Ostre światło zalało pokój. Co wzbudziło ogólne niezadowolenie pijących.
Przecinek zamiast pierwszej kropki.
Cytat:
Zresztą właśnie podjechaliśmy po budynek pogotowia.
pod
Opko czyta się przyjemnie i szybko, albowiem jest napisane poprawnie:P. Jedyne co mi przez chwilę nie odpowiadało to fakt rozpowszechnienia i pospolitości informacji z żarówką. Jednak ta myśl zniknęła tak szybko jak się pojawiła. Uśmiechnąłem i zaśmiałem się kilka razy, więc chyba nie jest źle:). Na koniec zaznaczę, że to opko podobało mi się bardziej niż "Podróż", która też była niczego sobie:). Pozdrawiam.
_________________ "Jest świt,
Ale nie jest jasno.
Jestem na pół zbudzony,
A dokoła nieład.
Coś trzeba związać,
Coś trzeba złączyć,
Rozstrzygnąć coś.
Nic nie wiem.
Nie mogę znależć butów,
Nie mogę znależć siebie.
Boli mnie głowa. "
Dziękuję, oba te opowiadania uważam za średnie i myślę, że w dorobku mam lepsze. Zachęcam Cię do przeczytania "Artefaktu" (lub posłuchania http://www.poczytamci.pl/listen.html - czyta Roch Siemianowski i robi to całkiem nieźle!).
Mam cichą nadzieję, że jeszcze kiedyś napiszę coś, co mnie wyda się dobre.
Wielkie dzięki za przeczytanie i opinię. Pozdrawiam!
_________________ Jeśli otrzymasz coś za darmo - zastanów się
Ile naprawdę przyjdzie Ci za to zapłacić...
Czytałem do końca z zaciekawieniem. Dostałem kicz. W ogóle nie zrozumiałem opowiadania, bo przez tą końcówkę wyglądało dla mnie jak usilne moralizatorstwo. W zasadzie po lekturze mnie tylko jedno pytanie: czy ten objazd miał jakiś wpływ na losy bohaterów?
Warsztatu chwalić tu nie trzeba - czytało się bardzo przyjemnie. Gdzieś tam tylko rzucił mi się w oczy przecinek - może dwa razy. Niemniej w skali 1-6 wystawiam 3.
bo przez tą końcówkę wyglądało dla mnie jak usilne moralizatorstwo.
Czy Jane Austein była moralizatorką? Jeśli tak, to OK. Uważam, że miłość to fajne uczucie, nie zawsze jest przyjemne, czasem boli, ale lubię o niej pisać.
max.d napisał/a:
czy ten objazd miał jakiś wpływ na losy bohaterów?
Oczywiście, że miał. Ja faktycznie przeszedłem przez taką rozmowę w pociągu i faktycznie zaczęła się od informacji o objeździe. Być może, gdyby nie ów objazd ta rozmowa nigdy nie miałaby miejsca? I nie usłyszłabym - rzeczywiście (sic!), że moje życie nie ma sensu...
max.d napisał/a:
Warsztatu chwalić tu nie trzeba - czytało się bardzo przyjemnie.
Dziękuję, to ważne, żeby tekst nie męczył czytelnika
Jeszcze raz dzięki za przeczytanie i opinię. A treść jest specyficzna i nie każdemu się będzie podobać. Wiem o tym, dlatego zachęcam do przeczytania Artefaktu, tam nie ma moralizatorstwa
Pozdrawiam.
_________________ Jeśli otrzymasz coś za darmo - zastanów się
Ile naprawdę przyjdzie Ci za to zapłacić...
Poprosiłeś, to przeczytałem. Oto, co mam do powiedzenia:
Cytat:
- Ciekawe alternatywy. – warknęła.
Alternatywa to podwójny wybór, dwie alternatywy to już cztery.
Cytat:
Jestem bogatym biznesmenami z Vespero.
Błąd.
Cytat:
Luna miała się dostać do skrzynki energetycznej i zalać ją wodą. To wyłączyć miało prąd w całym hotelu, a co za tym idzie i kamery niewątpliwie zainstalowane w apartamentach Lacroixa.
Jeszcze się nie spotkałem z instalacją elektryczną, która przestałaby działać po zalaniu wodą. To elektronika tak robi. By odłączyć zasilanie trzeba przeciąć kable (które są izolowane, jak cała skrzynia z resztą).
Cytat:
Na ślepo władowałem w jego kierunku trzy kule. Po dźwiękach, jakie wydał stwierdziłem, że co najmniej dwie trafiły celu. Nie wiedziałem jakiego był wzrostu, toteż okazało się, że jedna przeszła za wysoko, druga trafiła go w twarz, a trzecia w mostek.
Teraz przyczepię się do tego, co najbardziej lubię. Jeśli Drak był wyszkolonym mordercą, powinien strzelać od dołu, ku górze, czyli najpierw w okolice mostka (dokładniej przepony), a później przenieść ogień wyżej. Jednak - szczególnie w sytuacji awaryjnej - (np. bez światła) nie strzela się w głowę. Takie techniki stosują np. antyterroryści i mają one na celu obalenie przeciwnika – wyeliminowanie zagrożenia, a nie człowieka. Doskonały morderca (jakim podobno był Drak) powinien strzelać instynktownie i celnie nawet na ślepo – przykładem polski GROM i amerykańska Delta – prawie nadludzie.
Cytat:
Do portu weszliśmy od tyłu.
Czyli od strony morza?
Cytat:
Jednak nasz jacht był znacznie zwinniejszy i odrobinę szybszy.
‘Bardziej zwinny’ – błędne stopniowanie.
Cytat:
Poza tym byłem doświadczonym pilotem. Ich statki osiągały maksymalnie 14C, nasz był o blisko dwie prędkości światła szybszy.
Z punktu widzenia fizyki nie ma nic szybszego od prędkości światła. Gdy dwa statki zbliżają się do siebie i oba rozwinęły prędkość światła, to dalej zbliżają się do siebie z prędkością światła. Pomijając fakt, że ‘C’ oznacza Coulomb – jednostkę ładunku elektrycznego, a ‘c’ to właśnie prędkość światła.
Cytat:
Żeby to przeżyć trzeba umiejętnie i powoli przyspieszać.
Tak, czyli w taki sposób, by przeciążenie nie sięgało ponad 9G na dłużej niż sekundę. Do 14 prędkości światła zajęłoby to kilka lat. No... ewentualnie można przyspieszać nawet z przeciążeniem 500G, ale tak krótko, że lot na samym początku przypominałby skakanie żabki. Co i tak pewnie nie zmniejszyłoby zbytnio czasu potrzebnego do rozpędzenia się.
Cytat:
Tymczasem gamoń zaczął do nas strzelać. Miał co prawda lekko opóźniony obraz naszego statku, toteż jego komputer pokładowy nie radził sobie z moimi manewrami.
Kolejne cuda (sorry, że tak wymieniam). Obraz powinien do niego docierać jeszcze wcześniej, niż byłby wytworzony przy tak olbrzymich prędkościach wg samej teorii Einsteina czas powinien stać wtedy w miejscu dla tych dwóch pojazdów (lub nawet cofać się przy takich prędkościach).
Cytat:
Luna całkowicie doszła do siebie gdy już wyhamowaliśmy do 1C. Dobrze było znów odbijać światło w czasie rzeczywistym.
Nie ma światła przy takiej prędkości. W zasadzie nie wiadomo jeszcze, co to jest i jak by to wyglądało, ale nie byłoby takie jak je teraz widzimy. (Nie powiem ci, gdzie to czytałem czy też usłyszałem, bo nie pamiętam.)
Ogólnie trochę ponadprzeciętnie. Fizyka nie leżała i kwiczala, tylko oszalała w opowiadaniu. Bardzo żałowałem, że polowanie trwało kilka zdań. Weszli, przeszli, poszli... Końcówka bardzo fajna.
Drak robił wrażenie dziecinnego, co kontrastowało z jego zajęciem. Facet broczył we krwi nie raz. Prędzej spodziewałbym się kogoś o konstrukcji psychicznej Rambo. Jak spotkałem kiedyś żołnierza francuskiej Legii Cudzoziemskiej, to wyglądał jakby miał mordować wszystko w zasięgu wzroku (i żarł szklanki w barach jak wypił już herbatkę). Z resztą każdy, kto kiedyś widział wojnę jest raczej zamknięty w sobie. Kiedy rozmawiałem z pewnym kapralem (wrócił z Iraku - tam zbierał z pustyni swoich kumpli), to zawsze był gdzie indziej, a przedtem pół roku leczył się u psychiatry. Podobno nie da się wyeliminować apatii do końca, jakkolwiek człowiek nie byłby twardy. Tylko tyle mi w nim przeszkadza. Zachowuje się jak Luna i jej kumple.
Dam 4- ogólnie, a cząstkowo 1 (i przyjdź jutro z nauczycielem fizyki! ) za teorie.
Alternatywa to podwójny wybór, dwie alternatywy to już cztery.
Ok, masz rację.
max.d napisał/a:
Jeszcze się nie spotkałem z instalacją elektryczną, która przestałaby działać po zalaniu wodą. To elektronika tak robi. By odłączyć zasilanie trzeba przeciąć kable (które są izolowane, jak cała skrzynia z resztą).
A słyszałeś o zwarciu?
max.d napisał/a:
Doskonały morderca (jakim podobno był Drak) powinien strzelać instynktownie i celnie nawet na ślepo – przykładem polski GROM i amerykańska Delta – prawie nadludzie.
No może i powinien, ale on robi to inaczej, widać samouk, bez szkolenia w jednostkach antyterrorystycznych.
max.d napisał/a:
Cytat:
Do portu weszliśmy od tyłu.
Czyli od strony morza?
A widziałeś na Marsie morze? To był port lotniczy.
max.d napisał/a:
Cytat:
Jednak nasz jacht był znacznie zwinniejszy i odrobinę szybszy.
‘Bardziej zwinny’ – błędne stopniowanie.
Myślę, że tu akurat błędu nie ma.
max.d napisał/a:
Z punktu widzenia fizyki nie ma nic szybszego od prędkości światła. Gdy dwa statki zbliżają się do siebie i oba rozwinęły prędkość światła, to dalej zbliżają się do siebie z prędkością światła. Pomijając fakt, że ‘C’ oznacza Coulomb – jednostkę ładunku elektrycznego, a ‘c’ to właśnie prędkość światła.
Z punktu widzenia fizyki - fakt, ale niedawno jeszcze myśleliśmy, że Ziemia jest płaska. A to, co czytałeś, to fantastyka. Verne, też pisał głupoty, dopóki się nie okazało, że miał rację. C - c - tu się zgadzam.
max.d napisał/a:
Tak, czyli w taki sposób, by przeciążenie nie sięgało ponad 9G na dłużej niż sekundę. Do 14 prędkości światła zajęłoby to kilka lat. No... ewentualnie można przyspieszać nawet z przeciążeniem 500G, ale tak krótko, że lot na samym początku przypominałby skakanie żabki. Co i tak pewnie nie zmniejszyłoby zbytnio czasu potrzebnego do rozpędzenia się.
Liczby rzeczywiście błędne. W nowej wersji już je poprawiłem. Po pierwsze jednak - Drak był z planety o większym ciążeniu, więc Ziemskie kryteria go nie obowiązują, a po drugie po jakie licho mieliby statki o takich prędkościach, jeśliby nie mogli ich osiągnąć. Urządzenia inercyjne troszkę w tym pomagają. Oczywiście spodziewam się wykładu na ten temat
max.d napisał/a:
Kolejne cuda (sorry, że tak wymieniam). Obraz powinien do niego docierać jeszcze wcześniej, niż byłby wytworzony przy tak olbrzymich prędkościach wg samej teorii Einsteina czas powinien stać wtedy w miejscu dla tych dwóch pojazdów (lub nawet cofać się przy takich prędkościach).
Ano cuda. Jak wyżej - Einstein mógł się mylić, w końcu był tylko teoretykiem. A barierę dźwięku przekroczono ledwie na 8 lat przed jego śmiercią. A tak na marginesie to nie rozumiem, dlaczego czas nagle miałby stać w miejscu, albo się cofać. Obraz widziany, może i tak, ale nie czas.
Cytat:
Nie ma światła przy takiej prędkości. W zasadzie nie wiadomo jeszcze, co to jest i jak by to wyglądało, ale nie byłoby takie jak je teraz widzimy. (Nie powiem ci, gdzie to czytałem czy też usłyszałem, bo nie pamiętam.)
No właśnie jeszcze nie wiadomo co będzie, więc może akurat będzie tak jak opisałem, a może całkiem inaczej. To tak jak z życiem po śmierci. Może będzie, a może nie, a jeśli będzie, to nikt nie wie jakie, więc można fantazjować.
max.d napisał/a:
Fizyka nie leżała i kwiczala, tylko oszalała w opowiadaniu.
Jak wspomniałem za kilkaset lat z niektórych naszych teorii będą się fizycy śmiali.
max.d napisał/a:
Drak robił wrażenie dziecinnego, co kontrastowało z jego zajęciem. Facet broczył we krwi nie raz. Prędzej spodziewałbym się kogoś o konstrukcji psychicznej Rambo. Jak spotkałem kiedyś żołnierza francuskiej Legii Cudzoziemskiej, to wyglądał jakby miał mordować wszystko w zasięgu wzroku (i żarł szklanki w barach jak wypił już herbatkę).
Mój Drak nie jest mordercą bo jest psychopatą i lubi mordować, on jest mordercą, bo jest człowiekiem bez sumienia, nie ma żadnych zahamowań, dlatego nikt lepiej od niego nie jest do tej roboty przystosowany. Dla niego to po prostu fajne zajęcie, jak dla mnie gra w piłkę. Jestem bramkarzem, byłem kiedyś nawet na tyle dobry, że mnie powołano do kadry, ale nie mam piłek w oczach i nie rzucam się na wszystko co leci w moją stronę. A w stan apatii wpadam jak mam kontuzję i dłuższą przerwę.
Z nauczycielem od fizyki nie przyjdę, bo miałem kiepskich. Może dlatego nie przywiązuję się do istniejącego poziomu wiedzy, tylko swobodnie tworzę swoje własne teorie.
Dzięki za opinię i za uwagi, kilka było rzeczywiście celnych (pomijam fizykę, bo o tym już pisałem).
Pozdrawiam!
_________________ Jeśli otrzymasz coś za darmo - zastanów się
Ile naprawdę przyjdzie Ci za to zapłacić...
Ta... z tym portem to dałem Wyobrażałem sobie, gdzie może być tam tylne wejście. Czyli była tam jakaś atmosfera i mars był terraformowany, czy dobrze zrozumiałem?
Zwarcie samą wodą? Instalacji elektrycznej? Mnie uczono, że prąd nie jest głupi i idzie tam, gdzie ma najłatwiej (czyli przewodami), a woda jest bardzo słabym przewodnikiem. Z ciekawości oblałem rozdzielacz wodą. (Nie róbcie tego.) Korki nie wyskoczyły.
Nie trzeba się szkolić w jednostkach antyterrorystycznych. Tak choćby uczył młodą Matyldę Leon w 'Leonie zawodowcu' (i mi też tak to właśnie tłumaczono swego czasu). Zwracam tylko uwagę, że to najskuteczniejszy (i jedyny prawie pewny) sposób eliminacji przeciwnika.
Teoria Einsteina jest jasna - nie ma nic szybszego od światła. Wszystko jest względne tylko to nie. Udowodniono już, że przy bardzo dużych prędkościach czas dla poruszającego się ośrodka zwalnia. Podejrzewa się, że dla prędkości światła upływ czasu będzie bliski zeru. Gdyby jakimś cudem przekroczyć tę magiczną barierę, czas powinien się cofać.
http://www.boincatpoland....a_a_upływ_czasu
Wywrócili mi, a i owszem, światopogląd (że np. prędkość to nie jest droga przez czas, tylko pochodna drogi po czasie), ale zawsze każdy profesor i doktor powtarzał nam, że prędkość światła jest stałą i nie ma jakiejś większej. To wydaje się abstrakcją i fantastycznymi teoriami, ale tak właśnie jest w rzeczywistości.
Inna sprawa, że udowodniono też, że światło kiedyś płynęło wolniej (ale i kosmos był kiedyś gęsty i gorący). Czyli Einstein się jednak mylił (technicznie - światło płynie szybciej niż światło kiedyś) - co nie zmienia poprzedniej teorii o czasie.
Ok, możesz fantazjować - w końcu to fantastyka naukowa, ale z tego, co mi wiadomo, najważniejsza jest w niej hipotetyczna zgodność ze znanymi współcześnie teoriami naukowymi (dlatego naukowa). Wiesz... nawet Katie Melua dostało się po tyłku od naukowców, bo zaśpiewała, że jesteśmy 12 miliardów lat świetlnych od krawędzi wszechświata ('Ten million bicycles') i że to domysły oraz nikt tego nie potwierdzi. Bo prawda jest taka, że jeteśmy 13,7 miliarda lat od granicy widzialnego wszechświata i to z dość dokładnym przybliżeniem podobno podają.
Tylko się nie obrażaj, że wytykam takie pierdoły palcami, bo taki już jestem. Jeszcze pogadamy o takich rzeczach
Zwarcie samą wodą? Instalacji elektrycznej? Mnie uczono, że prąd nie jest głupi i idzie tam, gdzie ma najłatwiej (czyli przewodami), a woda jest bardzo słabym przewodnikiem. Z ciekawości oblałem rozdzielacz wodą. (Nie róbcie tego.) Korki nie wyskoczyły.
Dzięki za przeprowadzone doświadczenie. Wobec tego poprawię ten fragment w nowej wersji.
max.d napisał/a:
Teoria Einsteina jest jasna - nie ma nic szybszego od światła. Wszystko jest względne tylko to nie. Udowodniono już, że przy bardzo dużych prędkościach czas dla poruszającego się ośrodka zwalnia. Podejrzewa się, że dla prędkości światła upływ czasu będzie bliski zeru. Gdyby jakimś cudem przekroczyć tę magiczną barierę, czas powinien się cofać.
http://www.boincatpoland....a_a_upływ_czasu
Wywrócili mi, a i owszem, światopogląd (że np. prędkość to nie jest droga przez czas, tylko pochodna drogi po czasie), ale zawsze każdy profesor i doktor powtarzał nam, że prędkość światła jest stałą i nie ma jakiejś większej. To wydaje się abstrakcją i fantastycznymi teoriami, ale tak właśnie jest w rzeczywistości.
Eee, a ja jednak nie wierzę. Kiedyś mnie uczono, że każda liczba do kwadratu daje liczbę dodatnią. A potem się dowiedziałem, że jednak nie każda. Mówili mi, że jak mama i tata się kochają (w sensie są dla siebie dobrzy), to Bozia pstryknie palcami i w brzuchu jest dzidzia. Później się okazało, że to nie tak do końca. Dlatego, owszem, przyjmuję aktualny poziom wiedzy jako właściwy i rozumiem sens, ale podświadomie czuję, że wcale jednak to nie musi być prawda ostateczna i zawsze jest coś nowego do odkrycia. Zresztą kiedyś siedziałem w uczelnianej bibliotece PŁ i tam obaliłem teorię Einsteina. Szkoda, że nie mam zapisków
max.d napisał/a:
Ok, możesz fantazjować - w końcu to fantastyka naukowa
Ups - nie naukowa, tylko przygodowa - dlatego mogę sobie pozwolić na większą swobodę.
max.d napisał/a:
Tylko się nie obrażaj, że wytykam takie pierdoły palcami, bo taki już jestem. Jeszcze pogadamy o takich rzeczach
Nie, nie obrażam się. Chętnie się uczę i cieszę się, gdy ktoś wytyka mi błędy. Robię ich sporo, nikt nie zna się na wszystkim. I choć staram się doczytać o tym, o czym piszę, to i tak nie stanę się nagle ekspertem w danej dziedzinie. Dlatego krytykuj
a ja chętnie poodpieram zarzuty, albo się z nimi zgodzę.
Pozdrawiam!
_________________ Jeśli otrzymasz coś za darmo - zastanów się
Ile naprawdę przyjdzie Ci za to zapłacić...
A nie myślałeś może o innych, bardziej abstrakcyjnych metodach podróży? Np wykorzystywanie tuneli czasoprzestrzennych (bo są takie teorie)? Może to będzie dla ciebie inspiracją:
-Ile dokładnie?
-Jakieś sześć godzin, ale jest coś w tym pojeździe, czego jeszcze nie wypróbowałem.
-Co to takiego? – Wrona zawsze lubił rzeczy niezwykłe.
-To jest rekombinator interprzestrzenny.
-Co? – komandos nie krył swego zdziwienia, bo i po co. Tetris wiedział, że on nigdy nie słyszał o takim czymś. W tej samej chwili do kabiny wszedł Magot.
-Rekombinator interprzestrzenny. Powoduje, że zbliżenie się z jednego punktu do drugiego jest ułatwione na drodze zakrzywienia czasoprzestrzeni tak, aby dwa punkty znalazły się na tyle blisko siebie, iż będzie możliwa podróż z jednego do drugiego z użyciem najmniejszych nakładów energii.
-No tak - stwierdził Wrona.
-Co ty tam pie****isz? - Strzelec zdaje się pojął słów kierowcy.
-Jaki ty tępy jesteś - zganił go komandos. - Chodzi o to, że przestrzeń jest jak kartka papieru - tłumaczył gestykulując. - Kiedy chcesz przedostać się z jednego końca kartki na drugi, to potrzebujesz do tego jakiejś określonej energii. Kiedy wyobrazisz sobie, jak wielki jest wszechświat, to do przebycia drogi tylko z jednego końca galaktyki na drugi koniec wymaga niewyobrażalnie wielkich nakładów energii. Jeżeli zakrzywić przestrzeń tak jak kartkę papieru, by punkty znajdowały się możliwie blisko siebie, to podróż z jednego końca na drugi nie jest już żadnym problemem, a i energia potrzebna do przemieszczenia się nie jest praktycznie wymagana.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum