Wysłany: 2006-03-06, 12:24 Opinie na temat prac Barhera
Upadek
Pisząc to opowiadanie w sposób bardzo wyraźny, wręcz nachalny sięgasz do krain poezji, jaką wykreował w Topielcu zieleni Leśmian. Tak się składa, ze jest to jeden z moich ulubionych wierszy, majacy wielkie znaczenie dla mojej własnej twórczości. Nie mogę więc przejść obojętnie wobec zaistniałej sytuacji, co wydaje sie oczywiste
Opowiadanie napisane jest stylem quasi-leśmianowym - co początkowo było dla mnie miłą niepodzianką. Początkowo. A dlaczego tak? Po prostu przesadziłeś. Bleterystyka - a ten tekst do niej przynajmniej częściowo należy - ma za zadanie między innymi dostarczyć czytelnikowi rozrywki w czasie czytania, a Twój tekst tego mi nie zaoferował. Przesadziłeś z poetyckością stylu, z opisami... z wszystkim. Nie wiem, czy jest to Twój debiut literacki, czy nie - ale musisz sie jeszcze nauczyc umiaru i wyczucia. Mimo to generalnie pochwalam koncepcję.
Fabuła - banalna, dosyć przewidywalna i sztampowa, a do tego w ilosci minimalnej .Nie jest to do końca błąd, nie. Mogłeś jednak wystarać sie o cos ciekawszego, bo mnie zionie od tego pretensjonalnością. Fabułę traktuję tutaj jako złożenie akcji i przesłania, tak gwoli wyjaśnienia Nie chodzi mi o to, że jest to słabe, bo nie jest. Jest po prostu niezaskakujące i standardowe. Spodziewałem się czegos innego.
Cieżko mi jednaznacznie ocenic to opowiadanie. Chętnie wysłuchał bym Twojej wypowiedzi na jego temat. Mogę powiedzieć, że mimo wszystko odbieram całosć całkeim pozytywnie, jestem mile zaskoczony konceptem... zaskoczony, nie zachwycony, bo do tego jeszcze czegos brakuje. Czekam z niecierpliwościa na Twoje kolejne prace, jestem przy tym ciekawy, czy to tutaj jest wyznacznikiem Twojej twórczości, czy ma związek z chwilowym zachwytem Leśmianem, a moze z czym innym?
pozdrawiam
ps. pomieszałem, zamieszałem, rozpisałem się - ciekawe, czy chociaż sensownie
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Poziom: 38 HP
8%
348/4353
MP
100%
2078/2078
EXP
48%
74/153
savikol [Usunięty]
Wysłany: 2006-03-06, 14:22
Upadek
Jak dla mnie, bardzo dobre. Pierwsza połowa mocno impresjonistyczna, fajny język. Ta nowomowa (gładkoszum, miękkoplusk) to zaczerpnięcia z Leśmiana? Szkoda, że pojawiają się tylko we fragmencie tekstu, trzeba było pójść na całość.
Nie jestem, co prawda, miłośnikiem takiej prozy, ale tekst mi się podobał. Rozumiem rozterki Hiddena, choć wiersze Leśmiana nie są tak drogie memu sercu (właściwie poezji nie znam prawie zupełnie, nie bawi mnie). Mimo wszystko postawiłbym piąteczkę.
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Zgadzam się z hiddenową opinią o przesadzie. Kuleje u Ciebie interpunkcja przez co Twoje zdania stają się długaśne, wielopodmiotowe, wieloorzeczeniowe i przez to przekombinowane. Cóż mogę jeszcze napisać? Bardzo poetycko i nieco przez to jak na mój gust nie zjadliwie. Dla mnie jest to wiersz albo jak kto woli poetyckie opowiadanie bo nie jest ono czyste gatunkowo. O poezji się nie dyskutuje bowiem każdy ma inną zdolność odczuwania, inne kształtujące jego wrażliwość doświadczenia. A największym barbarzyństwem jest domyślanie się co autor poezji ma na myśli. Tak więc nie jestem specjalistką od liryki, wypada się w końcu przyznać, i mam wielki problem z Tobą, bo cóż mogę Ci napisać? Zabrałeś się za trudną formę. Wyszło jak na mój gust nawet nieźle, choć jak napisałam popadłeś w lekką przesadę. Popracuj nad dozowaniem słów poetyckich i spróbuj zaprzyjaźnić się z prostym językiem.
Cóż, moja opinia będzie tylko kopią poprzednich w dużej mierze. Zauważam jednak, że operujesz całkiem porządnym słownictwem, a to świadczy o ilości przeczytanych książek. Problem w tym, że próbujesz opowiedzieć jakąś historie nadmiernie poetycko. Przez to na przykład, tekt nie zrobił na mnie silnego wrażenie, a raptem dobre z maleńkim minusem. Staraj się tworzyć zdania prostsze, konkretniejsze, przemawiające do wyobraźni. Weź mazak i pisz, a nie maluj rozmazaną akwarelą.
_________________ "Więc kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość raniła cię
Tak kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość zabijała " - "Blue velvet", Myslovitz
Wiek: 23 Dołączyła: 16 Gru 2005 Posty: 170 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-03-07, 17:40
Może jest coś ze mną nie tak, ale ja po przeczytaniu Twojego tekstu czułam jak ogarnia mnie pesymizm. Jest on przesycony jakimiś pozbawionymi nadziei przemyśleniami, kreuje obraz panującej beznadziei w świecie, to tak jakbys trochę kpił z otaczającej Cie rzeczywistosci. Ja to tak odczułam
Upadek
Szczerze powiedziawszy nie bardzo lubię tak pisane opowiadania, bo więcej tam ozdobników niż treści. Czytając tekst i próbując ułozyć te wszystke słowa w jedną całość, dość często gubię przesłanie. Ale to jest tylko i wyłącznie moja wina, więc nie może wpływać na obiektywną ocenę Twojej pracy.
Posługujesz się dość płynnym językiem i chyba tworzenie świata pełnego surrealistycznych obrazów przychodzi Ci z łatwością. Za to duży plus, bo właśnie taka konwencja wydaje mi się dość trudna.
Opowiadanie "ciężkie" ale na swój sposób intrygujące.
Pozdrawiam.
Wiek: 23 Dołączyła: 16 Gru 2005 Posty: 170 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-03-08, 15:27
Barher Ty zostałeś jeszcze dobrze potraktowany i nie zmieszał Cie nikt z błotem. Ja już sie nie załamuje krytyka, ale chyba nie oczekiwałes ze kazdy da Ci pochwałe
Wiek: 26 Dołączył: 28 Lut 2006 Posty: 47 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-03-08, 16:05
Zupełnie nie rozumiem z jakiej łodygi wyrósł ten czarny kwiat. Nie uznałem za stosowne pisania czegokolwiek o własnej pracy stąd lakoniczna odpowiedź. To nie jest oznaka wewnętrznego rozmemłania. Głupio mi, że ktoś mi taką gębę przyprawił.
Wiek: 26 Dołączył: 28 Lut 2006 Posty: 47 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-03-08, 21:20
Za coś złego? Gdyby Gombrowicz swojej twóczości nie bronił i nie szedł pod prąd, nie było by świetnego Ferdydurke. A Leśmian - tak samo? Wszystko co przejawia indywidualizm i odchodzi od schematu MUSI być chronione! Trzeba obronić front, który się wysunęło i przeć naprzód, bo inaczej kto w to uwierzy jeśli sam autor podwija ogon i czmycha ze szlochem. Poczuwam się do tego by osłonić mój koncept tarczą.
Uznałem jednak, że tekst nie spełnił swojej funkcji, a krytyka wyłuszczyła mi pewne jego wady, które stały się widoczne również dla moich oczu, za co też szczerze podziękowałem. Nie jestem nieustępliwy jak osioł.
Leśmian też kiedyś mnie podbił, dawne to już czasy, ale gładkoszum itp, wciąż ładnie brzmią
Twój tekst ma bardzo poetycką oprawę. Podobnie jak BMW nie przepadam za tego rodzaju literaturą, ale to móju problem. Przyznaję, że przejście z pierwszej do drugiej części trochę mnie zaskoczyło. Myślałem, że dalej pociągniesz snucie impresjonistyczno - surrealistyczno - leśmianowych wizji. Muszę przyznać, że sprawnie operujesz językiem, bogate słowniuctwo, opisy i porównania, choć chwilami niezrozumiałe ( tu trzeba wziąć pod uwagę wypowiedź Lil, że nad poezję się nie dyskutuje) świadczą jednak o dużej elastyczności myślenia i komponowania. Nie wiem ile czasu spędziłeś nad tymi zdaniami, wydaje się, że dużo iże czytałeś tekst nie raz.
Niestety masz problemy również z interpunkcją. Przykład z pierwszego akapitu :
"Szemrzący w rozłożystych koronach drzew wiatr owiewał i przenikał na wskroś jego ciało,,,,,,,,,,,, balsamując poszarpaną pępowinę łączącą fizykę z metafizyką. Oddech Zephyrosa wrzucał tętniące zielenią trawy w błotniste ramiona matki. Gładkoszum młodych drzew tworzył patetyczną symfonię z miękkopluskiem wody,,,,,,,,,,,,, rozchlapującej się nieustannie poza brutalnie narzucone ramy egzystencji. A nad nim chmury z ślimacza przepełzały po błękicie sklepienia,,,,,,,,,,,, rodząc raz po raz efemeryczne kształty. Na tle tego odległego bezkresu, płonęło bóstwo hojnie,,,,,,,,,,,,,,,rozlewając po świecie własne życie. Ptaki szybowały wśród przestworu,,,,,,,,,, nasycając powietrze różnobarwnymi trelami. " - wieloprzecinki wskazują, gdzie moim zdaniem powinien zjawić się chociaż jeden przecinek - nie było żadnego
Generalnie pisz dalej, szlifuj styl, umiejętności ...
Pozdrawiam
Upadek
Przyznam szczerze, że jak dla mnie jest to zbyt surrealistyczny język. Jestem zwolennikiem tekstów nieco mniej poetyckich, z większą za to dawką przyziemnej, a więc zrozumiałej prozaiczności. Nie oznacza to wcale jednak, że opowiadanie miało braki w stylu, które mógłbym ci teraz wytknąć. Po prostu ja nie potrafię należycie go ocenić. Dowodem mej przyziemności niechaj będzie fakt, że zawsze od Leśmiana wolałem Sztaudyngera.
"Upadek"
Jest to niesamowita eksplozja wyobraźni. Oczywiście pierwsze, co mi sie rzuciło w oczy, to podobieństwo do prozy Schulza. Podobieństwo, ale pod względem stylu: obrazowanie miejscami raczej intelektualistyczne, niż plastyczne; rozchukana metaforyka. Dzięki bogatemu słownictwu i nienagannemu poziomowi językowemu, można czerpać przyjemności z samych słów. Wizje miejscami mocno surrealistyczne bardzo mi się podobały. Jak dla mnie ciekawy eksperyment. W końcu każdemu nudzi się pewien schemat wciaż i wciaż powielany i opowieści słuchane (względnie czytane) bez bólu. To tyle, jeśli chodzi o ogół.
Pamiętaj jednak, ze każde, nawet najbardziej śliczne i wyszukane słowo, musi mieć swoja motywacje w tekscie. Miałam wrażenie, ze niektóre słowa są tylko ozdobnikami, bez zadnego znaczenia i które smiało moznaby pominąć bez szkody dla tekstu. Miejscami zdania zdawały mi się być udziwnieniami, jakby na pognębienie czytelnika.
"Efeb nie wytrzymał narastającego napięcia i raźnym krokiem, wciąż jeszcze otumaniony dopiero co przeżytymi doświadczeniami, ruszył raźno w stronę kuriozum." - powtórka słowa "raźnym". mam też conieco zastrzeżeń co do interpunkcji, zwłaszcza w pierwszej części.
"Przybysz zgiął chustkę dwa razy na pół, raz wzdłuż raz wszerz, po czym schowała ją do kieszeni marynarki. " - schowała zamiast schował.
Masz zatem warsztat i pewną koncepcje pisarstwa. Może Ci ona posłużyc do tworzenia naprawdę świetnych przekazów myślowych. Jeśli chodzi o fabułę tego tekstu, o myśl w niej zawartą, to jest to chyba najsłabsza część opowiadania. Czekam na kolejne teksty, wtedy będę mogła powiedziec coś bardziej konkretnego.
Pozdrawiam.
Grzeczne dziecko
Ogólnie tekst wywarł na mnie silne wrażenie, z paru powodów:
- świadomość, że w jakimś miejscu może brakować zieleni, jest dla mnie po prostu nie do zniesienia. Moje wiejskie i lekko wadliwe oczy są tak przyzwyczajone do zieleni, że jej brak sprawiałby mi chyba fizyczny ból, a wizja pustkowia bez ani jednego drzewa, chyba będzie mi śniła po nocach
- zablokowanie jakiejkolwiek formy sztuki jest dla mnie również nie do pomyślenia
- no i łapanki... horror...
To właśnie przerażająca wizja przyszłości (bo wydaje mi się, że to właśnie przyszłość była) poruszyła mnie dogłębnie, bo już sama historia nie do końca. Była dość schematyczna, a jedyna rzecz, która mnie odrobinę zaskoczyła było zakończenie. Trochę przypomniał mi się film Equilibrium albo V jak Vandetta.
Bardzo męczyły dość długie i napisane niezrozumiałym językiem myśli filozoficzne. One po prostu odbierały całą przyjemność z czytania...
Mimo to opowiadanie było niezłe. Spełniło chyba swoje zadanie, jeśli zadaniem tym było ostrzeżenie czytelnika przed nadchodzącącą przyszłością...
"Grzeczne dziecko"
Przede wszystkim świetny styl i dobór słownictwa. Fabuła miejscami wlokąca się, nieco naiwna, ale to w końcu opowiadanie o dziecku i jego tragedii. Myślę, że należałoby rozwinąć wizję przyszłości: kto steruje światem, społeczeństwo i jego struktura itp. Fragment wiersza Charlesa Baudelaire dobrze komponuje się z całością i z filozoficznymi refleksjami na temat twórczości człowieka. Udanie przedstawione postacie, ich reakcje i emocje. Dramatyczny Exodus
Na minus kilka drobnych błędów (np. pozatym).
Gratulacje dla autora.
_________________ "Każda mowa wydaje się próżna, marna, dopóki wagi jej nie odda czyn."
Demostenes
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-08-10, 16:06
Grzeczne dziecko
Dobrze napisane. Troszkę brakuje mi mocniejszego podkreślenia emocji tej kobiety, jej dochodzenia do decyzji o unicestwieniu "poprawionego" dziecka...
No i oczywiście, choc dla samego utworu to nie jest tak istotne, brak mi szerszego rozbudowania tła... skąd trucizna na zewnątrz, kto rządzi w kopule, czemu unicestwiani są poeci...
Zwłaszcza to ostatnie... choć za poetę się nie uznaję, to kilka wierszyków na forum zamieściłem...
pozdrowienia
Jotha
- młody chłopczyk- albo młody, albo chłopczyk samo określenie chłopczyk wskazuje na wiek
- literówki
- interpunkcja
- „niciami”- nićmi
- nurzamy
- poza tym
Jak napisałam, jestem pod wrażeniem. Czyżbym odnalazła inspirację filmami typu "A.I", czy "Equilibrium"? W każdym bądź razie jest całkiem pozytywnie jeśli chodzi o prawność posługiwania się językiem i umiejętność operowania emocjami, ale jak napisał ktoś przede mną za słabo. Mocniej podkreślić zakończenie tak żeby waliło obuchem po czerepie. Nominacja.
Wiek: 26 Dołączył: 28 Lut 2006 Posty: 47 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-08-10, 21:13
Dziękuję wszystkim za opinie. W kilku punktach:
1) Jeśli chodzi o inspiracje filmami - poszperałem w internecie. Te filmy istnieją, faktycznie są podobne tematycznie do opowiadania(lub vice versa). W kinach nie bywam, telewizji nie oglądam. Gdybym wiedział o isntnieniu takich filmów to moje opowiadanie nie zostało by opublikowane - nigdy. Na swoją obronę dodam, że w dzisiejszym świecie powstają na skalę masową miriady różnych rzeczy(a przecież jest jeszcze dorobek minionych pokoleń) dlatego stało się to co się stało.
Ja wiem, że nawiązanie do wyżej wymienionych filmów jako inspiracji mojego tekstu nie było atakiem czy kąśliwą krytyką, niemniej - cenie sobie tylko to co oryginalne i stworzone z indywidualnie wykoncypowanej myśli. Jeżeli ktoś inny wyraźnie robi inaczej - przełkne. Kiedy ja sam popełnie wyrzyg wtórny - niewybaczalne. Ergo muszę(chcę) byc teraz apologetą samego siebie.
2) "Grzeczne dziecko" jest wersją łopatologiczną "Upadku"(moje pierwsze opublikowane tu prawie-opowiadanie). Mówicie, że brakuje tła - faktycznie, porzuciłem szczegółowe nakreślenie świata. Od czasu kiedy parząc się z muzą spładzałem tę opowiastkę upłynęło wiele czasu względnie mało lecz intensywnie - i powiem, że nadal nie przykładał bym żadnej wagi do tła lecz dodał kolejną warstwę filozoficzną. I jeszcze jedną i jeszcze jedną.
Jeden kręgosłup to bład, który nawet Bóg popełnił na początku(efekty w postaci bydlęcej można obserwowac nie wychodząc z domu). Stąd może znudzenie, niedosyt, no bo w zasadzie nie było nad czym się zastanawiac. Żeby jęzora dłużej nie strzępic - dałem dupy. Dziękuję.
3) Następne bedzię wyłącznie rozrywkowe.
4) Czy na gnuśnego lenia jest lekarstwo? Choby doraźnie w formie pięści w oku - bo coś się może zmarnowac!
edit: "Upadek" jest wielowarstwowy w odróznieniu od "Grzecznego dziecka", a dużo krótszy.
Jednak proza jest rozwlekła. Trzeba tytana pióra by zminimalizowac gołosłowie.
Grzeczne dziecko
Bardzo dobre opowiadanie. Udało Ci się uzyskać w nim ciekawy klimat. Plastyczne opisy doskonale pobudzają wyobraźnię czytelnika. Skoncentrowałeś się na jednym wątku, pomijając kilka innnych (byc może ważnych), uzupełniających wiadomości o istniejącym świecie, ale jak dla mnie właśnie tak jest dobrze. Zwartość fabuły, podążąnie jednym torem gwarantuje, że "Grzeczne dziecko" robi wrażenie.
Polemizowałbym jednak z jedną sytuacją. Apatia Anny podczas zabrania Bolka przez łapaczy. Wiadomo, że byli od niej silniejsi i jej opór był z góry skazany na niepowodzenie, a ponadto przykre wspomnienia z chwil "aresztowania" męża, ale jednak mimo wszystko to było JEJ dziecko i powinna bronić go nawet za cenę swojego życia. A przynajmniej takie mam wyobrażenie o roli rodzicielki.
Podsumowując. Zdecydowana piątka.
Pozdrawiam.
W całości zgadzam się z BMW. Bardzo dobre opowiadanie.
Krystyw napisał/a:
Bardzo męczyły dość długie i napisane niezrozumiałym językiem myśli filozoficzne. One po prostu odbierały całą przyjemność z czytania...
Nie zgadzam się z Krystywem. Myśli filozoficzne zawarte w tekście, jak dla mnie wcale nie były męczące, albo nazbyt długie (znalazłam może z jedną, którą należałoby rozbić na dwa zdania). Ponadto wcale bym się nie pogniewała gdyby było ich więcej
Na początku uwaga co do Twoich uwag, dwa, czy trzy posty wyżej. Inspiracja innymi nie jest zła dopóki nie robisz plagiatu. Cała cywilizacja i kultura wyrasta z faktu "zapatrzenia się" na coś chwytającego za serce i zmuszającego do chwycenia za pędzel, instrument, czy ( najbardziej godne ) pióro. Sam zresztą dodajesz, że w natłoku tego co się globalnie tworzy nie da się uniknąć czegoś co będzie podobne. Grzechem Twojego tekstu nie jest podobieństwo - i to jedynie bardziej chyba ogólne - do podobnych nastrojów czy jklimatów a raczej zbyt płytko zarysowana, o niewyraźnyxh uczuciach postać matka chłopca.
Przed "by" powinno stawiać się przecinki - brakuje w kilku miejscach
"Przestała robić jedzenie sama odkąd zabrali Stanisława, a to elektroniczne ustrojstwo przyrządzało całkiem zjadliwe posiłki bez żadnego wysiłku z jej strony." - Czy Stanisław jest elektronicznym ustrojstwem ?
"Anna przyzwyczaiła się już prawie do tej sytuacji i udaje, że tego nie zauważa, a mały urodził się tutaj i nie zna innego świata." - mieszasz czasy.
Przyznaję, żę przemyślenia i "filozoficzne" wstawki są częścią tego tekstu, która to część buduje również ten klimat i atmosferę, którą udało Ci się stworzyć. Nie zwalnia to jednak, by w szczególności nie przyjrzeć się uważniej tym wstawkom.
"Jedyną rzeczą tego godną jest taka, która w żaden inny sposób powstać nie może niż przez nas ludzi, a tym samym, popełniona, nasącza kosmos swą oryginalną, indywidualną formą. " - trochę szwankuje tu składnia i styl.
"poprzetykanym grubymi niciami rdzy płotem" nićmi
"nużamy się w oceanie " ort. nurzamy
"w starej ranie rozbabrując ją na nowo. " nie pasuje mi tu jakoś "rozbabrując" - pomijając fakt, że takiego słowa to chyba nie ma.
"Spoglądnęła" - spojrzała
Ale ogólnie podobało mi się .
Pozdrawiam[/u]
_________________ "W człowieku, który uważa, ze wszystko już było i nic nie może go zdziwić, umarło to, co najpiękniejsze - uroda życia".
R Kapuściński "Podróże z Herodotem"
Wiek: 26 Dołączył: 28 Lut 2006 Posty: 47 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-08-13, 14:04
Czas na replikę:
1)
Inspiracja POJEDNYŃCZYM tworem w dowolnej postaci JEST efektem indolencji. Inspiracja zjawiskiem globalnym, aktualnym nurtem - może byc czymś owocnym. Jednak wciąż uważam, że powinny one budowc wyłącznie usystematyzowaną wiedzę elementarną po to, aby móc tworzyc coś całkowicie NOWEGO.
2)
- "Grzechem Twojego tekstu nie jest podobieństwo - i to jedynie bardziej chyba ogólne - do podobnych nastrojów czy jklimatów a raczej zbyt płytko zarysowana, o niewyraźnyxh uczuciach postać matka chłopca"
Dziękuję za uznanie. Właśnie taką postac o niewyraźnych uczuciach - bo ona jest nasiąknięta szarością i nijakością świata - chciałem stworzyc. Jakiekolwiek głebsze rozpatrywanie jej wnętrza stworzyło by postac wielowarstwową - a to nie o nią chodzi tylko o myśl.
- "Przestała robić jedzenie sama odkąd zabrali Stanisława, a to elektroniczne ustrojstwo przyrządzało całkiem zjadliwe posiłki bez żadnego wysiłku z jej strony." - Czy Stanisław jest elektronicznym ustrojstwem ? ---> o czym mowa wynika ze zdania poprzedniego.
- "Anna przyzwyczaiła się już prawie do tej sytuacji i udaje, że tego nie zauważa, a mały urodził się tutaj i nie zna innego świata." - mieszasz czasy. ---> wyklaruj mi łopatologicznie o co chodzi bo nie ogarniam.
- czemu "filozoficzne", a nie filozoficzne? ("Przyznaję, żę przemyślenia i "filozoficzne" wstawki....")
-"w starej ranie rozbabrując ją na nowo. " nie pasuje mi tu jakoś "rozbabrując" - pomijając fakt, że takiego słowa to chyba nie ma.
---> raz : jak ktoś mówi "chyba" to niech nie mówi w ogóle.
---> dwa: to słowo pasuje idealnie bo oddaje dokładnie to o co mi chodzi - rozbrabrana rana(skojarzenia: paskudne, ohydne, abominacja, generalnie coś BARDZO niemiłego i bolesnego).
3)
Za te drobne potknięcia ortograficzne kajam się(choc niezbyt mocno)
Za dośc skomplikowaną składnie - nie przepraszam. Chociaż umiejętnośc klarownego wyrażania myśli jest cennym darem. Z drugiej strony, dla mnie(i nie tylko), to co napisałem jest klarowne. Kwestia przebrnięcia przez kilka podobnych stylistycznie lektur filozoficzny(o zgrozo, paskudna zabawa dla masochistow - jednak owocna i warta tego!)
"Jedyną rzeczą tego godną jest taka, która w żaden inny sposób powstać nie może niż przez nas ludzi, a tym samym, popełniona, nasącza kosmos swą oryginalną, indywidualną formą. " - trochę szwankuje tu składnia i styl."
zmienił bym na "
Jedyną rzeczą tego godną jest taka, która w żaden inny sposób powstać nie może niż przez nas ludzi - a popełniona, nasącza kosmos swą oryginalną, indywidualną formą. " - trochę szwankuje tu składnia i styl.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum