Wysłany: 2006-06-26, 23:33 Opinie na temat prac Taidy
Jak w temacie.
***
Dzień z życia ogrodnika
- interpunkcja
- oddziel "myśli" bohatera od reszty tekstu, albo to Twój błąd, albo Hidden nie zrobił spacji
- "Tego wieczoru Kawar, siwiejący mężczyzna, średniego wzrostu, ale słusznej budowy, był w paskudnym nastroju"- po męzczyzna bez przecinka
- powtórki
- "2/3"- nie, nie, nie słownie poproszę
- literówki
- poczytaj o interpunckji w dialogu w dziale "Głos pisarza"
- "Ot tej strony widać "- od
- jakie to jest pomieszczenie średnich rozmiarów?
- 200- nie piszemy liczb w formie cyfrowej
Bardzo ładnie i sprawnie napisana baśń. W niektórych momentach kuleje Ci styl (opisy), ale generalnie jest bardzo dobrze i czekam na coś dłuższego.
Poziom: 32 HP
5%
137/2753
MP
100%
1314/1314
EXP
95%
106/111
Taida [Usunięty]
Wysłany: 2006-06-27, 00:35
heh, dzięki, z tą interpunkcją faktycznie kiepsko, ale obiecuję nad tym popracować co do dłuższych tekstów, to są w fazie "produkcji", póki co wolę krótsze formy, które pozwolą doszlifować to i owo, zanim się "porwę" na coś większego
pozrawiam
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Muszę z przyjemnością przyznać, że nie straciłem czasu na lekturze tego opowiadania. Bardzo podoba mi sie lekkość, nienachalność i spokój, jaki z tej historii emanuje. Ładnie, choć może jeszcze nie do końca wprawnie operujesz językiem, zdarzyło sie kilka błędów, o tych jednak wspomniała już Lil. Powtórzę jednak dla pewności: wszelkie liczby, cyfry zapisujemy w opowiadaniach w formie słownej. Co do błędów jeszcze, to zaliczam do nich zakończenie. Nie jest złe, lecz brakuje mi w nim czegoś mocniejszego, jakiegoś elementu zaskoczenia - można było jeszcze spokojnie pociągnąć historię przez stronę Co w końcu począł ogrodnik? Czy ogród poddał sie jego władzy? Z chęcią przeczytam rozwinięcie tej historii, bo to co tu zaprezentowałaś to bardzo ciekawy, interesujący i przyjemny wstęp do czegoś większego. Naprawdę warto rozwinąć ten pomysł - zasługuje na to.
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Poziom: 38 HP
8%
348/4353
MP
100%
2078/2078
EXP
48%
74/153
Taida [Usunięty]
Wysłany: 2006-06-27, 21:46
Hmm, przede wszystkim dziękuję za opinię Co do zakończenia... cóż, nie planowałam ciągu dalszego. Zesztą wydaje mi się, że to co będzie się dziać z ogrodnikiem uwięzionym w zamku, to wyłącznie sprawa...ogrodnika. Nie wypada wtykać nosa do cudzych siedzib, bo jeszcze Cię tam... zamkną Ale kto wie, może jeszcze kiedyś o nim usłyszymy....
pozdrawiam
Dzień z życia ogrodnika
Napisane przyjemnym stylem, który pozwala łatwo przebrnąc przez tekst. Ale przydałoby się bardziej rozwinąć historię. Bo tak jest to jakby opowiadanie "drogi" ze zbyt szybkim zakończeniem. Może bardziej szczegółowy opis ogrodu i jego tajemnic (niebezpieczeństw) czekających na ogrodnika.
Teraz o pewnych niedociągnięciach:
- Reszta gości odetchnęła z ulgo (z ulgą)
- Ot tej strony (Od tej strony)
- Ponad murem, wysoko w niebo, wznosiły się trzy smukłe wieże, na planie koła, o ostro zakończonych hełmach. ( na planie koła, czy chodzi o to, że te wieże są zbudowane na planie koła, czy też ustawione w szyku przypominającym koło?)
- i te nieszczęsne liczebniki przedstawione w zapisie liczbowym
Lecz ogólnie jest dobrze, bo nie było tych wszędobylskich elfów, trolli i gnomów.
Pozdrawiam i życzę dalszych udanych pomysłów.
Dzień z życia ogrodnika.
Jeśli autorka jest początkująca to nie jest źle. Czyta się gładko, bez zgrzytów, do tego nie masz tendencji do lania wody. Opowieść jest zwarta i konkretna, widać, że pisana z pomysłem. Zaintrygowała mnie w trakcie, już myślałem, że ogrodnik został zaproszony do jakiegoś zamku Drakuli, albo nawet siedziby samej śmierci, a tu niespodzianka. Duży plus za zaskakujące zakończenie. To lubię.
Ogólnie oceniam opowiadanie pozytywnie, zachęcam do napisania czegoś obszerniejszego.
neeba [Usunięty]
Wysłany: 2006-06-29, 14:45
Dzień z życia ogrodnika
Ciekawy pomysł, wykonany zwięźle. Ale po przeczytaniu czułam niedosyt. Podobnie jak przedmówcy jestem ciekawa co mogłoby być dalej...ale i wcześniej. Kawar to postać, która ma możliwość opowiedzenia historii swego życia i zaciekawienia nią innych. Oczywiście wspominałaś nieco o jego tle i tak dalej, ale podejrzewam, że jakaś historia, opisana dokładniej i traktująca o jego przeszłości byłaby ciekawym kontrastem. Do czego całe życie dążył, jakże nieczułymi wobec jego talentu byli chytrzy klienci... Poza tym wydaje mi się, że zmaganie Kawara z ogrodem, który żyje własnym zyciem również stanowi materiał na dobrą historię
Wiek: 23 Dołączyła: 16 Gru 2005 Posty: 170 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-06-29, 21:00
Dzień z życia ogrodnika
Przyznam, że od dawna nie czytałam tak dobrego opowiadania. Wszystko mi sie w nim podobało, naprawdę nie mam się czego czepiać. Świetnie się czytało, świetny pomysł, świetna fabuła i najlepsze zakończenie. Przyznam, że byłam zaskoczona. Masz naprawdę duży talent. Tak trzymaj
_________________ One sa wsrod nas
Poziom: 12 HP
0%
0/319
MP
100%
152/152
EXP
11%
3/27
Taida [Usunięty]
Wysłany: 2006-06-29, 21:19
ogromnie mnie cieszy, że spodobało się Wam moje opowiadanie , zwłaszcza, że jestem dopiero początkującą "opowiadaczką" , wkrótce postaram się wysłać coś nowego (poza opowiadaniem, które jest już w drodze) , ale póki co wyjeżdżam na miesiąc... jeszcze raz dziękuje pozdrawiam
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-06-30, 21:20
Dzień...
Mi też się bardzo podobało, zwłaszcza klimat, jaki stworzyłaś w tym opowiadaniu, ale i fabuła niczego sobie. Opowiadanie ma w sobie coś takiego, że czyta się je spojnie, powoli, a po przeczytaniu stworzony nastrój na długo zapada w pamięć. Jest dobrze, czekam oczywiście na dalsze twoje prace, pozdrawiam.
Najpierw minusy
trochę interpunkcja, literówki, brak wydzielonych dialogów - to już było wyżej
dosyć płytko potraktowana postać głównego bohatera.
Na plus :
klimat, trochę jeszcze szorstki ale przyjemny, zakończenie OK
I właśnie myślę, że to zakończenie sprawia, że tak naprawdę nie oczekuję dalszego ciągu (raczej poprawek i lekkiej rozbudowy, by nadać opowiadaniu bardziej "profesjonalny wygląd" ) Jest to może krótka, ale - dla mnie zakończona sprawa. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie eksploatować pomysł Kawara ogrodnika, niekoniecznie jako ciąg dalszy. Myślę, że wiele można stworzyć na bazie i jego wcześniejszych przeżyć. Bynajmniej jednak nie pcham Cię na siłę do kreowania przygód Kawara, jeżeli nie leżą Ci one w tej chwili gdzieś w umyśle. Natomiast z przyjemnością sięgnę po Twoje kolejne teksty. W sumie udany debiut.
Pozdrawiam
"Dzień z życia ogrodnika"
"-Pan mój polecił mi odszukać najlepszego ogrodnika na całym wybrzeżu i zlecić mu przywrócenie do dawnej świetności ogrodu wokół swego zamku. Wiele tygodni minęło nim wyruszyłem z domu, odwiedziłem wiele miejsc, pytałem wielu ludzi i wszyscy, bez wyjątku, kazali zwrócić się do pana. Oczywiście mój pan hojnie pana wynagrodzi...- „zaraz wymieni jakąś bajeczną sumę, z której nawet połowy nie zobaczę”-…nie tak jak poprzedni pańscy klienci, o których mi wiadomo, że nie dotrzymywali warunków umowy. Żeby przekonać pana o swojej szczerości pan Agma postanowił dać panu zaliczkę w wysokości 2/3 ustalonej przez pana ceny."
W przytoczonym fragmencie słówko pan pojawia się nazbyt natrętnie. I w innych partiach tekstu też.
"-Cudowny, prawda.-to było raczej stwierdzenie niż pytanie-" - ja jednak postawiłabym tam pytajnik, bo formalnie zadał pytanie.
"klątwą, którą sam na siebie zaciągnąłem " - dziwnie mi to brzmi, może raczej ściągnąłem.
Literówki, interpunkcja ostro szwankuje.
Mam kilka czysto logicznych uwag. Nawet choćby nie wiem jak dobry ogrodnik nie jest w stanie wypielęgnowąć super ogromnego ogrodu. Powinien mieć zawsze jakąś druzynę pomocniczą, robotników, itd...
Po drugie tekst zdał mi się niejako wstępem, pierwszym rozdziałem. Może to dziwne, bo stanowi on zwartą całosć z zakończeniem, ale ja serio zaczęłam sie zastanawiać, co będzie dalej, tak pobudził moją wyobraźnię. Czemu?? Ogrody...
Pochwalę Cię za urokliwe opisy zamku. Są świetne, mimo formalnych niedociagnieć (patrz uwaga o interpunkcji) I pochwała za delikatny, wkradający się gdzieniegdzie humor, czy też ironię. Nie ma to jak autorski dystans do tekstu.
Dam Ci nominację, bo zostałam lekko zaczarowana. Ale zbyt raptowne zakończenie masz na minus.
Pozdrawiam.
Opowiadanko zgrabne, i owszem. Czytało się lekko i przyjemnie. Jeszcze gdyby nie zagęszczenie "panów"
na centymetr kwadratowy tekstu, byłoby naprawdę cool.
Pani w zieleni
Miniatura literacka z prostą fabułą, ale napisana przyjemnym językiem. No i plus za przestrogę o dotrzymywaniu danego słowa. Hedera (helix czy canariensis) przypomniała mi pewną postać z "Batmana", choć dzięki temu mogłem ją sobie lepiej wyobrazić.
Historia w sam raz na gorące, letnie popołudnie.
Twój styl mogę określić jednym słowem, bajkowy. No może baśniowy byłby odpowiedniejszy. Mam kilka uwag technicznych. Nadal zdarzają Ci się powtórki, ale chyba jedynie natrafiłam na nie na początku i coś zgrzytało mi miejscami w interpunkcji. Ale wrażenie mam całkiem pozytywne. Dobry kawałek prozy, tak jak napisał Bogdan, na ciepłe, letnie popołudnie. Mam tylko jedno ale. Opowiadanie jest ładne, nieco leniwe, zdarzenia następują po sobie w dobrym tempie i tu nagle buch, jak kijem w twarz zakończenie. Nie, nie. Tu przydałby się nastrój, jakieś łagodniejsze przejście a nie tak z grubej rury. I to by było na tyle z czepialstwa Lady L. Czekam na więcej.
Poziom: 32 HP
5%
137/2753
MP
100%
1314/1314
EXP
95%
106/111
savikol [Usunięty]
Wysłany: 2006-07-10, 09:27
Pani w zieleni.
Zgodzę się z Lilith, trochę zbyt szybie zakończenie, można było zwolnić, trochę polać wody, podtrzymać senny nastrój.
Poza tym jest wszystko co trzeba, wprowadzenie, zawiązanie akcji i wyraźny finał. I o to chodzi, bardzo ładna, wzorcowa konstrukcja tekstu. Nie mam się czego czepić, opowiadanie się podobało. Czwórka z plusem!
Opowiadanie o charakterze recyklingowym, dobrze pokazuje jak można stworzyć coś ze śmiecia. Schematyczność fabuły razi mnie, ale brak dynamizmu już w ogóle wbija mi nóż w plecy. Oto co się dzieje: Jest koleś X, potem karczma Y, tajemnicza oferta gościa 8768, podróż do 5445, no i wielce zaskakująca końcówka. Ruk-cuk i oto ci na światło dzienne wyłania się z otchłani literatura. Tak jak z recyklowanego papieru nie zrobisz super białych arkuszy bristolu, tak z lektury Sapkowskiego czy też Tolkiena nie stworzysz nic wielkiego.
Fabuła to esencja prozy, siłą rzeczy musi być dobra albo przynajmniej oryginalna. Trzeba ją przemyśleć, stworzyć w głowie jakiś ogólny zarys, a potem przespać się z tym. A najważniejszy jest samokrytycyzm i kluczowe pytanie: "Czy gdybym to czytał, miałbym z tego frajdę?" Jeśli odpowiedź brzmi "nie" to tylko klawisz "Delete" sprawę skutecznie rozwiążę.
Jednak jeśli spojrzeć na tekst nieco bardziej ulgowo, to da się wychwycić istotną zaletę. Styl i język są na przyzwoitym poziomie, choć w oczy kole interpunkcja i literówki.
Summa summarum masz w sobie zalążek dobrego grafomana a nawet pisarza. Teraz zależy tylko od Ciebie czy będziesz pracowitym ogrodnikiem i wyhodujesz z niego laury
Pani w zieleni
Znacznie lepsze niż poprzedni utwór. Jednak dobrze prorokowałem w poprzedniej recenzji.Poprawnie napisany, sensowny i wzglęgnie niebanalny, choć dalej zauważam tu pewnego rodzaju recykling. Opowiadanie przypomina standardową baśń. Wszystko ładne, ale to nic oryginalnego.
Może jestem zbyt surowy w ocenie, ale ja mam zbika na punkcie oryginalności
_________________ "Więc kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość raniła cię
Tak kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość zabijała " - "Blue velvet", Myslovitz
Bardzo podobne klimaty i ujęcia w obu Twoich opowiadaniach. Przyznaję, żę bardziej spodobało mi się to drugie. Techniczne masz całkiem "zgrabny " język, choć do oszlifowania też co nieco. - Zobacz na początku kilka razy w bliskim sąsiedztwie pojawia się "był". Ktoś we wcześniejszych recenzjach stwierdza, że piszesz baśnie. Myślę, że bliżej jesteś jednak bajek. Temat traktujesz bardzo "z wierzchu" bez wgłębienia się i rozwinięcia np motywów działania Pani w zieleni". Nie wiem, czy ona była okrutna, może nieszczęśliwa. Coś próbujesz o niej przekazać, pisząc o smutnych oczach, ale one nie tłumaczą niczego. Postaraj się może rozwinąć samą fabułę, może bardziej scharakteryzować, udramatyzować bohaterów. Impetu w opowiadaniu nadaje jakiś konflikt np dwóch antagonistycznych teorii, postaci itp. Tutaj tego też nie było. Żadna z postaci z Twojego opowiadania nie byłą na tyle przedstawiona, by mogła wzbudzić większą sympatię lub antypatię.
Pozdrawiam
_________________ "W człowieku, który uważa, ze wszystko już było i nic nie może go zdziwić, umarło to, co najpiękniejsze - uroda życia".
R Kapuściński "Podróże z Herodotem"
Poziom: 17 HP
1%
6/630
MP
100%
301/301
EXP
2%
1/41
neeba [Usunięty]
Wysłany: 2006-07-12, 12:40
Pani w zieleni
podziwiam umiejetnosc przedstawienia tresci i moralu w tak krotkiej formie... mi sie zawsze wszystko rozwleka podobienstwo do postaci z Batmana rzeczywiscie moze sie nasuwac! Udane opowiadanie, klasyczny motyw, ale ladnie przedstawiony:)
Krystyw [Usunięty]
Wysłany: 2006-07-13, 23:22
Pani w zieleni
napisane zgrabnie. fabuła ma trochę oryginalności i jednocześnie powtarza utarte schematy, więc czyta się raczej dobrze...
jedyne zastrzeżenie jakie mam to to, że zanim na dobre zacząłem czytac, musiałem kończy. spróbuj trochę rozbudowac, "nadmuchac" tekst
[ Dodano: 2006-07-17, 15:57 ] Dzień z życia ogrodnika
podobnie jak Pani w zieleni - podobało się. nawet trochę bardziej.
i znowu moje zastrzeżenie jest to samo: ZA KRÓTKO! mogłabyś rozbudować zakończenie, przybliżyć czytelnikowi historię Agmy, zakończyć ogólnie łagodniej...
aha i jeszcze: klątwy się nie "zaciąga". w najlepszym razie mozna ją ściągnąć na siebie.
Cóż można jeszcze dodać do tego, co już o twoim opowiadaniu napisano. Pochwalono za styl, pomysł i nastrój, więc i ja pochwalam; zganiono za nieszczególne (czytaj: niespodziewane) zakończenie, słusznie z resztą, więc i ja ganię. Podsumowując: 3 do 1-go na korzyść.
Poziom: 27 HP
4%
71/1795
MP
100%
857/857
EXP
30%
25/83
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Przyjemny i leki a przy tym malowniczy styl sprawił, że czytanie tego tekstu to czysta przyjemność. Sama fabuła jest pomysłowa, ale potratowana jakby zbyt pobieżnie, spokojnie można by ją rozwinąć. Podobało mi się, ale napisz coś duższego, proszę
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
"Pani w zieleni" (w ramach nadrabiania zaległości)
Przyjemny, baśniowy charakter w stylu Andersena, Krótka forma zawierająca wszystko co konieczne, ale nie więcej i nie mniej dla udanego opowiadania. A ponieważ to samo wynika z wcześniejszych postów, to na tym kończę.
Pozdrawiam!
_________________ "Każda mowa wydaje się próżna, marna, dopóki wagi jej nie odda czyn."
Demostenes
Baśniowy klimat bardzo mi się podobał, kojarzył ze starymi baśniami, których tytułów już dziś nie pamiętam.
Jednak - wciąż można przyczepić się technicznie. Po pierwszym akapicie miała wrażenie, że cierpisz na chorobę "który" i "był", zdecydowanie zbyt często powtarzasz te słowa. Również dialogi można by doszlifować
I zgodzę się z przedmówcami - zbyt szybko kończysz tę historię, najpierw budujesz nastrój, a potem szast-prast! i po zakończeniu. Brakuje też jakichkolwiek wyjaśnień - choćby dlaczego posąg miał zniknąć, przecież równie dobrze mógł pozostać na miejscu itd.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum