Wysłany: 2005-09-02, 21:24 Opinie na temat prac Robsona
Jak w temacie.
***
Góry Wilkołaka
Miło, że poprawiłeś opowiadanie w stosunku do wersji z Fahrenheita, jednak w tekście wciąż jest sporo błędów. Szkoda też, że nie zastosowałeś się do wszystkich uwag tamtego redaktora.
Po pierwsze, uderza logika - zbrojni gonią go, bo dobierał się do córki wiedźmy? Od kiedy to wiedźmy posiadają oddziały konne?
Przecież jest tyle innych ładnych dziewczyn! - "stylizacja" wciąż kuleje . To samo przy "zwiać prześladowcom".
Jednak ... również zdążł się już - sam popatrz, jak to wygląda...
Rob błyskawicznie puścił miecz, który w zwarciu był bezużyteczny z powodu swej długości. - można by to napisać zręczniej, np. "Odrzucił miecz - zbyt długi, by był użyteczny w zwarciu".
Ortografia: "zwierzę".
Chłopak pojawił się w osadzie Dębogród - pojawił się? znaczy "puff!" i nagle był w środku? Nadszedł, zawędrował do, itd. Nawiasem mówiąc, "w Dębogrodzie" (bez tej nieszczęsnej osady) "brzmi" bardziej naturalnie.
Nie wspominając już o tym, że wypadałoby poinformować czytelnika w jakiś subtelny sposób, że cofnąłeś się w czasie i opisujesz wydarzenia sprzed ucieczki.
Opis walki z niedźwiedziem za pomocą miecza to porażka. Kto w ogóle idzie polować z mieczem?!
To był Rob, który był bardzo mocno poraniony, ale wykazywał niewielkie oznaki życia. - pomijając nieładne powtózenie (!), to zdanie to koszmarek stylistyczny.
"Perswazji mentalnej, jaką przekazywał dziewczynie"?! O bogowie...
"Twarde piersi"? Erm... Wybacz, ale cała scena miłosna, nie dość, że kiepsko napisana, to jeszcze przypomina fantazje sfrustrowanego nastolatka. Dalsze opisy - takoż.
Ortografia: "pełnię".
Wiedźma, dostrzegając sposób, w jaki młodzi spoglądali na siebie, domyśliła się, że musiało dojść między nimi do zbliżenia. - nie ma co, szybko.
Opłaciła kilku królewskich żołnierzy - a taką informację należałoby przemycić gdzieś przy początku. Albo usunąć fragment o zadawaniu się z córką wiedźmy.
W opowiadaniach liczebników nie piszemy cyfrą. Wydaje mi się, że wiedźma nie byłaby w stanie rozkazywać strażnikom królewskim. Jeśli ci zostali zwolnieni ze służby, nie mogli zaprowadzić młodzieńca do lochu - co najwyżej ukatrupić po cichu.
Chłopak szybko ubrał spodnie i podniósł leżący na podłodze obok łóżka miecz, szepcząc do dziewczyny - a strażnicy w tym czasie stali jak łosie, nic nie robiąc? Bezbronny szczeniak, to poczekajmy, aż się ubierze, weźmie miecz... łatwiej go będzie pojmać. LOGIKA!
Nie "pościgowcy", a "ścigający".
I tu kończę z błędami.
Największą wadą opowiadania jest... nuda. Tekst nijak nie wciąga, mimo obiecującego pomysłu. Dzielny góral, jego Wielki Miecz i ich przygody. Przykro mi, jak dla mnie - nuda. W dodatku niezbyt dobrze spisana.
"Góry Wilkołaka"
Opowiadania nie trzyma jednolitego poziomu. Chodzi mi o to, że niedopracowany styl powoduje nieustanne wybijanie się z rytmu czytania; przeszkadza dziwnie brzmiącymi zdaniami. Lekturę porównałbym do szalonego rejsu podczas sztormu. Już niby wszystko zaczyna się układać jak należy, aż tu niespodziewanie pojawia się sformułowanie, które niweczy Twój trud włożony w budowanie nastroju. Zbyt wiele zdań brzmiących tak kolokwialnie. I na koniec opowiadania pewna kwestia wypowiedziana przez staruszka do Robo, nieoodparcie kojarzy mi się z tekstem "Budki Suflera".
Na pewno "Góry Wilkołaka" potrzebować będą znaczącej korekty.
Pozdrawiam.
BMW
No i zeżarło mojego posta:/. Nie bardzo chce mi się czytać po raz drugi Góry Wilkołaka, ale krótko podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Z usterek technicznych mogę wymienić interpunkcję, literówki i powtórki (tych ostatnich jest sporo). Co kuleje w Twoim opowiadaniu? Logika. Wiele jest miejsc, kiedy przeczysz sam sobie. Na przykład na początku dopiero po jakimś czasie (kiedy Rob dociera do wzgórza/pagórka/czegoś?) dowiaduję się, że jego prześladowcy są na koniach. Nie wiem, czy uciekałeś przed galopującym koniem, ale myślę, że daleko byś nie uciekł. Zdarzają Ci się przekombinowane zdania i zwroty. "Grupa pościgowa"? A nie można było napisać proste "pościg"? Poza tym, jak już o tym wspomniała Melfka, opowiadanie jest nudne. Twoi bohaterowie nie wzbudzają ani trochę sympatii i szczerze mówiąc czekałam aż Robowi zdarzy się coś bardzo przykrego. Postacie są papierowe, nie mają za grosz realności. I takie też jest to opowiadanie. Mało logiczne i nierealne. To co także mówił Bogdan, piszesz bardzo nierówno. Brakuje u Ciebie barwnych opisów, o które w pewnych sytuacjach aż sie prosi. W zdania ładujesz za dużo informacji przez co stają się one nieczytelne. Rada? Czytać. Bardzo dużo i także literatury z wyższej półki. No i przejrzeć Recenzjon w ramach zapoznania się z błędami, jakie się popełnia.
Przede wszystkim bardzo dziękuję za wszelkie uwagi, są dla mnie bardzo pomocne. To było pierwsze opowiadanie, jakie napisałem, więc bądzcie trochę wyrozumiali.:-)
Do Melfki:
Miło, że pamiętasz moje opowiadanie w wersji z Fahrenheita, a więc sprzed 2 lat. Nawiasem mówiąc umieszczono go w ”Zakurzonej" bez mojej wiedzy i zgody – nieładnie z ich strony. Nie zastosowałem się do wszystkich uwag recenzenta, bo dużo z nich było złośliwych i czasem miałem wrażenie, że trzepał się na siłę.
Wiedźma nie posiadała oddziałów konnych, tylko wynajęła strażników za pieniądze. Ale to nie był dobry pomysł, mogła wynająć płatnych zabójców.
Stylizacja – masz rację, pojawiają się wyrazy typowo współczesne, choć z „ładną” miałem wątpliwości.
"Jednak ... również zdążył się już" – tak jak sugerujesz, albo również, albo już .:-)
Rob błyskawicznie puścił miecz, który w zwarciu był bezużyteczny z powodu swej długości. – też racja, styl zbyt „oficjalny”.
Opis walki z niedźwiedziem – nie wiem, co mi odwaliło, pewnie, że lepsze są łuki, włócznie, sieci, topory, noże itd.
Koszmarek stylistyczny – poprawiłem.
"Perswazji mentalnej, jaką przekazywał dziewczynie" – tak, bo miał właściwości magiczne, pozwalające mu na wpłynąć na myśli innego człowieka.
"Twarde piersi"? - scena słaba, bo krótka :-=) Ale fakt, wyliczanka niepotrzebna, może przywodzić na myśl napalanie się młokosa.
"pełnię" – nie znalazłem, jest „pełnie”, w znaczeniu” w pełni sił”
„Wiedźma, dostrzegając sposób, w jaki młodzi spoglądali na siebie, domyśliła się, że musiało dojść między nimi do zbliżenia. - nie ma co, szybko.” – bo była bardzo zajęta, a po drugie myślała, że chłopak jest bardziej chory i nie w głowie mu figle z dziewoją.
„Opłaciła kilku królewskich żołnierzy - a taką informację należałoby przemycić gdzieś przy początku. „ – jak to na początku? Przecież sens opłacenia ich pojawił się dopiero po tym, jak zaczęła się domyślać. A w ogóle muszę zmienić strażników na płatnych zabójców.
Odnośnie szeptów przy strażnikach - mas rację, mój błąd.
Nuda – powiadasz? Pewnie, skoro już to wcześniej czytałaś Niektórzy lubią heroic fantasy i opowiadania drogi, inni nie. Dostawałem tez maile od ludzi, którym się bardzo podobało. Nawet zakończenie, bądź co bądź zaskakujące, nie zaciekawiło Cię? Dobrze, że chociaż pomysł nienajgorszy. A ty jakbyś rozwinęła tę historię z tego obiecującego, jak piszesz, pomysłu?
[ Dodano: 2005-09-04, 17:56 ]
Odpowiedź na post BMW
Opowiadania było nieraz zmieniane w ciągu ostatnich 2 lat i stąd pewnie nierówny poziom. Nie zdawałem sobie sprawy, ale pewnie przez ten czas zmienił mi się styl. Przy chwili czasu będę musiał poprawić i ujednolicić całość. No i usunąć dziwnie brzmiące zdania . Dobrze skojarzyłeś kwestie staruszka – do parafraza z „Nie wierz nigdy kobiecie”. Miała wyywłać efekt humorystyczny Dzięki za uwagi.
[ Dodano: 2005-09-04, 17:56 ]
Odpowiedź na post lilith:
Może i nie zawsze wszystko jest logiczne, ale początku nie zrozumiałaś do końca. Wcale nie pisałem , że Rob uciekał pieszo przed konnymi – prześladowcy również gonili go pieszo, bo - podobnie – jak Rob – musieli zostawić konie przy przeprawie przez strumień. Później się to wyjaśnia, przy końcu retrospekcji. Ale skoro Czytelnik nie zrozumiał, to winny jest autor, widocznie nie jest to dość jasne.
„Zdarzają Ci się przekombinowane zdania i zwroty.” – bo taki już jestem kombinator Muszę dokładniej sprawdzać moje kombinacje.
"Grupa pościgowa"- masz rację, niezręcznie to brzmi.
„opowiadanie jest nudne” - jak na razie żadnej dziewczynie się nie podobało, chłopakom bardziej przypadło do gustu, ciekawe dlaczego?
Muszę coś zrobić z bohaterami, by dali się lubić i byli bardziej rzeczywiści. Może jednak napisać trochę o tym, co robił Rob przed przybyciem do osady? Postawiłem na akcję i pewnie stąd kuleje konstrukcja psotaci.
Natomiast opowiadanie nie jest i nie może być realne, bo to fantastyka
„piszesz bardzo nierówno” – kłaniają się częściowe korekty tekstu dokonywane w dużym przedziale czasowym.
„Brakuje u Ciebie barwnych opisów” – trudno odmówić racji.
Może bardziej podobałoby Ci się to opowiadanie, gdybyś nie przeczytała przedtem starej wersji, z dużo większą ilością błędów, bo pewnie na podstawie starej wersji wyrobiłaś sobie opinię. Nie wiem, jak dokładnie teraz przeczytałaś, ale pewnie tylko po tzw. łepkach, co wcale nie oznacza, ze nie zgadzam się z komentarzem.
Dzięki za opinię i rady.
_________________ Wczoraj jest historią, jutro tajemnicą, a dzisiaj - darem.
Nie zastosowałem się do wszystkich uwag recenzenta, bo dużo z nich było złośliwych i czasem miałem wrażenie, że trzepał się na siłę.
Wiesz, to nie do końca tak. Sama jestem recenzentem i redaktorem i wiem, jak szlag trafia, gdy po raz setny powtarzam te same rzeczy - w pewnym momencie pojawia się odruch złośliwości - nawet nie wycelowanej w autora jako takiego, tylko będącego formą odreagowania.
Robson napisał/a:
Rob błyskawicznie puścił miecz, który w zwarciu był bezużyteczny z powodu swej długości. – też racja, styl zbyt „oficjalny”.
Nie tyle nawet oficjalny, co toporny i przekombinowany .
Robson napisał/a:
"Perswazji mentalnej, jaką przekazywał dziewczynie" – tak, bo miał właściwości magiczne, pozwalające mu na wpłynąć na myśli innego człowieka.
Lol, wiem. Chodziło mi o to, jak to jest koszmarnie napisane.
Cytat:
"pełnię" – nie znalazłem, jest „pełnie”, w znaczeniu” w pełni sił”
I tu jest błąd ortograficzny. Ta pełnia sił. Tę pełnię sił.
Robson napisał/a:
„Wiedźma, dostrzegając sposób, w jaki młodzi spoglądali na siebie, domyśliła się, że musiało dojść między nimi do zbliżenia. - nie ma co, szybko.” – bo była bardzo zajęta, a po drugie myślała, że chłopak jest bardziej chory i nie w głowie mu figle z dziewoją.
Chodzi o to, że najpierw niczego nie dostrzegała, a potem jedno spojrzenie jej wystarczyło. Bardzo, bardzo to naciągane.
Robson napisał/a:
„Opłaciła kilku królewskich żołnierzy - a taką informację należałoby przemycić gdzieś przy początku. „ – jak to na początku?
W momencie, gdy wspominasz, że Roba gonią królewscy i że miała z nimi coś wspólnego wiedźma.
Robson napisał/a:
Nuda – powiadasz? Pewnie, skoro już to wcześniej czytałaś
Akurat nie. Po pierwsze - za pierwszym razem nie doczytałam do końca. Tym razem też miałam problemy, brnęłam dalej tylko z recenzenckiego obowiązku.
Są też książki, które czytałam kilka i kilkanaście (!) razy, a nadal lektura sprawia mi przyjemność. Wciąż chcę do nich wracać i uważam za ciekawe.
Robson napisał/a:
Niektórzy lubią heroic fantasy i opowiadania drogi, inni nie.
Preferencje nie mają tu nic do rzeczy. Heroic nie jest moim ulubionym podgatunkiem, ale dobre, ciekawe opowiadanie czytam z niekłamaną przyjemnością.
Robson napisał/a:
Dostawałem tez maile od ludzi, którym się bardzo podobało.
Nie wątpię. Pewien autor dostał kilka takich maili i wydał książkę przy pomocy rodziców. Cóż, najadł się wstydu.
Z opiniami pozytywnymi jest tak, że trzeba być bardzo ostrożnym w ich przecenianiu. Ktoś, kto w życiu dwóch zdań nie sklecił, będzie się zachwycał czymkolwiek, czyż nie?
Robson napisał/a:
A ty jakbyś rozwinęła tę historię z tego obiecującego, jak piszesz, pomysłu?
Nie rozwijałabym, bo jak dla mnie, pomysł nie jest na tyle obiecujący, by w niego brnąć. Mogę coś takiego przeczytać przy okazji kosumpcji obiadu czy śniadania, ale pisanie... nie moja działka, nie mój poziom.
Robson napisał/a:
Postawiłem na akcję i pewnie stąd kuleje konstrukcja psotaci.
Natomiast opowiadanie nie jest i nie może być realne, bo to fantastyka
Nie jest, a powinno. Mimo, że fantastyka. Polecam zapoznanie się z felietonem Piotra Smolańskiego, zanim wpadniesz w pułapkę "Ale to przecież fantastyka!" .
Robson napisał/a:
Może bardziej podobałoby Ci się to opowiadanie, gdybyś nie przeczytała przedtem starej wersji, z dużo większą ilością błędów, bo pewnie na podstawie starej wersji wyrobiłaś sobie opinię.
Lil nie czytała wersji wcześniejszej, pisała o tej, która jest zamieszczona w FZ. Przeczytała, wypisując uwagi (jak i ja mam w zwyczaju), ale zjadło jej posta. I nie chciała czytać drugi raz.
Robson napisał/a:
Muszę coś zrobić z bohaterami, by dali się lubić i byli bardziej rzeczywiści. Może jednak napisać trochę o tym, co robił Rob przed przybyciem do osady?
Nie odbieraj tego, jako złośliwość, ale - po prostu naucz się pisać. Im bardziej będziesz doskonalił styl, zwracał uwagę na logikę i jakość opisów, tym bardziej rzeczywiści staną się Twoi bohaterowie. Zmysł obserwacji i czytanie (czegoś więcej niż heroic w stylu FR ), też bardzo pomagają.
Teraz pytanie (również nie złośliwe!) - ile masz lat? Bo lubię wiedzieć, w jakim wieku jest autor - pozwala to lepiej dostosować uwagi. Inaczej ocenię 12latka, a inaczej kogoś, kto ma lat 30.
To było pierwsze opowiadanie, jakie napisałem, więc bądzcie trochę wyrozumiali.:-)
Wychodzę z założenia, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Myślę też, że większość stale recenzujących osób tak ma. Powinniśmy utrzymać jakiś poziom, a nasze (bo i sądzę, że również Melfki, czy Bogdana) uwagi nie są złośliwe, a mają służyć ku nauce danego pisarza.
Robson napisał/a:
Nuda – powiadasz? Pewnie, skoro już to wcześniej czytałaś Niektórzy lubią heroic fantasy i opowiadania drogi, inni nie. Dostawałem tez maile od ludzi, którym się bardzo podobało. Nawet zakończenie, bądź co bądź zaskakujące, nie zaciekawiło Cię? Dobrze, że chociaż pomysł nienajgorszy.
Melfce nie chodziło o wybrany gatunek, ale o całokształt. Także mnie o to chodziło. Nie przepadam za s-f, a są opowiadania, które czytałam z wypiekami na twarzy, bo są po prostu dobre. Zresztą, jeśli będziesz kierował się jedynie opiniami pozytywnymi, to popadniesz w samouwielbienie i bezkrytycyzm. Trzeba mieć trochę dystansu do tego, co się robi i również opinie negatywne dopuścić do świadomości. A wierz mi, u nas nie są one pisane ze złośliwości i żeby kogoś skopać.
Robson napisał/a:
Może i nie zawsze wszystko jest logiczne, ale początku nie zrozumiałaś do końca. Później się to wyjaśnia, przy końcu retrospekcji. Ale skoro Czytelnik nie zrozumiał, to winny jest autor, widocznie nie jest to dość jasne.
Nie jest i dobrze, że to Ty przyznałeś. Czytelnik nie powinien się domyślać, co autor miał na myśli. W końcu siegając po opowiadanie fantasy chce się po prostu coś poczytać, a nie zastanawiać, czy bohater biegł, czy galopował. Nie trafiłeś z tą retrospekcją.
Robson napisał/a:
Muszę coś zrobić z bohaterami, by dali się lubić i byli bardziej rzeczywiści. Może jednak napisać trochę o tym, co robił Rob przed przybyciem do osady?
No nad tym bracie powinieneś się zastanowić na początku samego pisania.
Robson napisał/a:
Natomiast opowiadanie nie jest i nie może być realne, bo to fantastyka
A co to za argument? Nie chodziło mi o to, że mają pojawić się samochody i komputery. W końcu sztuka pisania to sztuka mimetyczna. Naśladując pod pewnymi względami rzeczywistość przekonujesz czytelnika do świata, bohaterów czy zdarzeń. I tyle. Wiadomo, że jeśli umieścisz maga w opowiadaniu to nie jest to element rzeczywisty. Ale Twój mag będzie miał głowę, ręce, nogi, pewnie jakieś imię itp.
Robson napisał/a:
Może bardziej podobałoby Ci się to opowiadanie, gdybyś nie przeczytała przedtem starej wersji, z dużo większą ilością błędów, bo pewnie na podstawie starej wersji wyrobiłaś sobie opinię.
Tak jak mówiła Melfka, czytałam wersję z FZ. Jak twierdzisz poprawioną.
Robson napisał/a:
Nie wiem, jak dokładnie teraz przeczytałaś, ale pewnie tylko po tzw. łepkach, co wcale nie oznacza, ze nie zgadzam się z komentarzem.
Nie czytałam po łebkach. Po łebkach czytałam jedynie lektury szkolne typu "Chłopi", czy "Pan Tadeusz", więc proszę nie wysuwać zbyt daleko idących wniosków. Napisałam posta z dokładną recenzją, ale go zeżarło. A jako, że opowiadanie nie zachwyciło mnie, nie zamierzam czytać go drugi raz.
Żeby nie było wątpliweości, wcale nie odbieram uwag melfki i lilith za złośliwości. Wręcz przciwnie - dzięki, dziewczyny! Choć nie zawsze się z Wami zgadzam
Do lilith:
Nie wiedziałem, o co Ci chodzi z tym powtórnym czytaniem, ale teraz już wiem, bo znalazłem Twój komentarz po kliknięciu ”wyświetl wszystkie posty” w Twoim profilu. Początkowo myślałem, że czytałaś tę opowiadanie już gdzieś indziej, w innym serwisie. Dziękuję bardzo z uwagi, niektóre są naprawdę cenne. Odpowiadam na Twój zaginiony post.
- "w dłoni trzymał"- No przecież to jasne, że w dłoni. Gorzej gdyby trzymał miecz w zębach – miecz mógł też mieć w pochwie. Ale jak trzymał, to w dłoni.
„z następnego zdania nie bardzo wiadomo kto patrzy za tą pogonią” – oczywiście, że wiadomo, kto patrzy, bo Rob jest jak narazie jedynym bohaterem, który się pojawił.
"jego wzrok sięgał na kilkanaście metrów"- poprawiłem.
- " Na szczęście udało mu się przejść przez strumień..” – też poprawiłem.
- "zwiać"- jeśli używasz języka literackiego niechaj on taki pozostanie, a nie zmienia się w potoczny – świąta racja
- zbyt długie zdania – momentami tak, taki miałem wtedy styl pisania, muszę z tym walczyć. Wiadomo, że krótsze zdania s…ą bardziej zrozumiałe i przyspieszają akcję.
- "Odpoczął chwilę po trudach walki i podniósł się na nogi, by dalej uciekać.
”Był już tak wysoko w górach, iż przypuszczał, że jego prześladowcy zaprzestali już pogoni. Na wszelki wypadek nie zatrzymywał się, pilnie nadstawiając uszu i co jakiś czas oglądając się za siebie."- Kto to robił do jasnej anielki? Duch jakiś czy coś?” – oczywiście, że Rob, to podmiot domyślny, nie będę przecież w każdym zdaniu pisał Rob, Rob, Rob, tu akurat trzepiesz się na siłę, każdy wie – i ty też – że chodziło o Roba.
- "Z pewnością nie był czystej krwi Polstańczykiem..."- kto? – no, tu mogę się z Tobą zgodzić, że brakuje podmiotu
- "Osadnicy szybko zauważyli, że na szyi ma podłużną bliznę, wyglądającą tak, jakby kiedyś bezskutecznie próbowano poderżnąć ..."- kto? (pokutują zaimki) – nie pokutują, bo celowo nie napisałem kto, gdyż na razie ma to być tajemnica
- "Polowanie na początku miało dla nich pomyślny przebieg, gdyż udało im się ubić kilka ..."- dla kogo? Czy nazywanie rzeczy po imieniu boli? – znów występuje tu podmiot domyślny, chyba nie powiesz, że trudno było wpaść na to, że chodzi o myśliwych
- mięso lisa jest niejadalne – ale skóry są dobre na handel
- "giganta wystarczyłoby myśliwi wiedzieli"- wystarczyło by – poprawiasz mi wersję poprawną na błędną, w słowniku ortograficznym PWN (wersja internetowa) jest wy•star•czyłoby pisownia łączna i rozdzielna
- zażynany – nie masz racji, napisałem dobrze, musi być „zarzynany” – sprawdź w słowniku ortograficznym PWN, jak nie wierzysz
- "cios ostatniej szansy"- wybacz ale chciało mi się śmiać – bo nie oglądasz relacji z meczów bokserskich:-), była to ostatnia szansa, by przeżyć
- "rozpuszczeni"- A kto ich rozpuścił? - nie bądź złośliwa, najpierw sprawdź, czy masz rację, a potem poprawiaj, bo wyraz jest właściwie użyty. Wg słownika języka polskiego PWN: „rozpuścić - rozpuszczać - 3. «rozwiązać jakiś zespół, grupę, oddział itp.; zwolnić z obowiązków, pozwolić odejść», Rozpuścić uczniów do domów.”
- ubrać to można siebie, spodnie raczej tego nie potrzebują. Nałożył spodnie, ubrał się w- to formy poprawne - racja
- bądź konsekwentny. Zostawili te konie przy strumieniu, czy dopiero przy pagórku/ wzgórzu – przy strumienie, nigdzie nie pisałem, że przy zboczu, na zboczu chłopak patrząc, gdzie jest pościg, myślał, że miał szczeście, że musieli zostawić konie
- "ładując się ich energią"- to opowiadanie fantasy, czy sf? Poza tym ładuje się chyba baterie – Fantasy, sf to fikcja naukowa, a tu takiej nie ma, ładował się energią magiczną, ale faktycznie zwrot niefortunny, powinno być chłonąć
- Obcemu piana rzuciła się ustami"- e? – U Sienkiewicza piana i krew nieraz rzucały się ustami, ale rzeczywiście lepiej to zmienić, na np. „Obcy miał pianę na ustach”
- "powalają się"- walają jak już, chociaż to niezbyt kulturalne wyrażenie – tak, lepiej „walają” i nie widzę w tym nic niekulturalnego, raczej potocznego – patrz słownik języka polskiego PWN – „walać - 3. pot. «o rzeczach: być porozrzucanym, rzuconym byle gdzie, niedbale; poniewierać się». Części ubrania walały się po całym mieszkaniu. Na stole walały się resztki jedzenia.” Co w tym wulgarnego
- „przewaga wagi”?- a cóż to za koszmarek? – żaden koszmarek, nie słyszałaś nigdy pojedynek relacjach sportowych, że ktoś miał przewag wagi/masy ciała? – ale lepiej brzmi „przewaga masy ciałą”
- „pojedynek biegowy”- jw. – odpowiedź j.w, ale zmieniłem na wyścigu
- wspinać można się jedynie w górę - racja
Przepraszam za te cytaty z PWN, ale tylko w ten sposób mogłem Ci udowodnić maje rację.
Trochę przykro mi czytać, że mój bohater nie jest prawdziwy, ale skoro tak piszesz, to pewnie tak jest. Nie myślałem, że jest tak niesympatyczny. Może dlatego tak go odbierasz, bo jesteś kobietą, a on wykorzystywał kobiety, by chłonąc energię fizyczną i magiczną, osłabiając je przy tym? Muszę to zmienić i dopiero wtedy prześle poprawioną wersję do fantazyzone.
Mieszając akcję, zastosowałem znaną zasadę, by zacząć opowiadanie mocnym uderzeniem, od sceny akcji, by zainteresować Czytelnika, a potem cofnąć się w czasie. Chaos naprawię dodając kilka zdań. No nie wiem, czy akcja jest przewidywalna. Pewnie przewidziałaś, że Rob przebije się przez góry, ale chyba mi nie powiesz, że spodziewałaś się zemsty wiedźmy im wtrącenia Roba do lochów? Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję za poświęcony mi czas.
_________________ Wczoraj jest historią, jutro tajemnicą, a dzisiaj - darem.
- "w dłoni trzymał"- No przecież to jasne, że w dłoni. Gorzej gdyby trzymał miecz w zębach – miecz mógł też mieć w pochwie. Ale jak trzymał, to w dłoni.
Tyle, że to "w dłoni" jest zupełnie niepotrzebne. I o to chodziło Lil.
Robson napisał/a:
nie pokutują, bo celowo nie napisałem kto, gdyż na razie ma to być tajemnica
Tajemnicę można utrzymywać, nie nadużywając zaimków.
Robson napisał/a:
znów występuje tu podmiot domyślny, chyba nie powiesz, że trudno było wpaść na to, że chodzi o myśliwych
Problem w tym, że za bardzo zagmatwałeś poprzednie zdania. Najbliższym podmiotem są mieszkańcy, którzy oczekiwali, a nie mężczyźni, którzy wyruszyli.
Uważaj z podmiotem domyślnym - bo możesz się pewnego dnia wpakować w problemy.
Robson napisał/a:
- mięso lisa jest niejadalne – ale skóry są dobre na handel
Tyle, że na początku sugerowałeś, że chodzi o zapewnienie zapasów, a nie zdobycie skór. Może warto pokusić się o rozbudowanie opisu o dwa-trzy zdania, żeby było miejsce na drobne wyjaśnienia?
Robson napisał/a:
- "giganta wystarczyłoby myśliwi wiedzieli"- wystarczyło by – poprawiasz mi wersję poprawną na błędną, w słowniku ortograficznym PWN (wersja internetowa) jest wy•star•czyłoby pisownia łączna i rozdzielna
Mylisz się. Są dwie możliwości, np. "Wystarczyło, by spojrzał i już wiedział...". W tym wypadku będzie "Jedno spojrzenie wystarczyło, by...", natomiast "wiedzieli, że mięso wystarczyłoby na całą zimę".
Robson napisał/a:
- "cios ostatniej szansy"- wybacz ale chciało mi się śmiać – bo nie oglądasz relacji z meczów bokserskich:-), była to ostatnia szansa, by przeżyć
Ale jak to fatalnie brzmi!
Robson napisał/a:
- "rozpuszczeni"- A kto ich rozpuścił? - nie bądź złośliwa, najpierw sprawdź, czy masz rację, a potem poprawiaj, bo wyraz jest właściwie użyty. Wg słownika języka polskiego PWN: „rozpuścić - rozpuszczać - 3. «rozwiązać jakiś zespół, grupę, oddział itp.; zwolnić z obowiązków, pozwolić odejść», Rozpuścić uczniów do domów.”
Oj, nieładnie. Najpierw twierdzisz, że nie uważasz naszych uwag za złośliwości, a potem zarzucasz Lil złośliwość.
W opowiadaniu, które nie jest stylizowane, to "rozpuszczeni" rzeczywiście zgrzyta, niezależnie od poprawności. Wpadasz w pułapkę poprawności - coś jest poprawne, więc musi być dobrze. Tyle, że nie dyskutujemy o wypracowaniu z polskiego, a o opowiadaniu - tekście literackim, któego język powinien być (no, zgadnij ) - tak, literacki. A wiele sformułowań u Ciebie, niezależnie od tego, jak poprawnych, nie nadaje się do opowiadania.
Robson napisał/a:
- „przewaga wagi”?- a cóż to za koszmarek? – żaden koszmarek, nie słyszałaś nigdy pojedynek relacjach sportowych, że ktoś miał przewag wagi/masy ciała? – ale lepiej brzmi „przewaga masy ciałą”
I tu kolejny przykład "słownikowej poprawności" - Lil nie chodziło o to, że nie rozumie, co napisałeś, tylko, że to koszmarek stylistyczny właśnie.
Robson napisał/a:
Trochę przykro mi czytać, że mój bohater nie jest prawdziwy, ale skoro tak piszesz, to pewnie tak jest. Nie myślałem, że jest tak niesympatyczny. Może dlatego tak go odbierasz, bo jesteś kobietą, a on wykorzystywał kobiety, by chłonąc energię fizyczną i magiczną, osłabiając je przy tym?
Myślę, że nie. Nie bierz nas za trzynastolatki, które kogoś nie lubią, bo skrzywdził jakąś bohaterkę . Płeć nie ma tu nic do rzeczy.
W moim odbiorze Rob jest głupim mięśniakiem przedstawianym jako niezwyciężony heros, ale pozbawionym jakiejkolwiek klasy. Przy czym brak mu nawet "klasy" Conana. Co ważne - nie ma też uczuć, żadnego życia wewnętrznego. Wszystko takie... papierowe?
Zresztą nie tylko on - po jaką cholerę Evelin go przeprasza? Wystawiła go (nie dziwię się jej ), nie próbowała ostrzec - więc dlaczego przeprasza? Jak dla mnie - bez sensu.
Takie rzeczy nie dodają realizmu postaciom.
Przy okazji - odpowiesz na moje pytanie? Czy "przypadkiem" je przeoczyłeś?
Witaj, Robsonie.
W odpowiedzi na mój post umieściłeś znak zapytania przy stwierdzeniu dotyczącym "dziwnie brzmiących zdan". Rozumiem, że chcesz abym co nieco wyjasnił. Oto kilka przykładów:
- Jedno spojrzenie na grzbiet niedźwiedzia-giganta wystarczyłoby myśliwi wiedzieli, z kim mają do czynienia. (wystarczyło by)
- W jego grzbiecie, bokach i łbie tkwiło już ponad 30 strzał, (trzydzieści, słownie)
- To był Rob, który był bardzo mocno poraniony, ale wykazywał niewielkie oznaki życia (powtórzenie "był" psuje zdanie)
- Anith prawdopodobnie byłaby źle nastawiona do tego związku, gdyż miała uraz do mężczyzn po tym, jak kilkanaście lat temu jakiś przystojniak zrobił jej dziecko, właśnie Evelin, po czym chciał ją zostawić bez słowa i odejść w siną dal. (zrobił jej dziecko - jak dla mnie zbyt kolokwialnie. Jest naprawdę wiele innych określeń tego zdarzenia)
Ale głowa do góry. Na pewno następne Twoje utwory będą lepsze.
Pozdrawiam.
BMW
"wystarczyło, by" - tak, macie obie rację, pisałem w pośpiechu i nie sprawdziłem kontekstu, w tym przypadku powinno być oddzielnie i z przecinkiem.
"Oj, nieładnie. Najpierw twierdzisz, że nie uważasz naszych uwag za złośliwości, a potem zarzucasz Lil złośliwość." - było dokłądnie odwrotnie, to, że nie uważam Waszych uwag za złośliwości dopisałem tuż przed wysłaniem, choć jest na początku. A z tym "zrozpuszczeniem" to był wyjątek, gdzie faktycznie uznałem, że jest to złośliwa uwaga.
"Nie bierz nas za trzynastolatki, które kogoś nie lubią, bo skrzywdził jakąś bohaterkę. Płeć nie ma tu nic do rzeczy." - napisałem to pół żartem pół serio, bez obrazy.
No tak, muszę Ci przyznać rację, to brak opisanych uczuć (poza strachem i pożądaniem , sprawiają, że bohater niestety jest papierowy, szkopda, że dopiwero tweraz o widze.
Pytasz o mój wiek? Jestem trochę straszy od Ciebie. Ile starszy, to zachowam dla siebie Tylko proszę, nie wysuwaj z tego zbyt daleko idących wniosków w stylu, że ktoś tam w moim wieku dostał już Nobla czy coś w tym rodzaju
_________________ Wczoraj jest historią, jutro tajemnicą, a dzisiaj - darem.
Melfka odpowiedziała właściwie za mnie. I tak drogi Robsonie, spodziewałam się zemsty wiedźmy. I nie dlatego Twój bohater mi się nie podoba bo jest facetem wykorzytującym kobiety. On jest po prostu przygłupi. Nie ma żadnego celu, żadnego wyraźnego charakteru, inteligencją też nie grzeszy. Jest po prostu taki, jak napisała Melfka.
Poziom: 32 HP
5%
137/2753
MP
100%
1314/1314
EXP
95%
106/111
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Strasznie przeciętne opowiadanie napisane przeciętnym stylem, o nijakiej fabule, czasem lepszym, czasem gorszym klimatem i strasznie erpegowską akcj ą. Brakuje ci trochę wyczucia w opisywaniu szczegółów - niepotrzebnie rozpisujesz tak rozlegle otwarcie tego sarkofagu (zresztą strasznie przypomina mi to fragment jakieś przygodówki albo RPG ) i takich bzdet. Jak już wspomniałem klimat mometami jest całkiem niezły (jak w momencie wejścia w góry, pierwszego spotkania z wilkołakiem) ale momentami strasznie go psujesz (jaskinia). W części, w której powracasz do wydarzeń z domku wiedźmy brakuje dialogów i to w sposób dosyć rażący, wręcz wygląda to jakbyś poszedł na łatwiznę. Zakrzyknę jeszcze: powtórzenia!!!
Ogółem: średnio i przeciętnie, ale czekam na kontynuację
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Na początku znowu pokutuje to, o czym mówiłam ostatnio. Zbyt dużo informacji wrzucasz do jednego zdania. Warto czasem rozbić długaśne zdanie by dać czytelnikowi kilka porcji owych informacji. Czytelnik zyskuje na tym, bo ma wyraźniejszą informację, bardziej przejrzystą i tym samym mniej nużącą.
"Zachodzące słońce świeciło jej prosto w twarz. Mrużąc duże, brązowe oczy energicznie machała ręką, próbując zatrzymać jakiś samochód."- z tych dwóch zdań wynika, że to twarz macha, a nie Twoja bohaterka. Właśnie o to mi chodzi jeśli mówię o zaimkach.
"I tak też było tym razem, ale gdyby wiedziała, kto się zatrzyma i co wydarzy się później… Ale nie uprzedzajmy wypadków…"- i po co to wtrącenie odautorkie? Od razu wiem, że wsiadła do samochodu z gwałcicielem/mordercą/zboczeńcem itp.
Będzie krótko i treściwie. Bardzo mi się nie podobało, zważywszy, że prawdopodobnie zainspirowało Cię prawdziwe wydarzenie rozegrane jednak podczas alkoholowej libacji, o ile mnie pamięć nie myli. Twoje opowiadanie jest po prostu obrzydliwe.
O języku napisała już Lil, więc nie będę się powtarzała. Zwrócę tylko uwagę na gramatykę: bywa się gościem czegoś, a nie w czymś.
Opowiadanie jest nierówne - jakbyś nie mógł się zdecydować, czy chcesz opisać tragiczną historię ofiary gwałtu czy lekko humorystyczną opowieść o zemście. Pewne tematy wymagają wyczucia i taktu, a tego Twojemu pisarstwu brakuje. Zbyt ambitny i kontrowersyjny temat wybrałeś, jak na możliwości swojego stylu.
Poziom: 33 HP
5%
149/2982
MP
100%
1424/1424
EXP
43%
51/117
Jamer [Usunięty]
Wysłany: 2005-09-08, 19:22
Profesjonalna robota
Ależ ten początek obfituje w przymiotniki i wszelkiego rodzaju opisy!
"ciepły, majowy wieczór ", "atrakcyjna, trzydziestokilkuletnia", "elegancką, szarą marynarkę", "długie, kręcone, pofarbowane na mahoń włosy", "duże, brązowe oczy". Uff... Ja bym dodał jeszcze: "energicznie machała kobiecą, pięciopalczastą dłonią"
A poza tym: opowiadanie napisane bardzo prostym językiem, historia (przynajmniej jak dla mnie) mocno przewidywalna, niesmaczna, kompletnie bez klimatu. Humorystyczne akcenty na końcu opowiadania pasują tutaj jak głośne pierdnięcie do romantycznej kolacji I to tyle.
Wiek: 36 Dołączył: 23 Mar 2005 Posty: 12 Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 2005-09-08, 19:57
No cóż, temat to sobie wybrałeś niezbyt łatwy w realizacji. Tak jak wspomnieli poprzednicy wymaga dużo wyczucia i wyrobienia stylu. Nad tym drugim musisz z pewnością mocno popracować. Większość zdań, choć gramatycznie może poprawnych rozczarowuje szkolną prostotą. Tym sposobem nie da się zachęcić czytelnika do lektury. Co do realizacji pomysłu, to przychodzą mi na myśł serie tzw. "historii z dreszczykiem". Osoba skrzywdzona, czy oszukana obmyśla osobliwy sposób zemsty, jednak cała opowieśc musi być owiana zasłoną tajemnicy i zaskoczenia. Motywy działania bohatera ofiary odkrywane są etapami, tak by czytelnik wciągał się w historię, chciał poznać wszystkie klocki układanki. Ty podajesz treść na talerzu. Już w momencie jak gwałcona dziewczyna zaczyna się uśmiechać wiadomo, że obmyśla zemstę(bo trudno uwierzyć, że to się jej nagle spodobało). Proponuję przebudować opowiadanie. Może zacząć od końca? Kombinuj.
Poziom: 2 HP
0%
0/30
MP
100%
14/14
EXP
25%
2/8
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Raczej słabe opowiadanie. O ile styl jeszcze jako tako ujdzie, choć zachwycający nie jest, to same zachowania bohaterki są..hmm.. lekko naciągane . Dialogi są słabe, pretensjonalne i cholernie plastikowe. Całość nie porusza, nie skłania do refleksji. Bardzo poważny, trudny temat potraktowałeś po łebkach, z leką dawką słabego humoru, co zupełnie nie pasuje do sytuacji. Akcja jest przerysowana. Słabo.
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Nie każdy pomysł, choćby nie wiem, jak bardzo na jego realizacji zalżało autorowi, wart jest realizacji. Jeśli już jednak masz zamiar pracować nad tym nadal, to wydaje mi się, że powinieneś zacząć od nowa. Opowiadania dzielę na te, które czytam chętnie, lub takie, przy których się męczę. To było męczące. Akcja jest chaotyczna, bohater mało przekonujący, świat niedopracowany, a wiedźma musiała mieć niezłe układy, że koleś był aż tak poszukiwany. Jednym słowem bardzo kiepsko. Czeka Cię masa pracy nad stylem, ale jeśli masz zapał, to wszystko jest do zrobienia.
_________________ Jeśli otrzymasz coś za darmo - zastanów się
Ile naprawdę przyjdzie Ci za to zapłacić...
"Profesjonalna robota"
Sorry, ale już bardziej wolę "Góry Wilkołaka".
Na razie utknąłeś w miejscu ze stylem, z "duszą opowiadania" i przede wszystkim z prowadzeniem akcji w utworze. Osobiście lubię kiedy treść jest trochę zagmatwana, oczywiscie nie do przesady, ale tak trochę. W Twoim opowiadaniu zbyt prosto przebrnąłem z punktu A do punktu B, i co gorsze, zakończenie można było "wyczuć" na wiele akapitów przed tym kiedy się naprawdę skończyło.
Ale czekam na kolejną Twoją próbę, bo jak mówią: "trening czyni mistrza"
Pozdrawiam.
BMW
Prawdę mówiąc nie byłem przygotowany na tak zmasowany atak krytyki. Nic Wam się nie podoba w tym, co piszę. Po przeczytaniu Waszych komentarzy nie chce mi się już więcej pisać opowiadań, ani tym bardziej umieszczać tutaj. Zdołowaliście mnie i tyle
Odnośnie „Profesjonalnej roboty”
Do Lilith:
Akurat w tym opowiadaniu zdania są krótkie, więc nie wiem, jakie długaśne zdania masz na myśli. Może o pierwsze zdanie, bo jest jednym z dłuższych, ale nie długaśnych: „W pewien ciepły, majowy wieczór atrakcyjna, trzydziestokilkuletnia kobieta stała przy drodze wylotowej z Trzcianki do Czarnkowa”. Zgodzę się, że jest w nim dużo informacji i mogłem rozbić na dwa krótsze zdania, ale i tak nie jest długie. Chyba, że piszesz ogólnie o długich zdaniach, a nie o zdaniach akurat z tego opowiadania Twoja uwaga jest słuszna, ale akurat w tym opowiadaniu takich zdań jest tylko kilka.
"Zachodzące słońce świeciło jej prosto w twarz. Mrużąc duże, brązowe oczy energicznie machała ręką, próbując zatrzymać jakiś samochód."- fakt, brakuje jednego słowa, np. kobieta. Ale chyba każdy wiedział, kto machał.
"I tak też było tym razem, ale gdyby wiedziała, kto się zatrzyma i co wydarzy się później… Ale nie uprzedzajmy wypadków…"- po to wtrącenie, żeby zainteresować czytelnika. Od razu wiedziałaś, z kim wsiądzie, ale nie wiedziałaś, co będzie dalej.
Źle się domyślasz, nic nie wiem o żadnej alkoholowej libacji. Inspiracją do opowiadania było autentyczne zdarzenie z lat siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych, które z grubsza przebiegała tak jak w opowiadaniu.
„Twoje opowiadanie jest po prostu obrzydliwe” – scena gwałtu może być straszna i odpychająca, zwłaszcza dla kobiety, ale po za nią nie wydaje mi się, żeby jeszcze było coś obrzydliwego w tej historii. Scena zemsty Anity napawa Cię obrzydzeniem czy może scena w sądzie?
do Melfki:
To tylko Twoje wrażenie, że nie mogłem się zdecydować, o czym pisać. Nie miałem zamiaru opisywać tragicznej historię ofiary gwałtu, a temat nie jest wcale ambitny. Chciałem napisać mocną, szybką, sensacyjną historię z zaskakującym zakończeniem i lekką dawką czarnego humoru. Nie było moim celem moralizatorstwo związane z problemem gwałtów. Nie w głowie było mi wyczucie i takt – chciałem wstrząsnąć Czytelnikiem, a potem go zaskoczyć i rozbawić. Źle odczytałaś moje intencje. Trudno.
Do Jamera:
„Ależ ten początek obfituje w przymiotniki i wszelkiego rodzaju opisy!” – ten początek to raptem 7 krótkich zdań. To chyba normalne, że opisuje się głównego bohatera, a w opisie używa się przymiotników?
Wydaję mi się, że podobnie jak Twoi przedmówcy zraziłeś się do mojego opowiadania na samym początku i dlatego potem oceniałeś jej tendencyjnie.
„opowiadanie napisane bardzo prostym językiem” – celowo, by było szybkie i mocne, krótkie zdanie przyspieszają akcję. Z drugiej strony, czy za prosty język uważasz bogactwo szczegółowych opisów, które skrytykowałeś powyżej? Lilith pisze tez o długaśnych zdaniach, a więc opowiadanie jest źle napisane, bo jest równocześnie proste i złożone
„historia (przynajmniej jak dla mnie) mocno przewidywalna” – nie no, nie wierzę, że domyśliłeś się, jak zemści się Anita i jaki będzie wyrok sądu, mogłeś co najwyżej domyślić się, że będzie zemsta, bo o to nie trudno. Gdy w kryminale na początku ktoś ginie, każdy się domyśla, że złapią mordercę i nikt nie ma zastrzeżeń, że tak się potem skończy książka – każdy jest ciekawy, kto i dlaczego zabił.
„niesmaczna” – tak, bo miało być szokująco.
”kompletnie bez klimatu” – gdybym chciał opowiedzieć to samo i stworzyć klimat, opowiadanie byłoby pewnie z dwa razy dłuższe, a miało być krótkie i szybkie.
„humorystyczne akcenty na końcu opowiadania pasują tutaj jak głośne pierdnięcie do romantycznej kolacji” - to tylko Twoje zdanie, są ludzie, którzy lubią takie kontrasty. Czytałeś opowiadania Topora?
Do hektores:
„Większość zdań, choć gramatycznie może poprawnych rozczarowuje szkolną prostotą.” – nie chciałem pisać skomplikowanymi zdaniami, by nie spowalniać akcji, miało być mocno i dobitnie.
„Tym sposobem nie da się zachęcić czytelnika do lektury” – uważasz, że długie, wielokrotnie złożone, skomplikowane zdania zachęcają do lektury? Hemingway (oczywiście absolutnie się nie porównuje) pisał prostym językiem, a dostał Nobla.
„Osoba skrzywdzona, czy oszukana obmyśla osobliwy sposób zemsty, jednak cała opowieść musi być owiana zasłoną tajemnicy i zaskoczenia” – a co, tu nie było zaskoczenia. Domyśliłeś się, jaki plan zemsty uknuła kobieta i jak go zrealizuje? Nie sądzę...
„Motywy działania bohatera ofiary odkrywane są etapami, tak by czytelnik wciągał się w historię, chciał poznać wszystkie klocki układanki” – tak, oczywiście, ale w powieści lub dłuższym opowiadaniu, a nie w historii na trzy strony Długie opowiadania w internacie są raczej rzadko czytane.
„jak gwałcona dziewczyna zaczyna się uśmiechać wiadomo, że obmyśla zemstę” – tak, ale szkopuł w tym, że nie wiadomo, jak tego dokona, więc nie jest to podane, jak piszesz, na talerzu.
Do hidden_g0at:
„same zachowania bohaterki są..hmm.. lekko naciągane” – tak sądzisz? Tak się składa, że ta historia zdarzyła się naprawdę, a je bohaterka kobieta z krwi i kości, właśnie tak się zachowała.
„Dialogi są słabe” – chyba byłoby dziwne, gdyby prymitywni, nieokrzesani ludzie wypowiadali się jak erudyci.
„Całość nie porusza” – gwałt cię nie poruszył? Jednak to prawda o znieczulicy społecznej...
„nie skłania do refleksji” – nie składnia, bo i nie miała kłaniać, nie w tym celu napisałem opowiadanie.
„Bardzo poważny, trudny temat potraktowałeś po łebkach, z lekką dawką słabego humoru, co zupełnie nie pasuje do sytuacji” – patrz odpowiedź daną Melfce.
Do BMW:
"Profesjonalna robota"
„Sorry, ale już bardziej wolę "Góry Wilkołaka" – wątpliwy to komplement, zważywszy na to, że „Góry” nie przypadły Ci do gustu
„Osobiście lubię kiedy treść jest trochę zagmatwana, oczywiście nie do przesady, ale tak trochę. W Twoim opowiadaniu zbyt prosto przebrnąłem z punktu A do punktu B” – faktycznie w tych dwóch opowiadaniach akcja jest liniowa, ale mam też inne, w których sytuacja jest bardziej zagmatwana.
„zakończenie można było "wyczuć" na wiele akapitów przed tym kiedy się naprawdę skończyło” – oczywiście wyczułeś, że zakończy się to zemstą, ale powiedz szczerze – sposób zemsty Cię nie zaskoczył?
„Ale czekam na kolejną Twoją próbę, bo jak mówią: "trening czyni mistrza"” – na razie dam sobie spokój, bo nie jestem przygotowany na kolejny zmasowany atak krytyki ludzi, którym nic się nie podoba w moim opowiadaniu, ani fabuła, ani sposób pisania.
Podsumowując: trochę przykro, że nikt nie zauważył w tym opowiadaniu niczego dobrego. Widocznie według Was jest beznadziejne i nie ma w nim niczego godnego uwagi.
GÓRY WILKOŁAKA
Do DJAS:
„Akcja jest chaotyczna” – na początku może i tak, ale potem moim zdaniem akcja jest prosta, liniowa, jak typowa „opowieść drogi”
„bohater mało przekonujący” tak, masz rację, to nie był dobry pomysł, by ukrywać jego przyszłość. Było to pomyślane jako pierwszy rozdział powieści, w trakcie której wszystko miało się powoli wyjaśniać, ale jednak lepiej uchylić na początku choć rąbka tajemnicy, by Czytelnik mógł się zidentyfikować z bohaterem.
„wiedźma musiała mieć niezłe układy, że koleś był aż tak poszukiwany” – wystarczyło, że miała pieniądze J
„jeśli masz zapał, to wszystko jest do zrobienia” – dzięki za słowa otuchy.
_________________ Wczoraj jest historią, jutro tajemnicą, a dzisiaj - darem.
To tylko Twoje wrażenie, że nie mogłem się zdecydować, o czym pisać.
Nie twierdzę, że tak było. Po prostu chciałam zwrócić uwagę, że opowiadanie jest nierówne. To tak, jakbyś napisał tekst, który zaczyna się mrocznym opisem pogrzebu, a kończy - w radosnym stylu animowanych bajek.
Robson napisał/a:
Nie miałem zamiaru opisywać tragicznej historię ofiary gwałtu, a temat nie jest wcale ambitny. Chciałem napisać mocną, szybką, sensacyjną historię z zaskakującym zakończeniem i lekką dawką czarnego humoru.
Hmm... A gdzie ten czarny humor w pierwszej częśći?
Robson napisał/a:
Nie w głowie było mi wyczucie i takt – chciałem wstrząsnąć Czytelnikiem, a potem go zaskoczyć i rozbawić.
Wyczucie i takt potrzebne są nawet przy wstrząsaniu. Z pewnych rzeczy się nie żartuje. Równie dobrze mógłbyś opisać przygody JPII w krainie Animków.
Robson napisał/a:
Źle odczytałaś moje intencje. Trudno.
Źle napisałeś opowiadanie ;P.
Nie czuję się wstrząśnięta, bo zakończenie mało wstrząsające, a bardzo humorystyczne. Nie czuję się zaskoczona, bo przewidywalne. Nie czuję się rozbawiona, bo pierwsza część opowiadania wcale nie jest zabawna. Ani nawet sprawnie czy przewrotnie napisana.
Jaśniej?
[ Dodano: 2005-09-09, 14:20 ]
P.S.
Robson napisał/a:
"I tak też było tym razem, ale gdyby wiedziała, kto się zatrzyma i co wydarzy się później… Ale nie uprzedzajmy wypadków…"- po to wtrącenie, żeby zainteresować czytelnika. Od razu wiedziałaś, z kim wsiądzie, ale nie wiedziałaś, co będzie dalej.
Ty tak uważasz. Ja przewidziałam, co będzie dalej. Hidden też. I Lil także.
"I tak też było tym razem, ale gdyby wiedziała, kto się zatrzyma i co wydarzy się później… Ale nie uprzedzajmy wypadków…"- po to wtrącenie, żeby zainteresować czytelnika. Od razu wiedziałaś, z kim wsiądzie, ale nie wiedziałaś, co będzie dalej.
Melfka napisał/a:
"Ty tak uważasz. Ja przewidziałam, co będzie dalej. Hidden też. I Lil także.
Czyżbym miał do czynienia z jasnowidzami? To w takim razie zdradźcie mi, kto ostanie prezydentem? Zarówno ty, jak i Hidden i LIl juz po pierwszym akapicie przewidzieliście, że dziewczyna zostanie zgwałcon,. potem zaprosi gwałcicieli do siebie, uśpi ich i wykastruje, a na końcu zostanie uniewinniona przez sąd? Wybacz, ale nie wierzę w to i nigdy nie uwierzę. Mogliście najwyżej przewidzieć, że kobieta zemści się za swoje krzywdy. Chyba, że słyszeliście juz przedtem podobną historie. Innej możliwości nie ma. Pozdrawiam.
_________________ Wczoraj jest historią, jutro tajemnicą, a dzisiaj - darem.
Widzisz, mylisz pojęcia. Nie chodzi o przewidywanie "a na piątej stronie bohater powie 'Nie lubię ostryg'". Chodzi o ogólne przewidywanie fabuły. Od pierwszego akapitu wiadomo, że zostanie zgwałcona. Dalej? Może się zemścić albo się nie zemścić. Jak się zemści - może ją dopaść sprawiedliwość albo może się wywinąć. I żadnej niespodzianki. Żadnego zwrotu akcji, niespodziewanego problemu, wujka z Ameryki, który... cokolwiek.
"A gdzie ten czarny humor w pierwszej częśći? ' - nie ma , jest tylko lekka dawka humoru na samym końcu dla rozładowania napiętej sytuacji..
"zakończenie mało wstrząsające, a bardzo humorystyczne. Nie czuję się zaskoczona, bo przewidywalne. Nie czuję się rozbawiona, bo pierwsza część opowiadania wcale bo pierwsza część opowiadania wcale nie jest zabawna. " - sama sobie przeczysz. Przeczytaj, co napisałaś - "bardzo humorystyczne..., ale nie czuję się rozbawiona". Wcale nie uważam, że było bardzo humorystycznie, ale skoro ty tak twierdzisz, to powinnaś być rozbawiona i doprawdy nie wie, co z tym wspólnego ma pierwsza część opowiadania, która nie jest wcale zabawne. Można się rozbawić nawet jedną śmieszną odzywką czy sytuacją. Praktycznie nigdy tak nie jest, że opowiadanie humorystyczne (a to nie jest opowiadanie humorystyczne), jest zabawne, śmieszne są tylko jego fragmenty.
[ Dodano: 2005-09-09, 14:59 ]
"Z pewnych rzeczy się nie żartuje. Równie dobrze mógłbyś opisać przygody JPII w krainie Animków. " - nie żartuję sobie z gwałtu. Gwałciciele zostali surowo ukarani, myślę, że surowiej, niż gyby poszli do więzienia. Zostali trwale okaleczenni, pozbawieni męskości i ośmieszeni - i to z nich sobie żartuje, a nie z gwałtu. Chyba kazdy facet wolałby, żeby ktoś go zgwałcił, niż żeby został wykastrowany, oublicznie poniżony, ośmieszony i wytykany palcami do końca życia, bo nie jest już mężczyzną.
_________________ Wczoraj jest historią, jutro tajemnicą, a dzisiaj - darem.
"zakończenie mało wstrząsające, a bardzo humorystyczne. Nie czuję się zaskoczona, bo przewidywalne. Nie czuję się rozbawiona, bo pierwsza część opowiadania wcale bo pierwsza część opowiadania wcale nie jest zabawna. " - sama sobie przeczysz. Przeczytaj, co napisałaś - "bardzo humorystyczne..., ale nie czuję się rozbawiona".
Moja wina, nie doprecyzowałam - chodziło o to, że klimat zmienia się na humorystyczny, niepoważny. Ale to w żaden sposób nie inklinuje, że czytelnik czuje się rozbawiony. Zauważ, że nie napisałam "bardzo zabawne/rozbawiło mnie".
I wybacz, ale łapać za słówka to nie sztuka.
Było "bardzo humorystyczne" w stosunku do początku (już pisałam o tym dysonansie, mam powtarzać po raz trzeci?). Niepoważne, nie trzymające śmiertlenie poważnego i ciężkiego klimatu początku. Będące rażąco niekonsekwentne w klimacie.
Mam pisać dalej, czy wystarczająco doprecyzowałam?
[ Dodano: 2005-09-09, 15:08 ]
Melfka napisał/a:
"Z pewnych rzeczy się nie żartuje. Równie dobrze mógłbyś opisać przygody JPII w krainie Animków. " - nie żartuję sobie z gwałtu. Gwałciciele zostali surowo ukarani, myślę, że surowiej, niż gyby poszli do więzienia. Zostali trwale okaleczenni, pozbawieni męskości i ośmieszeni - i to z nich sobie żartuje, a nie z gwałtu. Chyba kazdy facet wolałby, żeby ktoś go zgwałcił, niż żeby został wykastrowany, oublicznie poniżony, ośmieszony i wytykany palcami do końca życia, bo nie jest już mężczyzną.
"Humorystyczne" (cudzysłów, żebyś się nie czepiał) zakończenie sprawia, że bagatelizujesz całą sytuację. A przecież taka kobieta, mimo wzorowej postawy obywatelskiej i innych bzdur, przeszła przez piekło. I wątpię, by odwet wzięty na oprawcach utrzymał jej psychikę w równowadze.
I tu po raz kolejny pojawia się sprawa wyczucia i taktu w wyborze tematów i sposobu ich opisania.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum