Wysłany: 2007-01-31, 21:29 Opinie na temat prac Młodzika
"Bitwa" o Biały Klejnot
Cytat:
sprzedał niedźwiedzią skórę i kupił mleko dla rodziny
– litr, dwa? Dziesięć? Pojechał po mleko? Brzmi mało wiarygodnie. Mleko trudno się przechowuje.
Cytat:
jego sylwetka wskazywała, że na myślistwie zna się jak
– po sylwetce to można poznać, że ktoś nadużywa piwa, ale nie że się zna na myślistwie.
Cytat:
spodnie ledwo co uszyte
– ma to jakieś znaczenie? (Pewnie jechał i szył )
Cytat:
na delikatnym wiaterku, który przemykał się przez las. Uwielbiał ten zapach, zawsze kojarzył mu się z polowaniem
– jaki zapach? Nie było wcześniej mowy o żadnym zapachu. A jeśli już, to konstrukcja drugiego zdania jest dla mnie dziwna. Między zawsze a zapach dałbym myślnik.
Cytat:
niedołężną postać w poszarzałej szacie wspierającej się na sękatej lasce
– ze zdania wynika, że szata wspierała się na lasce.
Cytat:
ino pomożecie mi wgramolić się na wóz.
- Służę pomocą – rzekł Tremor pomagając staruszkowi wejść na wóz
– może wystarczyłoby wsiąść i uniknąć w ten sposób powtórzenia?
Cytat:
- To wiekowi jesteście. – stwierdził Tremor. – A może wy czegoś chcecie się o mnie dowiedzieć, może jestem zbójem.
Ja bym zmienił tu parę znaków interpunkcyjnych: po jesteście – bez kropki i stwierdził rzeczywiście z małej litery.
- To wiekowi jesteście – stwierdził Tremor. – A może wy czegoś chcecie się o mnie dowiedzieć? Może jestem zbójem?
Cytat:
Myśliwemu ukazały się wyblakłe, sporej długości włosy. Twarz miał pomarszczoną o długim nosie, wyblakłych oczach i dobrotliwym wyrazie
– jakie to są wyblakłe włosy– ten dziadek to w ogóle jakiś taki wyblakły. Połączyłbym te zdania bo Twarz miał pomarszczoną – owszem, domyślam się, że chodziło o starca, ale jest to niezręczne. ...sporej długości włosy, pomarszczona twarz...
Cytat:
i zatrzymali się przy jednej nieco większej niż inne. Tremor zatrzymał powóz przy domu i zatrzymali się przy jednej nieco większej niż inne. Tremor zatrzymał powóz przy domu po czym odprowadził konia do małej zagrody przy domu i rzucił mu trochę siana
- powtórzenia i ten powóz – myśliwy powozem jeździ?
Cytat:
Pomógł zejść staruszkowi powozu
- zejść z
Cytat:
sień, spiżarnię, główne pomieszczenie i mały pokoik dla gości
. – a często bywali u nich goście?
Cytat:
Akurat gdy weszli nad paleniskiem stała młoda kobieta i mieszała coś w kotle
– może nie każ jej stać nad paleniskiem
Cytat:
Była dosyć niska o smukłej sylwetce, jasnych włosach i błękitnych oczach. Olśniewała urodą. Miała bardzo miłą twarz. Kontrastem do jej szczupłej sylwetki był zaokrąglony brzuch, który wskazywał, że spodziewa się dziecka
. – w życiu nie widziałem smukłej, niskiej kobiety w zaawansowanej ciąży.
Cytat:
- A któż to jest mój kochany Tremorze? – odwzajemniła się kobieta.
– może tylko zapytała?
Cytat:
elfy wojują z Drzewami
– Elfy z drzewami? Jacyś degeneraci.
Dalej już wybierałem tylko niektóre.
Cytat:
Ubrany był w myśliwskie ubranie
. – bez komentarza
Cytat:
zatrzymali się przy jednej nieco większej niż inne
a tu:
Cytat:
Ten był znacznie większy niż jego chata i zbudowany był z cegły
- konsekwencja
To draństwo, które go miało go w brzychu . – bez komentarza
Cytat:
łóżko Dziadkowi.
pożegnał się dziadek
- konsekwencja
Cytat:
Aror nakazał wszystkim
– miał taka władzę?
Cytat:
Klejnot miał idealnie pod sobą wyprostował się i wyciągnął rękę
– czegos tu brakuje.
Cytat:
W końcu po około dwóch godzinach
... dopadł Dziadka, a potem wrócił do wioski, pewnie nie zajęło mu to więcej niż podążanie za kluczącym starcem – w sumie cztery godziny, niech będzie pięć. Na poszukiwanie wyruszył niemal o świcie, a tu :
Cytat:
Powrócił do wioski. Słońce chyliło się ku zachodowi.
- Mają tam krótki dzień latem.
Cytat:
Dzień, w którym są warunki opisane w legendzie to 24 czerwca
– a czemu akurat wtedy?
Cytat:
liści wierzby linę
– z liści???
Pomysł jest naciągany. Momentami strasznie poszedłeś na skróty. Sporo niedoróbek. Interpunkcja leży. Są momenty i zadatki. Potrzeba Ci wytrwałości i konsekwencji. Zobaczymy pozostałe opowiadania.
--------------------------------------------------------
O narodzinach zła w Gariadrii
To jest jedynie prolog do większej całości.
Momentami tekst strywializowany (zebrali manatki i popędzili) co nie pasuje do powagi opisywanych zdarzeń.
Z takich drobiazgów:
Cytat:
Niewiadomo
– nie wiadomo
Cytat:
twarzy wyglądającej niczym czaszka obleczona w samą skórę
- twarz jak czaszka???
Cytat:
Niestety były też nieprzyjemne w wyglądzie
- brzmi zabawnie.
Cytat:
negatywne uczucie niosące ze sobą wszystko co najgorsze: zazdrość. Zazdrość narodziła się w drugim odłamku, który był zazdrosny o moc
- rzeczywiście - straszne uczucie
Istota strąciła największy odłamek, a jej pan potrzebował największego odłamka...- logika się trochę sypnęła w założeniu.
Cytat:
Wielu przebyło kilkaset kilometrów by tylko ujrzeć co się stało
- Kilka? Trzy? A może osiem? To im droga zajęła miesiące, a klejnoty sobie leżały. I z tych setek kilometrów widzieli uderzenie pioruna? Czy wieść do nich doszła? Niech Ci będzie - taka mitologia.
Wszyscy uciekli, ale mag się zaopiekował najmniejszym... Biały klejnot zaginął, ale razem z Czarnym stworzyły smoki...- sekwencja przedstawianych zdarzeń jest niewłaściwa. Mamy chaos.
A sam klejnot przed rozbiciem, to właściwie co to za cudo było?
Chyba przejdziemy do następnego. (Jak przeczytam )
-------------------------------------------
O powstaniu Gariadrii
Wyszło, że czytałem w zupełnie odwrotnej, niż należało, kolejności.
Teraz już wiem, co to było za cudo
Ale:
Cytat:
Minerał ten mieścił się w dłoni
- no to potem znacznie urósł bo w kolejnej części mitologii mamy:
Cytat:
Jeden wielki, drugi odrobinę mniejszy a trzeci malutki jak okruszek
(mowa o kawałkach tegoż „minerału”).
Cytat:
Powołał do istnienia rzekę Sitanę wypływającą ze Wschodnich Gór a dokładnie spod Strzelistej Góry. Jednej z najwyższych i najbardziej stromych gór
- tu zamiast kropki przed jednej, raczej myślnik bym dał
Cytat:
Potężny, o rozłożystej koronie na szczycie, której złociło się kilka liści by zaznaczyć jego rolę
– zmieniłbym szyk, przed na potrzebny jest przecinek
I za chwilę znowu o tych złotych liściach:
Cytat:
Sam czubek jego korony porastały złote liście.
Cytat:
Zadaniem ich było posłannictwo, jako że drzewa były bardzo powolne
– posłannictwo, to nie to samo, co bycie posłańcem, więc o co tu chodzi? (posłannictwo = ważne zadanie do spełnienia, podejmowane dla dobra innych)
Cytat:
I rzeczywiście znajdował się w samym sercu państwa Koranora, czyli puszczy.
– Toż sercem państwa Koronora był on sam.
Cytat:
Zasłyną
– zasłynął
Przy konstrukcji takiej, jak ta:
Cytat:
Zorganizowali się w zakon na czele, którego stał mistrz.
– czy przypadkiem przecinek nie powinien być przesunięty przed na a zniknąć przed który?
Cytat:
Kolejnymi istotami powołanymi przez Klejnot byli magowie. Niewiele można o nich powiedzieć. Zostali powołani by pomagać innym istotom oraz zgłębiać wiedzę tajemną. Oczywiście byli to ludzie najmędrsi..
- to znaczy, że powołał spośród ludzi?
Cytat:
Byli skryci i rzadko pokazywali się w innych państwach. Małomówni, często mówili zagadkami
– no to nie wypełniali swego powołania – działali tylko dla własnego dobra i wiedzy.
Cytat:
Te pierwsze były niebieskie, mieli kanciaste uszy
– rodzaj się nie zgadza
Trochę błędów odpuściłem. Na interpunkcje prawie przestałem zwracac uwagę - za dużo do poprawiania.
Tak sobie to wszystko wyszło. Stworzyć spójny obraz świata, jego początków i mitologię nie jest tak łatwo. pomysł jest, ale wykonanie wymaga sporo przemyśleń i poprawek.
Ja wiem, że to taka mitologia, bajka, ale minerał stworzył prawie cały świat, a tu przychodzi burza, piorun robi łup! i po krysztale.
Ostatnio zmieniony przez Legolas 2007-02-08, 10:57, w całości zmieniany 5 razy
Poziom: 18 HP
2%
14/711
MP
100%
339/339
EXP
55%
25/45
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
I zjawił się kamień, wspaniały klejnot świecący nikłym światłem.
Warto by chyba opisać, jak sie zjawił - z kulki? z kapelusza? Przypłynął statkiem czy też się nagle zmaterializował? To istotne, bo przecież kamień odgrywa tu główną rolę.
Cytat:
Minerał ten mieścił się w dłoni.
Niezbyt dobrze to brzmi. Tak, jakby w czyjeś dłoni przebywał.
Cytat:
Nikt nie mógł określić jaki jest kolor owego klejnotu. Dla każdego był inny.
Wiec chyba każdy mógł ten kolor określić, prawda?
Cytat:
Lecz w przeciwieństwie do rozmiarów miał ogromną moc twórczą.
Rozmiary też miały moc twórczą? Popracuj trochę nad logiką zdań.
Cytat:
Nie dało się go zaliczyć do jakiegokolwiek gatunku roślin, był jedyny w swoim rodzaju.
Jeśli był rośliną, to można było zakwalifikować go do nowego gatunku. Jeśli nie, to po co w ogóle o tym wspominać?
Cytat:
Jej siedzibą stał się pałac Ilviona co w języku elfów znaczy środek.
środek powinien być objęty cudzysłowem
Nie rozumiem, dlaczego wszystkich młodych twórców tak ciągnie do tworzenia swej własnej mitologii. Zgodzę się z tym, że i Tolkien i Lewis takowych choć zarysy mieć musieli przed przystąpieniem do pisania, ale popatrz drogi autorze, jak zgrabnie Narnia bez niej się obywała przez tyle historii. Tolkienowski świat też całkiem dobrze wypadał już nawet w "Hobbicie" - pomimo, że był zarysowany dosyć pobieżnie.
O tych dwóch autorach wspominam nie bez powodu - w Twoim opisie przyznałeś się do sympatyzowania ich twórczości. Nie widzę w tym nic złego, bo i sam uwielbiam ich powieści, ale mam wrażenie, że w jakiś sposób nałożyłeś sobie na oczy klapki, które dokumentnie zasłaniają Ci świat z boku. Czytając czułem pewien niesmak - nie obraź się, ale mógłbym go porównać do uczucia po wypiciu popłuczyn. Bo i tak odbieram ten utwór - jako rozcieńczone zlewki powierzchownie odebranej twórczości klasyków fantasy. Za grosz oryginalności nie włożyłeś w ten tekst, co więcej - nie wydaje mi się, byś długo nad nim pracował. Jest on pełen niezgrabności stylistycznych, a sama fabuła wydaje się być mocno naciągana. Niestety, choćbym chciał, nie mogę Cię za nic pochwalić. Liczę jednak na to, że w przyszłości stworzysz coś ciekawszego (bądź w dwóch pozostałych tekstach to odnajdę ). Autorze - dużo czytaj, ale literatury różnorodnej, dużo pisz, ale wpierw dobrze obmyślając własne teksty! Z przyjemnością przeczytam Twoje koleje opowiadania,
pozdrawiam.
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
"O powstaniu Gariadrii"
- Nazwa mi się nie podoba, można język połamac na tym "cudzie" ale wiem, czepiam się
- Wyobraźnia może i jest, ale brakuje warsztatu - srodków wyrazu, zatem gdzieniegdzie popadasz w infantylizm, jeżeli mit o stworzeniu - to patos. U Ciebie jest patos, ale miesza się z dyskursywnością:
"Najpierw był ogromny, jałowy ląd zewsząd otoczony wodą, pogrążony w ciemnościach. I zjawił się kamień, wspaniały klejnot świecący nikłym światłem" - "Na początku było słowo..." tak, ok, wszo się zgadza, patos Biblijny.
"W późniejszych latach gdy próbowano ustalić jego pochodzenie wyszło, że jest z innego świata. W każdym razie zaraz po tym jak się zjawił widząc ciemność jaka panowała stworzył wielką, ognistą kulę i umieścił ją wysoko na niebie (później została nazwana Słońcem)." - No i przyszedł i "wyszło" i "w każdym razie" Jakbyś opowiadał koledze.
Abastachujac od języka: Kamień stworzył słońce, był zatem kreatorem, taka reizacja stwórcy, a powinno być odwrotnie, a czemu? Bo ów twórca nadal jest kamieniem, rzeczą. Z niego powstało...o to już prędzej. Albo jakoś zaznaczyć, na czym polegała moc twórzcza jego, czemu nie był ewentualnie rzeczą.
Nie podoba mi się też technika wyliczania, wprowadza akcent monotonii.
"Klejnot powołał do istnienia wszelkiej maści zwierzęta by rozpowszechniły się po całym lądzie. Podzielił je na dwie grupy: szlachetne i normalne. Szlachetne charakteryzowały się tym, że umiały mówić, normalne były przeznaczone na jedzenie." - mam nadzieję, że wyczuwasz komizm tego fragmentu tkwiący w naiwności płynącej z braków warsztatowych.
No i strasznie epigońskie pomysły, niestety.
Potrzeba tu większej praktyki pisarskiej, i co ważniejsze - czytelniczej.
Wracając do klejnotu. Strasznie razi mnie ten motyw, jest to takie spłycenie idei kreatora. Kamień stworzył... reifikacja, jak napisałam. Ale może poruszał nim jakiś duch, może miał jeszcze inne cechy ożywione niż to, że stwarzał?
"I zjawił się kamień, wspaniały klejnot świecący nikłym światłem. Minerał ten mieścił się w dłoni. Nikt nie mógł określić jaki jest kolor owego klejnotu. Dla każdego był inny. Lecz w przeciwieństwie do rozmiarów miał ogromną moc twórczą. W późniejszych latach gdy próbowano ustalić jego pochodzenie wyszło, że jest z innego świata. W każdym razie zaraz po tym jak się zjawił widząc ciemność jaka panowała stworzył wielką, ognistą kulę i umieścił ją wysoko na niebie (później została nazwana Słońcem). Widząc jałowość gleby użyźnił ją. Zadowolony ze swego dzieła w ziemi posiał ziarno, z którego wyrosły rośliny."
I tak sobie pojawił się znikąd, i zaczął stwarzać, chociaż był minerałem. Coś mi tu nie gra. Klejnot który stwarza, widzi i ustanawia. No coś mi tu nie gra.
Tak w ogóle to radzilabym Ci poczytać mity kreacyjne z różnych stron świata i ewentualnie wtedy napisać to opowiadane na nowo. Póki co to jest zwyczajna wyliczanka tego co stworzył kamień.
[ Dodano: 2007-02-02, 18:04 ]
"Powstania zła w Gariadrii" nie skomentuję bo nie ma czego. To ledwie zalążek zalążka jest, a nie pełnoprawne opowiadanie.
Przechodzimy do "Bitwy..."
"Był człowiekiem słusznego wzrostu, dobrze zbudowanym, jego sylwetka wskazywała, że na myślistwie zna się jak mało kto. Ubrany był w lnianą koszulę i spodnie ledwo co uszyte."
Jak sylwetka wskazywać może na to, ze jej posiadacz zna się na myślistwie? I co znaczy że spodnie miał ledwo co uszyte, krawcowi spod igły je dopiero co wyrwał?
"Imię… imię to dziwne słowo mój drogi. – odpowiedział tajemniczo przybysz – Po nim można cię rozpoznać, jest to najbardziej charakterystyczne słowo dla twojej osoby. Ja swoje dawno zapomniałem, lecz istoty, które odwiedziłem nadały mi nowe i ty je znasz chłopcze. – zakończył, ale widząc zmieszany wyraz twarzy swego towarzysza rzekł – Mówią mi „dziadek”. Nic w tym dziwnego za trzy wiosny skończę 400 lat.
- To wiekowi jesteście. – stwierdził Tremor. – A może wy czegoś chcecie się o mnie dowiedzieć, może jestem zbójem."
Banały oraz truizmy na temat imienia. Po co? I dlaczego Tremor miałby być zbójem? O co w tym chodzi?
Myśliwemu ukazały się wyblakłe, sporej długości włosy. Twarz miał pomarszczoną o długim nosie, wyblakłych oczach i dobrotliwym wyrazie."
Dwa wybitnie nieszczęśliwie sformułowane zdania. Długie, po prostu długie włosy. Dalej, przeczytaj te dwa zdania jednym ciurkiem, a zabrzmi to tak jakby posiadaczem pomarszczonej twarzy był myśliwy a nie staruszek. Powatarza Ci się wyraz "wyblakły, a niezbyt fortunna konstrukcja ostatniego zdania sugeruje że opisywany osobnik miał na twarzy oczy, nos i wyraz.
"Tremor zatrzymał powóz przy domu"
Kochany Autorze! Radzę zapamiętać ze "wóz" i "powóz" to bynajmniej nie są synonimy. A myśliwy z głębin puszczy na pewno nie jeździł powozem.
" Była zrobiona z drewna, a za dach służyła jej słomiana strzecha"
Oj rety, rety. Niechby ona była drewniana, z bali poczerniałych, albo co, ale nie "zrobiona z drewna" bo od tego włos sie jeży I strzecha to jest całkiem pelnoprawne pokrycie dachowe, więc czemu "służyła za dach"? Nie mogla ta chałupa być zwyczajnie pod strchą, albo kryta strzechą? I sugeruję delikatnie, na przyszłość, zeby unikać opisu w formie wyliczanki: "stół był dębowy, brązowy, miał cztery nogi , blat, a w blacie dziurę" a raczej starać się ten opis wplatać w narrację: "Dziewczęta posadziły gościa za stołem, solidnym dębowym meblem świadczącym o minionej świetności domostwa. Wypalona w blacie dziura przypominała jednak że teraźniejszość nie jest zbyt różowa". Improwizacja z gatunku topornych, ale wiadomo o co mi chodzi. Opisy-wyliczanki są upiornie, dobijająco nudne.
"W głównym pomieszczeniu znajdowały się dwa drewniane, pokryte słomą łóżka, mały, dębowy stolik z trzema krzesłami i palenisko. Nad nim znajdował się otwór w dachu, by dym miał którędy uchodzić. Akurat gdy weszli nad paleniskiem stała młoda kobieta i mieszała coś w kotle. "
Słanie łóżek słomą luzem byłoby dość kłopotliwe, bo słoma się wszystkiego czepia i skutecznie roznosi po calej chałupie. Dlatego własnie zwykło sie ją upychać w worku płóciennym tworząc siennik, cny Autorze. Dalej, mamy kurną chatę z jedną izbą a w niej miły nieduży stolik z trzema krzesłami. Jeśli już to stół, słusznych rozmiarów i ławę przy nim. Stoliki i krzesła nie są standardowym wyposażeniem kurnych chat, słowo skauta.
I wreszcie stwierdzam że nad paleniskiem kurnej chaty stać sie nie da, kto widział ten wie. Trzeba było rzucić oczkiem choćby na foty z Biskupina (nikt nie mówił że bycie pisarzem jest lekkie, łatwe i przyjemne ). Klęczenie przy palenisku byłoby właściwsze.
" - Moja najukochańsza Awaro właśnie wróciłem i sprowadziłem nam gościa! – zawołał Tremor.
- A któż to jest mój kochany Tremorze? "
Matko jedyna, a cóż to za uroczo nienaturalny dialog. Pisanie dialogów łatwe nie jest, wiem, ale trzeba sie starać zeby brzmiały naturalnie. Ten nie brzmi.
"odpowiedział dziadek i wcisnął mu liść do dłoni"
W dłoń.
"Tremor pomógł wstać Dziadkowi i poszedł z nim do budynku naprzeciwko swojej chaty. Ten był znacznie większy niż jego chata i zbudowany był z cegły. Miał dwa piętra. Salon zajmował cały parter. Podłoga była wyłożona niedźwiedzimi skórami a na ścianach wisiały portrety różnych mężczyzn. Przy jednej ze ścian stał zdobiony fotel nad którym znajdowała się półeczka. Na niej leżał mały kryształ ustawiony na podstawce. Aror stał przy fotelu i zaprezentował klejnot dziadkowi."
No tu juz mnie znokautowałeś. W samym środku puszczy, w myśliwskiej osadzie mamy jednocześnie kurną, drewnianą chatę i piętrowy, ceglany dom. Skąd Aror wytrzasnął cegły i zaprawę w środku lasu? że o murarzach nie wspomnę? To się nie trzyma kupy i obranej przez Ciebie na początku konwencji.
"Klejnot miał idealnie pod sobą wyprostował się i wyciągnął rękę. Zbliżał się szybko, nic go nie obchodziło, nie widział nic poza klejnotem, do czasu…"
A to jest najzupełnie i najradośniej sprzeczne z prawami fizyki. Wiem, wiem, świat magiczny i tak dalej, ale... to już lepiej żeby starcowi skrzydła wyrosły niż zeby sie bawił w takie sztuczki rodem z filmów z Arnoldem S.
"Całymi dniami pod pretekstem polowania chodził do lasu i plótł z liści wierzby linę"
Good lord, czemu z liści? Z łyka byłaby znacznie lepsza.
W tytule opowiadania mamy bitwę, w treści mamy jednego myśliwego ganiającego za czarodziejem. To oznacza że tytuł nijak się ma do treści i jest, zwyczajnie, do bani.
Ponadto musisz jeszcze mocno pracować nad swoim stylem. Nad opisami przedmiotów i wydarzeń, nad dialogami... Brakuje Ci jeszcze elastyczności języka i dynamiki, ale nie jest to nic czego nie da się wyćwiczyć, a Twój język nie jest najgorszy. Ale zauważyłam w tekscie prę ortów, co oznacza że chyba nie sprawdziłeś swojego dzieła zbyt dokładnie...
[ Dodano: 2007-02-02, 18:12 ]
marq12 napisał/a:
Była dosyć niska o smukłej sylwetce, jasnych włosach i błękitnych oczach. Olśniewała urodą. Miała bardzo miłą twarz. Kontrastem do jej szczupłej sylwetki był zaokrąglony brzuch, który wskazywał, że spodziewa się dziecka. – w życiu nie widziałem smukłej, niskiej kobiety w zaawansowanej ciąży.
Ej, no, smukła i niska kobieta może istnieć, a autor pisal tylko o zaokrąglonym brzuchu, nie o zaawansowanej ciąży. Wyobraź sobie teraz kobietę, której brzuch dopiero zaczął się zaokrąglać i gdy patrzysz na nią od tyłu, widzisz jedynie smukłą kobietę. Dopiero gdy się odwrócii dostrzegasz ze jej brzuch jest zaokrąglony
O powstaniu Gariadrii
Nie powiem, że zainteresowałeś mnie tą historią. Choć początkowe dwa zdania zapowiadały, całkiem przyzwoity tekst, to następne wprowadziły niepotrzebny chaos. Jak na przykład kamień mógł się mieścić w dłoni ( w czyjej?), skoro nie było nic oprócz lądu, wody i ciemności (i kamienia). Wiem, że chciałeś okreslić jego wielkość, ale należałoby to zrobić w nieco inny sposób.
Dalsza część opowiadania traktuje zbyt szczegółowo o rzeczach, które pojawiły się na świecie. Wycinając mniej więcej połowę zdań, zyskałbyć znacznie większą dynamikę wypowiedzi.
No i trzeba by dopracować brzmienie niektórych zdań. Np.
- Największą rozrywką dla nich były udawane bitwy morskie (dwie drużyny nacierały na siebie ze sztucznymi mieczami. Wygrywali ci co najmniej razy oberwali mieczami)
Zobaczymy teraz, jak prezentują się kolejne części Twojej opowieści.
Erm...
Za słownikiem języka polskiego:
smukły - "wysoki i szczupły", "wysoki, długi i cienki".
Nie uznałabym opisu autora za błąd (dzięki temu "dość niska"), ale mimo wszystko - zgrzyta.
Erm...
Za słownikiem języka polskiego:
smukły - "wysoki i szczupły", "wysoki, długi i cienki".
Nie uznałabym opisu autora za błąd (dzięki temu "dość niska"), ale mimo wszystko - zgrzyta.
W imieniu kurdupli protestuję. To nie fair. To wzrościzm!
O narodzinach zła w Gariadrii
Ta część prezentuje się lepiej niż poprzednia. Skoncentrowanie się na kluczowym elemencie historii, wyszło tekstowi na dobre.
Chciałbym Ci jednak zwrócić uwagę na jeden szczegół. Mieszkańcy przebyli drogę wieluset kilometrów, aby sprawdzić co się stało z klejnotem podczas burzy. Horyzont na planecie takiej jak Ziemia odległy jest od obserwatora stojącego na jej powierzchni mniej więcej o siedem kilometrów. Zakładając wysokość Płaskowyżu porównywalną nawet z Tybetem, daje to nam rząd wielkości dziesiątek kilometrów. Wniosek: burza szalała poza horyzontem i mieszkańcy raczej nie byli w stanie jej dostrzec.
Rozumiem, że używamy elementów fantastycznych, ale i one powinny mieć jakieś zdroworozsądkowe granice.
„Najpierw był ogromny, jałowy ląd zewsząd otoczony wodą, pogrążony w ciemnościach” – nie mam pewności czy jest potrzebny przecinek po słowie „ogromny”. Raczej bez przecinka. Poza tym, czym niby można otoczyć ląd jeśli nie wodą? Zgrzyta mi to. Ląd wyłania się z wody i nijako z natury rzeczy jest otoczony zewsząd wodą.
O ciemności można było ułożyć osobne zdanie, a takie wtrącenie po przecinku tylko nie potrzebnie irytuje. Przykładowo napisałbym to tak: „ Na początku, wśród nieprzeniknionych ciemności, wyłonił się z oceanu ogromny jałowy ląd”. Nie radzę wzorować się. To tylko przykład, a ja nie jestem żadnym autorytetem w tej dziedzinie.
„I zjawił się kamień” – ale skąd się wziął owy kamyczek? Zaczynanie zdanie od „I” nie jest dobre, gdyż litera pełni na ogół funkcję łącznika w zdaniach. Oprócz tego wyczuwam stylizację biblijną. Zbędny efekt. Drewniany patos.
„Minerał ten mieścił się w dłoni.” – unikaj zaimków.
„Nikt nie mógł określić jaki jest kolor owego klejnotu” – bo nikogo przecież tam nie było Zapomniałeś stworzyć istoty żywe posiadające umiejętność rozróżniania kolorów.
„Lecz w przeciwieństwie do rozmiarów miał ogromną moc twórczą” – jak mają się rozmiary do mocy twórczych? Czy Picasso był postury niedźwiedzia jaskiniowego?
„W późniejszych latach gdy próbowano ustalić jego pochodzenie wyszło, że jest z innego świata” – jakich latach? Przecież póki co mamy: primo: ogromny jałowy ląd secundo: błyskotkę, tertio: ciemność. Kiedy stworzono miarę czasu? Między wierszami? Bo trzeba znać jakieś dane by powiedzieć, że to coś było w „późniejszym czasie”
„W każdym razie zaraz po tym jak się zjawił widząc ciemność jaka panowała stworzył wielką, ognistą kulę i umieścił ją wysoko na niebie” - przecinek przed „widząc”. Po co „w każdym razie”? To by miało sens gdyby ta cudowna błyskotka wahała się czy na przykład jeść lody waniliowe czy kisiel malinowy.
„Widząc jałowość gleby użyźnił ją.” – powtórka „widząc”. Zaimek. Pomijam fakt, że kamienie nie widzą, można to jedynie wytłumaczyć magicznymi właściwościami drogocennego kamienia.
„Powołał do istnienia rzekę Sitanę wypływającą ze Wschodnich Gór a dokładnie spod Strzelistej Góry” – śpieszy się ten brylancik jak ja na ostatni termin egzaminu, a w roztargnieniu zapomniał stworzyć góry, bo przecież jedyne co zrobił to: a) użyźnił glebę b) zrobił słońce c) zasiał jakieś tam rośliny, które w „późniejszych czasach” nazwą, powiedzmy, kalafiorami
„skręcała na południowy zachód by wpłynąć do morza deltą.” – skoro została dopiero co stworzona przez kamień to raczej nie mogła posiadać delty, bo to efekt długotrwałego nanoszenia mułu rzecznego. Chyba, że delta jest gratis.
„Potężny, o rozłożystej koronie na szczycie, której złociło się kilka liści by zaznaczyć jego rolę.” – korona jest zawsze na szczycie. Nie widziałem korony drzewa w korzeniach . Zabrakło „w”.
„Sam czubek jego korony porastały złote liście.” – raz już była o tym mowa. Czemu męczysz szanownego czytelnika powtarzaniem informacji o złotych liściach?
„Klejnot stworzył drzewom jeszcze innych poddanych” – znaczy się drzewa posiadały jeszcze jakiś poddanych? Kiedy ten kamień stworzył ich? Czyżby między wierszami?
„państwa Koranora, czyli puszczy.” – w tym wypadku z dużej litery Puszczy, jako nazwa państwa.
„Miały sokole oczy.” – kamień nie stworzył ptactwa, a już tym bardziej sokołów. Porównanie takie nie ma sensu w tym wypadku.
„Potrafiły rozróżnić twarze na odległość dwóch kilometrów.” – no, kamień wpisał w elfie czerepy nowoczesne systemy miar i wag. Mądry ten kamień jak diabli
„Miały dar długowieczności ale nie nieśmiertelności.” – nieśmiertelność to zawsze długowieczność.
„Mogły żyć nawet 600 lat” – to jednak były śmiertelne?! Liczba w postaci cyfrowej nie jest mile widziana. Znaczy się mi jest obojętna, ale zasadom pisowni nie
„Jedli stosunkowo rzadko bo dwa razy na dzień.” – ja tak czasem jem! I to nie jest stosunkowo rzadko.
„Wszystkie później powstałe cywilizację zaopatrywały się w to wino tylko u elfów.” – cywilizacje, liczba mnoga. Cywilizacja to już jest coś! Nauka, filozofia, kultura! Czy cywilizacja musi się zaopatrywać w wino u bandy buszmenów?
„Klejnot powołał do istnienia wszelkiej maści zwierzęta by rozpowszechniły się po całym lądzie. „ – no teraz powstało prawdopodobnie ptactwo i porównanie do sokolego oka ma sens jeśli oczywiście taka metafora przyjęła się w kulturze elfów i innych cywilizacji
„Klejnot powołał do istnienia wszelkiej maści zwierzęta by rozpowszechniły się po całym lądzie. Podzielił je na dwie grupy: szlachetne i normalne. Szlachetne charakteryzowały się tym, że umiały mówić, normalne były przeznaczone na jedzenie.” – jak siekiera zdania walą mnie po kosmatym łbie. Ja pewnie nadaję się na jedzenie.
„Nie będę opisywał jacy byli ludzie bo w końcu wszyscy to wiedzą.” – z tekstu w żaden sposób nie idzie tego wywnioskować. I kto to właściwie „wszyscy” ?
„Zawsze poważni, rzadko kiedy żartowali (przypomniała mi się Goto zwany Zabawnym, jedyny niepoważny centaur” – co mi, jako czytelnikowi, daje centaur Goto (zupełnie jak komenda w C++ )? Zbędne wtrącenie.
„były długowieczne żyły do 800 lat.” – jw. Liczba powinna być słownie. Przecinek przed „żyły”. Lepiej myślnik.
„Nie różnił się zbyt wiele od swych poddanych tylko był trochę wyższy i miał szlachetne rysy.” – od nadmiaru zbędnych informacji głowa boli. Musisz wyczuć co jest potrzebne, a co zbędne.
Grafomania, aż włos się jeży. Ogrom błędów wszelkiej maści, jedynie literówek było mało. Historia jest bardzo niejasna. Nie wiadomo jaki stopień wiedzy posiada narrator, bo raz wie za dużo, a raz za mało. Planetę tworzy jakiś misterny kamień wedle własnego „widzimisię”, ale narrator uparcie traktuję tą cała Geriatrię czy też Gariadrię jakby była Ziemią. Główną wadą tekstu jest wysoki stopień niespójności, brak logiki, niekonsekwencja czasoprzestrzenna. Świat musi być sensowny, nawet ten wyimaginowany.
To tyle. Jeśli uważasz mnie za chama, napuszonego mądralę, który wszystkie rozumy pozjadał, i myśli teraz, że jest Tolkienem i Sapkowskim w jednej osobie, tylko dziesięć razy lepszy, to wielce prawdopodobne, że Twoja opinia jest bliska prawdy
_________________ "Więc kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość raniła cię
Tak kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość zabijała " - "Blue velvet", Myslovitz
"Bitwa" o Biały Klejnot
Obniżka lotów. Widzę, że lepiej panujesz nad tekstem w wersji opisowej, niż dialogowej. Całość opowiadania nie sprawia jednak dobrego wrażenia. Do poprawy styl i logika zdań.
Przykład:
- U jego lewej dłoni brakowało małego palca. Cóż raz się uda a raz nie, na szczęście życia nie stracił. Jego czarne, lekko przyprószone siwizną włosy falowały na delikatnym wiaterku, który przemykał się przez las.
Żle brzmiący komentarz odautorski. I czy to palec miał czarne wlosy?
- Klejnot był ogromny i mienił się feriom barw (feerią)
Podsumowując: cykl o Gariadrii znajduje się poniżej kreski o nazwie "średnio". Tego nie czyta sie z przyjemnością. Niestety.
"Bitwa" o Biały Klejnot
O narodzinach zła w Gariadrii
To samo, co w przypadku wcześniej przeze mnie recenzowanego. Bardzo wtórne, nudne i słabo napisane. Dużo pracy przed Tobą. Na przyszłość nie bierz sie lepiej od razu za tak monumentalne zadania jak tworzenie światów i ich historii. Do tego trzeba sporej wiedzy i doświadczenia.
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Jeszcze nikt w życiu nie zrobił mi tak ostrej krytyki jak wy. Chyba jesteście zawodowymi krytykami. Nie mam do was żalu za to. Jestem wdzięczny, że ktoś zdementował moje mniemanie, iż średnio piszę. Pewnie odeślę opowiadania do lamusa, skoro są tak nieudane, albo napiszę je od nowa. Prawdopodobnie opowiadania są kiepskie, gdyż pisałem je pod wpływem impulsu, miały być otoczką do większego projektu, a moja logika jest tak popaprana, że tylko dla mnie opowiadania trzymały się kupy. Jednak za nimi stoi cały serwis fantazy i pani filolog języka polskiego. Czyli prawda jest po środku. Dziękuję za rady, na pewno je wykożystam. Jak napiszę książkę, sprawdzę ją, dam wam do krytyki i pewnie napiszę od nowa.
Jeszcze nikt w życiu nie zrobił mi tak ostrej krytyki jak wy. Chyba jesteście zawodowymi krytykami.
Nie, po prostu większość tutaj sama dużo pisze i na cudzych problemach uczy się dostrzegać też własne błędy - bo inny niż własny tekst zawsze łatwiej ocenić.
Poczytaj inne opowiadania, spróbuj znaleźć błędy, skomentować tekst - i poczytaj też recenzjony innych, zobacz, jakie błędy im wytknięto. To daje bardzo dużo.
A co do "nikt w życiu" - bo pewnie nie zdarzyło Ci się trafić na osoby, które są wyczulone na błędy.
mlodzik napisał/a:
Jednak za nimi stoi cały serwis fantazy i pani filolog języka polskiego. Czyli prawda jest po środku.
Wybacz, ale "serwis fantazy" nie jest argumentem. Jeśli składa się z ludzi młodych, którzy w życiu nie czytali nic poza np. Salvatorem, to ciężko mówić, że mają jakiekolwiek obycie w literaturze.
A w przypadku błędów składniowo-logicznych na poziomie zdania, prawda nie bardzo może leżeć pośrodku.
mlodzik napisał/a:
Jak napiszę książkę, sprawdzę ją, dam wam do krytyki i pewnie napiszę od nowa.
Nie pisz "książki" (może jednak "powieść"? bo "książką" jest nawet podręcznik do matematyki). Pisanie powieści jest trudne, trzeba dobrze panować nad językiem i strukturą tekstu, żeby wyszło. Najpierw napisz trochę opowiadań - żadnych wiekopomnych dzieł, a raczej krótkich (a potem coraz dłuższych) tekstów, na których będziesz szlifował warsztat literacki, uczył się konstruować dialogi, budować napięcie, trzymać logiki itd.
I przede wszystkim - dużo czytaj dobrej literatury. Pilipiuk napisał kiedyś, że pisarz powinien dziennie czytać 3 godziny i pisać godzinę. Wiadomo, że w przypadku amatorów często jest to niewykonalne, ale obrazuje, jak ważne jest czytanie i ćwiczenie.
Poziom: 33 HP
5%
149/2982
MP
100%
1424/1424
EXP
43%
51/117
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Jeszcze nikt w życiu nie zrobił mi tak ostrej krytyki jak wy.
Więc nikt jeszce nie zrobił ci takiej przysługi. Lepiej późno, niż wcale. Nic lepszego nie ma dla początkującego autora, niż recenzjonowa groza. I to niezalenie od tego, czy napisał jeden, czy n tekstów (gdzie n należy do liczb całkowitych dodatnich ). Ja do tej pory nagany zbieram - co prawda nie tak surowe jak kiedyś, bo i lepiej już mi nieco pisanie wychodzi, ale są i cenie sobie to niezmiernie.
mlodzik napisał/a:
Chyba jesteście zawodowymi krytykami.
Sarkazm? Nie wiem osobiście, czy ktos się tu tym zajmuje profesjonalnie, ale to nieważne w tym momencie. Kto chce pisać, potrafi też czytać, a wyłapywania błędów specjalnie się uczyć nie trzeba zazwyczaj (chyba że na poziomie hardcore'owym jak u CrowWoman i kilku innych) - ot kwestia oczytania, wprawy i pewnej znajomości języka polskiego.
mlodzik napisał/a:
Pewnie odeślę opowiadania do lamusa, skoro są tak nieudane, albo napiszę je od nowa.
Moim zdaniem optymalnym rozwiązaniem będzie zostawienie na razie opowiadań w spokoju i napisanie czegoś nowego - nie powieści! Na takowej nie będzie Ci łatwo ćwiczyć styl, a przysłanie takiej po roku pisania tylko może Cię rozczarować. Krótka forma na początek jest najlepsza - precyzyjniej pozwala cyzelować styl i o wiele lepiej uczy.
mlodzik napisał/a:
a moja logika jest tak popaprana, że tylko dla mnie opowiadania trzymały się kupy.
To jest normalne. Dlatego zawsze przed publikacją opowiadanie powinno odstać z miesiąc minimalnie. Wtedy nabiera się do niego dystansu. Wiem z autopsji, że nie łatwo wytrzymać, ale warto.
mlodzik napisał/a:
Jednak za nimi stoi cały serwis fantazy i pani filolog języka polskiego.
Mógłbym prosić o szczegóły? Jeśli to Twoi codzienni znajomi, to nie ma bata, żeby potrafili to obiektywnie ocenić. Rzadko występują takie demony jak Cynamon - on się nie krępuje, całe szczęście
Autorze: pisz dalej, przysylaj tutaj, jeśli taka Twoja wola. Czytaj dużo, koniecznie różnorodną literaturę. I polecam jako świetne ćwiczenie recenwanie tutaj. To naprawdę dodaje dystansu i ułatwia wyłapywanie błędów.
pozdrawaim
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Jednak nie zrezygnuję z Gariadrii. Ów świat powstawał w mojej głowie przez rok i wiele pomysłów się narodziło. Dlatego jeśli już będę publikował to tylko w realiach tej krainy. Jeszcze da się ją poddźwignąć i zrobić coś naprawdę ładnego.
P.S. Ci co za nią stoją nie są znajomymi.
Wybacz, ale z tego, co zauważyłam nikt nie kazał Ci rezygnować z wykreowanego świata. Samo podjęcie się stworzenia świat od podstaw jest trudne i trzeba przygotować się na krytykę, ponieważ autor owego świata często stosuje skróty myślowe, których czytelnik może nie zrozumieć. Wiem, co mówię, bo zawyczaj w swoich opowiadaniach poruszam się po stworzonym przez siebie świecie. Jeśli natomiast chodzi o błedy, którzy wytknęli Ci inni, to celem tego serwisu jest wzajemna pomoc w coraz to lepszym pisaniu. Mogę Ci zagwarantować, że czytając opowiadania, wyrabiamy sobie zdolność dostrzegania tego, co przeciętny czytelnik po prostu oleje. Pewnych rzeczy autor nie jest w stanie sam zauważyć, bo uważa je za logiczne, a ktoś obiektywny, a więc wyrobiony czytelnik, po prostu zobaczy, że coś mu nie pasuje i zgrzyta. Nikt tutaj nie jest celowo złośliwy (no dobrze, mnie osobiście się zdarza), ale poprzez sarkazm wiele rzeczy można uzmysłowić. Więc wybacz, ale urażona duma i teksty typu "sprawdzał to polonista i osoby z innego serwisu", do mnie nie przemawiają. Poza tym z tego, co widziałam wytknięto Ci również błędy stylistyczne, co polonista powinien wyłapać. Jeszcze nie czytałam Twojego opowiadania, więc o nim nie będę się wypowiadać, ale na pewno do niego zajrzę.
Nie mam nikomu za złe, że mnie skrytykował. Może to i dziwne ale ta krytyka zainspirowała mnie do napisania jednego opowiadania. Teraz tylko opracowuję w głowie każdy jego aspekt, a potem przeleję to w Worda. A to, że nie zamierzam rezygnować ze świata odnosiło się do osoby której wyjątkowo Gariadria nie przypadła do gustu. Pewnie gdyby Tolkien przelał na papier moje pomysły wyszło by drugie Śródziemie. A tak sam muszę do tego doprowadzić;)
Znalazłem Twoje opowiadania na forum gothic i w serwisie "opowiadania" - jeśli to któreś z tych miejsc miałeś na myśli, to przesadziłeś.
Wiesz czemu przysłałem tutaj swoje opowiadanie? Bo mnie tu nie znano i spodziewałem się, ze nikt się ze mną nie będzie certolił, ale szczerze mi powie, co myśli o moim tworze. Tutaj nie owijają za bardzo w bawełnę tylko punktują. Nie zauważyłem jednak, by ktoś komuś radził: "Daj sobie spokój z pisaniem" raczej mówą: popraw to czy tamto mi się nie podobało, bo...
Tu raczej piszą ludzie, którzy oczekują szczerej oceny, która pomaga w rozwoju, a nie wpędzających w samozachwyt pochwał. A jak zasłużysz wg nich/nas na pochwałę - dostaniesz ją.
_________________ Prawie wszystko co piszę w recenzjonie, to opinie początkującego hobbysty pisarskiego rzemiosła, ale doświadczonego czytelnika.
Zgadzam się że i tam są moje opowiadania. Nawet początek czegoś większego (patrz opowiadania.pl), ale serwis o którym mówię to Wrota Fantastyki, które są obecnie w trakcie zmian technicznych. Mnie bardzo łatwo zniechęcić do pisania, dlatego podbudowałem się tym zdaniem. Pracuję już nad opowiadaniem, które powinno polepszyć opinię o mnie na tym serwisie, a przynajmniej mam taką nadzieję. Nie oczekuję pochwał, wolałbym usłyszeć, że robię mniej błędów. Zastanawiałem się dlaczego tak mało osób komentuje moje prace, dzięki wam już wiem i mam nadzieję, iż to się zmieni.
Wcale nie tak mało. Ale jeśli chcesz być komentowany, to sam też troche pokomentuj.
Jeśli łatwo Cię zniechęcić, to chyba nie poznałeś nigdy, co to powołanie Albo tak Ci się wydaje, że łatwo...przecież piszesz
A ze świata wykreowanego nie musisz rezygnować. Na FZ jest też opcja nadsyłania tekstów poprawionych.
Pozdrawiam.
krytyka tutaj jest, i to konkretna ale trzeba tez czasami zastanowic sie nad pewnymi sprawami. sam pisze od bardzo dlugiego czasu o stworzeniu swiata i spotykam sie z jednej strony z aprobata a z drugiej z krytyka. wyciagam wnioski z tego i z tego. wiem,ze musze sporo poprawic i ze mam jeszcze wiele do zrobienia aby naprawde zablysnac a nie tylko swiecic metnym swiatelkiem. co do Twojego swiata - rzeczywiscie, kilka spraw jest pominietych, nie rozwijanych - tam tkwi pole do popisu (np. opis pochodzenia owego kamienia, ktory stworzyl Twoj swiat). tylko takie podejscie tez moze byc uciazliwe - spotkalem sie juz z glosami, ze trudno jest przebrnac przez barwne opisy i do konkretnej akcji i trzeba "przezyc ciezki wstep" albo wrecz go pominac.
sumujac - i mnie i Ciebie czeka ciezki los, jak juz ktos mi zwrocil uwage - stworzenie jest ciezkim tematem i narazie podolali mu nieliczni. ale nie ma rzeczy niemozliwych! wiec jestem dobrej mysli
_________________ ... crisEm ...
Poziom: 3 HP
0%
0/44
MP
100%
21/21
EXP
44%
4/9
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
tam tkwi pole do popisu (np. opis pochodzenia owego kamienia, ktory stworzyl Twoj swiat).
Tylko, że dla mnie na ten przykład już sam fakt, jakoby kamol jakiś miał mieć moc stwórczą jest nie do przyjęcia. Kamień to swego rodzaju konkret, coś na wskroś materialnego i amagicznego (pomijając kwestię artefaktów wszelakich). Stworzenie wszechświata to rzecz abstrakcyjna w pewien sposób (choć fizyczna). Rozumiem, że mitologia używa uproszczeń i podobnych środków, ale kamień? Dlaczego nie żaba, albo brzeszczot do piły?
crisem napisał/a:
spotkalem sie juz z glosami, ze trudno jest przebrnac przez barwne opisy i do konkretnej akcji i trzeba "przezyc ciezki wstep" albo wrecz go pominac.
Widzisz, mitologia Tolkienowska ukazała się dopiero po śmierci jej Twórcy, za sprawą jego syna. A przecież jako-tako cały czas była w użytku - czy to we wspomnieniach, czy też wierszach. I to było piękne, tworzyło wspaniały nastrój, pełen magii i niedopowiedzeń. Po co od razu "kawę na ławę"?
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
spotkalem sie juz z glosami, ze trudno jest przebrnac przez barwne opisy i do konkretnej akcji i trzeba "przezyc ciezki wstep" albo wrecz go pominac.
A wyobraź sobie, autorze, że chcesz obejrzeć film, powiedzmy, że wojenny. Idziesz do kina, chcesz kupić bilet... a pan bileter wręcza Ci pięć opasłych tomów zatytułowanych "Wojna taka a taka dzień po dniu, z kompletnymi biografiami od generałów po sierżantów, z komentarzem i analizą historyczna na tle rozwoju regionu" i mówi, że musisz je przeczytać, zanim będzie Ci wolno wejść na film. A Ty nawet nie wiesz, czy owo dzieło (lub nie) kinematografii jest tego warte!
Podobnie wygląda czytelnik, którego autor zmusza do zapoznania się z kompletną historią świata.
Dobra sam widze, że błąd popełniłem zaczynając "od początku", na szczęście teraz piszę "od środka". Tylko, ze publikuję na innej stronie. Jak żeście mnie ostatnio skrytykowali to postanowiłem opublikować coś kompletnie gotowego, żeby się potem nie zniechęcić. Ale jak bedzie gotowe to dam wam do krytyki. Hidden_g0at, chciałem napisać coś orginalnego, więc stąd mój pomysł z kamieniem tworzącym świat, poza tym własnie na tym fantasy polega, na fantazji twórcy. Jak ktoś zainteresowany to może sobie poczytać na www.opowiadania.pl
Większość błędów techniczny wymienili moi poprzednicy, więc ja nie będę powtarzał. Cała historia jest dość nudna. Tak, nudna. Nic swojego nie stworzyłeś. Centaury, elfy, ludzie itp. znane nam są od dawna. Sam pomysł Klejnotu całkiem fajny, ale bez rewelacji. Powstanie świata (Gariadrii) wydawał mi się taki sam, jak ten napisany w Biblii, tylko dodałeś kilku władców i fantastycznych stworków. Raczej mam złą opinię na temat tego opowiadanka, bez rewelacji.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum