Wysłany: 2007-01-31, 20:26 Opinie na temat prac Swieżaka
Przebudzenie
Z mojego pokoju wszyłem przez białe drzwi - wyszedłem
Zrobiłem krok na przód i lekko kopnąłem szklaną butelkę – tak sobie leżała w drzwiach?
Wystarczyło, człowiek w białym stroju się obrócił, spojrzał na mnie i ruszył do przodu. – raczej w moją stronę
Nie wiedziałem co oni ze mną robili. – bez oni
Legitymacje – Kilka czy jedną? Jeśli jedną to legitymację
Pozostało zabawić mi się w Jaemsa Bonda - szyk
pewnym krokiem z snobistycznie uniesioną głową – jeśli już koniecznie, to lepiej napisać ze snobistycznie
Kiedy przechodziłem obok lekarzy to starałem się tak iść, żeby mnie nikt nie zaczepił, ani o nic nie spytał – przechodząc obok lekarzy starałem się...
w te i we ftę - wg słownika: wte i wewte
W końcu miałem zakrytą twarz, maską chirurgiczną – A! To cały czas chodził po korytarzach zamaskowany...
Strażnicy patrzyli raz na mnie raz na papier, rozmawiali o czymś żywo gestykulując. Uznałem, że coś jest nie tak i trzeba uciekać. Wciskałem na klawiaturze wszystko co się dało i w końcu poczułem, że jadę w górę – a strażnicy dalej sobie rozmawiali gestykulując.
Gdy winda się zatrzymała, rozwarły się drzwi ujrzałem pomieszczenie z oknami! Wyszedłem przez drzwi, a moim oczom ukazał się pustynny krajobraz. – powtórzenie łatwe do uniknięcia.
Wyszedłem przez drzwi – no tak, mógł przez okno.
I dalej mnóstwo podobnych pare mnie jednak ujęło:
Chyba sprawiłem im nie lada problem skoro mnie wyprosili. Dostałem jeszcze tobołek na drogę z prowiantem i wodą. Ruszyłem w swoją drogę. Nie wiem o co chodzi żołnierzom i lekarzom, nie wiem gdzie jestem, skąd się tu wziąłem. Po prostu nic nie pamiętam
Jak już piszesz w czasie przeszłym, to się go trzymaj, chyba że akcja ze wspomnień przechodzi do chwili bieżącej.
Tu było wszystko, kury, bydło, biżuteria, broń, jak w zoo. – szczególnie ta broń w zoo, a po wszystko lepszy byłby dwukropek.
Wszędzie kręcili się ludzie, krzyczeli, targowali się, jak na filmie o starożytnym Rzymie. Tu było wszystko, kury, bydło, biżuteria, broń, jak w zoo. Leżałem w klatce obok jakiegoś murzyna . Czułem się jak na filmie o starożytnym Rzymie. – bez komentarza
W końcu pokazał na murzyna i dał woreczek z monetami. ten przeliczył – Zaraz, zaraz, jaki ten? Murzyn?
potem dziadek klepnął mnie w plecy i stwierdził chyba, że się nadaje. – znaczy dziadek się nadaje? Nadaję
Gdy przybyliśmy do posiadłości starca. Wyzwolił mnie z kajdanów i zaczął o coś wypytywać. – ta kropka przed wyzwolił, to co tam robi? A poza tym wyzwolił? Może uwolnił?
Po dwóch godzinach zwiedzania domu starzec wyszedł z gabinetu – To sobie starzec pozwiedzał...
Opowiadanie jest niedokończone formalnie. Braki techniczne są zaś takie, że do skończenia jest mu bardzo daleko i jest słabe. Swiażak – podstawowa rzecz, to samemu przeczytać swój tekst kilka razy. Wiem, że to nie gwarantuje wyeliminowania wszystkich błędów – trudno czasem zauważyć własne pomyłki, niezręczności, ale tu masz ich za dużo. Tekst jest niestarannie napisany. Wiele powtórek. Sypie się logika. Pomysł, mimo że nie jest oryginalny, możesz dopracować i zrobić z niego coś ciekawszego. Powodzenia w kolejnych próbach.
No dzięki Pierwszy raz coś napisałem, chyba z nudów i coś mnie podkusiło, żeby wysłać. Dzięki za to co napisałeś. Spróbuje się poprawić, ale Mickiewiczem nie jestem Napisze to jeszcze raz jak będzie czas i wezme do serca to co wyżej napisałeś. Dzięki!
Ps: Nie bluzgajcie mnie tu za bardzo bo sam wiem, że to kiepskie jest - pierwszy raz zawsze boli
Dobrze, że spróbowałeś Dobrze, że przysłałeś. To ze masz sporo do poprawienia, nie znaczy przeciez, że powinienes sobie darować pisanie - początki pisania mało kiedy są łatwe
_________________ Prawie wszystko co piszę w recenzjonie, to opinie początkującego hobbysty pisarskiego rzemiosła, ale doświadczonego czytelnika.
Poziom: 18 HP
2%
14/711
MP
100%
339/339
EXP
55%
25/45
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
leżałem w adamowym stroju .Podpięli mnie do jakiejś aparatury
Kropka przed, nie za spacją!
Cytat:
Z mojego pokoju wszyłem przez białe drzwi.
Cytat:
Spojrzałem w nie i sam się przeraziłem. Zobaczyłem siwego człowieka z blado-fioletową skórą.
Dopiero w tym momencie? Przecież był nagi, widził swoje ciało.
Cytat:
Pozostało zabawić mi się w Jaemsa Bonda.
Cytat:
Atmosfera podskoczyła. Wszyscy zaczęli biegać w te i we fte
Atmosfera nie podskakuje.Poza tym nie czasem "W te i we wte"?
Cytat:
Klimat jak w ulu
Tłok, zamieszanie czy coś... ale nie klimat.
Cytat:
Pewnie jadłam jak świnia, ale to szczegół. Jako że droga do szczęścia mężczyzny wiedzie przez żołądek, wreszcie czułem się dobrze.
Hermafrodyta?
Cytat:
Domek leżał w dolince, więc wszyłem na piaszczystą górę broniącą oazy od zachodu i czekałem na rozwój wydarzeń.
Słabo jeszcze panujesz nad językiem. Za dużo wtrącasz do narracji potocznych zwrotów - pierwszoosobowa narracja wcale tego nie potrzebuje, a przyznam, że razi to trochę w trakcie lektury. Fabuła to nic oryginalnego, ale do przetrawienia - tylko szkoda, że post apokaliptyczne klimaty tak często opierają się na tym samym schemacie.
Postaraj się bardziej skupić następnym razem na korekcie, ona jest naprawdę konieczna. Jak na debiut nie jest źle. Czekam teraz na kolejne, oby lepsze teksty.
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Ostatnio zmieniony przez hidden_g0at 2007-02-01, 18:04, w całości zmieniany 1 raz
- powtórki
- zdania pojedyncze - przeładowanie opowiadania zdaniami pojedynczymi sprawia wrażenie, że Twoje myśli podczas pisania skaczą
- James
- "snobistycznie uniesiona głowa" - jak to wygląda?
- "atmosfera podskoczyła" - bardzo niezgrabne sformułowanie
- w te i wewte
- "czegoś niby angielski, ale całkiem inny" - przypominał język angielski, który znałem, ale był to zupełnie inny dialekt
- "kiwnąłem głową na podziękowanie" - kiwnął głową na znak podziękowania
- "gdy wszyłem rozejrzeć się po " - o tym już wspominali moi przedmówcy
- języki z małej litery
- wielokropki
Bardzo kiepsko. Nie wiadomo, co chcesz powiedzieć. Nie wiem, o czym jest Twoja historia. Czeka Cię dużo pracy. Przede wszystkim dużo czytaj i skorzystaj z rad umieszczonych w recenzjonie.
Ostatnio zmieniony przez Lil 2008-01-09, 22:41, w całości zmieniany 1 raz
Przebudzenie
Największe zastrzeżenie mam do stylu, jakim napisane zostało to opowiadanie. Po skończeniu tekstu poświęć trochę czasu na korektę. Zastanów się, jak brzmią poszczególne zdania. Oto kilka z nich, które doskonale podkreślają, jakie niedociągnięcia zawiera "Przebudzenie"
- W końcu miałem zakrytą twarz, maską chirurgiczną.
Styl.
- Mężczyzna spojrzał na mnie spod byka
Źle zastosowany kolokwializm. Niby wiadomo o co chodzi, ale należałoby to zupełnie inaczej napisać. Może: "spojrzał na mnie groźnie"
- Dom był bardzo dziwny. Na pierwszy rzut oka dom był prymitywny.
Powtórzenie.
„Czułem się jak na „Pile 3”, w czasie scen w prowizorycznym szpitalu. Identyczny, upiorny klimat.” – porównywanie do filmu nie jest wskazane. Z prostego powodu - ja na przykład nie znam tego filmu.
„Atmosfera podskoczyła.” – odkryłeś ciekawe właściwości sprężyste słowa „atmosfera”
„każdy coś robił, a większość krzyczała coś w nieznanym” – powtórka
„Jeszcze nigdy się tak nie bałem.” – precz z drewnianymi określeniami!
„filmie o starożytnym Rzymie. Tu było wszystko, kury, bydło, biżuteria, broń, jak w zoo. Leżałem w klatce obok jakiegoś murzyna . Czułem się jak na filmie o starożytnym Rzymie.” – powtórka, poza tym uwaga jw.
Nie chciało mi się wyłapać wszystkich błędów, błagam więc o wybaczenie Myślę jednak, że KZG (Komitet Zniechęcania Grafomanów) zrobił już wiele w kierunku odkrycia wszelkich niedociągnięć w tym tekście.
Fabuła nie ruszyła mnie z miejsca. Ot siedzę sobie i tekst się skończył. Kiepsko zadbałeś o klimat i nie postarałeś się o bardziej oryginalne pomysły, sytuacje, postacie itd.
_________________ "Więc kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość raniła cię
Tak kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość zabijała " - "Blue velvet", Myslovitz
Jak dla mnie wszystko jest zbyt suche: dzieje się jedno, drugie, trzecie, tylko tak naprawdę nic z tego nie wynika, trudno się wczuć w ten tekst. Nie budujesz właściwie żadnego klimatu, odczucia bohatera najczęściej ujęte są w jedno zdanie. Zbyt szybko 'przeskakujesz' od jednego wydarzenia do drugiego, przez co opowiadania nie czyta się zbyt przyjemnie.
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-04-25, 00:59
Przebudzenie
Nie jest najgorzej, ale dobrze też nie jest. Opowiadanie da się czytać, ale błędów i literówek tyle, że nawet ja je zauważam mimo braku czasu, ogólnej nerwowości i czytania wyłacznie w celu połknięcia fabuły. Sama fabuła w pewnym momencie zaczęła się nawet rozkręcać w ciekawym kierunku, jednak wtedy opowiadanie się skończyło.
Na sam początek się przyznam, że do gatunku sf zawsze podchodze z lekkim niesmakiem. No ale zobaczymy. Może twój tekst mnie przekona ...
Cytat:
„Przejęć transportowce”, treść była jasna i bezdyskusyjna.
Miało być "Przejąć" czy "Przejedź" ?
Cytat:
Kapitan dał rozkaz formowania się w formacje zwana półksiężycem
hmm... myśle że mamy tu do czynienia z masłem maślanym, a może to po prostu moja czepliwość
Cytat:
Lęk nie strach.
A czym się różni jedno od drugiego?
Cytat:
obawiam się, że obudziliśmy śpiącego kolosa…”.
Cholera , skądś znam to zdanie
Ojoj, króciutki ten prolog
Gdzieniegdzie zgubiłeś kilka przecinków(odezwał się ten, co nie gubi ). Styl jest poprawny ale tylko poprawny, żadnych rewelacji. Na razie przypomina mi to Star Warsy. A może po prostu nie umiem docenić tych kosmicznych niuansów. Na razie jest za mało tekstu żebym podjął się obszerniejszej oceny, ale nie jest źle. Ja Ci dużo nie podpowiem, bo to po prostu nie mój gatunek, ale inni napewno dadzą jakieś rady.
Sądząc po szyku w którym leciały, był to konwój. Trzon stanowiły trzy większe statki, to najwyraźniej one były konwojowane. Otoczone były mniejszymi jednostkami. Ich wielkość zdradzała, że były to myśliwce lub jakieś inne małe i zwrotne jednostki. Komputer po dokładniejszej analizie kształtu i rozmiaru stwierdził, że były to myśliwce typu „Wasp”, bardzo silnie uzbrojone ale powolne jak na statki tej klasy.
był – były - były - były – były. Powtórzenia!!! Poza tym – które statki (kosmiczne!) były myśliwcami? Bo z tekstu wynika, że mogły być nimi zarówno konwojujące, jak i konwojowane.
„Trzon stanowiły trzy większe statki [...] Ich wielkość zdradzała, że były to myśliwce”.
Cytat:
Oznakowania zdradzały, że okręty należały do ziemskiej flotylli.
Na radarze oznakowania widział? Toż przed chwilą zielone kropki jeno były...
Cytat:
„Przejęć transportowce”
Literówka – przejąć.
Cytat:
Kapitan dał rozkaz formowania się w formacje zwana półksiężycem.
Wrrrr! Formowania się w formacje?? I dwie literówy koło siebie – formacjĘ zwanĄ.
Cytat:
Oglądał formujący się szyk na radarze i w monitorach
W monitorach to są układy scalone i inne takie. A ogląda się na ekranie monitora ( ostatecznie na monitorze).
Cytat:
Adrenalina w żyłach rosła
Adrenalina to nie roślina, sama nie rośnie, co najwyżej jej poziom
Cytat:
Nie raz musieli bronić swojej planety
„Niejeden raz” lub „Nie pierwszy raz” brzmi znacznie lepiej.
Cytat:
kierując się w skrzydła i kadłuby statków.
W stronę skrzydeł.
Cytat:
Maducy, rasa z sąsiedniej planety wierzą, że polegli w ten sposób piloci przemierzają wszechświat przez całą wieczność.
A po co ta zmiana czasu?
Teraz trochę o opku – niedopracowane, niepotrzebnie kombinujesz z szykiem zdań. Popracuj nad przecinkami, w tak krótkim tekście zdecydowanie za dużo literówek. Bitwa niestety bardzo sztucznie opisana. Cóż, jest to prolog, dość ogólny, choć zarysowałeś już sytuację. Więc czekam na resztę, żeby się przekonać, co dalej z tym zrobisz. Ogólnie – opowiadanie przeciętne z minusem. Dość dużym minusem, jak na razie. Wszystko przed tobą:)
Pozdrawiam
D.C.
PS. Azazel - ta interpretacja "przejedź transportowce" - pyszniutka :D:D
Witam.
"potyczka" - sporo błędów jak na tak krótki tekst. Przede wszystkim powtórzenia. Treść nie wciągnęła mnie, co nie wróży zbyt dobrze, ale poczekam na więcej. Także temat nie bardzo mi pasuje, ale to akurat kwestia gustu.
Pozdrawiam.
o stronie technicznej wyjatkowo nie bede sie wypowiadal, pozostawie to lepszym od siebie. napisze jednak o czyms innym.
osobiscie bardzo lubie prologi. idac do ksiegarni i szukajac czegos nowego do kupienia, zwykle patrze na ostatnia strone (bynajmniej nie na pochwalne cycaty z new york timesa czy washington posta, ale krotkie streszczenie), po czym zaglebiam sie w prolog. czasem potrafi byc mylacy, ale najczesciej po jego przeczytaniu wiem, czy mam ochote kupic ksiazke i zapoznac sie z caloscia, czy odlozyc ja na polke. prolog powinien zaintrygowac, wciagnac, pozostawic jakies pytania, niewiadome, zachecic do przeczytania reszty. znow odniose sie do tregarda i jego "rydwanu bogow". po przeczytaniu prologu z niecierpliwoscia czekalem na kolejna aktualke, liczac ze dowiem sie, co wydarzylo sie dalej. Tobie sie to nie udalo.
ten fragment moglby spokojnie sluzyc za czesc jakiegos rozdzialu, ale prologiem to on nie jest. opisales potyczke... i tyle. temat tytulowy wyczerpany. gdyby chociaz tytul byl inny, w jakis sposob tajemniczy. a tu w swoim kawalku od razu dajesz nam potyczke, rozstrzygasz ja i wyczerpujesz temat. zapowiadasz niby jakis wiekszy konflikt, ale przeciez tytul calosci to tylko "potyczka" a nie np "walka o czerwona planete", czy "mars 2050". wyglada to tak, jakbys nie mial planu, jakbys napisal shorta i nie bardzo wiedzial, co z nim dalej zrobic.
mam nadzieje, ze sie myle i masz rozplanowane wiecej rozdzialow. z ciekawosci - bynajmniej nie pobudzonej trescia, ale tym, czy mam racje, czy nie - siegne po kolejny fragment. zawiedz mnie, udowodnij mi, ze sie myle
Dorzucę garść informacji technicznych. Być może powtórzę za moimi przedmówcami, ale to daje Ci ogląd na co zwracają uwagę czytelnicy.
- pierwsze zdanie i już widzę błędy – „Na radarze ukazała się grupa statków pod postacią zielonych kropek”- na radarze ukazały się zielone kropki symbolizujące/oznaczające grupę obcych statków”
- szyku w którym leciały – szyku w jakim leciały
- powtórki
- zdania pojedyncze - o tym wspominałam już przy okazji poprzedniej recenzji
- „Oglądał formujący się szyk na radarze i w monitorach których pełno było w kokpicie” – kto u diabła? najpierw rozwodzisz się nad tym w jakim to układzie leciały sobie statki, a potem nagle wyskakujesz, że jakiś tajemniczy on (to ironia, bo domyślam się, że chodzi o owego oficera) coś tam sobie oglądał i na bogów siedział w kokpicie. Nie łaska najpierw opisać kto obserwuje i gdzie się znajduje a potem to co widzi?
- woleliby być
- zobaczyłby na ich dziobach
- „mateczna planeta” – jaka? Pierwszy raz spotykam się z tym określeniem.
Mimo mojej wielkiej awersji do tego gatunku, sięgam po opowiadania s-f (za awersję można podziękować mojemu tacie, fanowi archiwum x i gwiezdnych wojen). Ale moją awersję pogłębiają twory podobne Twemu opowiadaniu. Nie znoszę bitew, w których nie wiadomo o co chodzi i gdzie autor stara się być tajemniczy i najpierw mówi o szyku statków i ich pomalowaniu w różowe ciapki, a potem tak na marginesie napomina, że to bitwa w sumie z najeźdźcami, bo są be i zabrali nam nasze błyszczące kamyki. Blech! Niestety, po przeczytaniu Twojego prologu, mam właśnie takie wrażenia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum