Wysłany: 2007-09-13, 09:02 Opinie na temat prac Molqa
Hell’s gate
Cytat:
Hell’s gate
Reszta tekstu jest w języku naszym ojczystym, czemuż więc tytuł tak ot, englisz? Toż to nie ma żadnego sensu - nawet w kontekście fabuły.
Cytat:
Przed każdą posiadłością stało jakieś luksusowe auto, jakie to zazwyczaj widuje się w reklamach telewizyjnych.
Jakieś - jakie. Pierwszy z tych wyrazów jest jak najbardziej zbędny, a całość brzmi dosyć niezgrabnie.
Cytat:
Jak to możliwe, że miasteczko Kraniec, którego nie ma na żadnej mapie, ani nie można znaleźć o nim jakiejkolwiek wzmianki w Internecie było polskim Beverly Hills?
Przecinek przed było.
Cytat:
„Miejsca, o których nikt nie słyszał, nigdzie ich nie znajdziecie, ale i tak możecie je zwiedzić”
Trzeba by mimo wszystko je znaleźć, by zwiedzić. Nie ma innej rady.
Cytat:
Po jakimś czasie postanowił poprosić o nocleg. Zaparkował więc przed jednym z domów.
No, to już wydaje mi się dziwne. Kurcze, dziennikarz brukowy szuka noclegu? A samochodu ni ma? A hoteli? Co on, z drzewa spadł?
Cytat:
- PRECZ MI STĄD, NĘDZNY CZŁOWIEKU! – krzyknęła i zaczęła strzelać.
A po cóż te wielkie litery? Toż to nie "Harry Potter" . Po to możesz coś wtrącić w dialog, by nie bawić się w takie rzeczy.
Cytat:
Przerażony Oskar patrzył chwilę na kobietę, a następnie rzucił się w kierunku stojącego pod bramą swojego samochodu – starego, czerwonego malucha, którego „odziedziczył” po swoim ojcu, wskoczył do środka i szybko odjechał.
Przeczytaj, proszę, to zdanie. Jakoś nie bardzo się klei - szczególnie od ostatniego przecinka.
Cytat:
Kiedy znalazł się w środku, zobaczył sklepową ladę, za którą stała starsza, pomarszczona kobieta ubrana w fioletowy beret i długą, żółtą sukienkę w kwiatki. Oprócz niej, w środku nie było nic.
- O! – ucieszyła się staruszka na widok Oskara. – Pierwszy klient od… Dwunastu lat! I to jeszcze taka piękna, młoda panna!
A lada? Ok, to pewnie było w domyśle. Ale półek, czy czegoś innego też niet?
Poza tym: ta kobita cały czas pracy stała przy ladzie? No, bądźmy normalni. Mogła sobie usiąść choć.
Cytat:
- Oskar? Mało dziewczęce imię. Chyba jesteś ślepa, moja panno. Na zewnątrz jest wielki szyld informujący. Pisze przecież: „SKLEP SPOŻYFCZY”.
Nie do końca przekonujące. Jakoś ciężko mi wyobrazić sobie taką literówkę w dialogu.
Cytat:
- Albo… DIABŁY! Tak, demony które opętały ciała tych biednych ludzi!
- Ale… Jak to się stało? Od czego się to wszystko zaczęło?
A to brzmi jakoś zabawnie. Jeszcze dobrze nie wie, o co chodzi, a tak go ciekawią rudymenta. To tak jakby chcieć wiedzieć jak się wypieka chleb, po tym jak się go pierwszy raz widzi na oczy. Najpierw wolałbym wiedzieć, co to jest.
Cytat:
- Tak. Mieszkańcy Krańca nigdy nie opuszczają swoich domów. Co tydzień jednak, w niedzielę wybierają się do kościoła i spędzają tam cały dzień.
Może nie "nigdy". Ten wyraz logicznie tu nie pasuje - choć w dialogu można to przyjąć.
Cytat:
- W pobliskiej wsi. Razem z mężem i krową Justyną. Jeśli chcesz, możesz u nas przenocować.
Prawie spadłem z krzesła, a na ustach mam przedniego banana . Krowa Justyna? Do diabła, dlaczego ona powiedziała, jak się nazywa krowa, a nie mąż. Ciężko mi wytłumaczyć, dlaczego, ale to niesamowicie dla mnie komiczne
Cytat:
Gdy Oskar obudził się, pożegnał się szybko z poznaną w „SKLEPIE SPOŻYWCZYM” kobietą, jej mężem oraz krową Justyną,
Taki ciąg dalszy. Przy okazji: po co nadałeś jej imię? To coś wnosi do opowiadania? Bo rozumiem, że kobita nie do końca normalna była, ale to w żaden sposób tego nie pogłębia, raczej robi z niej postać komiczną.
Cytat:
- Bądź na tyle grzeczna – powiedziała staruszka do Oskara – i wydój Justynkę. Ja ci zaraz przyszykuję śniadanie, bo pewnieś głodny!
Nawet nie pyta, czy on to potrafi?
Cytat:
Jednak nie tylko przez ból brzucha, ale także przez to, że w niedziele odbywały się „zebrania sekty” i nie miał najmniejszego zamiaru zakłócić im tej uroczystości. Mogliby wyjąć karabiny i zabić go na miejscu.
Też mi reporter. Taka okazja, a on nic.
Cytat:
Wewnątrz było ciemno, ale Oskar był na to przygotowany – miał ze sobą latarkę. Kiedy pojawił się strumień światła, mężczyzna zobaczył wszystko to, co znajdowało się w środku kościoła. Właściwie, to zobaczył, co się NIE znajdowało wewnątrz – nie było tu bowiem nic. Nie było ławek ani ołtarza. Nie było żadnego człowieka. Na środku stała jedynie futryna z wielkimi, drewnianymi, dwuskrzydłowymi wrotami. Oskar obszedł je dookoła.
Znowu to samo. Albo nic, albo drzwi.
Cytat:
Wówczas Oskarowi wydało się, że wszystko zaczyna się kręcić. Po jakimś czasie upadł na ziemię, gdyż nie mógł już utrzymać równowagi. Wtedy do jego uszu dotarła jakaś pieśń, śpiewana jakby przez chórek składający się z kilku kobiet o cudownych głosach.
Witaj, głupcze,
U piekła bram…
Wypowiesz życzenie,
Nie wymkniesz się nam!
Pragniesz pieniędzy?
A może młodości?
Marzenia swe spełnisz,
Zginiesz w ciemności.
Teraz faktycznie jak w jakimś upiornym TV-Shopie. Efekt dosyć ciekawy - pozytywnie.
Cytat:
- A jednak – powiedziała ze szlochem kobieta. – Nasze dziecko umarło sześć godzin po porodzie.
To nie brzmi zbyt dobrze - bardzo nienaturalne. Tak jakby koniecznie musiała wytłumaczyć coś, co jest oczywiste dla ich dwojga, tylko po to, by bohater i czytelnik się dowiedzieli. Poza tym sześć godzin po porodzie nie powinna się raczej ruszać z łóżka, prawda? Osobiście nie miałem z tym jeszcze (Bogu dzięki!) styczności, ale powinna być raczej wyczerpana i wymęczona. Poród to nie drobiazg.
Cytat:
DAM CI PIĘĆDZIESIĄT LAT ŻYCIA. BĘDZIESZ WIECZNIE MŁODY I NIEŚMIERTELNY.
Trzeba tłumaczyć?...
Cytat:
- Tak – powiedział pewnym głosem. – Już wiem. Wydaje mi się, że decyzja, którą podjąłem jest słuszna. ZDECYDOWAŁEM.
Ok, można się jej domyślić, ale... ale wypadało by przedstawić wybór. Ok, posłowie to tłumaczy, ale zabieg moim zdaniem niezbyt zgrabny.
Cytat:
Nie jest łatwo podjąć decyzję, jaką musiał podjąć Oskar i przyznam się szczerze, że sam nie do końca wiem, jak miałby wyglądać koniec tej historii. Zastanawiam się, czy Oskar uległby Pokusie, czy też nie. Tym samym zastanawiam się jednak, co JA bym wybrał. Co zrobili by wszyscy inni?
Nie podoba mi się takie podejście, choć rozumiem motyw. Co do fabuły jeszcze: zadziwiające, jak łatwo bohater uwierzył w to wszytko, co diable mu pokazało. Tak jakby musiało to być prawdą - a diable sztuczki to gdzie. Strasznie on łatwowierny. Tak samo śmieszne trochę jest zaufanie do obietnicy diabła, który ex definitione jest zły i raczej z uczciwością nie grzeszy.
Możliwe, że jestem złośliwy i czepialski w tej recenzji - cóż, sprowokowało mnie słowo odautroskie. Czytając go niemal dostałem białej gorączki. Co za buta, co za wyższość z niej bije! Niemal miałem wrażenie, że czytam dopracowany w 100% esej jakiegoś nadętego doktora wielokrotnie habilitowanego i co tam jeszcze. No, miło mi.
Co do zaś samego meritum - opowiadania. Stylowo jest nawet nie najgorzej - abstrahując od błędów wymienionych powyżej. Czytać się da, choć mam wrażenie, że za dużo tu rzeczy niepotrzebnych - jak ta nieszczęsna krowa, która zupełnie nic nie wnosi do opowiadania. Ani nie jest dobrym ozdobnikiem, ani niczym. Ale owszem - styl, choć do poprawienia, to jest ok. Czytelny i logiczny. Popracuj jednak nad opisami - warto by je rozbudować i trochę uatrakcyjnić.
Fabuła raczej nie zachwyca - zawiązałeś mało oryginalny, ale niekiepski wątek i zawiesiłeś go nagle. Tym samym potencjał nie zmienił się w ruch. Zakończenie - nie lubię, jak tekst się urywa. Ani to nie działa na wyobraźnię, ani nie szokuje. Ma sens, owszem, ale można by to rozwiązać inaczej, w międzyczasie zawiązując do końca wszystkie wątki. Wystarczyłoby, aby na ten przykład dostał rok na podjęcie decyzji. Takie pole do popisu by było! Czy wróci, czy nie... może popełni samobójstwo, albo wstąpi do zakonu. Cokolwiek.
No i jeszcze posłowie: poczułem się trochę, jakbyś z miejsca zakwalifikował mnie jako głupka. Powinieneś jeszcze umieścić przed nim informację: "jeśli zaliczasz się do grupy pierwszej - nie czytaj, jeśli do drugiej - przeczytaj, to może coś zrozumiesz." Grr... Tak wszystko łopatą wygarnąć - a po kiego? Czytelnik ma mózg, daj mu popracować.
Sumując wszystko: jest nie najgorszy debiut, choć zaczynający się w sposób niezwykle drażniący i kończący się niezadowalająco. Mam nadzieję, że w kolejnych tekstach wyeliminujesz wszystkie usterki i będzie o wiele lepiej. Więc czekam na takowe.
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Zapewne tego nie wiecie, ale czytelnicy dzielą się na trzy zasadniczo różniące się od siebie grupy.
– piękna prawda objawiona. Ja bym dodał jeszcze co najmniej jedną grupę czytelników - takich, którzy po kilku początkowych zdaniach opowiadania, potrafią ocenić z dużym prawdopodobieństwem jego wartość. Siebie zaliczyłbym do grupy numer jeden i dlatego prosiłbym o wyjaśnienie, jakie jest drugie dno Twojego opowiadania, bo chyba nie jest nim alegoryczność postaci Oskara? Dla mnie to, jeśli już, pierwsze, oczywiste dno.
Cytat:
skończysz czytać tą historię
– za to strzelam. TĘ historię
Cytat:
...krzykiem: „Ale brednie! Co za herezja!”, bowiem w niektórych momentach poruszane są tematy, o których raczej się nie mówi, oraz podważana jest działalność Boga.
– naiwność usprawiedliwiona wiekiem. Wybacz protekcjonalny ton, ale to Ty zacząłeś
Cytat:
Gdy postawisz samego siebie na miejscu głównego bohatera, zaczniesz się zastanawiać nad sensem własnego życia i sprawiedliwością świata.
– myślący ludzie nie potrzebują czytać takich opowiadań, by zadawać sobie egzystencjalne pytania. To nie jest zarzut, mogłeś sobie tak napisać, to tylko uwaga na marginesie.
Cytat:
luksusowe auto, jakie to zazwyczaj widuje się w reklamach telewizyjnych.
- to – zbędne.
Cytat:
„Jak to możliwe, że miasteczko Kraniec, którego nie ma na żadnej mapie, ani nie można znaleźć o nim jakiejkolwiek wzmianki w Internecie było polskim Beverly Hills? Przecież ludzie, którzy tu mieszkają, muszą być milionerami! Jakim cudem nikt nigdy nie słyszał o tym miejscu...” ...
...Oskar Twardowski przybył tu w celach służbowych. -
– czyli podróż zaplanowana do miejsca, o którym nikt nic nie wiedział – logika.
Cytat:
wszedł do swojego samochodu
– wchodziłeś kiedyś do malucha? Ja wielokrotnie wsiadałem i to wydaje mi się być odpowiedniejszym słowem.
Cytat:
Każdy mieszkaniec Krańca wydawał się mu dziwny, okrutny i… Mało ludzki.
- czemu mało z dużej litery? I czemu każdy skoro spotkał bodaj tylko czterech?
Cytat:
- Bądź na tyle grzeczna – powiedziała staruszka do Oskara – i wydój Justynkę. Ja ci zaraz przyszykuję śniadanie, bo pewnieś głodny!
– świadoma zmiana płci czy pomyłka?
Cytat:
W niedzielę Oskar ... postanowił więc w ogóle nie wstawać z łóżka. Jednak nie tylko przez ból brzucha, ale także przez to, że w niedziele odbywały się „zebrania sekty” i nie miał najmniejszego zamiaru zakłócić im tej uroczystości.
– wstaniem z łóżka niczego by nie zakłócił – był w sąsiedniej wsi...
Cytat:
Następnego dnia rano, Oskar miał mały problem... W związku z tym, co przytrafiło mu się w poniedziałek, postanowił udać się do miasteczka we wtorek. Miał nadzieję, że już nic mu nie przeszkodzi.
– ileż mu zajęła jazda po weterynarza i odwiezienie go? Dwie, trzy godziny? Maksymalnie do południa powinien się wyrobić, więc odkładanie śledztwa jest nielogiczne. Cały ten akapit nic nie wnosi i chyba robi za wypełniacz przestrzeni.
Cytat:
Właściwie, to zobaczył, co się NIE znajdowało wewnątrz – nie było tu bowiem nic.
– Dość koślawo to brzmi.
Cytat:
Te wrota stoją tu bez najmniejszego sensu… Przecież postawienie tu tego musiało mieć coś na celu!”
– bez sensu a musiało? Raczej powinno mieć jakiś cel/coś na celu
Cytat:
Wtedy właśnie zobaczył wygrawerowany nań znak.
– a właściwie, czemu właśnie?
Cytat:
Wtedy właśnie w jego głowie zaświtała myśl,
– i znowu...
Cytat:
nie ciekawie
– nieciekawie
Cytat:
Brama otworzyły się
-
Cytat:
Oskar rozejrzał się po miejscu, w którym się znajdował. Wydawało mu się, że znalazł się
– któreś bym zmienił
Cytat:
I wtedy właśnie zobaczył grób
– to już chyba taka Twoja maniera...
Cytat:
Pojedynczy – taki, w których chowało się osoby samotne.
– może prościej: Pojedynczy, w jakich...
Cytat:
było by
– byłoby
Cytat:
- Skąd… Skąd to wiesz?
- WIEM WSZYSTKO…
– skoro wie wszystko, to po co pytała o cel przybcia? Ściemnia
Cytat:
POWIEDZ MI, JAK TO JEST, ŻE WALCZYCIE SAMI ZE SOBĄ? PO CO WAM WOJNY, SKORO PRZYNOSZĄ ONE WIĘCEJ STRAT NIŻ ZYSKÓW I POCHŁANIAJĄ TYSIĄCE LUDZKICH ISTNIEŃ?
– pokusa o to pyta? Przecież sama ludzi do złego przywodzi...
Cytat:
Dostrzegł kilka biegających pielęgniarek, kilku pacjentów, wśród których była między innymi jakaś stara kobieta, kilkoro dzieci i jednego mężczyznę ze złamaną nogą.
– koślawe zdanie.
Cytat:
nadchodzącą w jej stronę postać
– dziwnie brzmi ta nadchodząca w stronę
Cytat:
Facet był wysoki, chudy, miał dłuższe, ciemne włosy, zielone oczy i małą bliznę obok ust.
– facet jest dla mnie zbyt potocznym określeniem , jak na narrację. A te dłuższe włosy, to od czego dłuższe? Potoczny zwrot, moim zdaniem, nie nadający się do narracji
Kobieta sześć godzin po porodzie na korytarzowej ławce? I podbiega (!) do męża? – aleś wymyślił.
Cytat:
Tak, tak, to już wszystko. A, skoro czytasz te słowa, to znaczy, że jakimś cudem udało Ci się dotrwać do krańca. Eee… Do końca.
– fałszywy wniosek.
Cytat:
Czy jest na Ziemi człowiek, który bez jakiegokolwiek zastanowienia zrezygnowałby z tak kuszącej oferty?
– a co w tej ofercie jest kuszącego? Życie w wygodnej klatce przez pięćdziesiąt lat? Ze świadomością daty śmierci?
Cytat:
Czy wierzymy w Boga na tyle mocno, by pokonać otaczające nas pokusy, czy też „wierzymy, bo tak wypada”?
– czyli, żeby pokonywać pokusy, trzeba wierzyć w Boga? Mam więc teoretyczne pytanie: a gdyby Boga nie było, to nie byłbyś uczciwy, bo nie byłoby warto? I nie wiedziałbyś, że np. zabijanie kogo popadnie jest złe?
Jeśli chodzi o Twoje zdolności pisarskie, to pod względem technicznym rokujesz spore nadzieje, bo już teraz jest ciekawie.
Dziękuję bardzo za wypowiedź na temat mojego opowiadania (i za wychwycenie wszystkich błędów też ).
Kilka wyjaśnień:
hidden_g0at napisał/a:
Krowa Justyna? Do diabła, dlaczego ona powiedziała, jak się nazywa krowa, a nie mąż
Stara baba tak bardzo kochała krowę, że mogła zapominać o swoim mężu . Uczucie do mężczyzny mogło zgasnąć, ale do ukochanego zwierzaczka - nigdy .
hidden_g0at napisał/a:
Teraz faktycznie jak w jakimś upiornym TV-Shopie.
O coś w tym stylu tu chodziło .
hidden_g0at napisał/a:
Możliwe, że jestem złośliwy i czepialski w tej recenzji - cóż, sprowokowało mnie słowo odautroskie. Czytając go niemal dostałem białej gorączki. Co za buta, co za wyższość z niej bije! Niemal miałem wrażenie, że czytam dopracowany w 100% esej jakiegoś nadętego doktora wielokrotnie habilitowanego i co tam jeszcze
Stwierdziłem, że taka "przedmowa" powinna być napisana „efektownie” (żeby czasami nie wyszło na jaw, że autor sam zbyt mądry nie jest ), więc stworzyłem takie dziwne „coś”.
marq12 napisał/a:
a co w tej ofercie jest kuszącego? Życie w wygodnej klatce przez pięćdziesiąt lat? Ze świadomością daty śmierci?
Czy gdybyś wiedział, że cała twoja rodzina umrze, nie wolałbyś sobie jeszcze trochę posiedzieć w "wygodnej klatce" z dala od wszystkich przykrości, które miałyby Cię w życiu spotkać?
1. Każdy kiedyś umiera.
2. Pokusa mogła kłamać i pewnie kłamała
3. Odrzucając ofertę, zapomniałbym, co mi pokazała Pokusa - inaczej dużo bym zmienił i do trafgedii by nie doszło.
4. Jeśli nieszczęścia miałyby nastąpić, i tak żyłbym wiec w nieświadomości i przeżył wiele cudownych chwil np. poznając przyszłą żonę, kochając i będąc kochanym, ciesząc się z narodzin córki, odnosząc sukcesy zawodowe,...
5. A co, jesli przyjmując ofertę, skazywałbym, wówczas niedoszłą, żonę na jeszcze gorszy los niż ten, który niby miał ją spotkać ze mną?
6. Co znaczy pięćdziesiąt lat wobec wieczności?
Na samym wstępie muszę napisać, że krytyk ze mnie jak z Pudziana baletnica. No ale skoro mam szanse wyrazić swoja zdanie...
Tekst "Od autora" przeczytałem z rozdziawioną paszczą. Troszkę mnie zdenerwowała ta twoja klasyfikacja.
Cytat:
Ja ci zaraz przyszykuję śniadanie, bo pewnieś głodny!
Czemu nie nakarmiła go przed wyjazdem? Ja zazwyczaj śniadanko wcinam przed wyjściem z domu [/u]
I jeszcze mnie zastanawia, czemu pani Pokusa zaproponowała Oskarowi tylko 50 lat. Marne moce musi mieć...
Temat twojej pracy mi sie spodobał, lecz zabrakło mi odpowiedniego zakończenia.
Postaraj się też w kolejnych pracach zamieszczać wiecej opisów, by czytelnik mógł sobie z łatwością wyobrazić miejsce akcji.
Pozdrawiam
skonczylem czytac na "od autora".
zapewne tego nie wiesz, ale pisarze dziela sie na trzy zasadniczo rozniace sie od siebie grupy. czlonkami pierwszej sa "pisarze-bezmozgowcy". i sadzac po ilosci bledow znalezionych w tak krotkim opku i wytknietych przez poprzednich recenzentow... reszte sam sobie dopowiedz.
Każdy może inaczej zinterpretować "od autora". Jedni potraktują to z przymrużeniem oka, inni się obrażą. Jeśli kogoś to dotknęło, to przepraszam, ale nie to miała na celu przedmowa – miała ona uświadomić czytelnikowi, że powinien nieco zastanowić się podczas czytania, a nie bezmyślnie śledzić tekst . To opowiadanie zawierało w sobie malutkie przesłanie, które, może ktoś zrozumiał. A jeśli kogoś obraziło stwierdzenie „czytelnik-bezmózgowiec” to tylko dlatego, że pewnie poczuł się jednym z nich (choć mogę się mylić, oczywiście) .
meck napisał/a:
sadzac po ilosci bledow znalezionych w tak krotkim opku i wytknietych przez poprzednich recenzentow
Nie były to jednak jakieś "kosmiczne" błędy - podstawy języka polskiego zostały mniej-więcej zachowane, nikt nie umarł na zawał serca podczas czytania .
Ja mam dopiero 14 lat, a każdy powoli rozwija swoje umiejętności i ma prawo do błędów .
Pozdrawiam!
Poziom: 1 HP
0%
0/18
MP
100%
8/8
EXP
11%
1/9
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Nie były to jednak jakieś "kosmiczne" błędy - podstawy języka polskiego zostały mniej-więcej zachowane, nikt nie umarł na zawał serca podczas czytania .
Mimo to było ich za dużo. Ot, po prostu.
Moleq napisał/a:
Ja mam dopiero 14 lat, a każdy powoli rozwija swoje umiejętności i ma prawo do błędów .
Owszem, rozwijać, cyzelować... ale prawa do błędów nie ma nikt. Za to istnieje prawo do ich poprawy
Moleq napisał/a:
Każdy może inaczej zinterpretować "od autora". Jedni potraktują to z przymrużeniem oka, inni się obrażą. Jeśli kogoś to dotknęło, to przepraszam, ale nie to miała na celu przedmowa – miała ona uświadomić czytelnikowi, że powinien nieco zastanowić się podczas czytania, a nie bezmyślnie śledzić tekst . To opowiadanie zawierało w sobie malutkie przesłanie, które, może ktoś zrozumiał. A jeśli kogoś obraziło stwierdzenie „czytelnik-bezmózgowiec” to tylko dlatego, że pewnie poczuł się jednym z nich (choć mogę się mylić, oczywiście) .
Mylisz się, owszem. Nie mam się za "bezmózgowca", a wstęp - jak by nie było - mnie uraził. Zwyczajnie takie traktowanie czytelnika jest bezczelne, autorze. Trzeba zawsze ważyć słowa. Nie wiem, kiedy pisałeś ten tekst, ale... zerknij na niego za jakiś czas i przemyśl.
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Zacznę od wstępu, który przypomina mi wypracowanka, oceniane przez litościwą panią od polskiego na pięć z plusem ze względu na swoją rozczulająca naiwność i poprawność polityczną (nie chodzi mi tu tylko o Giertycha i o PiS). Nie chce być złośliwa, ale truizmy bardzo trudno przemycić w literackiej formie do umysłu obywatela, aby uniknąć kiczu. Same w sobie odkrywcze nie są, ani przedstawione w rewolucyjnej formie, więc nie liczą się jako szeroko pojęta sztuka. Każdy doskonale wie, że istnieją głupi i mądrzy czytelnicy, pisarze czy recenzenci. Co innego, że pierwsza grupa którą wymieniłeś, unika książek jak zarazy, ograniczając swe umiejętności czytelnicze do napisów w filmach obcojęzycznych. A druga i trzecia grupa mocno sie irytuje, będąc podejrzewaną o bycie tą pierwszą.
Sama treść- po liście błędów, którą otrzymałeś, pragnę dołożyć swój wniosek. Opis miejsca jest moim zdaniem zbyt sztywny i oficjalny. Tak samo przedstawienia bohaterów. jakby założyć dla nich specjalną tabelkę z rubrykami : "kolor włosów", "kolor oczu", "wzrost", "brzydki/ładny". Opisując każdą postać w ten sposób, narażasz czytelnika na atak ziewania.
Szatan- konwencjonalny. Ale po co go przedstawiać inaczej. Kusi, taka jego dola.
Posłowie- naprawdę wolałabym być w pierwszej grupie i nie dotrzeć do tej części. Nie wiem, jaki człowiek mógłby nie rozumieć tak prostego języka. Póki co, życzę lepszych pomysłów. Jak na czternastolatka, nie było źle.
No więc mam już to za sobą, planowałem Twoje opowiadanie przeczytać wcześniej, lecz chwycił mnie leń Dobra teraz konkrety.
Opowiadanie przypomina mi swoistą mieszankę "Opowieści wigilijnej" Dickensa i "Biblii"(Rdz 3, 1-24 czyli upadek pierwszych ludzi & Mt 4, 1-11 słynne kuszenie Jezusa na pustyni). Pokusa czyli szatan, manipuluje Oskara tak by oddał mu duszę. jest to fajnie przedstawione po przez "podróże w czasie". Stylowo jest dobrze (sam mam słaby styl, więc mnie to nie oceniać). Nie wiem jak wy, ale ja po tym jak by ktoś strzelał do mnie ze strzelby i szczuł psami, to raczej bym do tego miejsca nie wracał
Fajny klimat + krowa Justyna
Wszystko jak najbardziej na plus.
PS. Dopiero teraz zobaczyłem, że masz 14 lat więc masz dodatkowy plus.
Wiek: 29 Dołączyła: 21 Paź 2004 Posty: 424 Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-09-30, 10:34
Hell's Gate
1. Rzeczywiście, o wiele lepiej brzmiałoby w wersji polskiej - chociazby Wrota Piekieł - precież to pięknie brzmi
2. Jestem chyba jedną z nielicznych osób, które nie obrzurza wstęp oraz posłowie, co nie znaczy, że uważam, by było potrzebne - są mi obojętne, nie jestem w stanie czuć się czymś takim jako czyteknik obrażona -dziwi mnie wręcz że niektórych te głupotki o klasyfikacji czytelniów zdenerwowały - no ale t o kwestia wyluzowania i posiadania aktualnie "prawdziwych" powodów do zdenerwowania, jak przyszpusczam.
3. Mimo to wstęp jest rzeczy samej zbędny. To jest za krotki tekst, i mimo wszystko za prosty, by trzeba było dodawać do niego takie ozdobniki. To wygląda pretesjonalnie. Ale nie oskarżam cię w zasazie o żadne złe intencje, jeżeli masz 14 lat to zapewne wydało ci się właściwe takie postawienie sprawy. Rozumiem to, sama w tym wieku miałam nawet barzdiej bezczelne pojęcie o własnej twórczości i wszystkim w ogóle;)
4. Sam tekst jest ciekawy, fajnie napisany, choć oryginalnością fabuły nie zachwyca. Dziwne jest dla mnie jedynie to, że bohater tak łatwo wierzy we wszystko, co mowi Szatan.
5. Krowa Justyna jest jak najbardziej na miejscu, pasuje do klimatu tej wsi, w ogóle bez niej byloby akoś mdło;)
Podsumowując: powinieneś szkolić swe talenty pisarskie, bo chyba nie ejst najgorzej:)
Zaciekawił mnie tytuł.
Czyta się trochę za szybko.
Początek wciągający, świetny pomysł z tym strzelaniem na dzień dobry i w ogóle miejscem, o którym nikt nic nie wie. Hehe i w sobotę mają wolne Normalnie polałem.
Krzyż na odwrót i pentagram, hmmm (mało ambitne) lepiej zamiast tego zwykły krzyż a na nim kobieta lub coś w tym stylu
Oferta 50 lat życia w luksusach w zamian za duszę, śmiesznie mała. Nikt o zdrowych zmysłach nie zgodziłby się na taką zamianę.
Końcówka dziwna.
Reasumując.
Sam piszę niedbale, ale ten tekst był jakby pisany w przerwie między lekcjami na kolanie.
Pomysł niezły z początku.
Końcówka i wykonanie gorzej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum