Wysłany: 2006-12-19, 21:52 Opinie na temat prac CrowWoman
Cztery i pół wieku Smoka
Wiedzę na temat Vlada posiadasz, Kruczyco, naprawdę ponadprzeciętną Artykuł nie był jednak dla mnie zaskoczeniem, gdyż niedawno zajrzałem na Twojego bloga i widzę, że musiałaś się mocno hamować przy pisaniu tego artykułu. Jak by nie było - czyta się naprawdę ciekawie, potrafisz zainteresować, posługując się przy tym charakterstycznym, przyjemnym w czytaniu językiem. Mam nadzieję, że na następny Twój tekst nie każesz nam czekać tak samo długo
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Bardzo dobry artykuł, przybliżający prawdę o sławnym możnowładcy z Transylwanii. Znowu okazało się, że żądni sensacji ludzie zrobili z igły widły Możebyś Kruczyco napisała podobny artykuł o innej postaci z Siedmiogrodu, mianowicie o hrabinie Batory? Jestem przekonany, że znasz tą postać. Ilekroć szukam informacji o tej krwawej damie natrafiam na szeregi sprzeczności. Jeśli posiadasz odpowiednią wiedzę miło by było gdybyś przybliżyła nam i tą mroczną postać, wykorzystywaną w popkulturze. "Cruelty and the beast", dosyć znanej kapeli black metalowej ("Cradle of Filth") w całości rozprawia o Batory, istniał niegdyś szwedzki zespół o nazwie "Bathory", inny angielski zespół ("Venom") także użył historii damy z Siedmiogrodu (utwór "Countes Bathory").
_________________ "Więc kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość raniła cię
Tak kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość zabijała " - "Blue velvet", Myslovitz
Bardzo dobry artykuł, przybliżający prawdę o sławnym możnowładcy z Transylwanii.
Cynamonie, z jakiej Transylwanii?
Cynamon napisał/a:
Możebyś Kruczyco napisała podobny artykuł o innej postaci z Siedmiogrodu, mianowicie o hrabinie Batory? Jestem przekonany, że znasz tą postać. Ilekroć szukam informacji o tej krwawej damie natrafiam na szeregi sprzeczności. Jeśli posiadasz odpowiednią wiedzę miło by było gdybyś przybliżyła nam i tą mroczną postać, wykorzystywaną w popkulturze.
Może się i za sławną hrabinę zabiorę, bo to postać ciekawa i w mity obrośnięta nie mniej niż Dracula, z tym że musiałabym najpierw porządny research odwalić. Ale wcześniej chyba co nieco napiszę o innym ponurym osobniku, znanym powszechnie jako Kuba Rozpruwacz.
"Cztery i pół wieku Smoka"
- plastyczny język, ujawniający pewien stopień podejścia emocjonalnego do tematu,
-nie wadzi to jednak pełnej naukowości tekstu (lub też stylizacji na tekst naukowy, bo prawdziwości faktów - jako laik - nie jestem w stanie stwierdzić) Jednak forma budzi zaufanie. Zwłaszcza profesjonalizm i "gładkość" języka.
-zgodność z normami eseju, brak nadmiernej bufonady i popisywania się wiedzą.
-Ów emocjonalny, subiektywny stosunek do tematu - co się chwali - akcentowany subtelnie,
- lekki dowcip, jak na mój gust akuracik.
I jak widać same plusy. Koniec mej recenzji.
Mała dygresja.
Pokolenie obecnych gimnazjalistów wyrasta na serialach "Buffy postrach wampirów" i "Angel", gdzie wampiry są odarte w ogóle z wampiryczności. Niedługo się okażę, że Czak Noris też był wampirem. Pozdrawiam.
"Cztery i pół wieku smoka"
Przyznaję, że zgłebianie tematu wampirów nie jest zajęciem jakiemu oddaję sie bez reszty. To raczej margines i dlatego treści Twego artykułu, skondensowane i podane w profesjonalny sposób, zaskoczyły mnie. Nie znałem od "kuchni" rozwoju legendy lorda Draculi. Przesłanie edukacyjne trafione . Właściwie to nie mam zastrzeżeń do tekstu poza uwagę związaną z tytyłem. Jest nieco mylący. Być może wynika to z mojej niewiedzy. "Cztery i pół wieku" - z tekstu rozumiem, ale dlaczego "smoka"?
Pozdrawiam
_________________ "W człowieku, który uważa, ze wszystko już było i nic nie może go zdziwić, umarło to, co najpiękniejsze - uroda życia".
R Kapuściński "Podróże z Herodotem"
Nieziemska dawka erudycji w połączeniu z tematem, o którym powiedzieć, że ciekawy, to jakby nazwać Harley-Davidsona „motocyklem”. Niezwykłym szacunkiem darzę ludzi, którzy trudnią się szukaniem, wylewając nierzadko wiadra potu, aby przekazać leniuchom nieco wiedzy. A jeśli się do tego doda talent do snucia ciekawych historii, to i nie dziwota, że wychodzi z tego „Cztery i pół wieku Smoka”.
A teraz, żeby nie przesłodzić, troszkę pomalkontencę.
Mało tego tekstu, jak na cztery i pół wieku życia starego dobrego Vlada pod obojgą postaci.
Mało, moim zdaniem zbyt mało, jest tu o wariacji religijnej odnośnie hrabiego.
Oto w jednej z filmowych wersji (wspomnianej przez Ciebie wyłącznie ze względu na wdałego Gerarda Butlera, lecz nie w kontekście niesionych treści) zatytułowanej „Dracula 2000” każdego, kto tylko by chciał się dowiedzieć „jak było naprawdę”, bombarduje się taką oto wiedzą: Otrzymawszy swoich trzydzieści srebrników, dręczony sumieniem Judasz, znalazł sobie, niezbyt solidne na wszelki wypadek, drzewo. Jeszcze mniej solidną okazała się gałąź, do której umocował linę. W najmniej odpowiednim momencie – chociaż on mógłby mieć na ten temat odmienne zdanie – gałąź pękła z trzaskiem. Sprawiedliwości nie stało się zadość. Przeklęty apostoł nie umarł. Stał się demonem, którego nie sposób zabić, jeśli się nie wie jak. Zgubnym okazałby się w tej materii niezbędnik Van Helsinga. Młotek, osinowy kołek, woda święcona, czy czosnek – przepada z kretesem ten, komu by się wydawały bronią najpewniejszą z pewnych. Judasz-Dracula wprawdzie obawia się krzyża, w końcu jest to symbol wiary, z której zrezygnował, stroni od srebra, bowiem to przypomina mu o zapłacie za swój niecny postępek, lecz zabić go można, wyłącznie wykonując na nim wyrok poprzez powieszenie.
Wychodzi więc na to, że nie kół, lecz sznur.
I nie Tepes, lecz Iskariota!
Film nie jest zły. A w moim rankingu jego wartość dodatkowo podnosi fakt, że ze względu na obrazoburczość nie znajdzie się go z pewnością w prywatnej filmotece Romana Giertycha
Osobną kategorię stanowią parodie, o których nie nadmienić, jest grzechem śmiertelnym.
„Nieustraszeni pogromcy wampirów” Romana Polańskiego, „Dracula, wampiry bez zębów” Mela Brooksa. Inne, których nie można wymienić jednym tchem.
Nawet Timothy Dalton, którego uważam za aktora niskich lotów, odegrał wyśmienicie tragiczną postać hrabiego w Rumuni, kraju zwolna ogarnianym przez gardzących wszelkimi „świętościami” komunistów. Do łez bawi nieszczęście Towarzysza Draculi, sprowadzonego do poziomu atrakcji turystycznej, zmuszonego w ostateczności do emigracji.
Czcicieli grozy nie powinny bawić owe wątpliwej wartości dzieła, przybywające ostatnimi czasy w zastraszającym tempie. Wspomniałaś o nich. Owe testosteronowe „Van Helsingi”, „Underwoldy”, „Blade”, z mrocznej tajemnicy mające tyle, co Clive Owen i jego „Król Artur” z mitu o królu Arturze. Oglądam je raz jeden jedyny i odrzucam z odrazą w kąt – nie zasługują na nic lepszego. Jest to również jakaś forma parodii, ale należy się jej wystrzegać. Nie została stworzona po to, aby bawić. Ona w ordynarny sposób brudzi legendę, obdziera ją z jej własnych szat, oblekając w lateks. Czerń powleka różem, aby przyciągnąć do kin jak najliczniejszą rzeszę amerykańskich nastolatków. Przeciętnego nastoletniego amerykańskiego kinomana nie interesuje to, kim był Vlad Tepes, ani jak narodziła się legenda nieśmiertelnego krwiopijcy. Liczy się tylko to, kto zagra w kolejnej megaprodukcji z budżetem przekraczającym roczny dochód narodowy trzydziestokilkumilionowego środkowoeuropejskiego kraju. Czy zmieści się w swym lateksowym wdzianku. I czy Hugh Jackman na planie wda się w namiętny romans z Kate Beckinsale. Sama fabuła toczy się niejako w tle i ma o tyle znaczenie, że w jakiś pseudo sensowny sposób pozwala zrozumieć, dlaczego pozytywny bohater tyle biega, skacze i morduje bronią wszelaką.
Pytasz, kiedy znajdzie się ktoś, kto zechce opowiedzieć historię Draculi i oddać mu sprawiedliwość?
Skoro do tej pory tego nie uczyniono, to przyszłość jawi się w czarnych (czytaj: różowych) kolorach.
Na głównej stronie nie ma obrazkowego odnośnika, ale jakoś wyszperałem to opowiadanie
Cytat:
Wpatrzona w widownię Christine Daae, młoda śpiewaczkaktórej powierzono rolę Aminty, drgnęła na dźwięk znajomego głosu, przez publiczność zaś przeleciał szmer zdumienia.
Cytat:
Tymczasem Don Juan i Aminta kontynuowali swój duet, śpiewając z pasją i namiętnościąktóra porwała widzów
.
Cytat:
Facet wyglądał jakos dziwnie znajomo.
Cytat:
Otworzyła oczy i stwierdzila ze ktoś stoi na środku jej małego pokoiku.
Cytat:
Ręka ukochanej bezlitośnie zdarla maskę z twarzy Upiora, nim zdołał dokończyć swe wyznanie.
.
Twoja historia wywarła na mnie spore wrażenie głównie dlatego, że emanuje od niej całą gamą emocji. Jest humor, jest namiętność i jest dramat. Spodobała mi się też płynność przechodzenia od jednych emocji w drugie. Tylko jest pewien mankament. Otóż przez to, że zrobiłaś taki miks uczuć, nie wiem jak odbierać to opowiadanie. Czy jako romantyczny dramat, czy jako humoreskę, czy może jako jedno i drugie?
Tak czy siak, jak dla mnie, należy się nominacja
_________________ A ja wiem, że są głowy, które mury przebijają...
Gdyby taki do mnie w nocy przyszedł tobym go nie wyrzucila z łóżka.
- tobym? wyrzuciłabym, ale to bym. To pierwsze zresztą IMO ładniejsze.
Cytat:
- Au! - jęknął mężczyzna dźwięcznym, miłym głosem, gnąc się w pół
- czy aby na pewno można poznać, że głos jest miły, po usłyszeniu "au"?
Pierwsza połowa bardzo mi się podobała. Ale potem- przejście z baśniowo-operowej rzeczywistości do "naszego" świata jakoś mi nie podeszło.
No i końcówka- dość oklepana i bardzo przewidywalna.
Całość, jak powiedział Azazel, nominacja
Na głównej stronie nie ma obrazkowego odnośnika, ale jakoś wyszperałem to opowiadanie
Cytat:
Wpatrzona w widownię Christine Daae, młoda śpiewaczkaktórej powierzono rolę Aminty, drgnęła na dźwięk znajomego głosu, przez publiczność zaś przeleciał szmer zdumienia.
Cytat:
Tymczasem Don Juan i Aminta kontynuowali swój duet, śpiewając z pasją i namiętnościąktóra porwała widzów
.
Cytat:
Facet wyglądał jakos dziwnie znajomo.
Cytat:
Otworzyła oczy i stwierdzila ze ktoś stoi na środku jej małego pokoiku.
Cytat:
Ręka ukochanej bezlitośnie zdarla maskę z twarzy Upiora, nim zdołał dokończyć swe wyznanie.
.
Aaaa, chyba muszę zaczać trenować dociskanie shiftu. Oraz zmienić okulary na mocniejsze bo mi takie rzeczy prześlizgują sie w korekcie Moja kulpa, moja kulpa, moja maksymalna kulpa!
Azazel napisał/a:
Twoja historia wywarła na mnie spore wrażenie głównie dlatego, że emanuje od niej całą gamą emocji. Jest humor, jest namiętność i jest dramat. Spodobała mi się też płynność przechodzenia od jednych emocji w drugie. Tylko jest pewien mankament. Otóż przez to, że zrobiłaś taki miks uczuć, nie wiem jak odbierać to opowiadanie. Czy jako romantyczny dramat, czy jako humoreskę, czy może jako jedno i drugie?
/me drapie się po głowie
Jako romantyczny dramat z elementami humoreski? Albo inaczej, dramat romantyczno - humorystyczny?
Azazel napisał/a:
Tak czy siak, jak dla mnie, należy się nominacja
Ależ dziękuję, jako i za wszelkie uwagi pod adresem mego dzieła
[ Dodano: 2009-03-22, 14:52 ]
moira napisał/a:
Upiorna Noc
Cytat:
Gdyby taki do mnie w nocy przyszedł tobym go nie wyrzucila z łóżka.
- tobym? wyrzuciłabym, ale to bym. To pierwsze zresztą IMO ładniejsze.
- Au! - jęknął mężczyzna dźwięcznym, miłym głosem, gnąc się w pół
- czy aby na pewno można poznać, że głos jest miły, po usłyszeniu "au"?
W sensie miły dla ucha? Ależ oczywiście.
moira napisał/a:
Pierwsza połowa bardzo mi się podobała. Ale potem- przejście z baśniowo-operowej rzeczywistości do "naszego" świata jakoś mi nie podeszło.
No i końcówka- dość oklepana i bardzo przewidywalna.
A jeśli mogę zapytać, z autorskiej ciekawości, dlaczego Ci ono nie podeszło? Lubię wiedzieć co sknociłam Końcówka owszem, przyznaję, oklepana, ale chciałam użyć motywu róży, pozostawionej przez Upiora, tak jak to się dzieje w filmie oraz teatrze (choć w wersji scenicznej motyw róży wykorzystany jest słabiej).
Ale tam zaraz "sknociłam" Ładne to było opowiadanie, tak pod względem technicznym - nie licząc kilku literówek - jak i zawartych w nim treści. Nie wypowiem się na temat oryginalności, bo trudno o to, jeśli się ma do czynienia z fanfikiem
Jak tylko ruszą na nowo konkursy, dam nominację Zamiast róży
Upiorna Noc
Ekhym... Dobreeeeeeeee
Nie wiem co mam napisać Pod względem technicznym - ok, pomimo braku paru kreseczek nad "ś", czy tam "ć" i przecinków wraz z kropeczkami.
Krótkie, aczkolwiek treściwe opowiadanko, które aż pulsuje od zawartych w nim emocji
Ocenka ode mnie ? 5/6
Pozdrawiam Dondon
_________________ "...I cicho Cię proszę chroń przed ścieżką ciemną.
Nawet najtwardsi mają chwile, kiedy potrzebują klęknąć..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum