Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2007-12-24, 13:11
Kroniki Krasnoludów
Bardzo fajne opowiadanko, ale mam kilka zastrzeżeń:
Cytat:
Pamiętacie jak sprzed czterdziestu laty
Ja bym tu dał "czterdzieści lat temu".
Cytat:
Po chwili trójka Krasnoludów
"Krasnoludów" napisałbym z małej litery. Wszak, jeśli dobrze rozumiem, to nazwa gatunku, a nie narodowości. "Polacy", "Anglicy", "Niemcy", owszem, z dużej, ale "ludzie" już nie.
Gdzieniegdzie zdaża Ci się też zgubić jakiś przecinek czy ogonek, ale to szczegóły.
Poza tym jest OK, styl masz lekki, co sprawia, że opowiadanie naprawdę fajnie się czyta. No i humor
Duży plus za słowniczek
[ Dodano: 2007-12-25, 11:00 ] O skunksie, który nie śmierdział
Bardzo przyjemne opowiadanko, czy właściwie bajka dla większych dzieci z morałem Napisane lekko, z humorem. Błędy się zdarzają (któż ich nie robi…?), ale nie psują przyjemności płynącej z czytania. Jedyny minus za rybkę mówiącą po angielsku…
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
- interpunkcja
- podział na opowieści osób nie jest jasny i początkowo się pogubiłam
Nie wiem, co mam myśleć o Twoim opowiadaniu. Napisane samo w sobie jest dobrze, ciekawie i generalnie bez błędów. W oczy rzucił mi się brak z dwóch, trzech przecinków, ale to w tym momencie detal. Nie podoba mi się podział na „mówiące” osoby. Przydałaby się jakaś klamra łącząca , dzięki której dane części by się połączyły. Dlatego też z wyrobieniem sobie zdania o twoich zdolnościach jeszcze poczekam do następnej publikacji Twoich tekstów.
O skunksie...
- interpunkcja
- odróżnij "myśli" bohaterów od reszty tekstu
Cóż, taka sobie bajeczka. Dobrze napisana, ale bez fajerwerków. Ciekawy pomysł z zastosowaniem anglojęzycznej rybki. Jak dla mnie, całkiem w porządku.
O skunksie, który nie śmierdział
Jedyny zarzut, jaki mi się nasunął podczas lektury dotyczył nieszczęsnej "angielskiej" rybki. A co tymi czytelnikami Autorze, którzy nie kumają w języku lengłydż?
Poza tym opko napisane bardzo sprawnie. Dobre tempo i dobry styl. Klimat typowy dla bajki, stwarzający wrażenie "przytulności". Poza tym zawarta w historii głębsza myśl.
Nie ma się czego czepiać, Kali. Humoreska to, jak dla mnie, ciężka próba, ale Ty dałeś sobie radę doskonale.
Pozdrawiam.
Odrobinę się zawiodłem, powiem szczerze jak na spowiedzi. Po humoresce spodziewałem się wszystkiego, tylko nie moralitetu. Humoreski nie muszą posiadać przesłania, jako że nie od tego są by nauczać, lecz po to by bawić. Z taką też myślą pokonywałem zdanie po zdaniu, podśmiewając się co i rusz, szykując się do finału, który powali na ziemię. No i się przeliczyłem.
Z drugiej strony był to jednak naprawdę dobry tekst, i grzechem by było go nie docenić.
Kroniki Krasnoludów
No cóż, pomysł na opko raczej mnie nie porwał. Ale nie zamierzam Cię krytykować, że znów coś o krasnoludach. Zwłaszcza że historia jest przedstawiona zupełnie nieźle, a styl, jakim się posługujesz, także zasługuje na uwagę. "Kroniki..." przeczytałem z przyjemnością, bo umiesz sprawnie zrealizować swój pomysł.
Muszę jednak zaznaczyć, że "Seul" IMO prezentował się lepiej (tak ogólnie).
Pozdrawiam.
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2008-02-04, 10:12
Kroniki Krasnoludów – Wieczór kawalerski
Dobre
Miejscami szwankuje szyk zdania, czasami gubisz przecinki, jak np. tu:
Cytat:
W karczmie Pod Rozebraną Prababką można było usłyszeć gwar pijących Krasnoludów zebranych tam z okazji wieczoru kawalerskiego jednego z nich.
Przydałby się chociaż jeden…
Ale poza tym tekst trzyma poziom poprzedniej części. Lekki i zabawny. Zwłaszcza ubawił mnie pomysł elfach partyzantów. To jest temat na osobne opowiadanie, a może nawet kilka. Tymczasem czekam na Wieczór panieński
Tylko kilka pytań:
1. Jak zaklęty w ozdobę trawnikową Krasnolud zdołał użyć magicznego amuletu? Wiem, czepiam się, ale jestem naprawdę ciekaw
2. Ilu było Minorów? Najpierw piszesz:
Cytat:
Ten ukłonił się i przyjął kolejne życzenia od braci Minorów.
A w następnym akapicie znów:
Cytat:
Po przyjęciu życzeń od kolejnych, czterech mniej mu bliskich znajomych, podeszła do niego brygada górników, Rugor, Rumpor i Minor.
Zroekk przyjmował życzenia dwa razy od tego samego Krasnoluda, ten ostatni to jakaś dalsza rodzina bliźniaków, czy to tylko przypadkowa zbieżność imion?
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Wtam. "Kroniki krasnoludów. Wieczór kawalerski".
Pierwsza część bardziej przypadła mi do gustu. Niby, wszystko jest w porządku, humor nie najgorszy, ładnie sklecone zdania (nie wszystkie) i ciekawie bohaterowie. Niestety, brakuje mi iskry, elementu, który na dłużej przyciągnąłby mnie do lektury. A tak, przeczytałem i to wszystko. Dobry tekst, ale na jeden raz .
Pozdrawiam.
No, ogromny plus za znajomość tych wszystkich określeń górników i ich roboty.
Co do klnięć... Chyba nie były potrzebne w niekórych miejscach. Czasami wstawione na siłę. Przynajmniej takie odniosłem wrażenie.
Ogólnie dobrze. Nie mistrzowsko, ale dobrze. A co do ulubionej sceny... Lisz i krzycząca basiorem były świetne. Umiejscowione na końcach rozdziałów napewno pozostawiły pozytywne wrażenie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum