Wysłany: 2007-07-08, 16:02 Opinie na temat prac Triceratopsa
W świetle księżyca
Opowiadanie nie jest napisane wybitnym stylem - co najwyżej dobrym, poprawnym - ale to po części kwestia konwencji. Nie jest też wybitnie interesujące, ani odkrywcze. Ale, cholera, podoba mi się. Stworzyłeś nastrojowy kawałek prozy - niegłupi, choć o trochę banalnym przesłaniu (co nie znaczy, że złym - te tematy trzeba poruszać ciągle i ciągle). Wilkołaki przedstawiłeś dosyć ciekawie, choć zbyt naiwnie. Właściwie cały tekst ma w sobie coś naiwnego, a moim zdaniem trzeba by tu solidnego kopa, czegoś co waliłoby w mordę i lało na oślep kwasem. Potrzeba brudu jaskini i smaku świeżej krwi. I trzeba więcej nienawiści i więcej śmierci... pradon, jestem chyba w dziwnym nastroju . Ale Jak już napisałem - podoba mi się. Potrzeba jeszcze poprawić styl, wyrazistość - ale nominacja będzie.
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Mnie też się podobało. Jeśli chodzi o naiwność, to mi nie przeszkadzało, czy raczej jej nie zauważyłam. Co do stylu zgadzam się z przedmówcą - jest całkiem w porządku. Czytało się płynnie i, przynajmniej ja, nie zauważyłam żadnych zgrzytów (no ale ja to ja ) Przesłanie jest i, chociaż nienowe, to problem jest jak najbardziej aktualny. A Ty przedstawiłeś go w sposób przejrzysty i łatwy w odbiorze. Ale może rzeczywiście brakowało tu jakiegoś solidnego "kopa". Po przeczytaniu mam całkiem pozytywne odczucia, ale pracy zabrakło czegoś, dzięki czemu wbiłaby mi się w pamięć. Ale myślę, że masz potencjał i uda Ci się napisać tekst, który zwali mnie z nóg
Pozdrawiam,
Kiana
_________________ "żyjemy w wieku, w którym za dużo się czyta, żeby być mądrym, i zbyt dużo się myśli, żeby być pięknym"
bede polemizowal z Toba, hidden. mnie zupelnie nie brakowalo nienawisci, smierci, brudu jaskini, smaku swiezej krwi. odnioslem wrazenie, ze bohater ma w soie cos... cos... cos z lekko uposledzonego umyslowo czlowieka. jest jak dziecko. w jakis sposob "czysty", prosty. czesciowo pozbawiony moralnego kompasu, ale nadal pelen uczuc, ktore kieruja jego postepowaniem. uczuc nieopanowanych, niekontrolowanych. przy takim wyobrazeniu postaci, styl zupelnie przestaje odgrywac role - opowiadanie jest narracja glownego bohatera, czyli nie musi byc pisane wielkimi zdaniami, nie musza sie w nim znalezc patetyczne sformulowania. brud jaskini i smak swiezej krwi przez samo swoje zaistnienie zupelnie zmienilyby wizerunek bohatera. a w sposob, w jaki przedstawil to triceratops, mamy przed soba wlasciwie istote niewinna, dobra, moze nieco naiwna, ale realistyczna.
jedyne, czego bym sie przyczepil, to magowie, ktorzy pojawili sie w tekscie... i odplyneli i slad po nich zaginal. mimo wszystko sprobowalbym jakos inaczej przedstawic powstanie wilkolakow.
ogolna ocena na plus. ode mnie nominacja, tym bardziej, ze zdarzalo mi sie widziec znacznie slabsze opowiadania z nominacjami.
Poziom: 10 HP
0%
0/230
MP
100%
110/110
EXP
45%
10/22
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
A widzisz, mecku. Mnie właśnie w historii brakuje jeszcze odrobiny realizmu. Owszem - bohater jest sam w sobie istotą naiwną - jak sądzę, całkowicie świadomy zabieg autora, bo i tego sie przesłanie trzyma. Ale moim zdaniem jest on za bardzo ludzki, mimo że naiwny. To dalej jest człowiek, tyle że włochaty i krew pije. A mnie się marzy coś mniej człowieczego. Choć może to też kwestia tego, że czytałem niedawno podobny tekst Ursuli Le Guin z tomiku "Dziewczyny buffalo", tytułu nie pomnę. Nie chcę się jednak za bardzo spierać i trzymać na swoim, bo mam akurat strasznie stresujący okres w życiu i chyba przez to tak tekst odbieram .
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
- trochę naciągane w niektórych momentach rozpoetyzowanie.
- Harm’g’ddon - czy nazwa jest celowa? jeśli tak, biję pokłony.
- ja bym dokończyła ostatnie słowo. i tak wiadomo, co się stanie.
Tekst odebrałam bardzo pozytywnie, zwłaszcza, że ostatnio grzebię trochę w tej tematyce. Trochę błędów było, ale nie utrudniają one odbioru. Wielki plus, autorze:)
_________________ lecz niepokoi mnie to wprost: czy jestem? czy się staję?
W swietle ksiezyca
Bardzo duży plus to całkiem przyzwoita korekta, która świadczy o szacunku dla czytelników i pracowitości Autora.
Zwróciłbym tylko uwagę na interpunkcję tu
Cytat:
Pędziłem z całym stadem, polując, i próbowałem zapomnieć.
I szczególnie tu
Cytat:
zauważyć, mimo, iż płonące
– w zestawie mimo iż przecinek stawia się tylko przed mimo
Parę literówek Ci daruję, to zupełne drobiazgi. Grubszych błędów nie zauważyłem.
A teraz co do opowiadania: poprawnie napisane. Zgodzę się z meck’kiem, że naiwność i prostota opowieści jest ok., bowiem odpowiada osobowości narrator. Problem w tym, że czytałem kiedyś „Grendela”
autorstwa J. Gardnera – miłośnikom fantasy gorąco polecam (książka jest lepsza niż film pod tym samym tytułem). Tam jest znacznie więcej krwi, brudu, smrodu, nieuniknionego przeznaczenia i bezlitosnych refleksji nad ludzkim charakterem. Taka historia niezwykle ludzkiego (?) potwora-filozofa. Porównanie tych dwóch tekstów nasunęło mi się nieodparcie od pierwszych linijek opowiadania, które na tym tle jest dla mnie zbyt proste i przewidywalne, bym się zachwycił czy zaciekawił. Powtórzę jednak: ta prostota jest logiczna, nie jest to więc zarzut typu: „straszny błąd”.
Podsumowując: umiesz pisać. Tworzysz nastrój. Nie przesadzasz zbyt mocno z poezją, chociaż ostrożnie ją dozujesz i słusznie – wpływa na nastrój, ale bywa różnie odbierana.
Starcza Ci cierpliwości na korektę. Jest duża szansa, że napiszesz ciekawe i wciągające teksty. Tu brakło Ci ciekawego pomysłu, z którego umiałbyś wycisnąć coś nowego. Może forma, którą przyjąłeś na to nie pozwoliła?
W świetle księżyca.
Niezłe opowiadanie. A byłoby chyba lepsze, gdybyś trochę je zdynamizował. Twoja historia opowiedziana jest tak jakoś zbyt "przytulnie". Do tej pory, mimo tragicznego w skutkach (dla bohatera) zakończenia, nie mogę pozbyć się wrażenia sielskości życia wilkołaków. Ale z drugiej strony patrząc jest w tym opku pewien fajny klimat. Jak na debiut w FZ - bardzo dobrze.
Tylko jedno zdanie chciałbym skomentować oddzielnie:
Cytat:
Łapał w różne pułapki leśne zwierzęta, które później – kiedy już wyssaliśmy z ich szyi ciepłą, pożywną krew – wypuszczał z powrotem do lasu.
Rozumiem, że dawka krwi przeznaczona dla jednego wilkołaka była raczej symboliczna, skoro zwierzęta nie zostały pozbawione życia.
Bardzo podobało mi się Twoje opowiadanie. Czytałam je naprawdę z dużą przyjemnością. Nie mam żadnych uwag co do strony technicznej. Muszę się przyznać, że podczas czytania tak wciągnęłam się w opowiadanie, że nie zwracałam na to uwagi. Czekam na dalsze Twoje prace i mam nadzieję, że będziesz trzymać ten poziom, który zaprezentowałeś tą historią.
Bardzo zgrabny debiucik, mam nadzieję, ze ów naiwny styl wynika z przyjętej koncepcji opowiadania. Zresztą przekonamy się po następnym opowiadaniu (bo mam nadzieję, że będzie).
Podoba mi się pomysł pokazania życia „potworów” od drugiej strony. Wybrnąłeś z tego dość dobrze. Ale „tylko” dość dobrze. Klimacik jest całkiem przyjemny, odnoszę jednak wrażenie, że można było pewne fragmenty rozbudować, rozciągnąć (choćby sam wstęp – za krótki, moim zdaniem). Stosujesz, na szczęście z umiarem, ciekawe, oryginalne wstawki, może i poetyckie, ale robiące fajną atmosferę.
Bardzo dobry debiut.
I parę spostrzeżeń.
Cytat:
Pomogli mi przetrwać najtrudniejsze chwile, przynosili pożywienie, kiedy tygodniami leżałem osowiały, ogrzewały mnie swoim ciałem… Razem ze mną odwiedzali
Niekonsekwencja: pomogli, odwiedzali, więc i ogrzewali (nie „ogrzewały”)
Cytat:
Przemknąłem w szarówce wstającego dnia, przerażony tym, co zrobiłem, a jednocześnie dziwnie usatysfakcjonowany. Przekonałem się bowiem, że jedyne, co dobre w tych dziwnych istotach, to ich krew.
Powtórzenie dziwnie – dziwnych
Cytat:
błyszczące w słońcu czepce,
Chodziło ci zapewne o hełmy, mi jednak czepce kojarzą się bardziej z nakryciem głowy wykonanym z materiału.
Cytat:
Nagle jeden z nich krzyknął, zobaczywszy mnie
Nagle jeden z nich, zobaczywszy mnie, krzyknął.
Cytat:
Ruszyli w moją stronę. Natychmiast kazałem Buremu i Zefirowi gnać w las, sam zaś uciekłem w drugą stronę.
stronę – stronę
Cytat:
W ciemnościach miałem większą szansę uciec z obławy. Gonili mnie z kąta w kąt, a ja z przerażeniem zdałem sobie sprawę, że chyba nie dam rady uciec…
uciec – uciec
Bardzo udany moim zdaniem debiut, czekam na więcej.
Serdecznie dziękuję za opinie, niestety dostęp do netu mam mniej niż symboliczny, dlatego też na forum zaglądam bardzo rzadko. Przeczytałem wasze opinie i jestem zaskoczony, że są aż tak pozytywne. Postanowiłem przesłać wam jeszcze jedno swoje opowiadanie, napisane niedawno. Ciekaw jestem, czy tez wam się spodoba.
tak jak sie spodziewalem, opowiadanie napisane zupelnie innym stylem niz "w swietle ksiezyca"... chociaz przyznam szczerze, ze tamten tekst duzo bardziej mi sie podobal. czytajac mozna domyslic sie, co wlasciwie sie wydarzylo (probuje unikac spoilerow...), ale to "ekologiczne przeslanie" i proba wytlumaczenia obecnego stanu ludzkosci z siegnieciem w tak odlegla przeszlosc zupelnie nieudane, gryza sie z caloscia opowiadania. mimo to z checia poczytam wiecej Twoich kawalkow.
Wniebowstąpienie
Nareszcie coś z s-f. A na dodatek tekst, który czyta się bez żadnych zgrzytów.
Nieźle poprowadzona akcja, bardzo przyjemny styl i zasługujący na pochwałę klimat. Zresztą udowodniłeś, że umiesz tworzyć ciekawe historie już wcześniej. Choć dla mnie, odwrotnie niż u mecka, większa sympatia leży po stronie "Wniebowstąpienia".
Ale:
Cytat:
Spoglądał na obracającą się za oknami stacji kosmicznej Ziemię,
tak sobie myślę, czy my, Ziemianie, nie powinnismy odkryć tej bazy obcych, krążącej dookoła naszej planety? wiem, że nasza technika kosmiczna jeszcze raczkuje, ale mimo wszystko tam w górze jest trochę satelitów.
To tylko jednak luźna uwaga, a nie zarzut.
Pozdrawiam.
Opowiadanie napisane stylowo dobrze. Razi mnie tylko naiwność. Jeżeli bohater nawet jest taki, jego otocznie powinno być opisane kontrastowo, aby cechę uwypuklić. Mam wrażenie zlewania się ze sobą postaci i tła, w konsekwencji efektu pewnej "płaskości". Ale to tylko treść, którą łatwiej udoskonalić niż formę. Zerknę jeszcze na to drugie opowiadanie. Powodzenia.
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-09-30, 10:21
Wniebowstąpiienie
Z początku trudno mi było się przekonać do tego tekstu, ale w miarę czytania było coraz ciekawiej. Sam pomysł byłby wtórny aż do bólu, gdyby nie ten pomysł z "przypadkowym" kazirodczym kryżowaniem się gatunku, który powinien wymrzeć na początku istnienia - powiedz, wziąłeś tą teorię skądś, jest ona na poważnie, czy tylko to sobie tak sam wymyśliłeś?
Język tekstu: bardzo podoba mi się twój styl, choć jeszcze lepszy był moim zdaniem w pierwym opublikowanym tu Twoim tekście. Podoba mi się spokojna, powoli narrastająca narracja. Mam kilka zastrzeżeń co do takich dziwnych zwrotów jak "żabia uroda" - cóż to u licha miało znaczyć, że babka miała płaską, rozłożystą twarz, szerszą niż dłuższą, coż a la Doda?;) Z ciekawości pytam.
dziękuję za opinie, i korzystając z okazji, ze jestem u kuzyna odpowiadam:
BMW
Cytat:
tak sobie myślę, czy my, Ziemianie, nie powinnismy odkryć tej bazy obcych,
No niby tak, z drugiej strony nie wiemy co to jest czarna materia, czarna energia etc. Wiemy tylko, ze jest cos takiego i stanowi wieksza część wszechswiata.
Całkiem mozliwe więc, ze stojaca o wiele wyżej w rozwoju cywilizacja potrafi sie skutecznie maskować.
julia_31415
Cytat:
powiedz, wziąłeś tą teorię skądś, jest ona na poważnie, czy tylko to sobie tak sam wymyśliłeś?
gdzies ją czytałem. była tam takze hipoteza, że przyczyna wyginiecia neandertalczyków była tego typu "skaza genetyczna", czyli że zbyt mało samic (tzw. mitochondrialne Ewy) spowodowało pogłebianie się degeneracji DNA i w konsekwencji neandertalczyk wyginał pozornie bez powodu.
Czy to prawda, czy bardziej daenikenada - nie wiem.
Nie będę odkrywcza, co do tego tekstu. Niestety, nie podobało mi się. Nie lubię opowiadań tego typu, a już tym bardziej z przesłaniem ekologicznym. Chwali Ci się natomiast to, że sięgasz po różne tematy i stosujesz różne style.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum