Kooba:
Lilith, jestem pierwszym komentującym Twe opowiadanie! Cóż za odpowiedzialność! Opowiadanko przeczytałem dosłownie minutkę temu, więc jeszcze jestem świeżo po i pamiętam co działo się na jego kartach! Czyli tak: ogólne wrażenia - jak najbardziej pozytywne! Podoba mi się bardzo wątek rodzeństwa - rodzina to coś o czym twórcy / pisarze / Mistrzowie Gry często zapominają... Co do bohaterów - czytając odniosłem wrażenie, że wszyscy główni bohaterowie (no może oprócz barda, ale w końcu to elf, nadrabia urodą ) są potężni... Może to wina tego, że bard był sławny, a ta dwójka występowała w balladach? Osobiście nie jestem zwolennikiem kreacji bohaterów na superherosów bez skazy, którzy potrafią rozrąbać gromadę przeciwników tak jak gdyby zajadali chlebek z masłem czekoladowym, ale w końcu wszystko jest do uszanowania i każdy ma swój styl! Czytając jednak to opowiadanko odnosiłem wrażenie jakby... Było ono wydrapanym epizodzikiem z jakiejś większej całości... Upewniłem się, czy nie ominąłem przypadkiem wcześniejszych dziejów po czym nieco skołowany zadałem sobie pytanie: czy masz dalszą / poprzednią część tego opowiadanka? W sumie jest bardzo interesujące, od razu czuć silnie rozwinięty wątek miłosny, ciekawi mnie ta historia proroctwa mówiącego coś o śmierci żółtookiego braciszka... Język jest dość różny od mojego, podobny do tego jakgdybyś przekazywała poszczególne obrazy jeden po drugim: jest to więc przekaz - kropka - krótkie zdanko - kropka: nie jest to oczywiście nic złego, ale zaciekawiło mnie to nawet na tyle, by pozwolić sobie na minutkę kontemplacji i oglądanie samego ułożenia zdania... Twój język jest jednak równocześnie bogaty w fajne określenia i posiada fajowskie dialogi! Słowem, podsumowując ten mój wykład Kubologii: uważam Twoje opowiadanko za bardzo fajne, Lilith! Jestem ciekaw cóż się tam dalej dziać będzie i o co chodzi w tej całej historii! Pozdrawiam! Ciao Ciao!
Droga Lady Lilith, Archaniele! Otom przeczytałem "Siostry"! Opowiadanko ogólnie ciekawe i dobre, trzy wiedźmie siostry to ciekawy bardzo pomysł i dość oryginalny w porównaniu z chmarą (również moich) rycerzy, elfich łuczników i bojowych, zalanych piwskiem krasnoludów... Na razie nieco mało dramatyczne (spycham to na fakt taki, iż to dopiero początek i przez to bohaterki po prostu opisać było trzeba - a co opis - to zwolnienie akcji, co oczywisie i niezmienne od starożytnych dzieł - wiadomo więc, że nie jest to żaden minus!), ale zapewne więcej dramatyzmu pojawi się gdy akcja lepiej nieco się rozwinie i zakreślone zostaną dosadniej główne wątki... Trzy różniące się od siebie mocno siostry, połączone jedynie więzami z matką - jak już wspominałem - to bardzo dobry pomysł. Tu jednak pojawia się jeden minus, związany z tą siostrą będącą pół-smoczycą... To zapewne jedynie moja fanaberia (każdy jakieś posiada, ja jednak chyba mam ich bardzo wiele...) ale tak czy siak o niej wspomnę - otóż: jestem wielkim (wielkim, wielkim, wielkim!) Miłośnikiem niesamowitych kreatur jakimi są smoki... Te żyjące na pograniczu gadziego życia i magicznej egzystencji istoty fascynowały mnie od dawna... I mówiąc szczerze obsadzanie ich w roli ojca kreatury humanoidalnej, choćby nawet najpotężniejszej wiedźmy, nieco im umniejsza, rzekłbym nawet: uwłacza. Dlatego również ten motyw po prostu mi się mocno niepodoba - ale jak już wspominałem: jest to całkowicie subiektywne (i to bardzo) odczucie które jest tylko i wyłącznie moje... Tą kwestię zatem każdy powinien rozważyć osobno (a zresztą każdą kwestię każdy powinien rozważać samemu ), ja jedynie rzeknę, że dla takich zabiegów jestem na "nie"... Z kwestii językowych: język ogólnie dobry, za dużo jedynie powtórzeń imion jest: proponowałbym w dalszych częściach opowieści wprowadzić kilka nazw zastępczych, jak np. czarnowłosa, najmłodsza, smoczyca, Hellie itp. (np. więc zamiast "Hella walnęła go pałką", byłoby "czarnowłosa walnęła go pałką" itp. ). Konstrukcja opowiadania uklasyczniona - za to duży plus, gdyż w stosunku do "Lavelle" ma świadomość wydarzeń i umiejętność śledzenia akcji wzrosły kilkudziesięciokrotnie... Tak więc, niejako podsumowując me zamieszczone tu wywody: odbieram to opowiadanko bardzo pozytywnie, gdyby nie te zgrzyty o których wspomniałem dostałabyś "bdb", a teraz musisz usatysfakcjonować się jedynie "db"... Na celujący oczekuj być może po napisaniu dalszej części opowiadanka! ^_^ Pozdrawiam serdecznie! Ciao Ciao! [kłania się nisko w pełnym rynsztunku]
Lilith! Przeczytałem! ^^ I teraz pora na podzielenie się opinią... Otóż... Mówiąc szczerze oczekiwałem, że po dodaniu kolejnej cząstki opowieści zrozumiem więcej, a tymczasem... Rozumiem o wiele mniej. Może tu po raz kolejny ujawnia się słabość mego intelektu w rozszyfrowywaniu myśli nadawcy, lecz tak czy siak, czytając to co zostało dodane bardziej wydawało mi się to zbiorem jakiś pojedynczych opisów (np. scena w tym domku, której też za bardzo zrozumieć nie mogłem, czy też to poświęcenie się dla Lavelle tej dziewczyny która oddała się upiorom-leczącym ), nie zaś spójną konstrukcyjną całością... Ot, taka myśl mi się nasunęła... Nie wiem czemu, ale, droga lady Lilith, jakoś gubię się w Twym opowiadanku... No, ale pomijając już to, sądzę, że ogólnie jest dobrze... Tylko - na bogów - rozrysuj mi fabułę bądź wyjaśnij jakem się to wszystko w jedną całość łączy! Pozdrawiam serdecznie i klaniam się nisko! Ciao!
Basia:
Przeczytalam "Lavelle"... - powiedziala Basia.
Malutka uwaga - nie wiem, jak to wyglada w Twoich innych opowiadaniach, ale w tym sporo jest powtorzen.. No i mozna zgubic watek, bo opowiadanie jakby lekko skacze od scenki do scenki. To tak jakbys mowila: "No to pokazalam wam kilka obrazkow, a teraz sobie to zlozcie do kupy..." (Gdzie sie zapodzial Valgarv? Czemu Lavelle nagle byla umierajaca? Kto to jest Relia?) Wydaje sie, ze poczatkowo akcja rozwija sie spokojnie i wszystko jest jasne a tu nagle niespodzianka! Ale musze powiedziec, ze w ostatecznym rozrachunku, calosc robi mile wrazenie. Podoba mi sie atmosfera poszczegolnych obrazow.. No i specyficzna wiez brat-siostra. Ach, no i oczywiscie watek romantyczny! Milosci jest piekna!!!
Droga Lilith! Dokopalam sie do Twoich dwoch wierszy. Jeden to "Samotnosc", drugi to "Aniol Stroz"... Chyle czola! Naprawde bardzo mi sie oba podobaja! Zwlaszcza "Samotnosc" zrobila na mnie wrazenie. Niebanalny, niedlugi, po brzegi wypelniony emocjami...
Lilith, przeczytałam Twoją "Pieśń z Dun'garoth". Ślicznie wplotłaś wiersz do całości. Nadaje to Twojemu opowiadaniu niepowtarzalny nastrój! Thumbs up!
Arylin:
Lilith przeczytałam Twoją praće i... teraz mam ogromne wyrzuty sumienia, ze dopiero tak późno! Lavelle zachwyca i poraża.
Ja nie mam sie nawet do czego przyczepic tak mi sie spodobało... Jak czytałam twą pracę to poprostu odpłynęłam dla świata.
Tego nie mozna nie przeczytać! Chciałabym Ci pogratulowoać - pomysłu na fabułe, na bohaterów, doboru wierszy (byly cudne!)...
Pasjonujące, aż mi się łezka w oku kręci, że ta historia się skończyła... A może się nie skonczyła? Napiszesz coś jeszcze? Jesli
nie to sie chyba rozpłaczę... a tak powaznie to nawet gdyby to miałbyc koniec historii Lavelle to pozostawia ona tak dużo domysłów
i przemyśleń ogolnie rzecz biorąc, ze czytelnik, ktroemu dałaś pole do popisu napewno bedzie zachwycony. Ja przynajmniej jestem.
Aha! jeszcze jdeno - sliczne imiona mają bohaterowie Twej histori - dzwieczne, takie magiczne i niepowtarzalne mrrrr Lilith
podziwiam Cię szczerzę i z głębi mojego serduszka.
Pozdrawiam!
Lil własnie przeczytałam Okruszki i teraz myslec o niczym innym nie moge... To było cudownie cudowne... Genialnie to ujęłaś... A w mej głowie zrodziło się pytanie czemu dotąd nei chciałam tak oczywistego faktu jak ten ze miłość jest zabójcza dopuścić do swojej świadomości...
Mroczna elfka:
Pomyślałam sobie, że może zechcesz przeczytać kilka uwag "technicznych" na temat "Lavelle" - bo nawet najlepszy pomysł pada, jeśli warsztat kuleje. Pracuj więc nad nim.
Na temat całego tekstu się nie wypowiadam, ponieważ - przyznaję się bez bicia - do końca nie przeczytałam (chwilowo czasu brak). Uwag jednak sporo, nawet do tak krótkiego fragmentu - mam nadzieję, że pomogą w dalszej pracy. I - jeśli chcesz - w wolnej chwili jeszcze do tekstu zajrzę.
Początek - składa się niemalże wyłącznie ze zdań prostych, co rwie opis. Ciężko się czyta. Gdy zdania. Są pocięte. Wyglądałyby lepiej. Gdyby je połączyć.
"Drzwi otwarły się." - drzwi się otworzyły.
Razi słowo "postać" w pierwszych zdaniach, bo rzadko odnosimy je do żywej osoby. Lepiej: kobieta/mężczyzna, człowiek itp.
"tożsamość nieznajomej skrywał wielki kaptur" - słowo tożsamość odnosi się do abstraktu, więc ciężko, by kaptur ją skrywał. Może za to ukrywać twarz czy wygląd. Mała uwaga: jeśli kaptur krył (cokolwiek), to chyba słabo, skoro oczy były widoczne...
"coś w sposobie bycia kobiety sprawiało, że przez plecy dziewczyny przebiegły dreszcze." - niepotrzebne mieszanie czasu dokonanego i niedokonanego: albo "sprawiło" i "przebiegły", albo "sprawiało" i "przebiegały".
"Nieznajoma zatopiła zęby w rybie" - w rybie ciężko zatopić zęby - ze względu na ilość ości taki sposób jedzenia skończyłby się dla bohaterki tragicznie.
"Oprócz niej, w gospodzie znajdował się stary pijak pochylony nad kuflem piwa. Cały czas mamrotał coś do siebie." - lepiej "siedział", "pił" lub coś takiego, "znajdował się" używamy raczej do przedmiotów, rzeczy nieożywionych.
"i do gospody został wturlany chudy, licho odziany bladolicy młodzieniec." - za dużo przymiotników na raz. MOże " i do gospody wrzucono (unikasz dziwnego "został wturlany") blady młodzieniec, którego liche odzienie wisiało smętnie na chudym ciele.
"Zepchnęli staruszka na ziemię." - chodzi o tego pijaka? Nigdzie wcześniej nie wpsomniałaś, w jakim był wieku.
"Jej biżuterię stanowiło srebro, onyksy i czarne perły. Takie były długie kolczyki, bransoleta i pierścionek" - lepiej: "Jej biżuteria - długie kolczyki, bransoleta i pierścionek - wykonana była ze srebra, onyksów i czarnych pereł. Unikasz dziwnego "stanowiły" i niepotrzebnego zaimka (takie).
"To ja decyduje które towarzystwo jest dla mnie odpowiednie- ucięła." - "decydujĘ", przecinek przed "który".
"W sąsiedniej izdebce, zasłoniętej kotarą, rozległy się ciężkie kroki. Zasłona odchyliła się i w drzwiach ukazał się mężczyzna." - słowo "drzwi" kłóci się z "zasłoną". Proponowałabym chociażby "w przejściu".
"Był muskularny, szeroki w barkach i wysoki. Miał długie, spadające na ramiona brązowo-rude włosy. Ubrany był na czarno. Przy boku przypięty miał miecz. Na nogach nieznajomy miał ciężkie buty i to one sprawiały że jego kroki były ciężkie. Uśmiechnął się paskudnie na widok kobiety. Ona westchnęła z rezygnacją. Mężczyzna miał równie zielone oczy jak ona. Były tylko nieco żółte." - czterokrotne powtórzenie "być" i dwukrotne "ciężki" w tym fragmencie. Niepotrzebne "i to one" (zaimki!), zamiast tego mogłoby być chociażby "które".
"- Co ty tu robisz?- zagadnęła kobieta." - dodanie "ty" sprawiło, że ona nie zagaduje, ona ma pretensje; wystarczyłoby "co tu robisz?" lub "co cię tu sprowadza?".
"- Właściwie to nie?te zbóje zabrały mi wszystkie moje pieniądze. Ale chciałem wam podziękować. Zwą mnie Sylvan Rijvin. Jestem bardem." - jakieś błędy w kodzie? Przy okazji - "ci zbóje", a nie "te zbóje".
Regis:
Ale wypracowanie, tyle , że Mroczna Elfko, nie czepiaj się szczegółów, lecz pisz o całokształcie. Ja przeczytałem "Lavelle" i podobało mi się, choć takie... romansidło. Przeczytałem "Siostry" i zupełnie zmieniłem zdanie o autorce. Lilith, kłaniam się, stworzyłaś trzy zupełnie różne od siebie postacie, i żeby je pokazać, stworzyłaś otoczenie. tylko po to, żeby całość miała swojskie ręce i nogi. Nie obchodziło Cię, co otacza te trzy siostry, dla Ciebie ważne było pokazanie, jakie one są naprawdę. Przynajmniej ja to tak odbieram. I jeśli o to chodzi, to jestem na tak. Podobało mi się. Lecz jest też jeden minus. Stworzyłaś otoczenie, lecz nie do końca konsekwentnie. siostrzyczki łapią jakiegoś chłopaka, któremu zagraża niebezpieczeństwo, ale na tym kończysz. Nie piszesz, co się dalej z nimi dzieje, ani czy im się udało. Za krótko. I to jest ten minus. Ale licze na ciąg dalszy
Szczerze mówiąc, to się zawiodłem. Przeczytałem ciąg dalszy "Sióstr"... i się zawiodłem. Liczyłem na coś lepszego, szczególnie koniec jest troszkę zagmatwany...
Gryzwald:
zaciekawiłaś mnie swoimi różnymi wypowiedziami więc postanowiłem poczytać sobie Twoje opowiadania...
i tak.
podzielam zdanie marocznej elfki - mając nadzieję że moje opowiadanie (które pojawi się niedługo) też poprawi pod względem stylistycznym
czeste błędy nad którymi wszyscy musimy popracować - np. nie wiem czy mówi się - otwarła oczy - lepiej brzmi otworzyła - ale to takie szczegóły do poprawienia.
Ogólnie wrażenie bardzo fajne "styl" też - zwłaszcza w Lavelle wprowadzenie pieśni - trzeba być odważnym i potrafić takie rzeczy robić więc DUŻE BRAVA
mankamentem jest to że często za dużo wrzyucasz do jednego kotła i momentami ma się wrażenie że tekst skacze (opisy siustr w "siostrach ") i Twoje historie wyglądają jak powyrywane wątki całości więc często trudno się połapać i nie wiadomo co dalej.
Same pomysły naprawdę fajne dużo fantazji i ciekawe opisy za to też ogromny plus.
popracuj nad ściślejszym wyrażaniem myśli - chociaż nie odchodź całkowicie od własnego "stylu" bo może być bardzo przydatny podczas "magicznych/surrealistycznych/sennych" wątków.
Kruszynka:
Przeczytałam "Siostry" i mam kilka uwag. To bardzo, naprawde drobne błędy:
1) " No nareszcie zlazłaś z tego wroniego gniazda- Sierra psociła Ofce." Chyba powinno byś psioczyła, prawda?
2) "Sir Markusie muszę prosić cię o przysługę. Wiem, że nie zadajesz się z innymi niż zamkowe duchy, ale proszę cię skontaktuj się z szarym ludkiem." czy nie powinno być "nie zadajesz sięz nikim innym niż zamkowe duchy"?
No i to chyba wszystko. Opowiadanie jest bardzo ciekawe. Dobrze rozbudowana fabuła, dokładne opisy postaci. Super! To była jedna z najciekawszych rzeczy jakie ostatnio przeczytałam.
"Cena" - budujesz swietny świat. Klimat wciąga, lecz przeraża czytelnika krótkość opowiadania. Styl dopracowany do ostatniego zdania. Nic do zarzucenia, po za długością... a raczej jej brakiem. Fajnie sie czyta.
Pozdrawiam. Regis
_________________ "Życie jest zbyt posrane, żeby nie słodzić herbaty" - Długi ^^
"Życie jest zbyt krótkie, żeby czekać na zielone światło" - To sem powiedział ja ^^
_________________ "Życie jest zbyt posrane, żeby nie słodzić herbaty" - Długi ^^
"Życie jest zbyt krótkie, żeby czekać na zielone światło" - To sem powiedział ja ^^
Ale wypracowanie, tyle , że Mroczna Elfko, nie czepiaj się szczegółów, lecz pisz o całokształcie
Hmm... Tylko moim zdaniem autorce niewiele przyjdzie z faktu, że napiszę np. "tekst jest źle napisany i wymaga poprawek".
Często autorzy nie zdają sobie sprawy, że ich - potencjalnie dobre - opowiadania najeżone są drobnymi błędami, które psują odbiór całości. Najlepiej tekstom służy duża doza samokrytyki i praca z napisanym już tekstem.
Warto pokazywać autorowi błędy, których sam nie dostrzega - nikt nie jest idealny.
A teraz do rzeczy, czyli opowiadania autorki.
Do "Lavelle" wciąż nie mogę się przekonać, lecz przeczytałam pozostałe dwa. Tym razem ogólnie .
"Siostry" niezły początek, potem trochę kuleje. Sama historia ciekawa, dzięki trzem różnym bohaterkom przeplatają się różne wątki, to niemalże materiał na coś większego. Wciąż jednak mam wrażenie, że można było to napisać lepiej - barwniej, nie gnać tak z historią, pozwolić sobie na nastrojowe opisy, popracować nad stylem. Czekam na dalszy ciąg/zakończenie.
"Pieśń..." natomiast zupełnie mnie nie przekonała. Zupełnie nie czuję tragizmu sytuacji, nie żałuję umarłych... Choć przyznam, że czułam się bardzo dziwnie, czytając to opowiadanie, bo sama napisałam kiedyś coś, co można uznać za podobne do Twojego.
"Pieśń..." nie ma wzbudzać żalu za zmarłymi. Generalnie chodziło mi o stworzenia nastroju. I jeśli myślisz Melfko, że weszłam do Twojej głowy i ukradłam Ci pomysł, to jesteś w błędzie. Poza tym nie chodziło mi całkiem o to, że czepiasz się szczegółów. To dobrze, że tak robisz, bo często autor przegapia w trakcie pisana, coś co w późniejszym rozrachunku może być istotne. Chodziło mi o to, że nie mogę i nawet nie chcę zmieniać tych błędów, ponieważ gusta są różne. Jeżeli miałabym zmieniać to, co się komuś nie podoba, byłoby to zupełnie inne opowiadanie.
Ostatnio zmieniony przez Lil 2005-05-22, 15:47, w całości zmieniany 1 raz
"Pieśń..." nie ma wzbudzać żalu za zmarłymi. Generalnie chodziło mi o stworzenia nastroju.
Hmmm... To jaki w takim razie miał to być nastrój?
Cytat:
Melfko, że weszłam do Twojej głowy i ukraqdłam Ci pomysł to jesteś w błedzie.
Hihihi... Ależ skądże znowu! <śmieje się> Raczej chodziło mi o to, jak podobne pomysły mają dwie, praktycznie zupełnie nie znające się osoby.
Chociaż... Tak! Na pewno stałaś kiedyś obok mnie w trawmaju i ukradłaś mi pomysł!
Cytat:
chodziło mi o to, że nie mogę i nawet nie chcę zmieniać tych błedów, ponieważ gusta są różne. Jeżeli miałabym zmieniać to co się komuś nie podoba, byłoby to zupełnie inne opowiadanie.
Jest różnica między "nie podoba mi się, że zginął tamten bohater", a "w tym zdaniu jest błąd stylistyczny/ortograficzny". Podczas recenzji staram się być obiektywna (pomijając subiektywny komentarz na temat klimatu i historii). Chcę wskazać błędy i usterki, których w tekście być nie powinno. Jeśli piszę gdzieś "poprawione" zdania, to tylko po to, by wyraźniej pokazać autorowi, gdzie tkwi błąd. Zawsze uważałam, że to sprawa autora, jak go poprawi.
" - Dobrze- mężczyzna rozwinął welin, skreślił kilka słów i podał kobiecie."
Welin jest materiałem ciut za kosztownym, żeby używać go jako świstka do takiej korespondencji. Drzewiej służył tylko do produkcji co droższych i bardziej luksusowych ksiąg, a na pewno nie naszano go po kieszeniach jako podręcznej papeterii.
"Łucznicy nadal szyli powietrze śmiercionośnymi pociskami. Urt ruszył jak rozwścieczony byk na napastników. "
Prosto pod deszcz strzał poleciał? I to własnych łuczników? No, niezbyt to mądre z jego strony.
"W rękach trzymała dwa zakrzywione miecze."
Miecz, z zasady posiada prostą głownię. Więc jeśli to, czym walczyła elfka miało zakrzywioną klingę, mogło się zwać szablą, czy innym jataganem, ale w żadnym wypadku mieczem.
Piszesz sprawnie, problemów z językiem w zasadzie nie masz, poza tym że nadużywasz zdań pojedynczych w momentach przyspieszenia akcji, czego nie lubię. Taka narracja jest mało płynna, podskakuje jak wóz bez resorów na kocich łbach.
Poza tym... Poza tym po przeczytaniu tego opowiadania mam niedosyt. Bo co się w nim w zasadzie zdarzyło? Generał, oderwany od kufla, popędził bronić kasztelu, zaatakowała go elfka, on sobie przypomniał że zabił jej brata, po czym padł trupem. I nic co by jakoś mną poruszyło, żadnych emocji, no padł i cześć. No i po przeczytaniu wciąż nie wiem gdzie było sedno tego opowiadania, co autor miał na myśli Bo chyba nie to że jeden żołnierz padł w boju z ręki wroga?
Ponadto, zabłąkały się do tekstu nieliczne orty. Korekta. Korekta muss sein.
Odpowiadam Melfce. Doceniam Twoje zaangażowanie w recenzowanie prac. Szanuję Cię za to i jest mi przyjemnie, że znalazłaś czas by zajrzeć i do moich prac.
Odpowiadam CrowWoman: ok jeżeli nie welin to co miał wyciągnąć? Kawałek kory albo glinianą tabliczkę? Zważ na to że Urt był generałem Imperium i mógł pozwolić sobie na użycie welinu. Urt mądry być nie musiał biegnąc POD strzałami, które doświadczeni łucznicy bez problemu kierują w stronę przeciwników. Spróbuj trochę postrzelać z łuku i zobacz jak łatwo prześledzić lot strzały. A co do tych mieczy to jak już Regis napisał istnieją miecze zakrzywione. Chodzi o broń pochodzenia wschodniego.
I sprawa najważniejsza o którą pytają mnie obie panie: O CZYM DO LICHA JEST TO OPOWIADANIE? Ano jak napisała CrowWoman generał oderwany od kufla pomaga kasztelowi i pada trupem najogólniej rzecz biorąc. Jest to jedno z cyklu opowiadanń do którego należy również "Pieśń" myślałam, że to dość łatwo połączyć. W literaturze jest tak, że każdy może odczytywać ją na swój sposób. Każdy z nas ma inną wrażliwość, dlatego każdy na swój sposób interpretuje wiersz, czy co innego widzi w obrazie. O co mi chodziło w "Cenie" a co może nie do końca jest widoczne? Że Urt jest wrogiem i miesza się w konflikt który powienien go nie obchodzić. Że walczy ramię w ramię z ludźmi których bliscy zginęli pod murami zamku Dun'garoth. Opowiadanie nie ma wzbudzać litości czy żalu nad bohaterem. Po prostu za każdą rzecz trzeba zapłacić. A "Cena" nie jest końcowym opowiadaniem cyklu, który rozpoczęła "Pieśń". Co będzie dalej same zobaczycie. Jeśli oczywiście znajdę czas na przeisanie opowiadania i wysłanie go
Cholera, jak ja nie cierpię takich opowiadań... - przez takie właśnie twory wpadam w kompleksy ... dobry, wręcz bardzo dobry styl, ciekawa narracja, nie najgorsz (choć i nie najlepszy) pomysł, przyjemny klimat i w ogóle miód
a co do błędów:
fabuła jest trochę przewidywalna, nie wyróżniłaś "myślniczkiem" rozmów - nie wiem, czy celowo, czy z kulki; bądź co bądx duzy błąd to nie jest, bo dialogi fajnie stapiają się z narracją.
Ogółęm cud, miód i orzeszki, ale czytało się lepsze rzeczy...
Dzięki za Twoje słowa. Przyznaję arcydzieło to nie jest. Nie miałam za bardzo pomysłu na zakończenie. A rozmowy były oddzielone, ale może tu coś się pokręciło.
"Noc"
Coś jest w Twoim stylu takiego, co sprawia, że czytelnik "tonie" w opowiadaniu. Wciąż jednak brakuje Ci "ostatecznego szlifu", bo od czasu do czasu coś zgrzyta - i wtedy następuje nieprzyjemne "wynurzenie na powierzchnię" .
Przyznam, że na początku strasznie drażniły mnie proste, rwane zdania. W dalszej części wydają się pasować, ale pierwsza to lekka katorga. Brakuje też bardziej rozbudowanych opisów - nawet mieszkance Poznania .
Dialogi - skoro myślniki "były i znikły", to się nie czepiam. Większość z nich jest ładnie poprowadzona, są "płynne" (nawet, gdy się "rwą", gdy bohaterowie milkną - "brzmi" to naturalnie).
Zaimki - przyuważyłam dwa zbędne w pierwszym akapicie, jeden w drugim. Możliwe, że jest więcej. Przecinków z kolei trochę brakuje.
Pomysł - niby nic oryginalnego, ale dobra oprawa potrafi bardzo wiele.
Ogólnie - melfie czepialstwo jest (prawie) nie do uniknięcia, ale wrażenie, jakie pozostało po lekturze, jest bardzo, bardzo pozytywne.
Rozumiem czepialstwo bo i ja się czepiam. Opublikowałam to opowiadanie choć przyznaje nie oszlifowane, jak napisałaś, bo byłam ciekawa waszych opinii. Interpunkcja u mnie kuleje, ale pracuję nad tym. Tak, tak wiem że krótkie zdania sprawiają wrażenie uciekających, skaczących myśli. Obiecuję, że się poprawię.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum