Wysłany: 2007-04-16, 23:46 Opinie na temat prac raceCha
Podróż
Cytat:
zwróciły uwagę tylko na oczy: żółto-niebieskie, choć przechodzące przez zieleń; jednocześnie chłodne jak lód i gorące jak ogień, o spojrzeniu ostrym niczym dzida. Słowem, oczy zapadające w pamięć, oczy zapamiętane przez dzieci.
Bardzo źle to brzmi.
Cytat:
W o wiele lepszym niż po południu dnia poprzedniego nastroju wyszedł i zamknął drzwi do domu.
Po chwili otworzył je, poszedł do toalety w wiadomym celu i ostatecznie wyruszył na podbój lokalnych delikatesów.
W sumie nie wiadomo po co tak komplikujesz - w opowiadaniu wszystko powinno mieć swój cel.
Cytat:
nierozcieńczonego komandosa
"Komandosa", chyba że masz na myśli człowieka.
Cytat:
Stwierdził, że kilka kromek chleba z masłem i szynką to danie wystarczająco apetyczne
Przedtem była mowa o bułkach, teraz o chlebie. Nie rozumiem.
Cytat:
Wcześniej, zamykając się, drzwi do sypialni jego rodziców wydały dźwięk w stylu muzyki Vivaldiego.
Tym bardziej nie rozumiem.
Jest już późno, jestem cholernie zmęczony, ale mózg mi pracuje. A mimo to nie rozumiem o co miało w tym opowiadaniu chodzić. Mieszanina historii, jakby żywcem wyjętej z nastolatek.pl i jakiś dziwnych wizji. Wizje te są, moim zdaniem, bardzo słabo napisane. Taki bełkot. Reszta tekstu niewiele lepiej. Namieszałeś, a jednocześnie nie zadbałeś o spójność i sensowność. Nie podoba mi się.
pozdrawiam
EDIT:
Opowiadanie nie dawało mi spokoju, wiec przeczytałem jeszcze raz.
Cytat:
Był to trzask potężny, płynący nie z małego kijka, lecz z giganta o średnicy 7-8 centymetrów
No, widziałem grubsze gałęzie. 7-8 cm to wcale nie tak dużo.
Cytat:
i już wiedział, co to za melodia. Iced Earth… Melancholy. Nawias… nawias… Tak, w nawiasie „Holy Martyr”. A on nie był żadnym Emo ani męczennikiem.
Zabawne rozważania
Bardzo denerwują mnie te wstawiane w tekst komentarze w nawiasach. Zapewne miały dodać nastrojowości, głębii, ale moim zdaniem nie udało się. Co do samego tekstu - jest dla mnie jaśniejszy niż poprzednio, ale niewiele więcej sensu tu znajduję. Za bardzo nakomplikowałeś i w rezultacie wszystko się popsuło. Strasznie razi mnie też zachowanie bohaterów - momentami jest ok, ale czasem są bardzo plastikowi - czy to w dialogach, czy w samym zachowaniu. A końcówka jest zbyt słodka i banalna. Ale mam nadzieję, że Twój kolejny tekst bardziej przypadnie mi do gustu. Pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
„przez zakurzone ulice prowadzące” – nie wyobrażam sobie zakurzonych ulic. Brudne, zaśmiecone, zalane błotem jak najbardziej, ale zakurzone? Meble mogą być zakurzone.
„wracał teraz z zakończenia roku szkolnego – jak na egzekucję” – po co ten myślnik?
„chłodne jak lód i gorące jak ogień,” – ostrożnie z tymi oksymoronami. To nie wiersz. Spojrzenie może być zimne i ostre. To się, powiedzmy, zgadza, ale to gorąco robi z gościa coś w rodzaju hiszpańskiego Eskimosa.
„Karol poszedł dalej wciąż takimi samymi uliczkami do swego domu.” – i po co mi widzieć, że ulice się nie zmieniły? Jeśli koleżka szedł ulicą do domu, to chyba nagle nie zmienił kurs na Dubaj czy Paryż, a potem palnął się w łeb i stwierdził, iż musi wracać tymi samymi ulicami.
„potrzebował dynamiki otoczenia” – słowo „dynamika” nie pasuje tu. Lepiej napisać „potrzebował towarzystwa”
„nikt nigdy nie siadał obok (nie chciałem by siadał)” – zmiana osoby narratora?
„niego zdanie lustrował godzinami” – Lustracja z (łac. lustratio, przegląd, wgląd). Złe zastosowanie słowa, prawidłowo by było „analizował”
„chłopiec był ubrany, a komputer włączony.” – słowo „chłopiec” tyczy się dziecka, a nie nastolatka. Poza tym zestawienie z komputerem tworzy mylne skojarzenie – jakby obaj byli maszynami.
„Wkładając trampki – wióry z desek, którymi ta dziura była zabita, leżały na ulicach niezależnie od pory roku” – nie kumam. Zaraz się chyba żabiję
„wpadł na genialny pomysł: dokonanie zakupu piwa” – dla mnie kupowanie piwa to banał. Co w tym genialnego?
„poszedł do toalety w wiadomym celu” – do toalety idzie się w oczywistym celu, a określenie „w wiadomym celu” sugeruje, że chłopak zmierza tam w jakimś zupełnie innym celu.
„ostatecznie wyruszył na podbój lokalnych delikatesów.” – tak jakby owe delikatesy były warownymi zamkami
„tak zwanego centrum – miejsca” – centrum to centrum. To żaden pseudonim.
„była ona przerażająco podobna do widoku roztaczającego się przed chłopcem.” – j.w
„natychmiast uformowała się wizja” – wizje powstają, choć użyty przez Ciebie zwrot jest w pewnym sensie poprawny.
„Dobiegały one – no przecież – z najbliższego sklepu z ciuchami, a wydawała je grupa kilku (zapewne) dziewczyn” – i po co takie bzdurne opisy? Można było napisać prościej np. „Usłyszał szczebioczące dziewczyny”
„z refleksem podpitego rewolwerowca odpowiedział:” – kulawe określenie. Lepiej użyć czegoś oczywistego np. „z refleksem szachisty”
„kolor nierozcieńczonego komandosa” - „nie rozcieńczonego”. Człowieku, gdym nie chlał kiedyś jaboli z punkami, to w życiu nie zrozumiałbym co masz na myśli. W ogóle to durne porównanie. Wystarczy „pobladła”
„…jej właścicielka przeprosiła i podała dość solidną, foliową torbę.” – po diabła zaimek?
„podał go dziewczynie za ladą” – trudno, aby stała na suficie. Czytelnik dokładnie wie, że ekspedientka stoi za ladą.
„deptak był relatywnie pusty i nikt nie krzyczał.” – niezręczne określenie. Nasuwa się myśl jakoby deptak był przestrzenią zamkniętą.
„Z jej 180 cm wzrostu niemal dorównywała Karolowi” – liczby piszemy raczej słownie. Nawiasem: zdanie bez ładu i składu.
„(?przyjaciółki?) [..] (nie-brak)” – daruj sobie pseudoawangardowe formy.
„Dźwięki uformowały się w warkocz” – aha, warkocz, dobrze, że nie kok
„Szczekanie setek psów przechodziło w skowyt głodu, krzyk nienawiści i zew krwi.” – mroczne, mroczne jak dupa Szatana.
„czyniło harmider wewnątrz domu, a drzwi szafy nie chciały się domknąć. A bez tego nie da się przeżyć, bo one poczują, przyjdą i pożrą. Zamek zaskoczył…” – nie kumam, zaraz się chyba żabiję.
„wyprawę do kuchni” – jakby kuchnia była w Nepalu.
„jadalnej potrawy.” – potrawa jest teoretycznie zawsze jadalna, bo jest wykonana ze składników jadalnych. But jest niejadalny i zupy z kamaszy nie sposób ugotować. Ponoć Cyganie potrafią robić zupę z gwoździa, ale nie wierzyłbym w to
„Za oknem było już ciemno, gdy drzwi zaskrzypiały wzywając jakby organizmy organizm do wszczęcia protestu przeciw pozostawaniu bez energii.” – flower power!
„drzwi do sypialni jego rodziców wydały dźwięk w stylu muzyki Vivaldiego” – co za bezczelność! Porównywać zgrzyty do muzyki geniusza. Bardzo nieeleganckie
„wgłąb umysłu” – w głąb
„z nim dogami.” – e?
„jednego z obywateli lasu, szukając mchu.” – obywatel to pojęcie socjologiczne, czyli nauki o społeczeństwie, zaś społeczeństwo to grupa ludzi.
„dziećmi drzew.” – następny flower
„przeczekać w pobliże pokarmu cały ten dzień” – pobliżu. Słowo „pokarm” za bardzo kojarzy się ze zwierzętami, lepiej mówić „jedzenie” lub „posiłek”
„trzask łamanej gałęzi, jednak nie pod stopą normalnej wielkości.” – trzeba by słuchu absolutnego i szóstego zmysłu, aby określić gabaryty nogi z samego dźwięku łamanego drewna.
„lecz z giganta o średnicy 7-8 centymetrów” – butelka wody mineralnej ma podobną średnice, gigant jak cholera.
„gałęzi zbutwiałej czy zgniłej.” – w wypadku drewna jest to praktycznie żadna różnica czy jest coś zgniłe czy zbutwiałe, bo oba procesy postępują razem.
„chybotliwych cieni.” – Z PWN: chybotliwy «niestabilny, chwiejący się»
„skrzypiące wycie” – nie zgadzam się z tym, albo coś skrzypi albo wyje.
Musisz mi wybaczyć nieudolność, ale czas to pieniądz i nie zamierzam go dalej marnować na wyłapywanie błędów.
Jedyne co Ci wyszło, to chyba dialogi – brzmią naturalnie, choć nie zwracają na siebie uwagi i tak. Tak poza tym tekst jest denny, ordynarnie upraszczając. Bohaterowie są tak obrzydliwie aseksualni, że trudno uwierzyć. Nastoletni chłopak leży w jednym łóżku z dziewczyną w podobnym wieku i myśli o grach komputerowych zamiast o kopulacji. Tym bardziej, że sytuacja jest wręcz nonsensowna. Ładna, grzeczna dziewczyna śpi gdzie chce i wraca do domu kiedy chce. Przesadna rozbieżność pomiędzy charakterem, a ewentualną rzeczywistością. Zresztą główny bohater to taka łajza, co ani kopnąć ani poklepać po plecach. Siedzi przed kompem i czeka nie wiadomo na co. Z takim bohaterem czytelnik nie chce się utożsamiać – jest zbyt pospolity, bezbarwny, a jednocześnie uważa się za ósmy cud świata.
Dużo czytaj i pisz – starannie, dbaj o szczegóły i nie myśl, że potencjalny czytelnik jest idiotą.
_________________ "Więc kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość raniła cię
Tak kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość zabijała " - "Blue velvet", Myslovitz
Niestety, sztuczne i nużące. Za dużo chaosu, kompletnie nie mogłem się połapać, o co tak w ogóle chodzi. Irytujące teksty w nawiasach. Za dużo tekstów umieszczanych między myślnikami, np.:
Cytat:
Wkładając trampki – wióry z desek, którymi ta dziura była zabita, leżały na ulicach niezależnie od pory roku – wpadł na genialny pomysł: dokonanie zakupu piwa.
Cytat:
Dobiegały one – no przecież – z najbliższego sklepu z ciuchami […]
Jasne, można, tylko używane zbyt często, nuży. To tak jak z zupą – posolić i popieprzyć trzeba, ale tylko trochę, bo inaczej… wiadomo.
Interpunkcja kuleje, nadmiar literówek, zdarzają się nawet powtórzenia tudzież niedokończone zdania.
Cytat:
Karol poszedł dalej wciąż takimi samymi uliczkami do swego domu.
Dziwne te „wciąż takie same uliczki”.
Cytat:
nikt nigdy nie siadał obok (nie chciałem by siadał).
Bądź konsekwentny w stosowaniu czasów.
Cytat:
pobieżnie zerkając na wystawki sklepów
Wystawy – wystarczy.
Cytat:
Podał świeżutki numer gadu-gadu wydrapany śrubokrętem na żółtej karteczce do notatek wygrzebanej z szafki kuchennej.
Długopisem czy ołówkiem byłoby za prosto?
Cytat:
Ucieczka korytarzami bez końca przed … była wręcz paniczna
Uciekał przed wielokropkiem?
Cytat:
duchy w kolczugach
Oryginalne, nie powiem…
Cytat:
przed oczami stanęła mu wizja śniadania, co spowodowała wyprawę
która spowodowała wyprawę.
Cytat:
Postapokaliptyczna wizja gazownika
I już wiemy – jedynymi istotami, które przeżyją apokalipsę, będą gazownicy. A ja, głupi, na geodezję poszedłem…
Cytat:
wzywając jakby organizmy organizm do wszczęcia protestu
organizmy organizm – powtórka.
Cytat:
została zatwierdzona nieco ostatecznym dźwiękiem skrzypu i głuchego trzaśnięcia drzwi.
Lekka przesada z tym „nieco ostatecznym dźwiękiem skrzypu”.
Cytat:
drzwi do sypialni jego rodziców wydały dźwięk w stylu muzyki Vivaldiego.
Zagrały na skrzypcach, czy może wiolonczeli?
Cytat:
Zwykły warkocz z włosów leżał na wyłożonej z kafelków podłodze, która mimo bosych stóp nie była w stanie ich schłodzić.
wyłożonej kafelkami podłodze. No i wynika z konstrukcji zdania, że podłoga nie była w stanie schłodzić kafelków.
Cytat:
Przeciągły wydech w stylu uff
Piękne.. oryginalne… i takie… postmodernistyczne…
Cytat:
Karol, odsłaniając kraciastą piżamę
Zaleciało ekshibicjonizmem.. no, ale na szczęście była piżama
Cytat:
Karol otworzył oczy i z niejakim zaskoczeniem ujrzał w odległości kilkudziesięciu centymetrów przed sobą twarz Agaty. W miarę przypominania sobie wydarzeń z nocy, jego dobry humor stawał się coraz gorszy.
Nie no… kobieta ładuje mu się do łóżka, a jemu się humor pogarsza?
Cytat:
Dzień ten spędzili na zakupach – brakowało już jedzenia, a przede wszystkim jego wyboru – oraz zwiedzaniu sklepów z pamiątkami. Tak, w tej dziurze było ich całkiem sporo – i były całkiem nieźle zaopatrzone. Dla siebie Karol wybrał zdobiony egzemplarz jednoręcznego miecza – rzekomo replika tego, który posiadał historyczny władca tych ziem. Dla Agaty natomiast kupił wspaniały, pozłacany, ornamentowany pas – który również ponoć był związany z lokalną historią. Dziewczyna sobie znalazła płaszcz – dziwnie zszyty, jakby z łat – lecz cały z jednego materiału.
To, o czym wspominałem – za dużo myślników!
Cytat:
stykając się z nim dogami.
Cytat:
Karol podskoczył aż i szturchnął Agatę.
Szyk!
Cytat:
Dotarł do pokoju
(nemezis)
i otworzył drzwi. Zemdlał.
Dotarł do pokoju, przełożył pistolet do prawej ręki, a miecz do lewej.
Dotarł do pokoju, otworzył drzwi, po czym… dotarł do pokoju.
Cytat:
Instynktownie podniósł pistolet i przycerował,
Przycerował?
Cytat:
Chłopiec skoczył w przód, co odniosło pożądany skutek w postaci uśmiercenia kreatury.
Już wcześniej zadziwiało mnie zachowanie tego chłopaka. W chwilach, kiedy spotyka potwory, idzie sobie spokojnie spać… Teraz jest wyjaśnienie – aby te kreatury uśmiercic, wystarczy skoczyć naprzód…
Cytat:
Pojawił się jednak nowy element: charakterystyczny stukot butów na szpilkach.
Cytat:
pojawiało się jednak jedno skojarzenie: egzekucja.
O tak, stukot butów na szpilkach kojarzy się tylko z egzekucją. Niewątpliwie, tak…
Cytat:
przekraczał niemal dwukrotnie ograniczenie prędkości.
przekraczał dozwoloną prędkość.
Cytat:
Zajrzał do lodówki – i ujrzał kompletną, postnuklearną pustkę.
Heh.. dramatyczne…
Cytat:
Obrócił głowę i krzyknął: był sam. Na sam z tą kobietą.
Obrócił głowę i krzyknął. Był sam na sam z tą kobietą.
Cytat:
- Pudło… mój kochany. Czy zostaniesz
A reszta zdania gdzie?
Cytat:
Ale był bardzo blady, na prawdę bardzo.
Naprawdę – razem. Nawet mimo to zdanie brzmi dziwacznie.
No zupełnie nie załapałem, o co w tym chodzi. Skaczesz po różnych dziwnych scenach bez ładu i składu, nic z nich nie wynika. Postacie zachowują się nienaturalnie, dialogi bywają sztuczne. Pracuj, pracuj, poczekam na lepsze efekty (mam nadzieję, że wkrótce będą).
Podróż
Moi poprzednicy-recenzenci wykonali kawał solidnej roboty w wyłapaniu błędów i nieścisłości, jakim naznaczone jest to opowiadanie. Dokładając następną część spowodowałbym, że poprawki prawdopodobnie dorównałyby w swojej długości całemu Twojemu tekstowi. Dlatego będzie krótko.
Niestety, ale (IMO) mało ciekawie. Historia porwana dziwnymi wstawkami, których uzasadnienia, jakoś nie mogłem dociec. Behawioryzm postaci czasami nieco denerwujący. Dialogi, ktorymi można bardzo podnieść atrakcyjność fabuły, zbyt trywialne.
Pomimo tych wszystkich podsumowań na "nie", ogólne wrażenie z lektury nie pozwala mi jednak powiedzieć, że "Podróż" jest totalnie nieudanym produktem. Po prostu zaszwankowało wykonanie.
Potrzeba Ci tylko wprawy w tworzeniu pewnych schematów literackich. A te nabędziesz z pewnością, gdy przy następnych "połkniętych" powieściach zwrócisz więcej uwagi na wszystko inne, co nie jest związane z fabułą.
A więc czytaj, obserwuj i analizuj, by przy następnej publikacji na FZ przekonać nas, że odniosło to pewien skutek.
Moi poprzednicy-recenzenci wykonali kawał solidnej roboty w wyłapaniu błędów i nieścisłości
wiec skupie sie na opowiadaniu od strony odczuc a...byly mieszane. szczerze mówiąc, zagmatwane bardzo, czasami wracałem kilka linijek żeby sprawdzić czy czegoś nie pominąłem i, ku mojemu zdziwieniu, nie. ale, mimo tego, coś w sobie ma, jakąś tajemnicę, którą by się chciało poznać a nie można... bo nawet nie wiadomo gdzie szukać. sumując - za bardzo zagmatwane i to psuje wszystko... niestety.
Hm. Opowiadanie zaciekawiło mnie dopiero, kiedy weszłam na forum i przeczytałam wypowiedzi moich szacownych przedmówców. Bohater nie podoba mi się specjalnie, chociaż zazwyczaj lubię takie postacie. Pomyślałam: biedny człowiek - dzieci się go boją, rodzina zostawia go na dwa miesiące samego (!), nie ma przyjaciół. Może powinieneś bardziej zaakcentować to wyłumaczenie. Bo ono jest może bardzo proste, ale nie naiwne, a niestety prawdziwe.
Już na początku nasunęło mi się pytanie: czemu ma takie dziwaczne oczy?
Cytat:
Ku jego zaskoczeniu, deptak był relatywnie pusty i nikt nie krzyczał.
Zaintrygowało mnie to zdanie. To oznacza, że był i nie był pusty jednocześnie. Albo inaczej może, jego pustka zależała od podmiotu obserwującego:) Brzmi to dziwnie.
A w środku czytanie wyskoczyło mi kolejne pytanie: czytałeś Możliwe sny Jolanty Stefko? Bo momentami opowiadanie wpada w taki nastrój. Polecam jako lekturę, jeśli chcesz kontynuować ten styl pisania.
Cytat:
Karol obejrzał dokładnie jednego z obywateli lasu, szukając mchu.
Na początku pomyślałam, że obmacywał jakiegoś zwierzaka. Trochę nieczytelne. I nie jestem pewna, czy twoją intencją było to, że w połowie opowiadania czytelnik wybucha śmiechem.
Podobny efekt wywołuje nazwisko bohatera. Czemu jest takie dziwaczne?
Cytat:
Karol zamrugał, usiłując zmusić oczy do akomodacji
A czy tak się w ogóle da? O ile wiem, jest to działanie wrodzone, niezależne od naszej woli. Może napisz, że zamrugał, usiłując przywrócić ostrość widzenia - chodzi o to samo.
Podobał mi się fragment, w którym Karol się boi. Wtedy jest chyba najbardziej ludzki i prawdziwy. Fajne jest też to dziecko z wybitym palcem:) Nie zgodzę się z moimi szanownymi przedmówcami i powiem, że komentarze w nawiasach podobały mi się, kiedy znajdowały się w odpowiednich miejscach (choć nie zawsze w nie trafiłeś).
A do zakończenia się nie doczepię, chociaż może jest nieco przesłodzone. No, ale takie są prawa miłości.
Niestety przyjdzie mi zgodzić się z częścią opini dotyczących Twego debiutu. Nie był udany. Nie ratowały go sztuczne dialogi, ani przetykające je opisy. Niezrozumiałe są dla mnie krótkie makabryczne wizje, jakich wiele w tekście. Być może chodzi o głównego bohatera, a być może jego świeżo poznaną sympatię. Nie doszukałem się, jak jest naprawdę. Nie uatrakcyjniło jej również owo (skąd) (skąd ona) itd. Zrezygnuj z tego w przyszłości.
Czekam na twoją kolejną propozycję z ciekawością. Chciałbym się przekonać, czy wziąwszy pod uwagę tyle błędów, jakie wyłapano powyżej, uczynisz coś, aby było, nie tylko mniej zagmatwanie, ale i zgodnie z poprawną pisownią.
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-04-25, 00:52
Podróż
Jak dla mnie to jedno z najdziwniejszych opowiadań z jakimi spotkałam się zna FZ, a przy tym całkiem niezłe. Najpierw powiem co mi sie nie podoba: nie podabają mi się w większości te wstawki w nawiasach, w większości przypadków ni cholery nie wiem co miałes na myśli. Może jak kiedyś drugi raz przeczytam to pojmę. Ponadto, opis bohatera do złudzenia przypomina mi Harrego P., zwłaszcza te oczy mi się wydały demoniczne, zaburzyło mi to odbiór tesktu. No ale to są drobiazgi, a sama fabuła jest ciekawa. Zakończenie też jest w zasadzie takie jakie powinno być, na poziomie. Opis początkowy bohatera (jego życia) przeraził mnie zresztą, bowiem do złudzenia mi się to skojarzyło z moim własnym żywotem (nie to że nie mam żadnego kontaktu z ludźmi ale generalnie tak żyję ostatnio, czyli jakaś praca na komputerze, jakaś nauka, komputer, jakiś film, jakaś książka (na komputerze:P) jakieś forum, a potem wybrać się wreszcie po jedzenie i piwo ) Uważąm że bardzo dobrze nakreśliłeś, hmm , portret psychologiczny odludka:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum