Wysłany: 2005-10-05, 22:20 Opinie na temat prac Rudego Lisza
Jesienna impresja
Błędów nie znalazłem. Pewnie dlatego, że moje oko nie jest tak sprawne jak kiedyś Co do całości opowiadania to jest ono dziwnie napisane, że tak powiem. Jak na mój gust brakuje w nim czegoś. Fakt faktem wciąga, ale jednak czegoś brakuje :/ Nie potrafie powiedzieć czego niestety
_________________ Za linią wroga są tylko dwie rzeczy, którym możesz ufac. Swojej broni i swojemu Bogu.
Moje zachowanie jest ludzkie, tak ludzkie, że wręcz krasnoludzkie.
Mam syna, na imię mu "Odwet"!
- "Suche liście chrzęściły pod podeszwami"- podeszwami czego? stóp, butów, a może łap?
- "Ludzi w parku było niewiele, hałas ulicy też jakiś odległy"- rozumiem, że chcesz uniknąć słowa 'był', ale nie wyszło to zdaniu na dobre. Można je zmienić na, np.hałas ulicy dochodził jakby z oddali
- "Jedynie miarowy szelest, przyjemny dla ucha i nerwów."- co z tym szelestem? jedynie słychać było szelest, bo tak zdanie nie ma sensu.
- "Odpędzałam od siebie myśli, wsłuchując się w śpiew liści, szum wiatru, kochanka drzew."- nie wiadomo kto jest tym kochankiem, czy też kochanką. Wiatr? Jego szum? Szelest liści? A moze bohaterka?
- "Czas na małą, służbową kontrolę"- założę się, że to są myśli bohaterki, więc wyróżnij je jakoś z tekstu
- "Powiedział, ze "- że
- powtórki
- interpunkcja
- "Piegus zaparzył już kawę i siedział, pochylony nad cennikiem, rozmawiał przez telefon."- możesz spokojnie zrobić z tego dwa zdania
- "Piwniczka będzie otworzona"- otwarta!
- "ramie"- ramię
- "odpowiedziałam, wracając do przytomności, pochyliłam się nad ekranem komputera."- dwa zdania
- " Siedziałam na bardzo wygodnym fotelu, przede mną granatem odcinało się od ciemności okno na nocny świat. W ogrodzie tańczyły czarne chimery drzew."- bardzo poetycko, ale też bardzo bez sensu. Nie do końca wiem, co chcesz wnieść do opowiadania tym zdaniem. Czy bardziej istotny jest fakt, że bohaterka siedzi na fotelu, który na dodatek jest wygodny. Czy też ważniejsze jest owo okno. To co? Bohaterka po ciemku siedziała? W pustce z oknem? I na dodatek w wygodnym fotelu? Nabijam się teraz , ale wyjaśnię o co mi chodzi. Zdarzają Ci się zdania, w których chcesz za dużo powiedzieć. Nie wiesz, co w owych zdaniach jest ważniejsze. Ja to nazywam kombinatorstwem. Zdania nie są źle zbudowane, ale zgrzytają między zębami jak piasek.
- "Pojawiła się nagle, przede mną, postać kobieca, na tle okna, czarny, kobiecy kształt"- jak wyżej
- "Chałupa, wróć! Willa."- bardzo razi mnie ten zwrot. Mieszasz style. Język potoczny gra sobie u Ciebie w berka z czystym literackim, czasem niemal poetyckim językiem. I po co to?
- "Pomalowany był na biało i wyglądał niezwykle przyjaźnie, choć pnąca się po ścianie winorośl, która o tej porze roku była splotem giętkich, rudych patyków, stanowiła smutny widok."- o kim mowa? Nazwij swój podmiot chociaż słowem 'budynek'
- "Nikt mi nie otworzył, zatem dom jest pusty"- następny grzech. Pomieszanie czasów. Większość tekstu piszesz w czasie przeszłym: poszłam, nie otworzył, zadzwonił itd, a tu nagle wyskakuje Ci 'jest'. 'Jest pusty'pomyślałam. Do tego nie przyczepiłabym się wcale, ale tak jak jest obecnie, nie może być.
- "Był niezwykle gustownie urządzony."- no i znowu pytanie kto? Kto był urządzony? Kominek? Bo w połączeniu z poprzednimi zdaniami na to by wychodziło.
- "Miałam niewygodne buty na obcasie"- miałam 'na nogach'
- "Miał niezwykle głęboki głos, a w tym pomieszczeniu brzmiał, jakby krzyczał w głębiny studni"- głos krzyczał? Nie? Ze zdania tak wynika.
- "wbiegłam na chody"- schody
- "Na szyi lśnił jej długi sznur pereł"- na szyi sukni? Zresztą zdanie jest mało gramatyczne. 'Na szyi czarnowłosej', 'na szyi kobiety', 'na szyi nieznajomej'. Jest wiele określeń by uniknąć takiego chaosu.
Lubię horrory, dlatego sięgnęłam po Twoje opowiadanie. Nie jest źle, bo mniemam, że jesteś początkującą pisarką i masz prawo popełniać błędy początkujących pisarzy. Chwała Ci za brak błędów ortograficznych. Masz problem z budowaniem zdań. Są one za długie, przekombinowane i ogólnie zbyt dużo informacji chcesz w nich umieścić. Początek opowiadania nuży. Strasznie nuży i jedynie determinacja kazała mi brnąć dalej. To samo tyczy się końca. Za szybko chcesz skończyć i przez to opowiadanie rwie się nagle pozostawiając po sobie niedosyt. Ale jak mówię nie jest źle. Masz coś wartego doszlifowania w swoim stylu. Ku przestrodze na przyszłość- rób korektę.
Nieźle, całkiem nieźle. Niestety mimo wszystko musze zgodzić się z Lilith - w zasadzie tylko środek jest ciekawie i sprawnie napisany. Na początku budujesz klimat, ale myślę, że to nie jest najlepszy sposób na wciągnięcie do dalszej lektury. Kilka mniej wytrwałych osób zniechęci się z pewnością. Ale jak już przeszło sie nudnawy wstęp - raczysz nas zdecydowanie ciekawszym rozwinięciem. Sceny z życia zakładu pogrzebowego moim zdaniem były świetne. Z niecierpliwoscią czekałem, jak rozwiążesz zakończenie i znów się rozczarowałem. O ile idea była niezła, to sposób w jaki to zrobiłas bardzo mnie rozczarował. Miałem wrażenie, jakbyś finiszowała w potwornym pośpiechu. I w ten sposób z niezłego materiału zrobiłaś bardzo przeciętny tekst. Ale potencjał w Tobie drzemie i za niego, jak i za środek opowiadania masz ode mnie nominację
Pozdrawiam i czekam na kolejne teksty z dużym zainteresowaniem.
_________________ Jeśli otrzymasz coś za darmo - zastanów się
Ile naprawdę przyjdzie Ci za to zapłacić...
Poziom: 12 HP
0%
0/319
MP
100%
152/152
EXP
66%
18/27
Rudy Lisz Gość
Wysłany: 2005-10-07, 00:09
Ja też zgazam sie z wiekszościa owej, jakze szczegółowej krytyki, choć nie z całością
NIestety moje karygodne lenistwo sprawia, ze nie będę mówić, z czym sie nie zgadzam.
Zresztą nie o to chodzi.
Po pierwsze, racja, nie poświeciłam mu należycie duzo czasu (patrz wstawka o lenistwie)
Po drugie, jak czytałam to na stronie, sama zauważylam interpunkcje i przyługie zdania.
Po trzecie, owszem, finisz miałam pośpieszniy, jako ze napisałam opowiadanie w dwa dni. Coś mi w duszy też kwiliło, ze nie powinnam tak profanować własnego trudu.
Lenistwo...owszem, ale na swoje usprawiedliwienie mam to, że spieszyłam sie zadebiutować na stronie, bo uważam jest świetna, zwłaszcza, jeśli chodzi o uczciwą krytykę Bo kumple, to wiadomo...,super, masz talent, a pewnie sami nie czytają.
Stosunkowo niedawno zaczęłam poruszać się w sferze prozy. Obiecuje, że nastepnemu opowiadaniu poswiecę wiecej czasu i... zobaczymy!
Pozdrawiam
Rudy Lisz.
Ejże! Pisz koniecznie z czym się nie zgadzasz i dlaczego? To sprowokuje dłuższą dysputę, a poza tym będziemy mogli się lepiej dowiedzieć co Ci w duszy gra i zrozumieć motywy Tobą kierujące.
Lenistwo paskudna rzecz, ale przede wszystykim powinnaś się logować na swoim nicku, zamiast być tylko gościem. Co prawda wchodzę z tą uwagą w kompetencje innych, ale...
A FZ to rzeczywiście znakomite miejsce, by się sprawdzić, czasem zweryfikowac swój pogląd na parę spraw dotyczacych własnych prac, ale takze fajna zabawa podczas oceniania inych. I tu znów wejdę buciorami w poletko gospodarzy FZ i poproszę Cię, abyś nie zapomniała o czytaniu prac publikujących autorów, bo choć pisac prozę zaczynasz, to niewątpliwie jesteś czytelnikiem już od wielu lat, więc masz pełne prawo krytykować! A każda uwaga jest na wagę złota.
Pozdrawiam.
_________________ Jeśli otrzymasz coś za darmo - zastanów się
Ile naprawdę przyjdzie Ci za to zapłacić...
Poziom: 12 HP
0%
0/319
MP
100%
152/152
EXP
66%
18/27
Rudy Lisz Gość
Wysłany: 2005-10-07, 10:04
Sory, nie zarejestrowałam się na forum, z braku czasu.
Ale mam nadzieję, ze wkrótce to zrobię.
To, z czym się zgadzam, opisałam tak powierzchownie, ale mam wątpliwości co do:
- "Ludzi w parku było niewiele, hałas ulicy też jakiś odległy"- no mnie się wzglednie podoba, ale to pewnie sprawa gustu.
"śpiew liści, szum wiatru, kochanka drzew."- no więc. *liści, kochanka drzew - raczej nie. Drugi człon zdania dookreśla też nie szum, bo *szum, kochanka drzew, też nie moze być. Logiczne zatem, że dookreśla wiatr, bo obydwa rzeczowniki: wiatr i kochanek,pasuja do siebie i pod względem liczby i przypadka.
- "Piwniczka będzie otworzona" - chodzi o to , że będzie otworzona przed pogrzebem, żeby się klientka nie denerwowała, hehe. Ale jak się nad tym dłużej zastanowiłam, to rzeczywiście troche nie precyzyjne i jakieś take...hmmm, patetyczne:P
Może trza było napisać, że *otworzymy ją w najblizszym czasie, albo, *będzie otwierana (przez nas - w stronie biernej) wtedy a wtedy.
Ale wiele rzeczy widzi się dopiero po czasie,a jeszcze wiecej, jak ktos inny zwróci na nie uwagę.
- " Siedziałam na bardzo wygodnym fotelu, przede mną granatem odcinało się od ciemności okno na nocny świat. W ogrodzie tańczyły czarne chimery drzew." Chodzi tu o ogólnyzarys miejsca akcji, nie ma tu elementów mniej lub bardziej ważnych. Poza tym opis obejmuje kształty mebli i tykanie zegara, no i oczywiscie mrok...;)
Choć, tu znowu...skoro to subiektywne myśli bohaterki, może powinna na coś mniej a na coś bardziej zwrócić uwagę...
Muszę rzeczywiście myśleć nad krótszymi zdaniami, nad większa zwięzłością myśłi i trafniejszym ich wyrażaniem.
- "Pomalowany był na biało i wyglądał niezwykle przyjaźnie, choć pnąca się po ścianie winorośl, która o tej porze roku była splotem giętkich, rudych patyków, stanowiła smutny widok."- logicznie rzecz ujmując, cały czas pisę o domu, tego można sie domyslić. Choć była wstawka o ogrodzeniu, więc, może i racja, że trza by go jeszcze raz wymienić jakoś.
- "Miałam niewygodne buty na obcasie"- tego już napewno można sie domyślić, że na nogach, hehe. Choć można doczepić sie potoczności stwierdzenia.
"Miała długie, czarne włosy i bladą cerę. Ubrana była w zieloną suknię krojem z lat siedemdziesiątych. Na szyi lśnił jej długi sznur pereł. Patrzyła na mnie bez zaskoczenia, jakby czekała, aż przyjdę." - tak brzmi to w kontekście, nie widze tu nieprawidłowości. Każde ze zdań, można by upodrzędnić, a wtedy byloby oczywiste, że podmiotem caly czas jest kobieta. Nie wiem czy elipsa podmiotu może się tyczyć osobnych zdań, ale pewnie tak. Bo idąc twoim torem myśli mozna by przypuszczać, ze to owa suknia, nosząca na szyi perły patrzyła na bohaterkę. Mam nadzieje, że nikt tak nie pomyslał.
Jak mówię, to tylko szczegóły, ogólnie sie zgadzam co do zarzutów dotyczących przydługich zdań, interpunkcji i spalonego zakończenia. A to, że nie ma ortografów, mnie samą dziwi bo od dziecka sadzę niewyobrażalne byki
- "Ludzi w parku było niewiele, hałas ulicy też jakiś odległy"- no mnie się wzglednie podoba, ale to pewnie sprawa gustu.
Nie gustu, a poprawności gramatycznej. Z tego zdania wynika, że ludzi było niewielu i hałas pojawia się tu jak Filip z konopii. Nie wiadomo do czego tę część zdania odnieść. Zresztą nie ma orzeczenia w drugim członie zdania, a powinien być.
Rudy Lisz napisał/a:
"śpiew liści, szum wiatru, kochanka drzew."- no więc. *liści, kochanka drzew - raczej nie. Drugi człon zdania dookreśla też nie szum, bo *szum, kochanka drzew, też nie moze być. Logiczne zatem, że dookreśla wiatr, bo obydwa rzeczowniki: wiatr i kochanek,pasuja do siebie i pod względem liczby i przypadka.
Owszem zgadza się pod względem przypadku itp. Ale zdanie jest zagmatwane. Gdyby było napisane "szum wiatru-kochanka drzew", nic bym nie mówiła.
Rudy Lisz napisał/a:
- "Piwniczka będzie otworzona" - chodzi o to , że będzie otworzona przed pogrzebem, żeby się klientka nie denerwowała, hehe. Ale jak się nad tym dłużej zastanowiłam, to rzeczywiście troche nie precyzyjne i jakieś take...hmmm, patetyczne:P
Może trza było napisać, że *otworzymy ją w najblizszym czasie, albo, *będzie otwierana (przez nas - w stronie biernej) wtedy a wtedy.
Ale wiele rzeczy widzi się dopiero po czasie,a jeszcze wiecej, jak ktos inny zwróci na nie uwagę.
Nie chodziło mi o patetyczność, czy coś w tym guście, ale o błąd. Sformułowanie, którego użyłaś zgrzyta między zębami. "Będzie otwarta", "będzie wniesiona", "będzie zamknięta" itp.
Rudy Lisz napisał/a:
- " Siedziałam na bardzo wygodnym fotelu, przede mną granatem odcinało się od ciemności okno na nocny świat. W ogrodzie tańczyły czarne chimery drzew." Chodzi tu o ogólnyzarys miejsca akcji, nie ma tu elementów mniej lub bardziej ważnych. Poza tym opis obejmuje kształty mebli i tykanie zegara, no i oczywiscie mrok...;)
Muszę rzeczywiście myśleć nad krótszymi zdaniami, nad większa zwięzłością myśłi i trafniejszym ich wyrażaniem.
I sama sobie odpowiedziałaś.
Rudy Lisz napisał/a:
- "Pomalowany był na biało i wyglądał niezwykle przyjaźnie, choć pnąca się po ścianie winorośl, która o tej porze roku była splotem giętkich, rudych patyków, stanowiła smutny widok."- logicznie rzecz ujmując, cały czas pisę o domu, tego można sie domyslić. Choć była wstawka o ogrodzeniu, więc, może i racja, że trza by go jeszcze raz wymienić jakoś.
Owszem, można się domyślić, ale po co Czytelnik ma się domyślać. Kiedy co drugie zdanie jest tak zbudowane, opowiadanie wyląduje w koszu. Ludzie są leniwi i nie lubią się domyślać, a najbardziej wkurza właśnie zagubienie w domysłach.
Rudy Lisz napisał/a:
- "Miałam niewygodne buty na obcasie"- tego już napewno można sie domyślić, że na nogach, hehe. Choć można doczepić sie potoczności stwierdzenia.
Mogła je nieść w ręce . chodziło mi o precyzyjność określeń.
Rudy Lisz napisał/a:
"Miała długie, czarne włosy i bladą cerę. Ubrana była w zieloną suknię krojem z lat siedemdziesiątych. Na szyi lśnił jej długi sznur pereł. Patrzyła na mnie bez zaskoczenia, jakby czekała, aż przyjdę." - tak brzmi to w kontekście, nie widze tu nieprawidłowości. Każde ze zdań, można by upodrzędnić, a wtedy byloby oczywiste, że podmiotem caly czas jest kobieta. Nie wiem czy elipsa podmiotu może się tyczyć osobnych zdań, ale pewnie tak. Bo idąc twoim torem myśli mozna by przypuszczać, ze to owa suknia, nosząca na szyi perły patrzyła na bohaterkę. Mam nadzieje, że nikt tak nie pomyslał.
Chodziło mi o zaimek "jej". Nie określasz podmiotu, jakbyś bała sie to zrobić. W dłuższej wypowiedzi podmiot taki będzie się zacierał, aż w końcu Czytelnik dojdzie do absurdalnych wniosków. A widzisz, ktoś tak pomyślał
Poziom: 32 HP
5%
137/2753
MP
100%
1314/1314
EXP
95%
106/111
aaricia [Usunięty]
Wysłany: 2005-10-07, 17:55
[Nie czytałam powyższych recenzji, więc mogę się powtarzać.]
Jesienna impresja
'Na tle bezchmurnego bladoniebieskiego przestworu, czerwień liści tworzyła wspaniały kontrast.' - jak dla mnie - przecinek zbędny;
'Ludzi w parku było niewiele' - ja bym napisała 'niewielu';
'Ludzi w parku było niewiele, hałas ulicy też jakiś odległy. Jedynie miarowy szelest, przyjemny dla ucha i nerwów.' - brakuje czasownika, który określałby dźwięk;
'Chwila osnuła się wokół mnie, niczym niebieskawy dym' - tutaj też (raczej) bez przecinka;
'nastawiłam wodę na kawę i wyszłam do warsztatu, zobaczyć jak tam radzi sobie pan Miecio i jego brygada.' - 'nastawiłam wodę na kawę i wyszłam do warsztatu zobaczyć, jak tam radzi sobie pan Miecio i jego brygada.';
'widziałeś wzorzec, i co?' - bez przecinka;
'Ale przez te pięć lat pracy w zakładzie pogrzebowym „Happy Trupik” (tylko bez śmiechu, mój pracodawca nazywa się Bogdan Trupik), widziałam wiele.' - bez przecinka;
'-Oj nijak, szefowo.' - po 'Oj' jeszcze jeden przecinek;
'nie będzie wyglądać jak na wzorcu' - 'jak we wzorze'; 'jak na wzorze';
'umówię się z nim, na choć częściowy zwrot kosztów wykonania.' - bez przecinka;
'nie wiem, czy zdecyduje się na inny zakład. Nie wiem, czy gdzieś zrobią mu lepiej tą trumnę' - za dużo tego 'nie wiem';
'Piegus zaparzył już kawę i siedział, pochylony nad cennikiem, rozmawiał przez telefon.' - 'Piegus zaparzył kawę i siedział pochylony nad cennikiem, rozmawiając jednocześnie przez telefon';
=> cyfry w opowiadaniu nie powinny się znaleźć - trzeba pisać je słownie;
'Piwniczka będzie otworzona...' - 'Piwniczka zostanie/będzie otwarta' - dla mnie brzmi lepiej;
'byle płacił.' - mnie się ciśnie na usta wtrącenie 'by' po 'byle';
'miasto kamiennych nagrobków pod niebem ze starych dębów i kasztanów.' - pod względem składni nie 'podoba' mi się to zdanie. Brakuje słowa (czasownika) przy tym 'niebie' i 'drzewach';
'Ktoś szarpnął mnie za ramie - 'ramię;
'odpowiedziałam, wracając do przytomności, pochyliłam się nad ekranem komputera.' - przed 'pochyliłam' zamiast przecinka - 'i';
'Pokój był ciemny i przesycony chłodem.' - dla mnie 'przesyconym' można być zapachem;
'Patrzyłam przed siebie, szeroko otwartymi oczyma.' - bez przebinka;
'Pojawiła się nagle, przede mną, postać kobieca, na tle okna, czarny, kobiecy kształt.' - budujesz za długie zdania, napakowane zbyt wieloma przecinkami, pzrze co czytelnik gubi sens. 'Nagle pojawiła się tuż przede mną jakaś/smukła postać, która na tle okna zyskała kobiecy kształt.' Lub coś podobnego (ciężko mi było je przekształcić przez powtórzenie słowa 'kobiecy');
'Oprócz wzroku, inne zmysły milczały' - bez przecinka;
'potrzebuje tej super wygodnej trumny, jako królewskiego łoża' - bez przecinka;
'Masz racje' - 'rację';
'Po prostu czuję, ze coś jest nie tak' - 'że';
'panie racjonalista.' - 'panie racjonalisto';
'Po południu, wyszłam szybko' - bez przecinka;
'Spojrzał na mnie dziwnie, ze względu na mój pośpiech i zdenerwowanie.' - bez przecinka;
'Znalazłam się w parku.' - dosyć nagle się tam znalazła... rozumiem, nie ma sensu opisywanie drogi, ale... może warto by zacząć to zdanie od nowego akapitu?;
'(nawet, jeżeli rzeczywiście jest wampirem)' - bez przecinka;
'Z resztą' - ORT.(w tym znaczeniu) - 'zresztą';
'No, bo co ja najlepszego wyprawiam? Łamię wszelkie zasady zawodowego profesjonalizmu i to czemu? Bo mam przeczucie co do klienta, którego życie (nawet, jeżeli rzeczywiście jest wampirem) nie powinno w ogóle mnie obchodzić. Z resztą, po co mi ten adres? Przecież nie pójdę do niego.' - jak dla mnie ten fragment jest mało realistyczny. Za 'szybkie' jest to bicie się z myślami, za krótkie, by odzwierciedlić stan psychiki bohaterki;
'a dalej ciągły się' - 'ciągnęły się';
'Nikt mi nie otworzył, zatem dom jest pusty.' - bez tego 'zatem dom jest pusty'. Dom wcale nie musiał być pusty tak poza tym;
'Po prawej był kominek, po lewej duże' - zabrakło słowa 'strona' - 'po prawej stronie...', bez tego czytelnik nie wie, o jaką 'prawą' Tobie chodzi;
'Nawet tu, na zewnątrz słychać było' - bez przecinka lub przecinek przed 'słychać';
'było tykanie jakiegoś wielkiego zegara' - skąd bohaterka wie, że zegar był wielki?;
=> za krótki i płaski opis wnętrza pokoju;
'-Przepraszam, co pani tu robi? – Usłyszałam za plecami niski głos.
Gródecki.
-A nic, proszę pana, miałam kilka wątpliwości, co do jutrzejszego pogrzebu, chciałam dopytać o kilka spraw.
-Proszę nie martwić się pochówkiem. – Jego głos był powolny, a każde słowo brzmiało ostro. – Prosiłem tylko o trumnę. Reszty dopilnuję sam.' - odwróciła się chociaż, by zobaczyć twarz gospodarza? Czy mówiła do ściany tak, jak stała?;
'Moja mina musiała zdradzać konsternacje, w jaką popadłam' - a może lepiej zwykłe 'zmieszanie', 'zakłopotanie'? Piszesz prostym, potocznym językiem, a tutaj nagle to 'górnolotne' określenie...;
'Moja mina musiała zdradzać konsternacje, w jaką popadłam, bo Gródecki speszył się, spuścił wzrok.' - nie rozumiem reakcji Gródeckiego na widok wyrazu twarzy bohaterki - speszył się jej zakłopotaniem? Dlaczego?;
'Naprzeciwko, na drugim końcu dużego i widnego holu znajdowały się schody wiodące spiralą' - przed 'wiodące' przecinek;
'Miałam niewygodne buty na obcasie, wiec bałam się o swe drogocenne kości.' - chyba się czepiam, ale... nie podoba mi się to określenie kości jako 'drogocenne';
'bestie i kreatury, jakie moje oczy widziały pierwszy raz w życiu.' - zamiast 'jakie' - 'które';
'Miał niezwykle głęboki głos, a w tym pomieszczeniu brzmiał, jakby krzyczał w głębiny studni.' - ze zdania wynika, że to Gródecki brzmiał w ten sposób (przynajmniej ja to tak zrozumiałam). Zamiast 'a w tym' - 'który';
'Mam nadzieje' - 'nadzieję;
'Trumna jest już gotowa i ściśle według życzenia.' - bez przecinka;
'Wpełzł na schody i uformował się w kobiecy kształt. Stał na najwyższym schodzie' - 'stopniu', nie 'schodzie' - nie pojedynczej liczby słowa 'schody' ('schodzień'?);
'czekał aż podejdę bliżej' - przecinek przed 'aż';
'Albo widziałam ją dokładnie, ale jakaś bariera niewidzialna nie pozwalała mi uświadomić sobie jej rysów.' - zamiast 'ale' - 'albo';
'Natężałam wzrok' - 'wytężyłam', wzroku nie można 'natężać';
'-Co tu robisz?! – Marceli wpadł do pokoju, drzwi aż odskoczyły. – To ona! Widzisz ja!' - widzisz 'ją'. Ogólnie to... dziwne to zdanie jest lekko...'
'-Co tu robisz?! – Marceli wpadł do pokoju, drzwi aż odskoczyły. – To ona! Widzisz ja!
-Oczywiście, ona żyje, wiem o wszystkim. Więzisz ją tutaj i chcesz zabić.
-Kobieto! Co zrobiła ci ta wiedźma? Opamiętaj się, moja żona nie żyje! – Wrzasnął, zrobił krok w moją stronę.
-Nie słuchaj go… pomóż mi, proszę…
-Nie kłam! Ona żyje, jej ciało jest ciepłe od krążącej krwi! Nie zbliżaj się!' - nawet po kilkakrotnym przeczytaniu tego fragmentu nadal nie wiem, co i kto mówi...;
'Marceli był coraz bardziej agresywny, gniew uderzył mu do głowy.' - jak sie objawiała ta jego agresja? Jeśli tylko w słowach, to nie przekonuje mnie to 'bardzo'. Poza tym nie wiem, czy zwrot 'gniew uderzył mu do głowy' jest poprawny;
'-Przestań, posłuchaj! Ona nie żyje, umarła dwadzieścia lat temu. To znaczy jej ciało.' - oba czasowniki - 'przestań' i 'posłuchaj' - oddziel wykrzyknikiem. A poza tym końcówka jest wyprana z emocji;
'-Hahaha! – Zaśmiałam się histerycznie, nie wiem, czemu. – Pracuję w domu pogrzebowym, od lat. Wiem, kiedy ktoś żyje, a kiedy nie, psychopato.' - dlaczego 'psychopato'? Bez przecinka przed 'czemu' i przed 'od lat'. I znów brakuje w tym zdaniu przekonującej ekspresji uczuć...;
' Musiał być starszy niż wyglądał, bo jego ciało było niezwykle wiotkie.' więc go dotknęła? Uderzyła? Kopnęła? Przecinek przed 'niż';
'Jego ciało drżało lekko, oczy szeroko otwarte, badały elementy nowej rzeczywistości, jakieś „tam”. Usłyszałam śmiech, cichy, ledwie dosłyszalny, potem uderzenie własnego ciała o podłogę.' - oczy BYŁY otwarte, tak? Przed 'jakieJś' - przecinek. Poza tym coś nie może być 'dosłyszalne'. I co ma zonaczać wyrażenie 'jakiejś tam', wzięte w cudzysłów? Ma się wrażenie, jakbyś nie widziała, o czym piszesz...
Technicznie - jak widać powyżej. Rzadko - ale jednak - budujesz za długie zdania, a to przez nagromadzenie przecinków. Rozbijaj, zastępuj ten znak zwykłym 'i'.
Średnio jak na horror, który ma 'ociekać' strachem, przerażeniem, tajemnicą, to nie spełnia swej roli. Zabrakło u Ciebie przede wszystkim dłuższych opisów, które by świetnie stopniowały uczucie niepokoju głownej bohaterki i lepiej charakteryzowały świat - ten świat, ten dom, który wzbudzał to uczucie grozy i tajemnicy. Za mało tych opisów w tym opowiadaniu - miałam wrażenie, że opowiadanie 'pędzi' szybko do końca, który sam w sobie jest dziwny, urwany i ogólnie kuleje pod względem sensu. Sam tytuł niewiele ma związku z fabułą - także pod względem własnie tych opisów, które w impresjach aż buchają od wielości metafor, epitetów itp.
To samo z dialogami, pojedynczymi wypowiedziami, wykrzyknikami - są zbyt płaskie, mało przekonujące czytelnika o uczuciach bohaterów, o strachu, który powinien pulsować w ich głosach. Więcej ekspresji!
Samo podejrzewanie Gródeckiego o wampiryzm przez Agnieszkę wydaje mi się lekko naciągane. Ta jej intuicja... za słabo to wyeksponowałaś. I motyw ze skomplikowanym wzorem - urwany, niedokończony pomysł, nie mającyh wpływu na akcję. Chociaż to chyba on wzbudził podejrzenia bohaterki...
Pomysł jest, ale zepsułaś go przez 'potraktowanie' wrażenia grozy po łebkach. Usiądź do opowiadania jeszcze raz i nie bój się 'napakowania' go duża ilością opisów. To one w horrorach budują przecież akcję.
Pozdrawiam.
PS Nie radzę przyznawać się, że napisałaś opowiadanie w dwa dni. Kiedy patrzę na listę błędów, które popełniłaś, trafia mnie szlag (vide: 'Opinie na temat prac hidden_gOat'). Następnym razem sprawdz opowiadanie ze sto razy i daj mu przeleżakować, bo nie ręczę za publikowanie kolejnych tekstów.
Rudy Lisz Gość
Wysłany: 2005-10-07, 18:40
Oż, to dopiero....hehe.
To dopiero druzgocąca krytyka. Myślę, że w paru miejscach przesadzona, i ze trochę się czepiasz, zwłaszcza zarzucajac mi brak sensu opowiadania, czyli, że napisałam poprostu jakis bełkot, zbitek zdań bez znaczenia. No może, nie wiem, moze tak jest. Moja percepcja opowiadania jest odmienna i to bardzo od percepcji odbiorców. Warto o tym pomyśleć i napewno to zrobię przy następnym opowiadaniu.
W sumie straciłam sporo zapału, bo wątpie czy kiedyś napiszę coś, co będzie bez zarzutu. Myslę że nie jestem w stanie. Ale próbować można.
Bardzo intryguje mnie sprawa interpunkcji. Zastanawiałam się, skąd się tak na tym świetnie znacie, bo ja piszę na wyczucie, a jak czytam prace innych, nie widze tego. Owszem literówki, źle brzmiące zdania, ale przecinki...
Zastanawiałam się, czy w waszych utworach wszystko jest zapiete na ostatni guzik, albo, że tak powiem, kropkę czyli, czy nie zdarzaja wam się jakieś drobne, maleńkie chociaż pomyłeczki. Jeśli tak, to wlejecie otuchę w moje serce. Jeśli nie, to znaczy, że marny ze mnie pisarz, hyhy.
Pozdrawiam i dzięki za wasz trud w czytaniu moich, jakże miernych wypocin
aaricia [Usunięty]
Wysłany: 2005-10-07, 19:39
Gość napisał/a:
trochę się czepiasz, zwłaszcza zarzucajac mi brak sensu opowiadania, czyli, że napisałam poprostu jakis bełkot, zbitek zdań bez znaczenia.
Przepraszam, ale w którym miejscu coś takiego napisałam? To, że zdania nie mają sensu, bo gubisz podmiot czy orzeczenie, jest po prostu faktem i nie zarzucaj mi stwierdzenia, że napisałaś jeden, wielki bełkot.
Jeśli chodzi o czepialstwo - cóż, może faktycznie gdzieś przesadziłam, choć sama tego nie widzę (poproszę o przykład), ale tym sposobem chcę Cię zmusić do obrony swych racji, do konstruktywnej dyskusji. Zresztą nie ja pierwsza Ci to mówię (DJAS). A naprawdę ostre czepianie się można przeżyć na forum prozatorskim http://fp.boo.pl/forum/index.php . Jeśli masz odwagę, to zaglądnij.
Gość napisał/a:
Moja percepcja opowiadania jest odmienna i to bardzo od percepcji odbiorców. Warto o tym pomyśleć i napewno to zrobię przy następnym opowiadaniu.
Skoro tylu ludzi Ci takie same błędy wypomniało, to chyba warto już pomyśleć o czytelniku.
Gość napisał/a:
Bardzo intryguje mnie sprawa interpunkcji. Zastanawiałam się, skąd się tak na tym świetnie znacie, bo ja piszę na wyczucie, a jak czytam prace innych, nie widze tego.
Wiesz, co najbardziej ćwiczy interpunkcję (jeśli już kogoś naprawdę odrzuca widok opasłych podręczników gramatyki i ortografii języka polskiego)? Czytanie. Porównywanie zdań połączonych takim samym spójnikiem, który raz jest oddzielony, a raz nie przecinkiem w drugiej cześci zdania. Pomaga przede wszystkim ciekawość - zastanowienie się, dlaczego tutaj coś akurat jest, a tu nie. Jednak tego trzeba po prostu chcieć się nauczyć.
Gość napisał/a:
Zastanawiałam się, czy w waszych utworach wszystko jest zapiete na ostatni guzik, albo, że tak powiem, kropkę n czyli, czy nie zdarzaja wam się jakieś drobne, maleńkie chociaż pomyłeczki. Jeśli tak, to wlejecie otuchę w moje serce.
A nie pomyślałaś o tym, żeby zamiast zadać to pytanie, po prostu przeczytać nasze opowiadania i się samej przekonać...?:|
Rudy Lisz Gość
Wysłany: 2005-10-07, 21:08
Cóż, właściwnie nie chodzi o samą krytykę, bo nie mam nic przeciwko.
Po prostu trochę uderzył mnie ton twojej wypowiedzi. naprawdę nie chciałam tego, zebyście mnie odebrali jako ignorantkę, której się wydaje, że "co to nie jest". daleka jestem od tego. Przepraszam za ton mojej poprzedniej wypowiedzi, troche we mnie krew zawrzała. Hehe, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nauczenie sie przecinków nie jest mimo wszystko takie proste.
To dopiero moje pierwsze próby, mam nadzieje że następnym razem pójdzie mi lepiej. Na pewno będę sie bardziej starać, to moge obiecać.
[Żeby już nie zaśmiecać Twojego recenzjonu - osobiście nic do Ciebie nie miałam, pisząc recenzję Twojego opowiadania. Jak dla mnie była ona przyjazna, bo nie napisałam, że jesteś kompletnie do niczego i że powinnaś porzucić pisanie. Popatrz na ostatnią uwagę w mojej opinii - pomysł jest, pochwaliłam Cię za niego, ale trzeba go mocno wyszlifować. Błędów jest odroibnę za dużo, ostatnio jestem na nie uczulona - szczególnie jeśli chodzi o brak ogonków przy ą i ę. Tymczasem pisz, szlifuj i przede wszystkim czytaj opowiadania innych. aaricia]
W sumie straciłam sporo zapału, bo wątpie czy kiedyś napiszę coś, co będzie bez zarzutu.
Ja też wątpie, czy mi się taka sztuka uda, ale zawsze można próbować dążyć do ideału.
Gość napisał/a:
Bardzo intryguje mnie sprawa interpunkcji. Zastanawiałam się, skąd się tak na tym świetnie znacie, bo ja piszę na wyczucie, a jak czytam prace innych, nie widze tego.
A próbowałaś kiedyś przeczytać swój tekst na głos? Jak nie masz wyczucia podczas pisania, to spróbuj tej metody, bardzo pomaga.
Gość napisał/a:
Zastanawiałam się, czy w waszych utworach wszystko jest zapiete na ostatni guzik, albo, że tak powiem, kropkę n czyli, czy nie zdarzaja wam się jakieś drobne, maleńkie chociaż pomyłeczki.
Większość opublikowanych przeze mnie tekstów spotkała się tu z ostrą krytyką. Najmniej oberwały te, do których solidnie się przyłożyłem na etapie poprawek. Rozumiem Twój pośpiech i chęć pokazania się, ale wiem po sobie, że lepiej coś dopracować, bo wówczas przynajmniej nikt nie pastwi się nad stylem, ortografią czy interpunkcją, a tylko samą zawartością merytoryczną. Wszystko zalezy od Twojego zaangażowania. I przede wszystkim pamiętaj, że publikując nie piszesz już tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla czytelnika!
_________________ Jeśli otrzymasz coś za darmo - zastanów się
Ile naprawdę przyjdzie Ci za to zapłacić...
"Jesienna impresja"
Stylowo raczej nieźle. Podczas lektury nie musiałem dekoncentrować się, aby zrozumieć jakieś zdanie, które psułoby rytm czytania. To już duży plus.
A że dla zrównoważenia oceny muszę znaleźć jakiś minus, to jest nim brak odpowiedniego nastroju. Przez dłuższy czas w opowiadaniu dominuje opis naszego, zwyczajnego świata. Dlatego miałem wrażenie, że czytam nie horror, ale opowiadanie realistyczne. Wydaje mi się, że powinnaś wzbogacić tekst o rzeczy nadprzyrodzone, rozbudować opisy, w których dominować będzie irracjonalizm, nie popadając jednak oczywiście w przesadę.
Rozpoczęłaś swoją przygodę z FZ od naprawdę trudnego działu. Zarówno horror, jak i humoreska stawiają nam, autorom, naprawdę wysoko zawieszoną poprzeczkę. Dlatego nie wystarczy zawrzeć w utworze kilku zdań dotyczących duchów, czy jakiejś okrutnej jatki z użyciem siekier i maczet, by nazwać to później horrorem.
Nie traktuj jednak mojego komentarza, jako próby zdyskredytowanie tego, co napisałaś.
Przed każdym z nas jeszcze mnóstwo akapitów doświadczeń, więc .... zabierajmy się do pisania. A ja na pewno poświęcę Twoim opowiadaniom trochę swojego czasu.
Pozdrawiam.
BMW.
Dziękuję wam wszystkim za cenne uwagi. Wszystkie wezmę pod uwagę. Mam juz kolejny pomysł i myślę, że tym razem bardziej sie postaram. Stare opowiadanie planuję poprawić w niedalekiej przyszłości, choć prawdę mówiąc, trzeba będzie zmienić sporo. Nowy wstęp, zakończenie też jakieś inne, no i ostro poprawić środek. Może powolutku mi się to uda.
Na krytykę się nie gniewam, bo tak naprawdę największy ból sprawiłoby mi, gdyby moja praca przebrzmiałą bez echa, gdyby nikt na nie nie zwrócił uwagi.
Gwoli zakończenia tematu. Pamiętaj Rudy Liszu (btw bardzo podoba mi się Twój nick ), że nikt tutaj nie pisze swoich opinii złośliwie. To jest cel FZ, żeby uczyć się od siebie nawzajem, bo jeśli szukasz kółka wzajemnej adoracji- to źle trafiłaś. W naszych opowiadaniach też nie jest idealnie. Trzymam swoje "powieści", które napisałam kilka lat temu ku przestrodze. Moja rada dla Ciebie, dużo czytać i dużo pisać nawet jeśli nie jesteś pewna czy pomysł bedziesz kontynuować. Zważywszy na Twój wiek, naprawdę nie jest źle. Widywałam gorsze teksty osób znacznie starszych od Ciebie, którzy potrafili sadzić ortografami w każdym zdaniu. Więc uszy do góry. I pisz!
Poziom: 32 HP
5%
137/2753
MP
100%
1314/1314
EXP
95%
106/111
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Jak na debiut (na FZ przynajmniej) cakiem nieźle Fabuła możę nie jest bardzo oryginalna, ale nie straszy też sztampą. Pomysł ciekawy, ale całość podobała mi się do momentu, kiedy bohaterka wbiegła po schodach - spokojny, jesienny i smutny klimat prysł, a zastąpiła go nijakość. Inaczej mówiąc - zakończenie zdecydowanie nie po mojej myśli
Styl całkiem dobry, ale zdecydowanie wymagający dopracowania. Ładnie tworzysz klimat, podobały mi sięopisy, choć czasem coś w nich zgrzytało. Dialogi - nie wybijają się ponad przeciętność, ale też nie śmierdzą plastikiem.
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-10-21, 07:54
Jesienna impresja
Nie powiem, że w opowiadaniu nie ma błędów - nie jest ich bardzo dużo ani też nie są szczególnie poważne, po prostu są. Mimo to styl raczej mi się podoba.
Nie mnie się wypowiadać zreszta na ten temat, ale mi zdania w stylu: "Suche liście chrzęściły pod podeszwami" czy "Ludzi w parku było niewiele" nie wydają się niepoprawne. Szczególnie w drugim przypadku, uważam, że niewiele pasuje bardziej niż niewielu, ale nie mam należytego wykształcenia humanistycznego, więc nie bierz sobie tego szczególnie do serca
Fabuła jest średnio interesująca, nic nowego, ale wykonanie przypadło mi do gustu.
Opowiadanie trzeba doszlifować.
Ostatnie zdanie jest dla mnie nieco niejasne - nie wiem, co naprawdę spotyka bohaterkę. Mimo to wrażenie pozytywne - dobrze mi się czytało, a to najważniejsze.
Większość uwag wypisała aaricia, więc nie będę się powtarzała . Tylko kilka "spornych".
Moja propozycja do fragmentu: wsłuchując się w śpiew liści, szum wiatru, kochanka drzew. - "wsłuchując się w śpiew liści, w szum wiatru - kochanka drzew".
Polecam post "Interpunkcja w dialogu" w temacie "Interpunkcja" w "Głosie pisarza" - bardzo Ci się przyda.
Piwniczka będzie otworzona… - "będzie otwarta" lub "zostanie otwarta".
I tu pokazałam mu niezbyt grzecznie język. - proponowałabym: "Pokazała mu język". Czytelnik wie, że to niegrzecznie . No i unikasz zbędnego zaimka (tu).
Słyszałam ją nawet – uderzenie ziarna piasku o dno klepsydry, ziarna ciężkiego, jak kamień. - a tutaj dodałabym "nagrobny" - tak, dla zachowania klimatu .
Przyjemne opowiadanie. Generalnie podoba mi się styl (choć musisz pracować, zwróć uwagę na to, co napisały aaricia i Lil), potrafisz budować nastrój. Sama historia ciekawa, choć zakończenie trochę zbyt szybkie, szkoda, że nie rozbudowałaś go odrobinę.
Jak na debiut - bardzo przyjemne, choć (oczywiście :>) czeka Cię jeszcze dużo pracy.
Poziom: 33 HP
5%
149/2982
MP
100%
1424/1424
EXP
43%
51/117
NetDragon [Usunięty]
Wysłany: 2005-11-18, 19:23
Jesienna impresja
Cóż, nie będę się powtarzał za bardzo - moi przedmówcy dość dokładnie przeanalizowali utwór. Powiem Ci za to parę słów otuchy!
Jako zwykłemu 'czytelnikowi', opowiadanie nie zwracało mi zbytniej uwagi na popełnione w nim błędy. Tak więc - nie są one aż tak rażące dla niewprawionego oka. Co do fabuły - zbyt mało horrorowatości w tym horrorze! Gdybyś bardziej rozbudowała wątek akcji w domu, wprowadziła więcej napięcia, ucieczek, sił nadprzyrodzonych... No i zakończenie - co się stało z bohaterką? Umarła? To kto prowadził narrację? Ale mimo wszytsko, jak na debiut - całkiem dobrze napisane.
Histroyja
Przyznaje, że niemal głośno zarechotałem czytając to opowiadanie. Wreszcie coś świeżego, komediowe fantazy, które nie jest kalką Prattcheta. Szkoda tylko, że takie krótkie.
Początkowo myślałem, że opowiadanie jest tylko recenzją, kiedyś już czytałem coś takiego. Jak się nie mylę Stanisław Lem napisał opowiadanie w postaci recenzji swojej własnej powieści (której zresztą nigdy nie napisał). Podsumowując, pierwsza część opowiadania całkiem fajna, zabawna i dowcipna.
W drugiej części, już tej właściwej, też jest wesoło. Obawiałem się, że będzie głupio i naiwnie. A tu proszę, śmiało wykorzystany klasyk Sienkiewicza, a do tego zabawnie. Szczególnie podobało mi się zakończenie. Nie ma to jak fajna puenta, to właśnie ostatnie zdanie najbardziej mnie rozbawiło. Ogólnie - bardzo dobra humoreska.
Historyja
Całkiem niezły tekst wykorzystujący motywy klasyki polskiej prozy. Stylizacja języka minionej epoki także nie budząca zastrzeżeń. Jeżeli miałbym jednak stawiać opowiadaniu jakiś zarzut to dotyczyby on długości, a raczej "krótkości" utworu. Choć z drugiej strony nadmierne rozbudowanie treści mogłoby wprowadzić "dłużyznę" utworu.
Faktycznie też miałem na początku skojarzenie z "Bajkami robotów" Lema.
Ponieważ wiem jak trudno jest stworzyć coś zajmującego w dziale "humoreska", tym większe należą Ci się słowa uznania za próbę, która (IMO) zakończyła się powodzeniem.
Pozdrawiam i życzę kolejnych udanych pomysłów.
BMW
Całkiem przyjemne opowiadanie. Nie jest to zdecydowanie nic wielkiego, ale czytałem z przyjemnością. Z dwóch cześci, na które tekst został podzielony, do gustu bardziej przypadła mi pierwsza, ta mniej fabularna. Ta druga z kolei jest przyjemnie napisana, ale nie do końca trawię takie dziwactwa :p Fajne... i tyle. Czekam na coś konkretniejszego
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
- objetociowo częć druga w stosunku do pierwszej winna chyba być dłuższa. ( lub pierwsza krótsza), ale nie będę sie upierał jezeli miałoby to zepsuć tekst.
- używasz podwójnej pisowni wyrazu "moher", która jest niepoprawna:) " Rzucę do twych stóp trzy moherowe berety Mocherowców! "
- Mylę, ze stylowo, jeszcze troszeczkę do dopracowania
A tak w ogóle puenta mnie powaliła.
Dzięki za dobrš rozrywkę
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2005-12-27, 16:57
Historyja
Dość zabawne, ale nie aż tak, jak być powinno. Przede wszystkim plus za odwagę w parodiowaniu klasyki. Styl też jakby lepszy niż ostatnio
Ale mimo wszystko dla mnie żadna rewelacja. Za mało śmieszne, za krótkie, zbyt porzewidywalne. Czegoś brakuje; jak zwykle nie umiem określić, czego.
ps. na pocieszenie: to chyba i tak najlepsze ze wszystkich opowiadań ze świątecznej aktualizacji Nad innymi kompletnie załamałam ręce. Twoje choć trochę mnie rozbawilo.
ps.2. Proszę wybacz mi ostra krytykę. Taka już wybredna jestem.
No co wy...spodziewałam sie gromów z jasnego nieba, a tu...no nawet jest trochy pochwał....zawsze to do przodu:D Kto wie, może następnym razem pójdzie mi jeszcze lepiej??:D Powiem, ze bałam sie aby humor w tym opowiadaniu nie okazał sie zbyt...grubiański. Napisałam je jeszcze w tamtym roku akademickim, jak bawiłam sie w teksty staropolskie. Napisałam tak "sobie a muzom", na poprawnienei nastroju. Niedawno trochy popraiwłam i po pozytywnym przyjeciu przez moich przyjacół, postanowiłam zaryzykować...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum