Kiedyś je czytałem (ale to było dwa lata temu, lub nawet trzy ) Pamiętam, że podobała mi się tylko "Ojczyzna" Salvatora.
Dzięki za recenzja Wam
Mam nadzieję, (który to już raz?) że następne moje opowiadanie przypadnie do gustu bardziej. Sądzę również, że będzie to mój ostatni tekst na Fantazyzone. Może kiedyś wrócę, was pomęczyć z moimi nieudolnymi opowiadanio-stworzeniami.
Ale z czytania i recenzowania nie zrezygnuje
Cóż, jeszcze raz dzięki!
_________________ In my restless dreams, I see that town.
Silent Hill.
Liczyłam na coś fajnego, a tu żem się przeliczyła.
- "...dół i zatrzymywała się przy domu nad rzeką. Mała piętrowa chałupa” – nad rzeką – małą, piętrową...
- interpunkcja
- literówki
- oddziel myśli od reszty tekstu
- „Ból przeraził mężczyznę, iż nie zauważył jak jego wróg odchodzi” – zamiast iż, tak że
- powtórki
- zdania pojedyncze
- „hałas z wnętrza, odrzucił fajkę” – hałas z wnętrza czego?
- „przykucnięty wyglądał” – przykucnął i wyjrzał – akcja nabierze dynamiki
- „na środku stała wielka postać rozmiaru rosłego mężczyzny” – albo piszesz wielka postać, albo rozmiaru rosłego mężczyzny, bo w taki sposób mieszasz dwie informacje. skoro wielka to wielka, a rosły mężczyzna znowóż taki wielki nie jest
- „pozaznaczaną” – poznaczoną
- „Powoli do niego nadchodził odgłos zbliżającego się potwora,” – nadchodzić może stworzenie, a nijak odgłos
- ukrywał się za szafką czy biurkiem? a tak w ogóle to znajdował się w przedpokoju z tego, co zrozumiałam a to dość dziwne miejsce do stawiania takich mebli
- gubisz podmiot; nie wszędzie tam, gdzie stosujesz podmiot domyślny, jest on jasny i jasno wskazuje do kogo odnosi się orzeczenie
- „Śnił mu się Awral, gdy uczony był strzelać z łuku” - matko, co to jest? Śnił mu się Awral, gdy uczył go strzelać z łuku.
- takie głupie skojarzenie – jak kij mógł zapewnić komfort podróży i uczynić ją szybszą?
- dotarłby do celu – dotarłby łącznie
- brak logiki – napominasz, że schody przetrwały próbę czasu cudem, a są z kamienia. Natomiast chwilę później bohater odnajduje stół i krzesła – drewniane. Czyżby cud miał szerszy zasięg?
- „służyło ku jego boku” – u jego boku
Ekhm, miła to ja nie będę. Po pierwsze - ani razu nie zajrzałeś do tekstu po jego napisaniu. Po drugie - logika uciekła na wakacje i od czasu do czasu przysyła Ci pocztówki z dobrymi radami. Po trzecie - bohatersko, jak cholera i moralizatorsko, a tych dwóch rzeczy nie ścierpię. A tak na serio. Nie jest za dobrze. Sam widzisz, ile wypisałam Ci usterek, a zapewniam, że nie wszystko rzuca mi się w oczy. Kuleje interpunkcja, logika i czasem styl leży i kwiczy. Co do samego pomysłu, to wydał mi się nawet ciekawy, gdybym nie miała wrażenia płaskości akcji. Już tłumaczę o co mi chodzi. Pomysł jest dobry, logicznie prowadzony, ale siada realizacja odbierająca akcji tempo, bohaterom autentyczność i wydarzeniom prawdziwość. Popracuj nad tekstem i pozwól mu się odleżeć, a potem popracuj nad nim jeszcze raz.
Nasycenie postaci, nazw miejsc oraz wydarzeń mających miejsce w przeszłości, wskazywać by mogło, że opowiadanie jest jedynie częścią jakiejś większej wspaniałej historii. Nawiązania do wielkich bitew i bohaterskich pojedynków, rodem z Sapkowskiego czy Tolkiena, aż się proszą o jakiś monumentalne dzieło. Tymczasem przedstawiłeś krótką poucinaną z każdej strony historię, streszczoną do wątku starca i potwora. Rzeczy, jak na mój gust, dzieją się tu zbyt szybko. Nim się czytelnik zdąży połapać, zapoznać z intrygującą postacią przykładowego najemnika, już przychodzi mu się z nią żegnać. Nim na dobre pogodził się ze stratą najemnika, szast-prast, ginie sam starzec, w międzyczasie natchniony błyskawicznym snem o czasach minionych.
Do czego zmierzam? O co mi chodzi? Właśnie o sprowadzenie czegoś, co miało szansę stać się wielkim, do roli aperitifu, po którym nie następuje właściwy posiłek. To tyle. Bo do niczego więcej nie można się było przyczepić. Nie było błędów, rażących oczy. A styl naprawdę mógł się podobać.
Potwór i starzec
Będzie wybiórczo, mam nadzieję, że nie powtarzam uwag innych osób.
Chodziły również plotki - plotki nóżek nie mają, więc nie chodzą . Właściwe słowo to "krążyły".
wbijając mu ostrze miecza w płuco i pozostawiając go samemu sobie w długiej agonii. - drugi zaimek niepotrzebny. To "samemu sobie" właściwie też. A jakby się bliżej przyjrzeć, to wszystko, co jest po "płucu" brzmi trochę niezręcznie i można by bez żalu wywalić.
Kwestia logiki - jeśli wiadomo, jak miał na imię starzec, to wiadomo również czego dokonał. Porównaj: "Mówiono, że zabił samego Cezara. Inni twierdzili, że został zesłany na Elbę. Jeszcze ktoś powtarzał plotki, jakoby mężczyzna był autorem konstytucji Stanów Zjednoczonych. A nieznajomy miał na imię Brutus.". Nawet, jeśli czytelnikowi imię nic nie powie, to sąsiadom bohatera - powinno.
Ciężka torba na ramionach ciążyła idącemu starcowi, wciąż odbijając się od bolących pleców. - szczerze mówiąc, nie podoba mi się to "idącemu". Może po prostu "ciążyła starcowi", np. uderzając w plecy w rytm kroków, lub coś w tym stylu?
przy domu nad rzeką. - czytelnik już wie, że dom jest nad rzeką.
W moim odczuciu "mała", "piętrowa" i "chałupa" nie tworzą razem nic sensownego.
"Niejedną".
Wulgoo - bo tak na imię miał starzec - przystanął na chwilę by odetchnąć. - to czytelnik też wie. Przypomina mi się wyrabianie limitu znaków - praca ma być na stronę, mam argumentów na połowę, to je powtórzę, zmieniając kolejność i przekształcając zdania.
Chałupa, która ma tylne wejście...? Wszystko wskazywało na to, że ślady pochodziły z rzeki. - aż ciśnie się na usta: "No, brawo, Sherlocku!".
W momencie, gdy starzec wspomina bitwę, aż prosi się o plastyczny opis, samą scenę, którą potem można przerwać i wymieszać z "rzeczywistością", czyli nadejściem stwora. Ten przerażający ból to średni, lepiej moim zdaniem szok albo właśnie po prostu wymieszać scenę - że starzec tak pogrążył się we wspomnieniach, że nie zauważył. Starym ludziom tak się zdarza.
"Obramowanie drzwi" nazywamy framugą.
wielka postać rozmiaru rosłego mężczyzny. - rozmiaru? nadawały mu złowrogą aurę. - bardzo niezręcznie brzmi. Ble.
Zauważa tylko jak potwór powoli zanurza się w głębiny lodowatej wody. - a skąd ta nagła zmiana czasu?
nie została zauważona wcześniej przez mężczyznę. - nieładnie użyta strona bierna. Tak szkolnie, wczesnoszkolnie.
W ręku trzymała harfę i grała na niej cicho, znaną Wulgoowi melodię. - a może by tak zaimek won? "Grała cicho na harfie" (bo wiadomo, że nie trzymała jej w zębach - chociaż... harfę się tylko przytrzymuje dłonią, a generalnie, w zależności od wielkości - o coś się ją opiera, o ziemię, o nogę... wiem, czepiam się ).
a w oddali wył wilk. - to będzie miało jakieś znaczenie, dla fabuły, że wył wilk? Czy po prostu miało być mrocznie i złowróżbnie? O świcie udał się do wioski. Tam w karczmie znalazł najemnika. Ubrany w skórzaną zbroje, pił piwo i rozmawiał z chłopem. Przy pasie miał krótki miecz, a obok niego oparta o ścianę stała tarcza . Wyróżniał się z tłumu farmerów, pijaków i hazardzistów, którzy wrzeszczeli, powodując przy tym głupie bójki. On był spokojny i opanowany. Znał się na swojej pracy. - a tu się kłania podmiot domyślny. Kto wybrał się do karczmy? Poprzednie zdanie sugeruje, że... wilk. A przecież "O świcie starzec..." nie boli. Dalej, ten, który przyszedł do karczmy, ma zbroję, pije piwo i rozmawia z chłopem (nawiasem mówiąc - najemnik gadający z chłopem? logika zaczyna... no, nieważne, co zaczyna). I tak dalej.
Nie zabieraj się za stylizację, póki się z nią dobrze nie zaprzyjaźnisz. "Jakiegóż to?" "Nigdym takiego nie widział".
Obaj mężczyźni czekali na stwora z rzeki. Starzec siedział na piętrze wpatrując się przez okno na stojącego przy rzece najemnika. Ten trzymał w lewej ręce szeroką, drewnianą tarczę, w drugiej natomiast krótki miecz. Czas mijał, a Wulgoo zwątpił, że potwór powróci. Jednak w środku nocy zobaczył jak stwór wychodzi z odmętów rzeki. Ohydne cielsko stworzenia... itd. - za dużo stworów i potworów w jednym akapicie. Jakbyś nie znał żadnych słów poza tymi dwoma, w dodatku bardzo podobnymi.
Opis walki zupełnie nie dramatyczny.
Śnił mu się Awral, gdy uczony był strzelać z łuku. - koszmarne zdanie, toporne jak z wymęczonej rozprawki. W dodatku nie wiadomo, kto kogo uczył i kto miał "zaledwie kilka lat". Dopiero kilka zdań później podajesz informację, która przydałaby się już na początku.
Wulgoo dumnie przyglądał się synowi, a za nim stała jakaś kobieta. "To nasze dziecko" szepnęła cicho. - logika! Wulgoo wie, że to jego syn, a nie wie, że jego dziecko? I w dodatku wie, że ma syna, przygląda się mu, ale matka malca jest zaledwie "jakąś kobietą"? Oj, zarzuty to tych dwóch zdań mogłabym mnożyć.
Później zobaczył Awrala w małym lochu. Cały drżał, a jego twarz pokryta była krwią. Był już dorosłym wojownikiem, gdy wrzucono go w takim stanie do kanałów. - na bogów jasnego przekazywania myśli! Kto, kogo, jak?
Dotarłby.
była całkowicie zrujnowana, lecz wciąż mały balkon powyżej pozwalał wyjść na powietrze. - powyżej tej "zrujnowanej części", tak? Schodami wspiął się na górę, jakimś cudem one przetrwały próbę czasu. - a cud ten nazywał się "wygoda i lenistwo autora" :/. Naprawdę można to było ładniej napisać.
- Nasza królowa została zabita, drodzy bracia - powiedział na głos, jak dwadzieścia lat temu. - a w tym momencie nie wytrzymałam: "ale o co chodzi?" O.o
Wiele jeźdźców na gryfach i błękitnych smokach służyło ku jego boku, działając na każdy jego rozkaz. - zaimki...
Podejmował też decyzje jako jeden z ośmiu, - z ośmiu...? Sędziów, generałów, czegokolwiek.
I znów coś dostało nóżek, tym razem legendy. Od biedy mogą krążyć wśród (a nie między), ale lepiej, gdy się je opowiada.
Mówili, iż odnalazł ją mężczyzna, który spędził całe życie szukając jej. - zaimki...
Ciemne pomieszczenie było rzadko odwiedzane przez mężczyznę, - znów niezręczna strona bierna...
Długi i wciąż ostry pojawił się w ręce Wulgoo, zamachnął nim lekko na próbę. - zabrakło "który" i już mam prawo się zastanawiać, czy to długi i wciąż ostry miecz zamachnął się starcem .
Starzec wiedział także, że po drugim zamachnięciu się nie będzie miał już całkowicie sił. - koszmarne to "drugie zamachnięcie".
Drugiego dnia prawie nic nie jadł, tylko ugryzł kawałek wędzonego sera. - bardzo rozsądnie. Doświadczony wojownik, powiadasz? Bohater? A logika co? Nie ma siły po "drugim machnięciu"? Każda wina zostanie spłacona. - spłaca się długi, a winy można odkupić. Chyba powinieneś poszukać innych słów .
Skazany na drastyczną śmierć, za to że był niewinny. - nie skazano go za to, że był niewinny. Skazano go mimo tego.
To nie on zabił królową, ty jednak podniosłeś rękę za jego skazaniem. - nigdzie nie wspomniałeś, że bohater wiedział o tym, że jego syn jest niewinny. Może właśnie był przekonany o winie i wydał wyrok w dobrej wierze?
A to A teraz będzie na ciebie czekał, tam po drugiej stronie. Lepiej byś miał miecz, bo nie wiem jak ciebie przyjmie. - byłaby dobra puetna. Naprawdę dobra. Gdyby wywalić dwa następne, zupełnie zbędne fragmenty (ten o odnalezieniu ciała to już zupełny absurd).
Słowem - kiepsko.
Poziom: 33 HP
5%
149/2982
MP
100%
1424/1424
EXP
43%
51/117
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Brak opisów miejsc, postacie z powietrza, pędzisz jak szalony. Jeśli zawarłeś tu jakieś przesłanie, to chyba dla mistrzów interpretacyjnych, jeśli chciałeś pokazać, jak dobry jest Twój warsztat pisarski, to nie pokazałeś. Przede wszystkim nie śpiesz się tak, powoli.
Ja wiem, że mój warsztat jest zerowy, więc nic nie chciałem pokazać
Hej, hej. Każdy chce coś pokazać pisząc tutaj. Inaczej byś tego nie wysyłał. Bardzo dobrze, że próbujesz. Kilka osób z tego forum daje dobrą radę odnośnie odłożenia tekstu. Schowaj go na parę tygodni, a jak zajrzysz jeszcze raz, zobaczysz, co było dobre, a co nie.
Siedziałem, trzymając ręce zza głową i wpatrując się w Sandrę.
A nie powinno być "za"
Cytat:
Cał drżałem, a serce głucho biło mi w piersi.
Cytat:
Po drodze wypuściłem siekierę, która upadała na chodnik z brzdękiem.
Ile razy może upadać siekiera wypuszczona z dłoni?
I gdzieś tam zabrakło mi z kilku przecinków.
Zakończenie takie trochę dziwnie. Nie udała Ci się gra słów.
Najpierw aniołek mówi:
Cytat:
- Musisz zabić sprawcę mordu - powiedział, ja ponownie spojrzałem na jego twarz.
Muszę? Oł rajt na to jazda!
Potem natomiast twierdzi, że:
Cytat:
Pamiętaj jednak, że masz wybór. Życie lub śmierć.
No to albo "musi", albo "ma wybór". Albo jedno, albo drugie
Poza tym strasznie moralizatorskie to Twoje opowiadanie. Aha i nie zrozumiałem tego:
Cytat:
- Mogę cię o coś zapytać? - spojrzałem w jego ciemne oczy.
- Tak?
- Czy jesteś prawdziwy?
Po co o to zapytał?
Technicznie rzecz biorąc jest dobrze, ale jeżeli chodzi o fabułe, to nie powala na kolana.
Ale musze stwierdzić, że to opko jest troszkę lepsze od poprzedniego
Pozdrawiam
_________________ A ja wiem, że są głowy, które mury przebijają...
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2008-02-09, 16:04
Test
To ja dołożę jeszcze parę błędów
Cytat:
gilgotała
Technicznie rzecz biorąc to nie jest błąd, ale osobiście wolę zwrot „łaskotała”
Cytat:
Sandra siedział obok
Literówka.
Cytat:
przejeżdżały wiele samochodów.
Jeszcze jedna.
Cytat:
Wielkie pomieszczenie mieściło rzędy ławek i ołtarz na przedzie.
W kościołach zazwyczaj znajdują się ławki i ołtarze…
Cytat:
ukląkłem i usiadłem na boku.
Znaczy usiadł na podłodze koło ławki?
Cytat:
Spotkasz go jutro w południe, przed szkołą do której uczęszczałem jako nastolatek.
Anioł uczęszczał do szkoły?
Cytat:
zabił bym
Zabiłbym pisze się razem.
Tekst mnie nie przekonał. Moim zdaniem jest trochę płytki i trochę zbyt moralizatorski, jak już zauważył Azazel. Zabrakło w nim jakiejś iskry. Niestety, nie wiem, jak inaczej Ci to wyjaśnić, wybacz
Jakkolwiek nie poddawaj się, tylko pisz dalej
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Witam. "Test"
Ciężko mi się to czytało. Parę błędów znalazłem (patrz poniżej). Fabuła mnie nie porwała. Pomysł może i niezły, ale styl toporny. Motyw z aniołem nie specjalnie przypadł mi do gustu. Nie jest to słabe opowiadanie, ale też i nic specjalnego. Fragment, w którym umierająca Sandra mówi o Hiszpanii, to lekkie przegięcie. Oczywiście, masz prawo opisywał śmierć, jak chcesz, bo licentia poetica, ale… bez przesady. Dostajesz słabą 5 w skali 10. Przed wysłaniem następnego tekstu, zrób wcześnie porządną korektę.
Sandra siedział(a) obok
Uklęknełem - niezłe słowo = więc obok niej
st pojawiła si(ę) krew,
Pozdrawiam
Wziąłeś się za krótszy tekst, zdecydowanie wyszło Ci to na plus. W porównaniu z Potworem i Starcem, jak dla mnie zrobiłeś duże postępy.
Wreszcie mogę się wgłębić w akcję, widzę to, co chcesz przekazać. Dosyć dobre opisy, o niebo lepsze niż w Twoim poprzednim opowiadaniu. Żeby nie było zbyt słodko, to rzeczywiście nie jest to majstersztyk. Brakowało mi tu czegoś... Może odskoczni? Na chwilę oderwać się od dość, nie ukrywajmy, ciężkiego wątku. W końcu tematem jest wiara, śmierć i zemsta. One do lekkich nie należą.
Poza tym, anioł... Anioł kusiciel? Nie no, jak dla mnie to mógłby on robić za węża z Raju, a nie jako anioła mściciela wymierzającego sprawiedliwość. Przynajmniej Ty, tak go przedstawiłeś. Może gdyby mówił więcej o wyborze, o przebaczeniu, sam nie wiem... Piotr po przemyśleniach przekoloryzowałby rozmowę z nim, na siłę szukałby usprawiedliwienia dla aktu zemsty. Rozumiesz, o co mi chodzi?
Tak czy inaczej, to Twoje dzieło. Ja tylko doradzam i proponuję. A moje ostatnie zdanie brzmi: Jest o wiele lepiej, tak trzymaj .
_________________ Piszcie, będzie co czytać
Poziom: 9 HP
0%
0/193
MP
100%
92/92
EXP
100%
20/20
kpoziorski [Usunięty]
Wysłany: 2008-02-14, 17:02 Mashortx "Test"
Mashortx "Test"
1)
Pierwsze zdanie mnie dobiło. Las majaczy na horyzoncie, czyli hen, hen daleko, ale Ty każesz czytelnikowi wyobrazić sobie, że „chwieje się na letnim wietrze”. Z takiej odległości nie ma żadnego znaczenie, czy się chwieje czy wręcz jest przyginany do ziemi wichurą. I tak byś nie rozróżnił.
2)
Akurat fabuła, w znaczeniu: ciąg pomysłów, całkiem mi się spodobała. Rozumiem do czego zmierzałeś. Układ: zabójstwo - test - oblany egzamin przypadł mi do gustu. Tak sobie pomyślałem, że na końcu mogłeś dodać scenkę, gdy bohater wychodzi z więzienia po zakończeniu wyroku i dopada go żona tamtego mordercy - teraz ona przechodziłaby test.
3)
W narracji zdarzają się całe akapity gdzie jedynym podmiotem jest pierwsza osoba. Ja, ja, ja... i tak dalej. Wstałem, zobaczyłem, pobiegłem, przybiegłem - zanudzisz czytelnika jednakowymi zdaniami. Nadużywasz też czasownika „być”. Zamiast na przykład „zaczytana była” można napisać „czytała” albo „pochłonęła ją lektura”.
4)
Trochę konkretów:
"Kobieta uśmiechnęła się". Najpierw wprowadzasz czytelnika w romantyczny nastrój, a zaraz potem piszesz o jakiejś "kobiecie". Jasne, że chodziło o Sandrę, ale skoro już pokazałeś, że z bohaterem i równocześnie narratorem łączy ją głębokie uczucie, to nie możesz w usta narratora (w pierwszej osobie!) wkładać słowa "kobieta" o ukochanej.
„Miasto spało, a ulica stała w mroku”. A widziałeś kiedyś biegnącą ulicę? Może lepiej na sposób bardziej literacki: tonęła w mroku.
„(...)sędzia był zszokowany tym, że można było kogoś zabić siekierą w środku miasta.” Nie takie przypadki sędziowie w Polsce osądzają.
„Puściłem ją po zebraniu odwagi i wybiegłem na korytarz. Tam większość pasażerów kierowała się do wyjścia”. Słówko „tam” jest już niepotrzebne, psuje narrację. Pierwsze zdanie z cytatu też jest niezręczne. Może tak: puściłem ją wreszcie i wybiegłem na korytarz.
„Musisz zabić sprawcę mordu” - kluczowe zdanie w opowiadaniu i kiszka. Chyba chodziło Ci o: „możesz zabić sprawcę mordu”.
„Przeminęło to gdy mnie zobaczył, a ja zatrzymałem się przed nim z siekierą w dłoni.” Fatalny początek zdania. Co „to”? Niby wiem o co ci chodzi, ale na mój gust to nie jest opis literacki. Może raczej: wszelkie wątpliwości znikły gdy tylko mnie dostrzegł.
MS Word czy OpenOffice czasami nie wyręczą pisarza. W ostatnim fragmencie zamiast "śmieje" powinno być "śmieję", a zamiast "pluje" - "pluję".
Dziękuje wszystkim za recenzje Oczywiście wszystkie błędy przyjmuje i nie walczę, że jest inaczej.
Cytat:
Tak sobie pomyślałem, że na końcu mogłeś dodać scenkę, gdy bohater wychodzi z więzienia po zakończeniu wyroku i dopada go żona tamtego mordercy - teraz ona przechodziłaby test.
Fajne... jakby mi przyszło do głowy to bym je dodał Ale wtedy zbyt przypominało by to serie filmów (nie piszę, że dobrych ) "Piła", gdzie "testowano" ludzi. Poza tym w moim opowiadaniu jest kilka elementów z tego filmu (żeby nie było, że lubię głupią sieczkę to napisze, że podobały mi się wyłącznie dwie pierwsze części )
kpoziorski napisał/a:
„Musisz zabić sprawcę mordu” - kluczowe zdanie w opowiadaniu i kiszka. Chyba chodziło Ci o: „możesz zabić sprawcę mordu”.
Azazel napisał/a:
Muszę? Oł rajt na to jazda!
Tutaj to zgadzam się i powinienem zmień to "musisz", na "mam propozycje" (lub coś takiego).
Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki
_________________ In my restless dreams, I see that town.
Silent Hill.
Poza tym w moim opowiadaniu jest kilka elementów z tego filmu
Hmm..nie zauważyłem. Nie było odpiłowywania sobie nóg, wydłubywania oczu łyżką łamania kości, palenia żywcem i wkręcania warkocza w taką śmieszną maszynkę, co skalpy ściąga( mój faworyt z całej serii ) i.... bardzo dobrze, że nie było
Przed wysłaniem tekstu, poddaj go korekcie. Postaraj się wyłapać błędy, aby inni nie musieli tego robić za ciebie.
Historia może i ciekawa, lecz przedstawiona mało ciekawym językiem.
[ Dodano: 2008-07-07, 14:14 ] Nieboszczyk
Ot tak, wpadł mi w oczy "Nieboszczyk", więc go przeczytałem. Zapoznałem się też z uwagami innych, dotyczącymi tego właśnie opowiadania. Wychodzi na to więc, że nie ma powodu do recenzowania - błędy już Ci unaoczniono, tak jak i pewne braki w logice. Wspomniałeś film "Gra" z Seanem Pennem i Michaelem Douglasem. Oglądałem go i powiem, że pewne podobieństwa były. Dobrze też, że wyjaśniłeś, że to był tylko sen, bo dzięki temu nie muszę malkontencić, jakim to cudem nie był czuć smrodu trupa, zanim otworzono szafę i jak tenże trup mógł aż tak prześmierdnąć skoro sam poinformowałeś, że wyglądał niezwykle świeżo. Jak też to, że człowiek, który udaje trupa dla żartów, kiedy ma być wyrzucony przez okno napewno zapomni o żartach i w cudowny sposób zmartwychwstanie nie czekając na puentę. Ale skoro to sen...
Zatem: błędy były, ale już je znasz, logikę sobie zostawiamy. Co pozostało? Styl. Ten był w miarę dobry, choć mógłby być lepszy.
To tyle.
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2008-07-20, 19:00
Sposób umierania
Sam pomysł jest ciekawy. Fabuła, jaką wykreowałeś wciąga. Niestety, warsztat pozostawia co nieco do życzenia:
Cytat:
Nie mów tego. Ja to wiem.
Z drugiego zdania zostawiłbym samo "wiem".
Cytat:
dwie dusze będącą jedną
Będące
Cytat:
Dziękuje - wzięła od niego chustę i pocałował go delikatnie w policzek.
Brak ogonka i o jeden zaimek za dużo.
Cytat:
wielki statek kosmiczny, przypominający wielki prostokąt
Jedno „wielki” w zupełności wystarczyłoby
Cytat:
Kochanków oślepił drobinki piachu
Oślepiły
Cytat:
Cały zewnętrzna część statku była pokryta jedynie metalem, a w niektórych miejscach znajdowały się działa laserowe wystające ze środka. Podjazd statku otworzył się i ze środka wyszedł mężczyzna.
Trochę to niezgrabne. Nie widzę związku między metalową powierzchnią a wystającymi działami. Osobiście podzieliłbym to zdanie na dwa oddzielne. Całe działa wystawały, czy tylko lufy? Bo jeśli całe, to można by napisać tak: „Na metalowej powierzchni statku znajdowały się liczne działa laserowe” albo coś w tym stylu. Poza tym powtórzone „ze środka”. No i literówka w pierwszym słowie.
Cytat:
Skór
Skóra.
Cytat:
- Co to było? - zapytał Morsji.
- Tylko turbulencja
Lecący samolot podlega wpływowi prądów powietrznych, czyli natrafia na ruchome masy powietrza. Najprościej rzecz ujmując, turbulencja powstaje, gdy samolot "przechodzi" z jednego prądu powietrznego w drugi. W miejscu "zetknięcia się" dwóch prądów powietrznych (różniących się np. prędkością i kierunkiem wiatru) napotykamy turbulencję.
Cytat:
Szedł bez przerwy z małym urządzeniem monitorującym jego położenie i sprawdzające kierunek, w którym szedł.
To urządzenie nazywa się GPS, o ile mnie pamięć nie myli Powtórzone „szedł”.
Cytat:
Krew ochlapał
Ochlapała
Im dalej jednak, tym lepiej. Najwięcej potknięć zauważyłem w początkowej części tekstu. Potem oczywiście zdarzały się jeszcze literówki i brakujące przecinki, ale już nie w takiej ilości. Ogólnie nie jest źle, ale mogło być lepiej. Jeszcze jedna korekta i będzie OK.
Pozdrawiam
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2008-07-20, 22:02
Mashortx napisał/a:
Warsztat to moja wielka słaba strona i wiem o tym, lecz wciąż trenuje
I bardzo dobrze. Nauczyć się pisać można tylko pisząc, więc ćwicz i nie poddawaj się
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Wypisałam uwagi i kochana sieć padła w momencie wysyłania - szkoda. Jak znajdę chwilę, spróbuję napisać jeszcze raz, bo masz trochę zdań nielogicznych i koszmarkowatych. O licznych literówkach chyba wspominać nie muszę - wygląda na to, że nawet nie przeczytałeś tekstu po napisaniu.
Tymczasem ogólnie - nie nazwałabym tego tekstu sf - za mało science w tej fiction, są za to legendy, niby-magia i nawet miecz jest. A zakończenie z kolei w stylu horroru. Cały tekst wydał mi się chaotyczny i taki trochę o niczym. Wciąż zastanawiam się, o czym to właściwie było.
Usta obojga spotkały się na kilka sekund. Dwoje ludzi, siedzących o zmroku i widzących tylko siebie. Odgłos fal do nich nie docierał, byli tylko oni dwoje, dwie dusze będącą jedną.
za dużo "dwójek" jak na tak krótki fragment
Cytat:
Ta zaśmiała się i podbiegła do niego, nie zwracając uwagi na zimną wodę.
- Dziękuje - wzięła od niego chustę i pocałował go delikatnie w policzek.
niego-niego,
Cytat:
najpierw cichy warkot później ryk wielkich silników. Na niebie unosił się wielki statek kosmiczny,
wielkich-wielki
Cytat:
Cały zewnętrzna część statku była pokryta jedynie metalem, a w niektórych miejscach znajdowały się działa laserowe wystające ze środka. Podjazd statku otworzył się i ze środka wyszedł mężczyzna.
opis statku wydał mi się nader skąpy i prosty,
a co to jest podjazd statku? musisz postarać się precyzyjniej, jaśniej dla czytelnika formułować swoje myśli,
Cytat:
Pod sufitem wisiały kable służące, począwszy od zasilania, aż do sterowania działkami. Jasne lampy na suficie, oświetlały im korytarz, a boczne drzwi prowadziły do innych pomieszczeń.
sufitem-suficie,
pierwsze zdanie znów mało komunikatywne, z drugiego natomiast wynika, że lampy oświetlały korytarz kablom,
Cytat:
Za szybą mostka rozciągała się ciemność podziurawiona jedynie gwiazdami, które świeciły swym pięknym blaskiem.
zaimkoza, można śmiało wyrzucić "swym"
Cytat:
Pomieszczenia mieszkalne dzielił z Amatią, która teraz pochłonięta była w lekturze książki.
którą teraz pochłonęła lektura książki, która teraz pochłonięta była lekturą książki,
Cytat:
Wszystkich zaniepokoił brak kontroli przy wlatywaniu w atmosferę.
kontroli czego? znów mało precyzyjnie określenie,
Cytat:
Na zewnątrz wyszedł Mothe, Morsji i troje mężczyzn z załogi.
troje mężczyzn? raczej trzech mężczyzn
Cytat:
generał podszedł do windy. Ta ku jego zdziwieniu działała
dlaczego był zdziwiony, skoro zauważył wcześniej działanie kamer?
Cytat:
Zwłoki leżały przy ścianach, koło tronu, a kilka nawet na czerwonym dywnie, rozłożonym po środku sali.
czemu użyłeś słowa "nawet", ciała mogły przecież leżeć wszędzie, dywan nie był jakimś szczególnym miejscem, zabronionym dla zwłok,
Cytat:
Była to kobieta, która miał czerwoną skórę
wcześniej był czerwony dywan, teraz skóra, trzeba by było nieco zróżnicować opis,
na razie tyle, ale będzie c.d.n.
Pod sufitem wisiały kable służące, począwszy od zasilania, aż do sterowania działkami.
Kable sterowały działkami czy jakieś inne joystickowo-podobne kontrolery?
Mashortx napisał/a:
Zaczęli się wspinać w górę schodów, u ich szczytu Morsji odwrócił się, widząc puste ulice wokół.
Zaczęli wspinać się schodami w górę, a u ich szczytu Morsji odwrócił się, widząc wokół puste ulice. Może tak?
Wydaje mi się, że niepotrzebnie użyłeś motywu krwistych łez, który jest całkiem znany,
i szkoda, że nie określiłeś czasu, w jakim owa akcja miała miejsce. Z jednej strony archiwalne tomiszcza z XX wieku, a z drugiej potencjalnie groteskowy zwrot ("świt żywych trupów"), który byłby na miejscu właśnie w teraźniejszości, a odnoszący się przecież klarownie do popularnego filmu.
A, i nie potrafię ocenić dlaczego, ale podobał mi się ten fragment:
Mashortx napisał/a:
Wiem, ja też się boję.
Tego jednak nie powiedział.
Takie minizaskoczenie w pewnym sensie;).
_________________ "Jest świt,
Ale nie jest jasno.
Jestem na pół zbudzony,
A dokoła nieład.
Coś trzeba związać,
Coś trzeba złączyć,
Rozstrzygnąć coś.
Nic nie wiem.
Nie mogę znależć butów,
Nie mogę znależć siebie.
Boli mnie głowa. "
Vorhal - jedyny lekarz na statku - przebadał nieznajomą. Był mężczyzną w młodym wieku, lecz jego umiejętności medyczne były wielkie.
- Puls w normie. Krew również bez skażenia. Brak jakichkolwiek ran zewnętrznych - powiedział do Mothego. - Nic, co mogło być podejrzane.
zbadanie pulsu, analiza krwi oraz oględziny, aby stwierdzić, że pacjentka nie ma ran zupełnie mnie nie przekonały, że jest to lekarz o wielkich umiejętnościach. Decydując się na takie określenie Vorhala powinieneś zadbać o to, aby czytelnik pokiwał głową z uznaniem nad jego zdolnościami.
Cytat:
Widział opuszczone miasta na Ziemi, pozbawione życia i jakiegokolwiek istnienia ludzi.
a co świadczyło o jakimkolwiek istnieniu ludzi? brak ich samych, czy np. sprzętów, które używali?
Cytat:
lecz im bardziej się starał tym gorzej mu to wychodziło. Obiecał sobie, że sprawdzi to w archiwach na statku.
to-to,
Cytat:
Zatrzymali się dopiero przy sklepie, który wydawał się całkowicie zapomniany.
a co o tym zapomnieniu świadczyło? potrzebny byłby dokładniejszy opis
Cytat:
Kawałki szkła rozprysły się na wszystkie strony, oślepiając mężczyzn
znaczy się oślepiły w sensie dosłownym, czy to tak w przenośni?
Cytat:
Mieli ze sobą jedzenie, pasty żywnościowe, tabletki,
pasty żywnościowe to chyba także jedzenie, więc zupełnie niepotrzebnie użyte,
Cytat:
Właśnie lecimy na obrzeża wszechświata
oj chyba za dużo tu fiction, gdzie są granice wszechświata? lepiej byłoby napisać choćby tylko o galaktyce.
Cytat:
- Jest z nią źle. Temperatura jej ciała wciąż rośnie - powiedział Vorhal.
czy aby na pewno tak formułują zdania ludzie w wykształceniem medycznym?
Cytat:
- Gdzie jest ta planeta, na której leżał ratunek?! - Generał wrzasnął,
tym razem generał nie popisał się elokwencją
Cytat:
- To HF3. Jest niezbadana. Nie wiemy czy jest tam tlen, nie wiemy co tam żyje!
Cytat:
Jeden z ocalonych, który uciekał przed Snem odnalazł nadzieję na pustynnej planecie. Nie miała nazwy i zamieszkiwana była przez olbrzymie potwory.
jak w takim razie, w kontekście zdania pierwszego, prezentuje się zdanie drugie, notabene zawarte w tekście nieco wcześniej,
Cytat:
Wydmy wznosiły się w dół i górę, niczym fale na wzburzonym morzu.
w jaki sposób wydmy wznoszą się w dół? nieprecyzyjność opisu. może lepiej "pofałdowany teren"
Cytat:
Po godzinie marszu zaczął się trząść z zimna,
przy ośmiu stopniach poniżej zera i godzinnym marszu raczej powinien się rozgrzać.
Cytat:
Nikt nie krążył wokół niej, żadnych wrogów, żadnych pułapek
pułapki mają to do siebie, że nie dają się tak łatwo wykryć.
Cytat:
W cieniu zobaczył jakiś czarny kształt przebiegł i wtedy usłyszał drugi odgłos,
niezbędna dokładniejsza korekta tekstu po napisaniu,
I to by było na tyle.
Potrzeba Ci, Mashortxie, wygładzić styl, którym się posługujesz.
Napisz zdanie, przeczytaj je na głos, pomyśl, czy brzmi dobrze, a jeśli nie - poprawiaj do skutku.
Bo gdyby zapomnieć o stylu w "Sposobie umierania" byłoby to całkiem udane opko, choć nieco mało w nim science (Melfka ma absolutną słuszność)
Pozdrawiam.
Cytat:
- To HF3. Jest niezbadana. Nie wiemy czy jest tam tlen, nie wiemy co tam żyje!
Cytat:
Jeden z ocalonych, który uciekał przed Snem odnalazł nadzieję na pustynnej planecie. Nie miała nazwy i zamieszkiwana była przez olbrzymie potwory.
jak w takim razie, w kontekście zdania pierwszego, prezentuje się zdanie drugie, nota bene zawarte w tekście nieco wcześniej,
A nie było czasem tak, że drugi urywek tekstu pochodził z legendy, a wiadomo jak sprawa ma się z legendami:). Ziarnko prawdy może nie wystarczać;p, ale mogę się mylić.
_________________ "Jest świt,
Ale nie jest jasno.
Jestem na pół zbudzony,
A dokoła nieład.
Coś trzeba związać,
Coś trzeba złączyć,
Rozstrzygnąć coś.
Nic nie wiem.
Nie mogę znależć butów,
Nie mogę znależć siebie.
Boli mnie głowa. "
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum