Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-12-16, 14:45
Immanentna niesubordynacja!
Witaj. Jestem tu nowy... sugeruję żeby umieszczać przy tytule jakąś uwagę, że tekst jest fragmentem większej całości. To pozwoli uniknąć nieporozumień. Ja dopiero z recenzji dowiedziałem się ze to fragmenty czy rozdziały jakiejś powieści.
Z tychże recenzji zorientowałem sie też, że w dalszym ciagu uparcie i złosliwie Twoja bogata wyobraźnia nie pozwala Ci w pełni kontrolować tekstu, szukając ujścia w barokowym i wyszukanym słownictwie. Coż, jak lubisz taki styl... cholernie ciężko sie to czyta. Ale na to już w pierwszej recenzji zwracano Ci uwagę, Szuirad chyba, dawno temu.
W dodatku mam podejrzenia, ze powinieneś jeszcze raz sprawdzić w słowniku znaczenie takich słów jak "infantylny", "deliryczny", "arbitralny" "buduarowy" "egzaltowany", "hucpa" ... a także "tubalny".
A już na kolana rzucił mnie fragment, w którym gnom przymierzając się do zgwałcenia bohaterki "odruchowo chwycił za trzonek swej PILŚNIOWEJ pałki"...
Twojej wyobraźni brakuje także ciut konsekwencji... na przykład po "choc nie przebyli jeszcze nawet połowy drogi do pracowni Toorlaka..." i "łuna ognia utworzyła sie na horyzoncie" to "po paru minutach była na miejscu" a w dodatku "las, który rozciągał się wokól pracowni Toorlaka nie należał do najbezpieczniejszych miejsc"... ale był "tunel, którym dojedziecie (konno? czy parowozem?) prosto do miasta"... chyba lasek nie las, skoro w jedna strone wiećej niż połowę drogi przebyli w kilka minut? nawet biegiem do nie mogło być za daleko... więc te bandy goblinów nie mogły być zbyt liczne... no i nie uważasz ze to trochę nielogiczne miejsce na lokalizację salonu tatuażu?
Ale pisz dalej...
Poziom: 15 HP
1%
4/488
MP
100%
233/233
EXP
28%
10/35
xpinkasx [Usunięty]
Wysłany: 2005-12-16, 20:35
Jotha dzięki za recenzję. Postaram się dostosować do Twoich uwag. Co do stylu, to wciąż nad nim pracuję ( bo kto stoi w miejscu, ten się cofa ), daleko mi do ideału, ale uważam, że jest lepiej, choć nie mi to oceniać. Co do użytych słów, to uwierz mi lub nie, ale w większości przypadku zostay użyte w prawidłowy sposób. "odruchowo chwycił za trzonek swej PILŚNIOWEJ pałki"... - ma być bez swej i chyba rzeczywiście zmienię, broń na inną, .
"Niepokojąca wizja niedalekiej przyszłości"
Napisane charakterystycznym dla Ciebie stylem. Bez fajerwerków ale i bez większych wpadek. Tak mi się przynajmniej na pierwszy rzut oka wydaje. Jednakże (IMO) brak w tekście czegoś, co spowoduje że chce się czytać go bez wytchnienia. Naprawdę interesujące fragmenty przeplatają się z momentami słabszymi, które szybko zacierają narastające dobre wrażenie. Nie wiem na ile zamierzone jest takie granie z czytelnikiem, ale myślę, że jest to zabieg, który należy zmienić. Jeżeli więc uda Ci się w następnych tekstach nieco "wygładzić" tę sinusiodę moich nastrojów, będzie OK.
Podrawiam.
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-12-19, 10:55
Witaj Xpinkasx.
Nie uwierzę. Stary juz jestem i na słowo nie wierzę, bo mi te słowa w tych zestawieniach i w tych miejscach tak zgrzytają, jak temu gnomowi by ten turmalin w zębach zazgrzytał...
Jasne że pisanie nie polega na tym, by pozwolić innym kształtować za siebie swoje dzieło... ale warto przynajmniej sie zastanowić, czy rzeczywiście krytycy nie mają racji... zwłaszcza jeśli są życzliwi... chociaż są mięsożerni
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-12-19, 14:17
Ależ Melfko, instrukcje obsługi to sama poezja... współczesna
Poziom: 15 HP
1%
4/488
MP
100%
233/233
EXP
28%
10/35
xpinkasx [Usunięty]
Wysłany: 2005-12-19, 15:18
Wszystko zniosę, tylko nie mięsożernych recenzentów.... pomocy!!!!
Jotha skoro mi nie wierzysz, to trudno. Zamierzam poprawiać swoje teksty, aż osiągną poziom, który mnie usatysfakcjonuje (ciekawe, czy tyle dożyję??? ) Z używania wymyślnych słów nie zamierzam rezygnować, bo lubię zabawę z czytelnikiem .
Melfka za porównanie mojego języka z instrukcją do telefonu, przestaję się do Ciebie odzywać. Czuję się conajmniej urażony.
aha Jotha zapraszam do lektury moich pozostałych tekstów - "Niepokojąca wizja niedalekiej przyszlości". Jeśli wciaż masz ochotę czytać moje knioty, hehe.
Pozdrawiam.
savikol [Usunięty]
Wysłany: 2005-12-20, 11:53
Niepokojąca wizja niedalekiej przyszłości
Przebrnąłem przez tekst nieco zaskoczony zagmatwaną fabułą. Dopiero gdy skończyłem przyszło mi do głowy, że to chyba fragment większej całości. Jestem tu nowy i nie wpadłem na pomysł by najpierw spojrzeć do starszych tekstów.
Tak czy inaczej opowiadanie jak dla mnie jest niejasne i momentami zupełnie niezrozumiałe. Duża ilość bohaterów, zmiana narracji w podrozdziałach, kompletnie rozbijały mi całościowy obraz. Nie będę oceniał Twoich umiejętności posługiwania się językiem, bo i mnie samemu jeszcze wiele brakuje, ale zdaje mi się, że piszesz poprawnie, bez większych kiksów, które psułyby przyjemność czytania.
Zastrzeżenia mam do sposobu prowadzenia opowieści. Jak dla mnie za duży chaos i brak suspensu – jakiejś zagadki, czegoś co by zaciekawiło, zachęciło do przeczytania do końca. Brak wyraźnego finału, rozwiązania akcji.
Moja rada: jeśli publikujesz powieść w częściach, postaraj się pisać tak by fragmenty nadawały się do czytania nawet dla czytelników nie znających całości. Niech każda część ma jasną akcję zamkniętą finałem. Coś co dawałoby czytelnikowi spełnienie.
Pozdr.
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-12-20, 12:27
Witaj Xpinkasx!
Już sobie wydrukowałem pierwszą część "niepokojącej wizji...", ale chyba dopiero wieczorem sobie poczytam. Ale już na początku trafiłem na cudny kwiatek...
"... po czym uspokoiwszy się, usiadł na skraju łóżka. Ukazał tym samym swe żóltawe. podziurawione uzębienie." No tak, jak wiadomo przy siadaniu na skraju łóżka zawsze pokazuje sie uzębienie...
To dobrze, że chcesz tekst poprawiać, pracować nad nim. Sugeruję byś po napisaniu odłożył go na dzień, dwa. po czym powoli i spokojnie przeczytał, szukając takich właśnie, jak powyższy kwiatków.
Albo, jeśli pozwolisz mi wrócić do "immanentnej..", takich oto...
""Choć nie było słychać, aby została uszkodzona kość, rozległ się jej potworny wrzask spowodowany niewyobrażalnym bólem". No, chyba że w Twej krainie nawet kości wrzeszczą...
Co do słownictwa... mnie nie przeszkadza używanie trudnych wyrażeń, nawet jeśli muszę sobie zajrzeć do słownika. (no tak, kurcze, miałem poszukać co znaczy dokładnie "amorficzny"!) Przeszkadza mi użycie, według mnie, niewłaściwego słowa w określonym kontekście. Dlatego razi mnie wymiana "infantylnych" spojrzeń przez zdziwione przyjaciółki. Czy naprawdę chodzi ci w tym momencie o "dziecinne" czy "niedojrzałe" spojrzenie?
Dlatego nie razi mnie "deliryczne spojrzenie" u nawalonej elfki, a razi takież u wk* ego gnoma. Za to u tejże elfki razi mnie "tubalny śmiech". Może dlatego że lubię delikatne dziewczyny...
No i ponętne piersi poruszane nierównym oddechem wcale mi się nie kojarzą z jowialnością...
Acha... turmalin raczej nie jest diamentem.
A korbacz jako broń... mnie się raczej kojarzy z poganiaczami bydła... albo niewolników.
Chociaż oczywiście pilśniowa pałka była w roli broni śmieszniejsza.
Pozdrowienia!
Poziom: 15 HP
1%
4/488
MP
100%
233/233
EXP
28%
10/35
xpinkasx [Usunięty]
Wysłany: 2005-12-20, 17:10
Witam. Savikol i Jotha wielkie dzięki za recenzję.
Zacznę od Savikola; pierwszym rozdziałem jest "Pyrrusowe zwycięstwo", innych trsktów nie czytaj, bo trochę namieszałerm i np. "Imannentna niesubordynacja" jest daleko za "Niepojącą wziją..." Sorki. Postaram się dostosować do twoich rad, aczkolwiek podział na rozdziały wygląda u mnie trochę inaczej- jest ich mniej, czyli kilka tych tesktów stanowi jeden rozdział, ale podzieliłem je tak, żeby mi się lepiej pisało - poprawię się w przyszlości. Chyba mnie zrozumiałeś???
Jotha; masz rację przesadzam z niektórymi słowami - cos z tym zrobię. W pewnym sensie zależy mi na niektórych lapsusach językowych (tych co wymieniłeś nie za bardzo) ponieważ... świat fantazy kreuje pewien pisarz - Bonawentura, jest początkujący więc ma prawo się pomylić , jego pomyłki będą mu wypunktowane. Więcej nie mogę zdradzić. Amorficzny - bez określonych krztałtów, bezpostaciowy, cos a la czarna dziura. Jak czegoś jeszcze nie rozumiesz, pytaj, chętnie odpowiem. Wysłałem niedawno następne fragmenty, w jednym trochę wyjaśniam fabułę, choć... Przekonasz się sam, mam taką nadzieję.
W każdym razie obu Wam dziękuję za przeczytanie tekstu i napisanie recki.
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-12-21, 10:59
E, tak to sie nie bawię! Co za przyjemność się czepiać, skoro to Twoje zamierzone błędy? To niech sobie goniec chodzi w wytwornym futrze i zabiera w podróz koncerz... chociaż to wyjątkowo mało wygodny w podrózy szpikulec
Za to z korbaczem dałem plamę...
No ale przynajmniej dzięki Tobie sobie w słownikach poszperałem
Cześć, idę się innych czepiać
Poziom: 15 HP
1%
4/488
MP
100%
233/233
EXP
28%
10/35
xpinkasx [Usunięty]
Wysłany: 2005-12-21, 13:34
Jotha, teraz to ja jestem w kropce. Miałem nadzieję, że moja ostatnia odpowiedź skłoni Cię do czytania moich tekstów, a tymczasem taki zonk . Bazyleusz jak jest napisane śpieszył się, dlatego wziął ze sobą koncerz, zaś jeśli chodzi o korbacz to przyznaję, że niezbyt pasuje jako oręż dziewczyny, ale nie chce mi się już tego zmieniać. A słowniki uważam, za wielce interesujące i dostarczające wielu potrzebnych informacji, dlatego cieszy mnie, że do nich zajrzałeś.
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2005-12-21, 13:51
e, czytać to pewnie będę, tylko czepiać się nie... no chyba ze mnie trafi ekspresywne lawendowo-deliryczne spojrzenie którejś z Twoich bohaterek o hebanowej skórze i jowialnie podrygujących piersiach
Poziom: 15 HP
1%
4/488
MP
100%
233/233
EXP
28%
10/35
xpinkasx [Usunięty]
Wysłany: 2005-12-21, 15:48
Ha, w takim razie czekam na wrażenia z kolecjnych rozdziałów, ciekaw jestem co powiedz, kiedy dojdziesz do opisu "Prażynka"
Pozdrawiam
[ Dodano: 2005-12-26, 11:47 ]
Witam. Nie było to zaznaczone przy aktualizacji, dlatego informuję, że zostały dodane kolejne (dwa) rozdziały do "Niepojącej wizji..." Zapraszam do lektury.
Zupełnie inna konwencja niż wczeniejsze teksty - co w rodzaju bani. Może dlatego, ze był mały konik i carska Rosja mialem nieodparte wrażenie, ze czytam wariacje na temat konika Garbuska. ( inne elementy tez na to wskazywały - choćby rola carewny).
Nooooooo ale w końcu tekst przejrzysty, do czytania. Podoba mi się stylizacja - całkiem udanie to wyszło. Jednka całoć trochę za długa - mam wrażenie jakby w rodku były dwie a nie jedna opowieć. Ale to takie podskórne wrażenie, gdyż fabuła jest jedna, choć dłuższa.
Błędów o wiele mniej niz we wczeniejszych tekstach - tym razem rzadziej byłem wybijany z rytmu, może czego nie zauważyłem:). Z drugiej strony konwencja bani ma swoje reguły i np. częć powtórzeń jrest jak najbarzdiej uzasadniona, ale :
"Wielu, ach, wielu, powiadam, chciałoby choćby jeden z wielu jakże przecudnych ..."
- to trzecie wielu trochę zgrzyta.
"[i]i kierował wszystkie myli w jednš tylko stronę do Ogród Złotych Jabłoni. ". Nie wiem co miało być "do Ogrodu" ?
"coby ogrodu " co by
Tochę małego zamieszania jest z carami. Nagle jest ich dwóch - Ojcie Iwana i ojciec Marii. I w dodatku niepotrzebnie wtršcasz pojecie cesarz - to nie ten klimat.
" Dobrze, zgodził się ludzik " - bez przecinka
"że na sam widok w brzuch jedzenia się domaga. " - w nie potrzebne
"Wszystkie brodate łby okršżyły cara i nadsłuchujš." - chyba nie o cara tu chodzi
"Wszystko uczni, co mu przykażę! " uczyni
No i na koniec już nie błšd a raczej wręcz przeciwnie
"obdaruj go butelkš o szyjkach dwunastu, z której to napoje same do ust spływajš i nigdy się nie mieszajš." wietna rzecz taka butelka - pomysł rewelacyjny
No i jak to przeżyłe bez swoich ulubionych elfów
Pozdrawiam
Poziom: 17 HP
1%
6/630
MP
100%
301/301
EXP
2%
1/41
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Nie czyałę mwszystkich Twoich opowiadań, bo coś mnei od nich odrzucało, nie potrafiły mnie wciągnąć... z tym było jednak inaczej. Bardzo mi sie podoba! W opowiadaniu jest sporo błędów, czasem szyk przestawny jest używany zbyt gęsto, ale styl jest naprawdę fajny, doskonale wtapiający sie w konwencję baśni. Bo jest to baśń.. i tyle Fabuła momentami mocno naciągana, ale w tej konwencji nie robi to wielkiej róznicy, bo przecież w baśniach irracjonalizm jest dozwolony, Nominacja będzie.
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Poziom: 38 HP
8%
348/4353
MP
100%
2078/2078
EXP
48%
74/153
savikol [Usunięty]
Wysłany: 2006-01-17, 11:53
O kucharczyku…
Jedyny zarzut jaki mi przychodzi do głowy to, że opowiadanie jest za długie. Czytelnik czeka na finał i puentę, i czeka, i czeka, a bohater ma wciąż nowe przygody, bez końca. Powinieneś trochę wcześniej zakończyć tekst, byłby przyjemniejszy.
Poza tym baśń jest bardzo dobra. Stylizacja językowa i sposób prowadzenia narracji – bomba. W pewnym momencie, zacząłem się zastanawiać, czy nie jest to żywcem przepisana ruska baśń.
Nie spodziewałem się, że ktoś pisze jeszcze w taki sposób. Jako literacka zabawa, opowiadanie jest bardzo udane. Pozostaje pogratulować.
xpinkasx [Usunięty]
Wysłany: 2006-01-17, 18:47
Dziękuję wszystkim za recenzję. Wiem, że to trochę końcówak jest zbyt długa, jakoś to poprawię. Zaręczam, że jest nie jest to ząden plagiat, tylk ow stu % wytwór mojej wyobraźni Traktujcie to jako pewien odskok od mojego stylu, teraz wracam do elfów, czyli Szuirad szykuj się...
O kucharczyku Iwanie
Świetny kawałek. Historia miejscami może nieco zbyt rozwlekła, ale dzięki sprawnemu posługiwaniu się stylizacją językową uzyskałeś znakomity efekt. Długość tekstu nie może być więc tu zarzutem. Czyta się to naprawdę dobrze. Przypomnialy mi się dawne bajki rosyjskie.
A więc odejście od świata elfów dało zaskakująco ciekawy efekt. Tak trzymać, Xpinkasxie.
Pozdrawiam i życzę kolejnych, równie udanych pomysłów.
Bmw thanx za recenzję. To tylko taki skok na bok, maly romans, bo już wróciłem do klimatu, choć może niezupełnie. Wkrótce się przekonasz co mam na myśli z
Pracowite popołudnie
Momentami zaskakiwały mnie metafory (czy tam inne porównania) waliłeś nimi dość mocno, wprowadzając mnie w zdumienie, np. porównałeś dziewczynkę rozmawiającą z ojcem do naczelnika więzienia przesłuchującego więźnia.
Cyt. „Przybrawszy ulubioną postawę ponownie weszła w pole widzenia przesłuchiwanego. Niczym prawdziwy naczelnik więzienia znający się na swej robocie jak mało, kto z rękoma wsadzonymi do kieszeni gnuśnie usiadała naprzeciw skazanego.”
Nie twierdzę, że to coś złego, to Twoje opowiadanie, piszesz jak chcesz, ale trochę mnie takie kawałki raziły.
Ogólnie tekst jest klimatyczny i ciepły. Rzekłbym nawet, że dość kobiecy (bez urazy). Pełen ciepłych uczuć. Dedykacja na końcu wiele mówi dlaczego.
Nie trafiło do mnie zakończenie.
Widzę, że lubisz bawić się konwencjami, ten tekst znów drastycznie różni się od poprzednich. Próbujesz różnych rzeczy i stylów, to się chwali. Próbuj dalej. Powodzenia.
kilka uwag na poczatek:
- sporo interpunkcji, choc to ostatnie, czego ja powinienem sie czepiac, bo sam mam z nia duze problemy.
- "Wyżeł weimarski" - z malej litery
- "sprzętem domowym autorstwa jego bratanka" - jakos mi tu nie pasuje to autorstwo. nie wiem, czy mozna byc autorem taboretu. tworca, wykonawca brzmia zdecydowanie lepiej.
Cytat:
- "Taki nieduży… nie diament, tylko…[...] Szafir... [...] Czyli mocny zielony.
Mężczyźnie nie przeszkadzało mu, iż diament jest w rzeczywistości błękitny.
tu pewna niekonsekwencja. ona mowi szafir, on mysli o diamencie?
- "kruczoczarna dziewczynka" - eee... cokolwiek to znaczy.
- "Stratocumulus" - rowniez z malej litery.
- "Szkarłatnej barwy mak polny ponownie wydzielił swój nęcący zmysły zapach." - albo mam cos z pamiecia, albo z wechem, ale wydaje mi sie, ze maki nie pachna jakos szczegolnie.
- "Chłopiec bezwarunkowo uniósł ramiona do góry..." - niepotrzebne jest chyba slowo "bezwarunkowo" - nic nie wnosi.
poza tym jakos nie pasuja mi do siebie dziewczynka opisujaca elfa i dziewczynka, ktora o piatej z minutami oglada wschod slonca. ta pierwsza jest o wiele za mloda dla tej drugiej, ta druga zbyt dorosla dla tej pierwszej. chyba. chociaz czasy, kiedy ja bylem takim mackiem dawno minely i moze to pokolenie o wiele wczesniej zaczyna takie romantyczne przygody
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum