typ baśniowości "znikąd"- ot, jest baśniowo, bo jest... Mam wrażenie, że Twoi bohaterowie sa zbyt baśniowi, zbyt nierealni, nie potrafię sobie ich wyobrazić, nie potrafię się w nich wczuć, nie potrafię powiedzieć, by byli przekonujący. Co prawda nie mam nic przeciwko baśniowości, ale baśniowość w Twoim wydaniu jest... inna. Traktuję to jako zaletę, wyróżniasz się, jednak nie do końca potrafię się przekonać do Twojego stylu... Nie wiem jeszcze do końca, dlaczego, ale jak już się przekonam, to napiszę.
Cóż, za "Defende nos" też akurat nie przepadam. Jak już pisałam wcześniej, był to eksperyment - ile zdołam wyciągnąć ze schematu "wampir i łowca". Akurat w tym tekście baśniowość nie była moim celem - dziwne, że tak to odebrałeś. No, ale z subiektywnymi odczuciami czytelnika się nie dyskutuje . Też czasem, choć obiektywnie stwierdzam, że ktoś nieźle pisze, nie potrafię przekonać się do czyjegoś stylu. Kwestia gustu.
Hmm... Ciekawi mnie, jak odebrałbyś jedno z moich najnowszych opowiadań, które baśniowe zupełnie nie jest - ciekawi, bo pokazywałam różnym ludziom i nie było jeszcze nikogo, komu by się nie spodobało. I tak sobie myślę - byłbyś pierwszy, czy nie?
Jeszcze wracając do baśniowości - ostatnio piszę opowiadania o "magicznym" Poznaniu, coś na kształt cyklu, można by powiedzieć ("Defende nos" do niego nie należy, plasuje się raczej na pograniczu). Tam zakładam po prostu, że Poznań jest magiczny, na tym opiera się całe założenie. Cóż... Chyba po prostu lubię pisać współczesne baśnie .
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-03-23, 23:43
Śnieg
(czytałam już dawno ale jakoś nie było kiedy napisać recenzji).
Podoba mi się, choć jest bardzo smutne i nie wciągnęło mnie jakoś nadzwyczajnie - może dlatego, że trudno byłoby mi choć trochę utożsamić się z bohaterami. Pierwsze skojarzenie to baśnie Andersena czytane dawno dawno temu, i muszę przyznać, że w porównaniu z nimi to opowiadanie dobrze wypada. Takie powiedziałabym, "markowe opowiadanie". Hidden_G0at napisał, że wołałby, by akcja toczyła się np. w Norwegii. Ja też wolę generalnie skandynawskie klimaty, ale jak wtedy możnaby wprowadzić ów motwy wyczarowanego śniegu? W Norwegii ?
Ogólnie dobre, ale "Defende Nos" było lepsze (jak dla mnie).
Hidden_G0at napisał, że wołałby, by akcja toczyła się np. w Norwegii. Ja też wolę generalnie skandynawskie klimaty, ale jak wtedy możnaby wprowadzić ów motwy wyczarowanego śniegu? W Norwegii ?
Cóż, ja - choć nie mam nic przeciw Skandynawii - nie czuję się na siłach, by pisać opowiadanie tam osadzone. Może, jak jeszcze trochę poczytam... Na razie skupiam się na posen-fantasy (jak to określił mój dobry znajomy) - baśniowe opowiadania osadzone w Poznaniu.
Bardzo mi się podobało. Masz naprawdę dobry styl i dopracowamy warsztat. Twoje opowiadania czyta się z dużą przyejmnością. Świetny pomysł z podzielonym aniołem . Czekam na kolejne opowiadania.
Poziom: 32 HP
5%
137/2753
MP
100%
1314/1314
EXP
95%
106/111
lucas [Usunięty]
Wysłany: 2005-05-16, 09:14
Defende nos
Cóż świetna forma, przewyższająca wielokrotnie treść, bo pomysł jest stary jak świat. Osobiście czytałem w "Science-fiction" chyba dwa podobne opowiadanka. Czy może nie zasugerowałaś się tym podświadomie?
Akurat niemożliwe, ponieważ nie trafiłam jeszcze na opowiadanie o wampirach - "Science-Fiction" kupuję od przypadku do przypadku.
Co do wtórności fabuły - ależ ja nie twierdzę, że taka nie jest. Co więcej (gdybyś przeczytał moje wypowiedzi ) sama podkreślałam, że "Defende nos" było próbą zabawy ze schematem - ile można wyciągnąć z wyświechtanego pomysłu, z historii o wampirach (zwłaszcza nieszczęśliwej miłości), które pisuje połowa młodocianych gotów .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum