Wysłany: 2007-02-11, 16:50 Opinie na temat prac Taminae
Ostatni krzyk
Zacznijmy od paru drobiazgów:
Cytat:
Był to ciepły wieczór, ale od czasu dawał o sobie znać chłodny wiatr
- chyba czegoś brakuje
Cytat:
Za dnia było tu całkiem gwarnie i milo
– miło
Cytat:
Czasami ci, co odważyli się przejść przez ten park nocy, słyszeli obok bramy dziwne odgłosy
– bez ten i w nocy
Cytat:
bramę parku kierując się aleją ku gigantycznej górce na obniżeniu, po jej drugiej stronie znajdowało się zakratowane wejście do podziemnych korytarzy
– gigantyczna górka brzmi mega źle i z interpunkcją jest coś dziwnego – w efekcie nie wiem czy górka była na obniżeniu, czy na obniżeniu górki...
Cytat:
w ciąż
– wciąż
Cytat:
cisza, która
– cisza, którą
Cytat:
Nagle glos ucichł
– nagle głos
Cytat:
Był to kruk, którego krzyk, jakby starał się ostrzec dziewczynę
– raczej, który krzykiem... , bo to nie krzyk ostrzegał tak naprawdę.
Cytat:
Złapała za stare, metalowe szczeble
– raczej pręty
Cytat:
pojawił się łagodny odgłos kroków
– może cichy odgłos
Czasami niepotrzebne zaimki.
Jak na debiut, to całkiem nieźle, ale... Jak dla mnie nastrój budowany trochę zbyt dosadnie:
Cytat:
których pogłoski o strasznych rytuałach, morderstwach i porwaniach popełnianych w obrębie parku...
. Fabuła gra tu rolę drugorzędną, co nie jest wadą samą w sobie, ale trochę za mało mówisz tym opowiadaniem. Nie budzi we mnie emocji, jest bardzo przewidywalne. Żadnego zaskoczenia.
Dobre ćwiczenie, wprawka do kolejnych prób
Wysłany: 2007-02-11, 17:28 Opinie na temat prac Taminei
"Ostatni krzyk"
"Na czarnym niebie widać było blask błyszczących gwiazd. Pobliskie uliczki, domki jednorodzinne z uroczymi sadami rozjaśniał świecący okrągły księżyc, którego promienie przekradały się pomiędzy drzewami rzucając jasne smugi na ulice, chodniki i ziemię pobliskiego parku."
Blask błyszczących gwiazd, świecący księżyc rozjaśniał... Masło maślane. Zdołałaś ponadto w jednym zdaniu zmieścic ulice i uliczki, co jest chyba lekkim nadmiarem, a w dodatku ukiczki są pobliskie, tylko nie wiadomo w stosunku do czego. Do poiswywanego w pierwszym zdaniu czarnego nieba?
"Był to ciepły wieczór, ale od czasu dawał o sobie znać chłodny wiatr, który zrywając się w jednej chwili przesuwał puste puszki po piwie porozrzucane wokół śmietników, które tocząc się wydawały odgłosy ocierającego się o asfaltowy chodnik aluminium."
Mam nieustające wrażenie że znacznie lepiej by było gdyby wiatr po prostu pobrzękiwał tymi puszkami. Twoje opisy są nieco zbyt rozbudowane, moim zdaniem.
"Mało, kto przychodził nocą do tego parku, chociaż zdarzały się wyjątki, na których pogłoski o strasznych rytuałach, morderstwach i porwaniach popełnianych w obrębie parku, nie robiły żadnego, nawet najmniejszego wrażenia."
Primo, porwania się nie popełnia. Można sie dopuścić porwania, albo porwać kogoś po prostu, ale "popełnić porwanie" Nie bardzo. Secundo, znowu powtórzenie, tym razem w jednym zdaniu dwa razy wystąpił park.
"Większość jednak ludzi omijała tą okolicę z daleka, bojąc się nawet spoglądać w stronę tych pięknych, ale kryjących ponurą tajemnicę drzew i krzewów, pod którymi ukrywały się długie i głębokie przejścia, piwnice i korytarze utworzone bardzo dawno temu."
Err, piwnice ukrywające się pod drzewami? Rozumiem o co chodzi, ale sformułowałaś to zdanie cokolwiek nieszczęśliwie.
"W ten piękny krajobraz wkomponowane były ogromne, zakratowane i zamknięte na kłódkę, wejścia do podziemi, które ludzie omijali nawet w dzień nie próbując podchodzić do nich a tym bardziej wchodzić do środka."
No wiesz, trudno wchodzić do środka gdy drzwi są zakratowane i zamknięte na kłódkę. Poza tym wkomponowane w krajobraz? Też niezbyt fortunne sformułowanie.
Kawałek dalej zaś mamy nagły powrot do parku nocą, po dlugim flashbacku dotyczącym tego miejsca za dnia. Sugerowałabym jednak żeby w takich wypadkach dyskretnie czytelnikowi przypomnieć gdzie sie własciwie toczy akcja opowiadania, żeby sie nie poczuł ogłuszony. Wiesz, cos w stylu "Teraz jednak park tonął w ciemnościach..."
"Przekroczyła spokojnie bramę parku kierując się aleją ku gigantycznej górce na obniżeniu, po jej drugiej stronie znajdowało się zakratowane wejście do podziemnych korytarzy. Miała piękne blond włosy, sięgających do ramion. Ubrana była w czarne spodnie i bluzkę, na którą nałożoną miała skórzaną marynarkę. Delikatne rysy twarzy przyozdabiały osadzone na nosie okulary."
Raz: Górka na obniżeniu. Górka jest górką, obniżenie zaś obniżeniem. Poza tym górka z definicji jest małą górą, nie bardzo więc może byc gigantyczna. Dwa: kompletne pomieszanie podmiotów w tym akapicie. Czytelnikowi wychodzi że albo panna miała ze drugiej strony wejscie do podziemi, albo górka posiadała blond włosy. Trzy: wykonanie wyiczanki zaczynającej sie od słow "ubrana byla w" to najnudniejszy ze sposobów na opisanie czyjegoś wyglądu. Unikać tego jak ognia. Cztery: jak okulary mogą przyozdabiać rysy twarzy?
"myślała, zachwycając się cieniami drzew, które rzucało światło księżyca. "
Cienie drzew zazwyczaj są rzucane przez drzewa. Nie przez światło.
"Jej wesoła mina zmieniła się w smutny krzywy wyraz tęsknoty – posmutniała."
Znowu powtórzenie, ponadto krzywy wyraz tęsknoty?
"Dookoła panowała cisza, która nagle przerwał piskliwy wrzask czarnego ptaka, który przysiadł na gałęzi jednego z pobliskich drzew. Był to kruk, którego krzyk, jakby starał się ostrzec dziewczynę przed grożącym jej niebezpieczeństwem"
Jej boh. Piskliwie wrzeszczący kruk, ciemną nocą w dodatku. Głos kruków daje się opisać jako chrapliwy, natomiast nie piszczą na pewno. Poza tym w nocy na ogół śpią. Skoro potrzebowałaś wrzeszczącego ptaka można było posłużyć się, na przykład, puszczykiem, który, procz tradycyjnego pohukiwania posiada w repertuarze również szeroki wachlarz przenikliwych chichotów i wrzasków.
"Złapała za stare, metalowe szczeble i szarpnęła próbując otworzyć wejście. Brama się nie otwierała. Jej Zielone oczy przybrały błagalne spojrzenie, jakby chciała z płaczem i goryczą błagać: „Wypuście mnie stąd”"
W bramie mogą być pręty, szczeble już nie bardzo. Poza tym jestem najzupełniej pewna iż nie zamierzałaś napisać ze brama miala zielone oczy o blagalnym wyrazie. Niestety, to właśnie Ci wyszło.
Powinnaś jeszcze mocno popracować nad językiem, bo niestety szwankuje. Fabuła... Cóż, odczuwam niedosyt. Pani weszła do podziemi i ją zjadło. To trochę za mało jak na mój gust.
ale od czasu dawał o sobie znać chłodny wiatr
- "przesuwał puste puszki po piwie porozrzucane wokół śmietników, które tocząc się wydawały odgłosy ocierającego się o asfaltowy chodnik aluminium" - nie łatwiej napisać grzechot puszek, stukanie puszek po bruku, turlające się po asfalecie puszki? Tak ten opis wydaje mi się przekombinowany
- powtórki
- "W powietrzu wirowały papierki, woreczki i drobinki piasku uniesione tym powiewem, które po jego ustaniu opadały na ziemię, chodniki i bujne trawniki, podobnie jak inne śmieci porwane przez wiatr do tańca." - jeśli akcja toczy się na Ziemi, to śmiem twierdzić, że i prawa fizyki, w tym prawo powszechnego ciążenia, zostały w opowiadaniu zastosowane, a więc wszystko spada. Natomiast z tego opisu wyszedł imo bajzel. Za dużo chcesz powiedzieć w jedym zdaniu mości panno.
- interpunkcja
- literówki
- graficzne odróżnienie myśli od reszty tekstu opowiadania sprzyja zrozumieniu tekstu przez czytelnika, a poza tym jest jak najbardziej w dobrym tonie.
- "smutny krzywy wyraz tęsknoty- posmutniała" - tu to przekombinowałaś i to ostro. Smutny był więc ten uśmiech, czy krzywy, bo według mnie oba te grymasy są przypisane zupełnie różnym emocjom.
- wciąż
- łagodny odgłos kroków - mogę zgodzić się na łagodny głos, ale odgłos kroków nijak nie chce być według mnie łagodny.
- dochodziło tupanie butów - w horrorze tu masz gwarancje wybuchu śmiechem
Szczerze mówiąc dość przewidywalny tekst. Próbowałabym pobawić się napięciem, rozbudować fakty, które dostarczasz czytelnikowi. W parku ginęli ludzie, więc należy zaznaczyć nie tylko stosunek ludzi do tego miejsca, ale również władz miasta, bo prawdopodobnie w mieście rozgrywa się akcja. Też niezbyt przekonuje mnie, że ludzie nie stronili od tego miejsca w dzień, chociaż ten fakt, moim zdaniem naciągany, mogę jeszcze darować. Pisać horrory jest trudno. Często popada się w pewną niezamierzoną śmieszność i niestety Tobie nie udało się jej miejscami uniknąć. Opowiadanie jest króciutkie, co powoduje, że napięcie, które powinno towarzyszyć horrorowi jest minimalne i rozmyte. Popełniasz pewne błędy, ale jak na debiut nie jest najgorzej pod względem technicznym. Czekam na kolejne Twoje teksty.
Ostatni krzyk
Opowiadanie o zbyt prostej konstrukcji. Myślę, że tekstowi wyszłoby na lepsze, gdybyś nieco dalej pociągnęła akcję. Dziewczyna nie musiała od razu ginąć. A może masz w planie dokończyć historię, bo wielokropki w ostatnich zdaniach sygnalizują taką alternatywę.
W takim razie, jeśli będzie dalszy ciąg, popracuj więcej nad nastrojem zagrożenia, bo jak na horror "Ostani krzyk" zbyt mało straszy. Wiem, że w tak krótkim opowiadaniu wywrzeć choćby odrobinę strachu na czytelniku jest dość trudno, ale jeśli zdecydowałaś się akurat na taki gatunek, to niestety, trzeba zbudować naprawdę mroczny klimat, aby uzyskać odpowiedni efekt. Mam nadzieję, że Ci się to uda.
Pozdrawiam.
Zgadzam się, za krótkie, za mało rozbudowane. Groza powodowana tajemnicą jest ok, ale musi mieć jakieś podstawy - choćby i w szaleństwie. Nie wiadomo kto , co i dlaczego z tym miejscem. Było, przyszła i zginęła. No i skąd wziął się tam kruk? Dosyć rzadko są chyba spotykane w rzeczywistości i za często w literaturze. Lepsze były by może nawet i gawrony, może puszczyki. Kruk niby jest ok, ale jest zmaltretowany i przetworzony n^2 razy. Ale nawet ładnie napisane - jest trochę błędów, ale mam nadzieję, że w przyszłości znikną.
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Poziom: 38 HP
8%
348/4353
MP
100%
2078/2078
EXP
48%
74/153
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Uwaga! Opowiadanie zostało odświeżone na życzenie autorki, poprawiłem także z mojej winy złe formatowanie dialogów i myśli. Przepraszam za to pokornie.
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Wysłany: 2007-02-15, 17:19 Ostatni krzyk po renowacji
Autorka opowiadanie zoptymalizowała, ale powtórzenia wciaż kwitną, jak widzę. Na przykład tu:
"Mało kto przychodził nocą do tego parku, chociaż zdarzali się tacy, na których pogłoski o strasznych rytuałach i morderstwach w obrębie parku, nie robiły żadnego wrażenia."
Ten park pojawia się zresztą w zdaniu następnym i tak oto w jdnym akapicie mamy po trzykroć "park".
I na brodę Wotana, błagam, usuń kobieto tego wrzeszczącego kruka... Proszę. Na klęczkach.
Co my tu mamy? Najpierw tytuł: niestety czyni treść przewidywalną. Forma: Jeszcze za dużo powtórzeń- polecam słownik synonimów. Jak inaczej nazwiesz "park", "wejście","ptaka", "szpony"? "Miejsce zbrodni" jest za słabo, mało obrazowo opisane. Jak na pierwszy raz, nie jest źle.Życzę powodzenia w dalszej pracy. Aha - nadmiar zdrobnień na początku też trzeba usunąć.
Powtórzenia, literówki, czasem niejasne sformułowania. Inni już o tym pisali bardziej szczegółowo, więc nie będę powtarzać.
Sama fabuła dość oklepana, nic zaskakującego.
A jeśli chodzi o samą atmosferę czegoś brakuje (zresztą możliwe, że wynika to z przewidywalności fabuły).
Cytat:
wrót prowadzących w mroczną otchłań ciemności
- Nie podoba mi się ta mroczna otchłań ciemności. Moim zdaniem wcale nie buduje klimatu, a wręcz przeciwnie, działa na niekorzyść. Może to moje przewrażliwienie, ale zestawienie razem tych trzech wyrazów kojarzy mi się z teksatmi, które za wszelką cenę mają być 'mroczne'.
No i podpisuję się pod prośbą o wyrzucenie kruka. Z przyczyn już wspomnianych przez innych.
Jak inaczej nazwiesz "park", "wejście","ptaka", "szpony"?
Park - może być trudno zastąpić pojedynczym słowem, bo zieleniec czy miejski ogród, to raczej nie to. Trzeba więc zastosować trochę inny manewr. Na przykład tu:
Cytat:
Mało kto przychodził nocą do tego parku, chociaż zdarzali się tacy, na których pogłoski o strasznych rytuałach i morderstwach w obrębie parku, nie robiły żadnego wrażenia.
można zmienić na:
Cytat:
Mało kto przychodził nocą do tego parku, chociaż zdarzali się tacy, na których pogłoski o strasznych rytuałach i morderstwach w jego obrębie, nie robiły żadnego wrażenia.
Dalej zostawmy kolejny park:
Cytat:
Większość jednak ludzi omijała tą okolicę z daleka, bojąc się nawet spoglądać w stronę pięknych, ale kryjących ponurą tajemnicę krzewów i drzew porastających niewielkie wzgórze po zachodniej stronie parku.
trudno, ale w następnym akapicie można napisać w miejsce:
Cytat:
... Wraz z nastaniem zmierzchu park pozostawał pusty.
może coś takiego:
Cytat:
... Wraz z nastaniem zmierzchu alejki pustoszały.
Wejście
Z tym fragmentem:
Cytat:
Wielkie wejście do ciemnego korytarza było zamknięte.
”Weź się w garść”
Zaczęła biec ku bramie. Złapała za stare, metalowe pręty i szarpnęła próbując otworzyć wejście. Mimo wysiłku jaki w to włożyła wrota nawet nie drgnęły.
Można spróbować tak:
Cytat:
Wielkie wejście do ciemnego korytarza było zamknięte.
”Weź się w garść”
Podbiegła do krat, złapała za stare, metalowe pręty i szarpnęła próbując otworzyć bramę. Mimo wysiłku jaki w to włożyła wrota nawet nie drgnęły.
Ptak
Z ptakiem jast sprawa prosta - występuje tylko dwa razy, o raz za dużo:
Cytat:
Dookoła panowała cisza, która nagle przerwał piskliwy wrzask czarnego ptaka, który przysiadł na gałęzi jednego z pobliskich drzew. Był to kruk, który krzykiem starał się ostrzec dziewczynę przed grożącym jej niebezpieczeństwem.
- Nie idź tam! Nie słuchaj tego głosu!... – wydzierał się ptak w swoim kruczym języku
Wystarczy, że zrezygnujemy z tego drugiego. Zdanie nie straci na czytelności.
Szpony:
Cytat:
Ostre jak brzytwy szpony przecięły delikatną skórę na czole dziewczyny. W tej samej chwili siedzący na gałęzi kruk poderwał się do lotu i swym strasznym wrzaskiem zagłuszył krzyk dziewczyny. Szpony powędrowały...
Może zróbmy z jednych z nich pazury? Nie "brzmią" tak horrorowato, ale ostrość brzytew trochę ten mankament niweluje.
Cytat:
Ostre jak brzytwy pazury przecięły delikatną skórę na czole dziewczyny. W tej samej chwili siedzący na gałęzi kruk poderwał się do lotu i swym strasznym wrzaskiem zagłuszył krzyk dziewczyny. Szpony powędrowały...
Skupiłem się na samych, wymienionych przez Ogonken wyrazach. Pominąłem inne rzeczy, które można byłoby zmienić.
A tak na marginesie: zabawne w tym wszystkim jest to, że sam w swoim opowiadaniu, nie bardzo mam ochotę zmieniać powtarzające się w dialogach "sierotki", chociaż dałoby się, właśnie trochę przebudowując niektóre fragmenty.
- Nie podoba mi się ta mroczna otchłań ciemności. Moim zdaniem wcale nie buduje klimatu, a wręcz przeciwnie, działa na niekorzyść. Może to moje przewrażliwienie, ale zestawienie razem tych trzech wyrazów kojarzy mi się z teksatmi, które za wszelką cenę mają być 'mroczne'.
Wcale sie nie dziwię ze Ci się to sformułowanie nie podoba, bo w gruncie rzeczy jest to maślana kostka masła Ciemność przecież jest mroczna z definicji
Witam i pozdrawiam wszystkich recenzentów. Staram się poprawiać zauważone błędy i pracować nad stylem. Po raz pierwszy publikuję swoje prace i zależy mi na szczerej krytyce, za którą serdecznie dziękuję. Mam nadzieję, że dzięki waszej pomocy uda mi się poprawić mój warsztat.
Banda!!! Potworna banda! Wszystkie błędy wypisali i nic nie zostało dla mnie
Ostatni krzyk
„Pobliskie uliczki, domki jednorodzinne z uroczymi sadami oświetlał księżyc, którego promienie przekradały się pomiędzy drzewami rzucając jasne smugi na ulice, chodniki i ziemię parku.” – źle skonstruowane zdanie złożone. Powtórka. Przesyt informacji – dodajmy zbędnej.
„W powietrzu wirowały papierki, woreczki i drobinki piasku uniesione tym powiewem.” – takie śmiecia mogły przelatywać w pewnym momencie, ale nie – jak sugerujesz czytelnikowi – wirować nieustannie. Pojawia się też dodatkowe pytanie: skąd u diabła jakiś powiew? Zaimek wskazuje na jakiś konkretny powiew – więc jaki?
„Mało kto przychodził nocą do tego parku, chociaż zdarzali się tacy, na których pogłoski o strasznych rytuałach i morderstwach w obrębie parku, nie robiły żadnego wrażenia” – powtórka. Zauważam duże stężenie zaimków: „kto”, „tego”, „tacy”, „których”, „żadnego”.
Unikaj zaimków, bo, mówiąc językiem metafory, „rozmydlają” tekst.
„Większość jednak ludzi omijała tą okolicę z daleka, bojąc się nawet spoglądać w stronę pięknych, ale kryjących ponurą tajemnicę krzewów i drzew porastających niewielkie wzgórze po zachodniej stronie parku” – nieprawidłowa konstrukcja. Poza tym powtarzasz informacje z poprzedniego zdania.
„Za dnia było tu całkiem gwarnie i miło. Tonące w objęciach pary, matki z dziećmi spacerujące alejkami, starzy ludzie odpoczywający w cieniu drzew, gromady młodzieży leżącej na trawie i czytającej najróżniejsze lektury.” – dzienna sielanka koliduje z upiornym nocnym obliczem parku. Dość czarno-białe spojrzenie na sprawę.
„Wraz z nastaniem zmierzchu park pozostawał pusty.” – park nie jest naczyniem i nie za bardzo pasuję tu określenie „pusty”. Lepiej: „wyludniał się” lub „był opustoszały”
„Ci, którzy przeżyli wojnę mówili, ze kiedyś kilku uzbrojonych partyzantów schowało się tam, aby nie wpaść w ręce hitlerowców” – park musiałby się charakteryzować niezwykłymi walorami kamuflującymi – co dosyć wątpliwe. Pierwszy lepszy żołnierz nie wybrałby parku jako kryjówkę. Lepsza piwnica, strych itp. O, jeszcze literówka.
„Ogólnie wszyscy powtarzali te same słowa spoglądając na bramy strzegące wejścia do podziemi:” – wybacz, może jestem ignorantem, ale gdzie była wzmianka o przejściu do podziemia?
„Nagle za jej plecami mignął szybko i znikł niewyraźny cień.” – raczej zniknął
„Jej wzrok przykuty był do otwartej bramy.” – zła konstrukcja.
Mogę dużo napisać, ale niby po co? Tekst jest napisany przez zupełnie początkującą osobę. Moja rada jest prosta: dużo czytać, analizować teksty, porządnie sprawdzać teksty, dużo pisać - nie pokazywać wszytko ludziom! Dopiero jak uznasz, że coś jest nawet okey, w sumie to może być, albo jest chyba lepsze od ostatniego, to pochwal się.
Powodzenia
_________________ "Więc kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość raniła cię
Tak kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość zabijała " - "Blue velvet", Myslovitz
Poziom: 20 HP
1%
8/893
MP
100%
426/426
EXP
78%
41/52
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Banda!!! Potworna banda! Wszystkie błędy wypisali i nic nie zostało dla mnie
Dobrze wiem, jak się czujesz .
Ostatni krzyk
Najpierw trochę technicznie - tego, co zostało po poprzednich recenzentach.
Wraz z nastaniem zmierzchu park pozostawał pusty. - pomijając już wspomniane przez Cynamona "pusty", tym zdaniem mówisz, że park był pusty w dzień i jak zapadał zmierzch to nic się nie zmieniało ("pozostawał"). Stawał się. Albo pustoszał. Albo - jak napisał Cynamon - wyludniał się.
Tonące w objęciach pary - a tu mi zgrzytnęło. Zużytym frazesem chyba.
słuch po nich zaginą - może to tylko literówka. A może nie, więc na wszelki wypadek: zaginąŁ. On (słuch) zaginął (w przeszłości), oni zaginą (w przyszłości). Po ewentualne szczegółowe wyjaśnienia zapraszam do tematu Ortografia.
Ogólnie wszyscy powtarzali te same słowa spoglądając na bramy strzegące wejścia do podziemi: - jakie bramy? jakich podziemi?! przecież przed chwilą park był... Ty, autorko, widzisz park oczami wyobraźni, czytelnik też. Ale niekoniecznie ten sam. I dlatego trzeba mu takie "szczegóły" opisać.
Nikt raczej nie powie "tam czai się ZŁO", tylko raczej "z tym parkiem jest coś nie w porządku" . Jeszcze może starsi ludzie powiedzieliby, że w tym miejscu brak Boga, albo że diabły mieszkają, ale młodzi? Wątpliwe. Zwracaj uwagę na takie rzeczy, bo gdyby mi ktoś powiedział "tam czai się zło", to raczej pokiwałabym głową i uśmiechnęłabym się lekko, zamiast drżeć ze strachu.
Typowy błąd (i ja padałam jego ofiarą): słowo "dziewczyna" zawiera w sobie młodość, więc "młoda dziewczyna" to jak "młode niemowlę". Nie ma starych dziewczyn i starych niemowląt . Młoda kobieta, jeśli zależy Ci na przymiotniku.
gdzie znajdowało się zakratowane wejście do podziemnych korytarzy. - o, dopiero teraz czytelnik dowiaduje się, o co chodzi z podziemiami.
Nagle za jej plecami mignął szybko i znikł niewyraźny cień. Odwróciła się i rozejrzała dookoła. - czyżby bohaterka miała oczy z tyłu głowy, że widziała, co się dzieje za plecami? lepsze byłoby z boku, wśród drzew... albo odgłos kroków - je można usłyszeć.
Nikogo nie zauważyła, ale ogarnął ją jakiś dziwny niepokój. Poczuła na sobie czyjeś spojrzenie. - jakieś dziwne niepokoje są strasznie nieokreślone i nieładnie wyglądają w tekście (słowo "jakiś" w opisie sugeruje też, że autorowi zabrakło właściwych słów ). Może skróć to do "Nikogo nie zauważyła, ale poczuła na sobie czyjeś spojrzenie."?
ruszyła dalej bacznie obserwując okolicę, po jakiej się poruszała. - uważaj na opisywanie oczywistości. Okolica - miejsca w pobliżu, wokół. Czyli nie mogła obserwować żadnej innej okolicy. Gdyby był inny bohater, mogłaby obserwować okolicę, po której on się poruszał, ale nawet to nie jest konieczne, chyba, że by byli bardzo oddaleni. Budzi wątpliwości też samo określenie "okolicę, po której się poruszała" - raczej: przez którą szła. Bądź co bądź nie kręciła się w kółko, zwiedzając, tylko szła w konkretne miejsce.
Przeszyło ją dziwne uczucie- przymus i ciekawość - i znów dziwne uczucia... A dlaczego nie "poczuła ciekawość i nieodparte pragnienie"?
Kolejne zużyte określenie: kłębiące się myśli.
Trzzz! Jasny płomień białej jednorazowej zapalniczki dawał nieduży blask, rozświetlając przestrzeń na odległość pół metra. Szła dalej. - Zamiast dziwacznych "Trzzz!" (bo to nie komiks), proponuję opisać czynność. Co kogo interesuje, że zapalniczka była biała? Taka ma moc odpędzania demonów i dlatego jest ważna? Nie wpychaj do zdania niepotrzebnych szczegółów, bo przytłoczysz ważne informacje. Blask nie jest przedmiotem, by mieć rozmiary (nieduży) i używa się go do opisania czegoś jasnego, jaśniejącego światłem.
Ałć! – krzyknęła. Przedmiot wypadł jej z rąk. - co to jest Ałć? Jakiś potwór? Bóstwo, do którego się modli?
Cholerna zapalniczka. Musiała się nagrzać!? - a tutaj trochę szwankują znaki interpunkcyjne. Najpierw bohaterka mówi spokojnie "cholerna zapalniczka", a potem nagle wybucha. Proponowałabym wykrzyknik przesunąć do pierwszego zdania .
W tej chwili poczuła zimny oddech na swym karku. Nie miała wątpliwości. Teraz już wiedziała-ktoś lub coś jest za nią. - a skąd wiedziała? i że to oddech? może tylko przeciąg, powiało od podziemi i tyle. Takimi zdaniami raczej nie zbudujesz nastroju, bo brzmią... hmm... "egzaltowanie" (takoż np. "mroczna otchłań ciemności").
delikatny zapach świeżej krwi, niesiony podmuchem zachodniego wiatru zdradzał czyjąś obecność. - zapach świeżej krwi zdradzi chyba tylko obecność trupa ;P.
Tyle uwag, mam nadzieję, że z niczym się nie powtórzyłam.
Ogólnie - uważaj na wyświechtane frazy, staraj się tworzyć własne porównania i opisy. I koniecznie, koniecznie, koniecznie rozpraw się z ZAIMKAMI. Jest ich w tekście koszmarnie dużo.
Przykład pierwszy z brzegu: przymus i ciekawość zwiedzenia tego tajemniczego miejsca - jeśli chciała zajrzeć do TEGO miejsca, to nie chciała do jakiegoś innego TAMTEGO, a ponieważ miejsce jest jedno, to zaimek - zupełnie niepotrzebny. Ogólnie zasada jest taka, że im mniej zaimków w tekście, tym lepiej. I nie mów, że niektórych się nie da - da się. Tylko część zdań czy fragmentów trzeba zmienić.
Opowiadanie jest zdecydowanie za krótkie - ani niczego nie wyjaśniasz, ani nie budujesz klimatu, ani też nie da się drżeć razem z dziewczyną, bo jest dla czytelnika nikim, w dodatku jakimś mało rozgarniętym. "Wlazła do dziury i ją zjadło" - tak można streścić opowiadanie i właściwie ciężko powiedzieć o nim coś więcej. A to źle.
Jak na debiut - nie jest źle, ale czeka Cię jeszcze dużo pracy. Zarówno jeśli chodzi o styl, jak i konstruckję fabuły.
chyba przyszło mi przeczytać już poprawiony tekst (z tego co wyczytałem z powyższych komentarzy) no, ale do rzeczy...
powiem szczerze, że tekst nawet mi się spodobał - dobry, bym powiedział. Trzyma odrobine w napięciu, ale końcówka bardzo przewidywalna. Mógłby to być dobry wstęp do horroru. Ogólnie, nie mam dużych zastrzeżeń.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum