wioskowej wróżbiarki , wieśniak, wioska, a tu ratusz?
Cytat:
wczoraj wycieli się mi chyba z pół zagajnika
Cytat:
Spacerował po lesie, kopiąc patyki i kamienie.
– spod zasp je wygrzebywał?
Zdarzają Ci sie takie łamańce:
Cytat:
Dobranoc, panie - odpowiedziała kobieta i poszedł do swojego pokoju
Usiadł w wannie i oblała mu plecy wodą.
- Może jajka - zaproponowała i kiwnął głową.
zaprotestowała, ale wzruszył ramionami i poszedł do stajni.
Cytat:
wziął długo kij
– długi kij
Cytat:
zdjął garnek z paleniska. Jeśli coś w było,
- jeśli coś w nim było
Cytat:
Niedługo krowa na nadąży z mlekiem
– nie nadąży
Cytat:
dlaczego nazywa wilka przyjacielem? Oboje nie są ani ludźmi
– sporo ludzi tak mówi, w dialogu właściwie może być, ale ja bym powiedział obaj
Cytat:
Nie próbuj go zmieniać, ale pozwól mi żyć.
– nie rozumiem tego zdania, chyba że miało być mu
Cytat:
Jej zamek była piękny
– zdarza się.
Cytat:
Dotknął szyby i przesunął po nią dłonią.
Jak zobaczyłem, że tekst ma 26 stron i jest niedokończony w opinii hidden_g0at, to pomyślałem, że tylko zerknę na dwa, trzy rozdziały, a resztą zajmę się stopniowo. Przeczytałem jednak całość - co chyba znaczy, że mnie zaciekawiło i spodobało się
Błędy, które mi sie rzuciły w oczy lub rzeczy które za błędy uznałem nie są tu tak istotne. Interpunkcje odpuściłem, szczególnie w dialogach byłoby sporo do poprawy.
Element wampiryczny jakoś mi nie pasował. Nad logiką i konsekwencjami, może można byłoby jeszcze się trochę zastanowić. Im dalej w las tym opowiadanie mniej zaskakujące, ale nastrój, klimat opowiadania jest dla mnie prawie OK.
A swoją drogą: masz zamiar kontynuować to opowiadanie? Bo jak dla mnie, to równie dobrze można tu skończyć, jak i pociągnąć historię (dziecko, przepowiednia, reakcja Królowej,... )
Szczerze mówiąc trochę boję się pisania czegokolwiek o Twoim opowiadaniu. Wszystko co napiszę poniżej będzie bardzo subiektywne i zupełnie niepodobne do mojej zwykłej złośliwości recenzenckiej.
Zaczynamy.
Jestem pod bardzo, bardzo dużym wrażeniem tego, co napisałaś. Historia wciągnęła mnie tak bardzo, że nie zwracałam uwagi na błędy i wymienienie ich pozostawiam pozostałym recenzującym. Jestem zauroczona Twoim sposobem pisania. Twoi bohaterowie są żywi i bardzo barwni. Zachwyciło mnie wymieszanie wątków baśni, pór roku i ludowych wierzeń. Wbrew pozorom lubię historię z happy endem, ale podanym w formie, którą zaproponowałaś. Miejscami Twoja historia tak mnie porwała, że miałam zlodowaciałe ręce i z wypiekami na twarzy czekałam na to, co będzie dalej. Jedyne do czego mogę się przyczepić to podział na rozdziały, chociaż bez tych śródtytułów opowiadanie myślę, że by straciło. Słowem - Lilowej bardzo się podobało i chce jeszcze. Chylę czoła i nominuję.
Historie prawie prawdziwe - zima.
Bardzo dobry tekst. Stylowo praktycznie bez zarzutu, a klimat opowiadania jest naprawdę ujmujący swoim urokiem. Kwestie wypowiadane przez bohaterów brzmią wiarygodnie i ani przez chwilę nie rażą sztucznością. Behawioryzm postaci nakreślony wprawnie, z dużym wyczuciem. Nie znalazłem żadnego fragmentu(dotyczącego zachowania), przy którym pojawiłoby się stwierdzenie: "coś tu jest nie tak". Za to duże brawa.
Jedna rzecz tylko mi nie pasowała podczas lektury "Historii..." Jest kilka momentów, kiedy po kwestiach wypowiedzianych przez jedną osobę, kończysz to samo zdanie wyjaśnieniem reakcji drugiej osoby. I tu mogę jednak powiedzieć: "coś jest nie tak". Według mnie należałoby, dla jeszcze lepszej przejrzystości tekstu, umieścić "chłopiec zasmucił się wyraźnie" w nowej liniijce.
- Co się stało, pani? - zapytał mały chłopiec.
- Właśnie straciłam syna - chłopiec zasmucił się wyraźnie. - Nie martw się tym - powiedziała, więc uśmiechnął się.
Ale to tylko szczegóły, bo ogólnie i tak jest na 5.
Pozdrawiam.
Mnie też opowiadanie bardzo zainteresowało, przyjemnie się je czytało. Błędów za bardzo nie widzę. Często gubi się podmiot, ale wiąże sie to ze specyfiką "Zimy", którego opisuje się bezosobowo.Np.
Cytat:
Po kwadransie marszu dotarli do jego domu. Przez komin ulatywał biały dym. Jemu nie było zimno, ale kobieta nalegała, żeby palić w piecu.
(zimno jest kominowi, dymowi, domowi czy bohaterowi?)Tego typu problem trudno rozwiązać inaczej. Jest też kilka mało przejrzystych fragmentów, w których nie bardzo wiadomo o co chodzi, (np. ten z lustrem, albo ten z pierwszymi retrospekcjami ). Wycinek na temat "toalety porannej" posiada o jeden czy dwa powtórzenia za dużo (chodzi o słowa "wanna" i "woda"), wydaje sie być "wymieszany". To wszystko. Generalnie bardzo ciekawy pomysł i dość oryginalne spojrzenie na zimę. Dołączam się do grona czekających na więcej. Powodzenia!
[ Dodano: 2007-02-16, 12:29 ]
Aha jeszcze jedno - scena z wilkiem bardzo przypomina mi reklamę piwa Tatra "Moc z charakterem"!
Mnie tak nie zachwyciło. Przyjemna, choć raczej nie fascynująca historia - coś mi w niej nie pasuje, ale jest ok. Styl dobry, ale wymagający jeszcze dużego wkładu pracy. Często gubisz, bądź nie precyzujesz podmiotu. Nie miałem na czym oka zaczepić w trakcie czytania. Ani opis nie są szczególnie nastrojowe i malownicze, ani historia wciągająca, ani dialogi nie zachwycają. Mimo to tekst dobry - szczególnie jak na debiut - ale dla mnie nic specjalnego.
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
"Historie prawie prawdziwe - zima"
Im więcej czytałam, tym bardziej mnie wciagało.
Czułam sympatię do bohaterów - nawet negatywnych, ponieważ oddani byli w sposób niejednostronny i obiektywny.
Były błędy: interpunkcja, literówki, niektóre zdania do przeróbki, ale nie zawracałam sobie tym głowy, bo było to jedno z nielicznych opowiadań, kóre czytałam z przyjemnością i dla przyjemności.
Zakończenie może i dość przewidywalne, ale sympatyczne. Ostatnio coś się ze mną porobiło i uwielbiam opowiadania, filmy, powieści ze szczęśliwym zakończeniem
Cieszę się, że opowiadanie jest w opowieściach niedokończonych. Chętnie poczytam dalsze jego części.
Pozdrawiam.
Czytało się przyjemnie i lekko, co jest ważne. Podobało mi się, chociaż nie 'powaliło'. W niektórych fragmentach, o czym już wspomniała Ogonken, nie za bardzo wiadomo, o co chodzi. Czasem miałam wrażenie, że wszystko jest zbyt rozwleczone. Trochę literówek, bywa, że bardzo rzucają się w oczy.
Sama historia ciekawa i oryginalna (przynajmniej ja się jeszcze z czymś takim nie spotkałam), przypadła mi do gustu.
Kilka pomyłek, jak choćby funkcja władcy miasteczka. Albo wójt, albo starosta. To nie to samo stanowisko.
Albo:
„Dopiero po chwili zauważył wołanie kobiety”. Raczej usłyszał. Chyba że było tak zimno, że najpierw zauważył parę dobywającą się z jej ust, a potem dopiero usłyszał jej wołanie.
Prócz tego kilka dziwnych sformułowań, na przykład:
„wskazała mu niski taboret i usiadł…” Kto usiadł? On czy ona?
Albo:
„- Dobranoc, panie - odpowiedziała kobieta i poszedł do swojego pokoju”. To on poszedł, czy może zrobiła to kobieta?
„Oni byli nimi kiedyś i tęsknią, choć się do tego nie przyznają, zazdroszczą nam i dlatego nas nienawidzą' - mówiła kiedyś Laren.” W jednym zdaniu Laren mówi o ludziach, jako „oni” i „my”. Może by się zdecydowała, czy sama należy do ludzi, czy też nie?
Wiele spraw pozostawiasz domysłom. Na przykład to, co zima zrobił kapłanowi. W jaki sposób go upokorzyła? Może to oczywiste, ale nie ma tego w tekście.
No i zdumiewająca scena finałowa. Jak on się czuje? – zapytała Azra. A jak się czuła ona sama, tuż po wyjściu z płonącego stosu. Czyżby ogień się jej nie imał?
I w zasadzie to wszystko. No może, gdyby jeszcze myśli bohatera oddzielone były od reszty tekstu osobnym akapitem, mogłoby być lepiej.
Opowieść bardzo ciekawa i wciągająca. Napisana interesującym językiem. Lektura trwała długo, ale nie był to czas stracony.
Poziom: 27 HP
4%
71/1795
MP
100%
857/857
EXP
30%
25/83
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Parafraza historii rajskiego ogrodu - niezbyt ciekawa, moim zdanie, bo nie wnosząca w sumie nic ciekawego. W sumie to ta sama historia, tyle, że krótsza i "zwyklejsza". Nawet dobrze napisane, choć nie jakoś rewelacyjnie. Generalnie oceniam na "takie se", tyle, że z plusem.
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
kurczę. chciałabym wam bardzo podziękować, nawet jeśli nie wszystkim się podobało. strasznie się bałam opinii. część błędów wynika z tego, że pisałam to opowiadanie często późno w nocy. dziękuję bardzo za miłe przyjęcie, a błędy postaram się poprawić.
Bereszit
Po Zimie, Genesis wypada blado jak śnieg w słoneczny, mroźny dzień (ale nie na Śląsku ). Technicznie, właściwie nie mam się czego specjalnie czepiać, ale koncepcyjnie, to chyba nie zrozumiałem. Jak dla mnie wersja zbyt mało autorska.
_________________ Prawie wszystko co piszę w recenzjonie, to opinie początkującego hobbysty pisarskiego rzemiosła, ale doświadczonego czytelnika.
Bereszit.
Nie ma porównania z "Zimą".
Spadek formy pisarskiej autorki?
Nie potrafię tego sprecyzować, ale historia zawarta w "Bereszit" tak całkowicie mnie nie przekonuje. Opis Genesis jest jakiś płaski, brak mu wyrazistości, kolorytu, który tak dobrze został podkreślony w "Zimie".
A może to tylko wpływ późnej pory, sam nie wiem.
W porównaniu z "Zimą" bardzo słabe. Nie rozumiem sensu tego tekstu, jak dla mnie nie wnosi on niczego ciekawego do historii biblijnej.
Rozumiem, że miała to być taka"błyskotka", ale do mnie nie trafia.
Niestety podpisuję się pod powyższymi recenzjami. Tym razem Cię nie pochwalę, choć za "Zimę" pochwały należały ci się z całą pewnością. Tym razem dotarłaś do celu na skróty. Wzięłaś do obróbki temat, który Cię przerósł.
Nie było błysku w tej Twojej "błyskotce".
Poziom: 27 HP
4%
71/1795
MP
100%
857/857
EXP
30%
25/83
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Pierwsza część, choć nie w stylu, który preferuję, jest naprawdę fajna. Druga to dla mnie próżna grafomania, w dodatku trącąca odrobinę pretensjonalnością. Drażnią mnie te nawiasy, drażni niedbałość konstrukcji (wiem, pewnie celowa), drażni natłok niczego ciekawego. Ale początek naprawdę fajny i nastrojowy. Cóż, pewnie mój odbiór jest ustosunkowany moimi preferencjami poetyckimi, zdecydowanie bliższymi dziewiętnastemu i początkowi dwudziestego wieku, niż współczesnemu wierszokleceniu. O tym z resztą można sie przekonać czytając moje grafomańskie cudaki, do czego serdecznie (i z pełną pokorą!) zachęcam.
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Muszę powiedzieć, że mam podobne odczucia, co Hidden. Na początku mi się podobało, zapowiadało się bardzo nastrojowo. Drugą część czytałam z trudem. Jest zdecydowanie za długa, niepotrzebnie rozwleczona. I za dużo nawiasów.
Historie prawie prawdziwe - wiosna
Uwag część pierwsza - jutro dodam resztę
Dzisiaj ograniczę się tylko do uwag technicznych i to nie wszystkich.
Cytat:
Znalazła mieszkanie w jaskini skalnej. Po pewnych zmianach, stało się tam całkiem wygodnie
. – jakoś niezręcznie mi to brzmi, wolałbym: stało się całkiem wygodne
Cytat:
Pozszywam trochę tą koszulę
– tę koszulę
Cytat:
Oddała mu ubranie. Ubrał się i wstał.
– może: Oddała mu rzeczy. Ubrał się...
Cytat:
Kilka dni później Azra usłyszała śpiew. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie słyszała.
– Może: ... Azrę dobiegł śpiew...
Ale zaraz, zaraz – pierwszy akapit mówi o pierwszym spotkaniu z Zimą, a drugi o czasie „obecnym”? Ten przeskok jest trochę niewyraźny (powrót ze wspomnień do teraźniejszości) w efekcie, w pierwszej chwili odniosłem wrażenie, że pogubiła się chronologia.
Cytat:
Poczuła jego dłonie na ramionach i zaraz poczuła się bezpieczniej.
– Może coś w rodzaju: objął ją mocniej i zaraz poczuła...
Cytat:
Pozwól, że teraz ja zajmę się nią.
– specjalnie taki szyk? Pozwól, że teraz ja się nią zajmę.
Cytat:
wiosna uśmiechnęła się nieco krzywo. - Na twoim miejscu kazałabym spalić tego głupca.
- Wiatr zbyt szybko roznosi wieści - roześmiał się.
- Teraz ja będę się z nim męczyła - westchnęła. - Dlaczego to zrobiłeś?
– chyba nie zrobiłeś? A jeśli to zrobiłeś, to co to jest to to?
Cytat:
Dlatego zostawiała zawsze przed wejściem chleb i mięso. Dopóki znikały, nie niepokoiła się. Pewnego dnia spotkała go tuż przy wejściu
– Może: zostawiała przed jaskinią?
Cytat:
Zeszli wreszcie z góry i zaczął biec.
– dość niezręczne zdanie zeszli i zaczął
Cytat:
To było niegodne. A ona zawsze dbała o to, by wyglądać godnie.
- Może: ...wyglądać dostojnie?
Cytat:
Pogłaskała je delikatnie po głowie. Zima stał z ramionami splecionymi na piersi. Ziewnął nagle i podrapał się po karku. Potem wyjął zza płaszcza kawałek chleba i zjadł go. Dziecko przytuliło się do niej.
– mały chaos...
Doszedłem do miejsca, gdzie Wiosna szyje – a z czego zrobiła koszulę i spodnie?
Cytat:
Lato wstał i przyglądał jej się.
– Zmieniłbym szyk. To się na końcu źle mi brzmi.
Cytat:
...wyciągnęła w jego stronę dłoń. Trzymała na niej serce. Odsunął płaszcz i w cieniu zobaczyła jego oczy. Wyciągnął zakrwawioną do łokcia rękę
– wyciągnęła.... Wyciągnął – powtórzenie, a swoją drogą: czemu miał zakrwawioną po łokieć rękę skoro jeleniowi skręcił kark i upił trochę krwi? Myślałem, że zrobił to jak wampir...
Cytat:
Kiedy weszła do niej
(wsi)... spotkała Zimę, a po rozmowie Zima
Cytat:
skierował się w stronę wsi
– trochę się pogubiliśmy...
Cytat:
Najpierw poczuł, że z koniem jest coś nie tak. To babka pociągnęła go za rękaw. Nie był pewien, czy ktokolwiek rozpoznałby w tej kupie mięsa jego konia.
– napisałabyś to jaśniej – brzmi jakby poczucie, że z koniem... było tożsame z tym, że babka pociągnęła go za rękaw.
Cytat:
Ciemność działała na jej niekorzyść. Ale z drugiej strony, to nie wyjdzie, gdy będzie jasno
– i tu się myliła, czy pomyliła się autorka?
Cytat:
- Jeszcze nie możemy - powiedziała Laren. - To dopiero początek.
- Gdybym nie wrócił do rana, nie wychodźcie z domu - polecił Kirk, zakładając buty. - Rozumiecie?
– Tu, to chyba błąd formatowania – brak rozdzielenia między dialogami.
Cytat:
Najpierw ściągnę z ciebie skórę i rozwieszę ją na gałęzi tamtego drzewa, potem poderżnę ci gardło i wypiję twoją krew.
– nielogiczna kolejność. Chyba że po ściągnięciu skóry jeszcze będzie sens podrzynać gardło...
Cytat:
Upadła na ziemię niedaleko ich.
– nich
Cytat:
Stworzenie upadło na kolana, próbowała go z siebie zrzucić, ale było coraz słabsze.
– próbowało
Cytat:
pobiegł za drugi brzeg rzeki.
– na drugi
Cytat:
Wcześnie rano wstał i pobiegł za drugi brzeg rzeki. Tam zwykle pasły się jelenie. Jelenie są głupie nawet w dzień. Wstała około południa. On nigdy nie spał tak długo. Był zmęczony, ale mięso trzeba było pokroić. Położył się na chwilę na trawie. Wyszła z szałasu.
– kompletny chaos.
Cytat:
Byle by
– Byleby
Cytat:
Nie miał ochoty żadne na odwiedziny.
- powiedział Yoda
Cytat:
Jej brat zniósł kufer.
- To jedziemy - Kirk wstał i otrzepał spodnie. Podniósł kufer dziewczyny - Przyjdę za tydzień i powiem, czy dziewczyna może zostać
– o jeden kufer i jedną dziewczynę za dużo
Cytat:
Potem Laren rzuca tą klątwę.
– tę klątwę
Cytat:
A potem nagle mnie pokochałeś i chcesz, żebym została twoją żoną. Ja nie pochodzę z tego świata, nie rozumiem waszych praw. Więc nie oczekuj ode mnie, że będę zadowolona i bez problemu się pobierzemy.
- a kto szedł za nim w ogień? Ale „kobieta jest tajemnicą”, jak mawiała Laren więc może nie wiedzieć, że zrobiła to z miłości i tylko się martwi, że nie wie, czemu się wówczas nie spaliła...
CDN
Nikt się nie dopisał, więc tylko edytuję stary post
Cytat:
Ona teraz panuje tą ziemią.
– włada
Cytat:
- To będzie bolało? - zapytał, kiedy Azra przemywała igłę spirytusem.
- Może trochę - stwierdziła, po czym przekroiła ziemniaka na pół.
- A powiesz mi, kiedy zaboli? Co robisz? - dziewczyna jednym ruchem przekłuła ucho. - Już? Nie bolało tak...
– rany, to co ona robiła – odkażała igłą? Kroiła ziemniaka i znienacka przekłuwała ucho?
Od tego mniej więcej miejsca całkowicie się pogubiłem. Zupełnie nie wiem co, kto, z kim i dlaczego. Jako autorka wiesz co chciałaś napisać i wydaje Ci się być może, że wszystko jest oczywiste - to nieprawda. Chaos, niedomówienia... Na dodatek zupełnie nie pojmuję, jak to jest, że nagle wszystkie pory roku są razem w jednym miejscu. Z Wiosny zrobiła się jakaś matka-patronka. W części o zimie wszystko było klarowne i miało swoja logikę, a tu...? Tych od zimy jest kilku (conajmniej dwóch), a Wiosna jedna. Według mnie wszystko się posypało, przestałaś panować nad opisywaną historią.
Zimę czytałem z przyjemnością. Wiosnę przemęczyłem.
Tak calkiem subiektywnie: jakoś wolałbym, żeby konkretna Wiosna, Lato, Jesień, Zima i Przedwiośnie byli pisani z dużej litery.
Historie prawie prawdziwe - wiosna.
Pod względem stylu i fabuły powtórka z części pierwszej - a więc na pewnym dobrym poziomie, ale... jak to zazwyczaj bywa kontynuacja, jeśli nie potrafi zaskoczyć czymś naprawdę nowym, stoi na straconej pozycji wobec poprzedniczki. W tym tekście niby wszystko było w porządku, ale powielenie ogólnego schematu sprawiło (IMO), że "wiosnę" odebrałem tak jakoś bez rewelacji.
Podobnie jak marq12 przemęczyłam tę część. Zimę czytało się o wiele lepiej, historia w większości była klarowna, tutaj miałam wrażenie chaosu. W pewnych miejscach pogubiłam się i zupełnie nie wiedziałam, o co chodzi. I niestety takich miejsc było sporo.
Ta część jakoś do mnie nie przemówiła.
wiosna...
stała się rzecz dziwna. otóż zamiast wysłać gotową wersję opowiadania, wrzuciłam jako załącznik szkic. nie dziwi mnie, że zauważyliście chaos i tyle błędów (dzięki marq). głupio mi strasznie i już biorę się za poprawę.
co do tego, żeby wielką literą pisać zima etc., dużo o tym myślałam i stwierdziłam, że tak będzie lepiej. ale dzięki za opinię.
chciałam jeszcze powiedzieć, że zima... była już praktycznie skończona, a nad wiosną... dopiero pracuję, jest to początkowy fragment opowiadania. mam nadzieję, że potem wszystko stanie się jasnei też czymś zaskoczy.
dziękuję bardzo za opinię. siadam do poprawek i pisania.
p.s.
tym razem wyślę dobrą wersję:P
ze snów
hm. cóż zgadzam się, że nawiasy mogą drażnić, ale są one formą zabawy z odbiorcą - można czytać bez zdań w nawiasach albo tylko z niektórymi - i bardzo je lubię. ja nie jestem fanką poezji XIX i XX wieku, ale też nie zachwycam się wierszami współczesnymi. lubię te, które mają do powiedzenia coś ciekawego, a ich forma nie jest przypadkowa ani narzucona przez konwencję. słowem: wiersze świadome. a ja ten wiersz stworzyłam z pełną świadomością i jest dokładnie taki, jak chciałam. a tak nawiasem;) mówiąc wydaje mi się, że na forum zbyt często pada słowo grafomania. i wolałabym, żeby używać go z umiarem, bo to, co odmienne, nie zawsze jest grafomanią, a czasem po prostu spojrzeniem z innej strony. czasem pod tym, co wydaje się błahe, mogą się kryć niewidoczne na początku znaczenia. bo wiersze to nie tylko słowa i forma. to przede wszystkim uczucia, które towarzyszą piszącemu i czytającemu.
dziękuję za uwagę.
Poziom: 4 HP
0%
0/61
MP
100%
29/29
EXP
81%
9/11
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Co do grafomanii, to faktycznie zbyt pochopnie użyłem tego słowa, ale pomimo ponownej lektury wiersza - zdania o nim specjalnie nie zmieniłem. Początek jest ok, nawiasy stale mnie drażnią. Nie chodzi tu o to, że same w sobie są nietrafione. Po prostu jest ich zdecydowanie zbyt dużo. Rozmywają kompozycję, i rozrzedzają treść. Jeśli je lubisz - nie widzę problemu. Mam wręcz nadzieję, że dojdziesz do takiej wprawy w ich użyciu, że padnę na kolana przed jakimś Twoim wierszem i rwąc z głowy włosy będę łkał: "to jest to" .Osobiście uważam, że każdy sposób tworzenia (ale rzecz jasna jeno w sytuacji, gdy "wszystko" zawiera sie w zbiorze form znośnych) jest dobry, jeśli autor posługuje się nim z należytą wprawą i tworzy tym sposobem rzeczy perfekcyjne (przy założeniu, że przyjmiemy perfekcję nie jako wartość, lecz granicę w nieskończoności).
A przy okazji: Z godnie z poniższą definicją jestem 100% grafomanem i w sumie nawet mi to odpowiada Grafomania
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Tak. "Zimę" rzeczywiście czytało się lepiej. Być może dlatego, że, w przeciwieństwie do "Wiosny", była opowieścią zwartą, bez tajemniczych wkrętów nie wiadomo skąd. Kontynuacja niestety jest trochę roztrzepana. Mimo, że o wiele krótsza, dodałaś do niej postaci, które sprawiły, że tytuł równie dobrze mógłby brzmieć "Lato" albo "Jesień". "Zima" była "Zimą", nie mogło być co do tego najmniejszych wątpliwości. "Wiosna" już "Wiosną" nie jest.
muszę przyznac - zaciekawiła mnie ta historia i to na tyle, żeby błędy pomijac (kilka dziwnych zdań gdzieś gubiących sens). ogólnie - bardzo zgrabnie przedstawione, ciekawy pomysł - jestem na tak
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum