Prawdę mówiąc, Marcinie, złożone w jedność wcześniejsze opowiadania, okraszone tu i ówdzie nowymi, niewiele mi wyjaśniły, jeśli chodzi o historię Mai. Jakkolwiek jeszcze te stare (mam tu na myśli przede wszystkim >Pocałunek< i >Wyższą konieczność<) stanowią spójną całość, to te krótkie wstawki w postaci >Święta zmarłych< i >Złotego strzału...< są w moim przekonaniu raczej mało treściwe. Jednak gdzieś tam wyżej wspomniałeś o możliwości wzbogacenia opowieści o nowe wątki. Przydałoby się na ten przykład poinformować, w jaki sposób Maja pojawiła się w redakcji. Może wyjść z tego niezły wątek. Może musiała kogoś wyelimionować, mimo swych zdolności? A ta książka, nad którą zachwyca się naczelny? Wychodzi na to, że to autobiografia Mai, ale jakaś niepełna.
Wiek: 29 Dołączył: 28 Sie 2005 Posty: 133 Skąd: SCI
Wysłany: 2007-01-30, 23:32
Hmm, do Majki na pewno wrócę, postaram się między poszczególne opowiadania, a zwłaszcza między "Wyższą Konieczność" i kolejne wpleść coś, co bardziej zgrabnie połączy serię w całość. Poza tym rzeczywiście to dobry pomysł, by pokazać, w jaki sposób Majka dostała się do redakcji, może nawet tak, jak to zasugerowałeś. Ale póki co pracuję nad czteroczęściowym cross-overem i nie mam tyle czasu na moje teksty, ile bym chciał .
Wiem, że się czepiam i w ogóle jestem zła, niemiła i paskudna, ale jeszcze raz zaapeluję: zanim wrócisz, miej coś nowego do napisania o wampirach.
Powtarzać się nie będę, odsyłam do mojego poprzedniego postu.
Wiek: 29 Dołączył: 28 Sie 2005 Posty: 133 Skąd: SCI
Wysłany: 2007-01-31, 22:59
Czepiający się, źli, złośliwi, niemili i paskudni krytycy zwykle najwięcej dobrego czynią...
Bo co mi z komentarza, w którym mogę przeczytać, że wszystko było cudowne? Oczywiście wiele - rośnie mi duma, radość, frajda i takie tam. Uwielbiam takie komentarze czytać. Ale gdy czytam komentarz z konstruktywną krytyką - też mi wiele daje, bo staję się lepszy. Oczywiście, moje teksty z Majką w roli głównej są - jak widać po innych komentarzach, generalnie dobre. Ale oczywiście jak najbardziej rozumiem, że nie wniosłem do tematyki wampirów nic nowego. Rozumiem i na pewno będę się starał coś nowego wymyślić .
Przeczytałam, Marcinie, Twoje opowiadanie. Muszę powiedzieć, że przeczytałam z przyjemnością - głównie dlatego, że nie przynudzasz, akcja goni akcję... Miałam kilka uwag technicznych, ale nie zanotowałam. Przepraszam . Przepraszam, bo pewnie do tekstu już nie wrócę, więc nic Tobie po moich uwagach.
Niezbyt mi przypadła do gustu Vixen - jest zbyt, hm, przerysowana. Jak zimna to zimna, jak ma emocjonalny moment, to na całego... Nie wiem, nie przekonała mnie. A jeszcze mniej przekonują mnie "ultralekkie metale", które nie uruchomią wykrywaczy na lotnisku. Wierz mi, to cholerstwo potrafi "za-beep-ać" nawet, gdy człowiek niczego metalowego na sobie nie ma. No chyba, że wykryło śrubki w moich okularach... O.o
Ogólnie cała ta technicyzacja Vixen średnio mnie przekonała, a scena zabicia Mike'a... niby dramatyczna, ale w rezultacie patetyczna i do bólu kliszowa.
Skupiasz się na akcji, a nie na przeżyciach wewnętrznych bohaterów (i nie mówię, że to źle) i w efekcie relacje między bohaterami są bardzo umowne. Ciężko uwierzyć, że Mike się tak nagle zadurzył, że Vixen, zimna i bezlitosna, nagle zaczyna mieć skrupuły i tęsknić za dotykiem mężczyzny (kiedy jej ostatnim - i zarazem pierwszym - doświadczeniem seksualnym jest wielokrotny, brutalny gwałt). Nie namawiam Cię na odpuszczenie akcji na rzecz monologów wewnętrznych, bo akcja jest niezaprzeczalnym plusem opowiadania, ale przeskoki od jednego wydarzenia do drugiego nie sprzyjają kreowaniu charakterów. Chyba jednak trochę za dużo tych zwrotów akcji, przydałaby się odrobina oddechu.
Ha! Przypomniałam sobie jedną z uwag.
Często masz coś takiego.
- Fragment dialogu albo pytanie. - Opis, kto coś zrobił.
I to byłoby całkowicie w porządku, gdyby i dialog i opis działania dotyczyły jednej osoby.
Natomiast Ty masz coś takiego (piszę z pamięci):
- Kim jest ta dziewczyna? - Jack spojrzał na Vixen.
[jakiś opis]
- To moja ochrona - odpowiedział Jack.
I w efekcie wygląda, jakby Jack zadał pytanie, spojrzał na Vixen i sam sobie odpowiedział. Fragment "Jack spojrzał..." powinien być kategorycznie w nowej linijce.
Gdyby było:
- Kim jest ta dziewczyna? - Gość Jacka spojrzał na Vixen.
- To moja ochrona - odpowiedział Jack.
to mogłoby zostać w jednej linijce.
A, jeszcze biała bluzka, która "wyglądała spod żakietu". Wystawała, dopełniała stroju albo coś takiego.
I tyle chaotycznych uwag i komentarzy, przepraszam, że jest tego tak niewiele. Mimo uwag muszę powiedzieć, że czytało się przyjemnie i czekam na następny tekst .
PS Trochę powtórzeń było, ale niewiele. Przeczytaj tekst na głos, powinno pomóc.
Wiek: 29 Dołączył: 28 Sie 2005 Posty: 133 Skąd: SCI
Wysłany: 2011-05-15, 09:38
Dzięki . Cóż, w pełni zgadzam się z Twoimi uwagami. Chciałem, by Vixen była skomplikowana, by łatwo popadała w skrajne emocje, cóż, być może nie do końca mi wyszło. Dodam, że "Dziewczyna z intuicją / Początek" jest pierwszym rozdziałem pierwszej części powieści, drugi rozdział za kilka minut wyślę. Myślę, że dzięki mniejszej objętości jest bardziej dopracowany .
Melfka napisał/a:
A jeszcze mniej przekonują mnie "ultralekkie metale", które nie uruchomią wykrywaczy na lotnisku. Wierz mi, to cholerstwo potrafi "za-beep-ać" nawet, gdy człowiek niczego metalowego na sobie nie ma. No chyba, że wykryło śrubki w moich okularach... O.o
Ogólnie cała ta technicyzacja Vixen średnio mnie przekonała,...
A wiesz, kosmiczna technologia tajnych, wojskowych laboratoriów w USA... Bóg jeden wie, co oni tam mają albo nad czym pracują .
Wiek: 26 Dołączył: 27 Wrz 2010 Posty: 23 Skąd: Tam i tu
Wysłany: 2011-05-21, 17:28
Projekt D.O.C. Dziewczyna z intuicją - Początek
Uwaga! Wpis zawiera spoilery
Także przeczytałem całe opowiadanie. Cóż mogę powiedzieć... na pewno wyróżnia się na plus wśród ostatnio publikowanych (niektórych nawet nie ma siły komentować), przeczytałem za jednym zamachem, ale powiem szczerze, że początek rozbudził pewne oczekiwania, które niestety w dalszej części tekstu nie zostały zaspokojone. Ale po kolei
1. Fajny początek, ciekawy i rzeczywiście zachęcający do dalszej lektury. Postacie wydają się interesujące, to czym się zajmują nie zostało przedstawione w jakiś mega banalny sposób, no i dodatkowa zdolność głównej bohaterki dodaje całości charakteru. Na szczęście nie obdarzyłeś wszystkich swoich bohaterów jakimiś super mocami, a także nie uzbroiłeś Vixen w możliwość widzenia przez ściany, czy zdolność powalania wrogów jednym ciosem. Charakteryzuję się ona tym wszystkim, czym każdy z nas, tylko trochę lepiej, tak jak niewidomy ma znacznie bardziej rozwinięty słuch i dotyk, tak ona ma swoją intuicję. A do tego nie jest niewidoma Dzięki temu zachowujesz równowagę i oryginalność.
2. Nieźle rozwijasz i łączysz ze sobą wątki, przynajmniej na początku. Obrabowanie dilera i związane z tym późniejsze perypetie, też oceniam na plus w tym opowiadaniu
3. Niestety rozczarowanie przychodzi mniej więcej w połowie. Kiedy agenci złapali Vixen i to co z nią zrobili żywcem przypomina mi x-men'a (ten wzmocniony szkielet i takie tam). Nie przekonuje mnie ta metamorfoza i jakoś nie współgra z wcześniejszym tekstem. Zamiast nastolatki, której patologiczny ojciec robi krzywdę wszystkim na około i która z takim bagażem trafia do świata dorosłych, znowu dostajemy super wojowniczkę - mścicielkę. Niestety ale BANAŁ! Wiadomo już że do końca nic oryginalnego się nie wydarzy i rzeczywiście tak się dzieje
4. Postacie. O ile na początku mamy wrażenie, że wydarzenia jakoś wpływają na bohaterów, widzimy różne zachowania poszczególnych dzieciaków, kiedy zostają schwytane przez dilera, o tyle od połowy wszystko to gdzieś znika. Tak jak pisze melfka, Vixen staje się przerysowana, a przez to kompletnie niewiarygodna. Jej zachowania sprawiają wrażenie sztucznych. Natomiast reszta bohaterów (agentów) jest zupełnie niezauważalna, niczym się nie charakteryzują, ich reakcje i dialogi są marne.
Cóż dodać, żeby nie popsuć Na pewno można przeczytać ale po wstępnie liczyłem na coś znacznie więcej
Wiek: 29 Dołączył: 28 Sie 2005 Posty: 133 Skąd: SCI
Wysłany: 2011-05-21, 18:09
Dziękuję za same dobre rzeczy w temacie pierwszej połowy tekstu. Co do reszty, cóż, muszę w pełni się zgodzić z Twoim uwagami. Myślę, że za bardzo chciałem "lecieć" z akcją, stąd wyraźną, chociaż nie wydaje mi się, żeby przerysowaną, postacią jest Vixen... Jej "modyfikacje" są oczywiście dyskusyjne, jak najbardziej podobne do Wolverine'a, to mój ulubiony X-Men. Mam nadzieję, że drugi rozdział, który został już wysłany, okaże się lepszym .
A wiesz, kosmiczna technologia tajnych, wojskowych laboratoriów w USA... Bóg jeden wie, co oni tam mają albo nad czym pracują .
Ale bramki na lotniskach to nieprzewidywalne ZŁO . Zdarzało się, że zabrzęczała, choć metalowe to miałam chyba tylko śrubki w okularach. No ale to jeszcze nic! Wsiadałam w samolot w Houston, tamtejsze bramka orzekła, że wszystko ze mną w porządku. W Londynie się przesiadałam (czyli nic się w moim ubiorze itd. nie zmieniło... no, obiad w żołądku miałam, ale to chyba nieistotne? ), przechodziłam kolejną kontrolę bezpieczeństwa i co? Bramka wyje na alarm. Tak więc w niewykrywalne metale nie uwierzę, bo te bramki wykrywają wszystko - łącznie z tym, czego nie ma .
MarcinD napisał/a:
Myślę, że za bardzo chciałem "lecieć" z akcją, stąd wyraźną, chociaż nie wydaje mi się, żeby przerysowaną, postacią jest Vixen...
Oj, Marcinie, jest, jest.
Super-bohaterka, z super-intuicją i super-mocami od rządu? Nigdy nie zaznała miłości i jest okrutna i zabija i w ogóle, a potem nagle ot, tak, rzuca się w ramiona mężczyzny? I wszystko ach-och tak nagle i gwałtownie?
Ja rozumiem, kobieta, rozchwiana, emocjonalna... ale i tak przesadziłeś. Vixen wiarygodna jest na początku, potem niestety już nie.
Wiek: 29 Dołączył: 28 Sie 2005 Posty: 133 Skąd: SCI
Wysłany: 2011-05-25, 11:16
Melfka napisał/a:
Oj, Marcinie, jest, jest.
Super-bohaterka, z super-intuicją i super-mocami od rządu? Nigdy nie zaznała miłości i jest okrutna i zabija i w ogóle, a potem nagle ot, tak, rzuca się w ramiona mężczyzny? I wszystko ach-och tak nagle i gwałtownie?
Ja rozumiem, kobieta, rozchwiana, emocjonalna... ale i tak przesadziłeś. Vixen wiarygodna jest na początku, potem niestety już nie.
Hehe no właśnie myślę, że jest w tym trochę racji. Cóż, zamierzam za niedługo raz jeszcze wziąć się za ten tekst. Myślę, że znacząco zmodyfikuję również początek, aby urealnić pewne zachowania Vixen w przyszłości. Zastanawiam się nad zmianami do tego stopnia, by usunąć wątek ze złym wychowaniem ojczyma i dodać związek Vixen ze Stevenem. Zobaczymy, co mi przyjdzie do głowy, ale generalnie tak, jest to przerysowanie i muszę to zmienić
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum