Wysłany: 2007-11-13, 20:02 Opinie na temat prac Qli
Tajemnica starego domu
Błędy pominę, są tu osoby bardziej w tych sprawach kompetentne. Ale jako student informatyki muszę się czegoś doczepić:
Cytat:
„łamigłowka konika szachowego - jedna z bardziej popularnych zagadek szachowych szczególnie w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku.
Należy skakać konikiem zgodnie z jego ruchami, tak aby odwiedzić jak największą liczbę pól na szachownicy nie stając na żadne dwukrotnie”.
(...)
To wystarczyło. Jego umysł pochłonęła zagadka. Kto mógł zostawić zakodowaną informację? Co chciał przez to przekazać, i dlaczego ukrył ją w ten sposób? Czyżby nauczyciel matematyki?
To ma być świetny informatyk? Algorytmista? Bez jaj. Problem konika szachowego każdy student informatyki powinien znać i potrafić rozwiązywać na kilka sposobów. Chyba, że Politechnika Śląska jest wyjątkiem. Ale myśmy to tłukli na Podstawach informatyki na maszynie W, w c++, chyba cosik w asm, niemalże też na maszynie Turinga . Nie uwierzę, że mógł tego nie znać.
Cytat:
Pisanie programu zajęło go tak bardzo, że nie zauważył, iż kominek przygasł, a na zegar wybił trzecią w nocy. Wiatr za oknami uginał gałęzie, jakby zbierało się na burzę, niebo jednak było czyste. Księżyc odbijający się w tafli jeziora spoglądał na okno starego domu, z którego dobiegała dziwna łuna niebieskiego światła.
- Skończyłem – z zadowoleniem krzyknął Eryk, zorientowawszy się że, niedługo wstanie świt. Uruchomił swój nowy program. Analiza wszystkich możliwych dwudziestu jeden ruchów zajmie pewnie kilka dni.
Taki program można napisać od ręki stosując prosty algorytm rekurencyjny. Kilka minut dla sprawnego programisty. A ten miał takim być, prawda? Kilka dni analizy? A na czym on to uruchamiał? Na 51ce?
Cytat:
- Kim jesteś? Nie znam cię – ściskając w ręce krzyż rwanym głosem wyjąkał.
- Spokojnie proszę księdza. Jestem nowym właścicielem domu w Czołomyjach. Chciałem zapytać o poprzedniego właściciela Krystiana Wira.
- A, nowa owieczka w parafii. Ale mnie pan wystraszył. Jestem proboszczem od dziesięciu lat. Nieczęsto zdarza się, że pojawia się ktoś nowy. Częściej odchodzą starzy.
Nie rozumiem sensu. Przestraszył sie chłopa, bo wyglądał "nietypowo"? Jak długo żyję, jeszcze czegoś takiego nie widziałem.
Cytat:
Eryk ponumerował w głowie litery alfabetu, licząc A jako 1, B – jako 2 itd. Następnie dopasował kolejne pary liczby do takiego kodu.
To chyba pierwsza kryptograficzna sztuczka, jaką omówiliśmy na Analizie algorytmów i to tylko w kilku słowach. Ale o ASCII chyba słyszał, prawda?
Meritum: Nie jest źle, bo sama zagadka ciekawie przedstawiona - choć pierwsza wydaje mi się mocno przegięta - szczególnie, że druga to czysty banał. Szczególnie, że takie drobiazgi na ścianie łatwo wychwycić i się nimi zainteresować. Ale końcówka fajna, choć sam finał już mnie trochę rozbawił. Ale i tak fabuła na plus. Gorzej jest ze stylem - ten jest bardzo kanciasty i niewyrobiony, choć widać, że masz predyspozycji dosyć, by coś z nimi zrobić. Tylko trzeba korekty, trochę wzbogacić język i popracować nad opisami. No tak, humor jakoś mnie nie przekonał - mało subtelny. Zdecydowanie nie jest źle jak na początek, ale pracuj, pracuj!
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Dzięki za opinię. Jako że piszę opowiadania od bardzo niedawna, przyjmuję powyższy komentarz jednak jako komplement. Pozwolę się jednak nie zgodzić z zarzutami.
Może okiem informatyka faktycznie problemy algotymiczne jakie pokazałem w opowiadaniu nie są specjalnie trudne. Zakładając dodatkowo że mój bohater był tęgim umysłem ale...
idąc twoim torem myślowym wyobraźmy sobie sytuację że opisuje w opowiadaniu algorytm przeszukiwania drzewa binarnego albo algorytmy iteracyjne metod matematycznych. Samo opisanie w sposób zjadliwy dla zwyklego człowieka (nie informatyka) algorytmów ot choćby dijkstry, czy symulowanego wyżarzania nie mówiąc o bardziej skomplikowanych np. związnej z logiką rozmytą jest rzeczą bardzo trudną i takie opowiadanie od razu straciłoby swój fabularny klimat.
Pisałem z myślą o zywkłych ludziach, dlatego dobierałem zagadki tak, aby każdy przeciętny człowiek nie miał problemów z ich zrozumieniem.
to Cie nie usprawiedliwia, w tym wypadku hidden ma racje.
nie boj sie trudnych terminow, albo dostosuj bohatera do latwych. sadzac po terminologii uzytej w opowiadaniu, sam masz pojecie o czym piszesz. tym bardziej powinno Ci sie rzucic w oczy to, co zauwazyl hidden. traktujac czytelnika po macoszemu wcale nie pomagasz sobie, jedynie sprawiasz, ze bohater staje sie mniej wiarygodny. gdyby bohater byl np matematykiem, ktory gdzies tam liznal jedynie programowanie, to faktycznie mogloby mu to zajac wiecej czasu. gdyby problem dotyczyl duzo wiekszej szachownicy, obliczenia moglyby trwac godzinami (chyba, ze wprowadzi sie heurystyki dla usprawnienia procesu wyszukiwania)
pare rzeczy, ktore rzucily mi sie w oczy.
Cytat:
drapieżne zielone węże pieszczotliwie otulały...
brr... to jakies skrzywienie chyba
prawie jak krwiozercza bestia merdajaca wesolo ogonkiem.
Cytat:
Zgadzam się tylko proszę odpocząć.
brak przecinka po "sie"
Cytat:
W razie gdybym wykorkował można będzie mnie tam pochować
brak przecinka po "wykorkowal"
i jest tego wiecej. generalnie zasada jest taka, ze jesli w zdaniu mamy dwa orzeczenia, to powinny byc one rozdzielone.
Cytat:
jestem z marsa
wysile sie i wcisne shift... Marsa.
Cytat:
Powiedz Milicji że nigdzie nie pójdę.
tym razem puszcze shift... milicji. chyba, ze Milicja to kobiece imie. i znow brak przecinka. przed "ze".
zdziwil mnie tez fakt, ze nasz bohater tak po prostu wyslal maila, bez sprawdzenia, czy to faktycznie jest prawda. po prostu wierzac na slowo czlowiekowi, ktory - przyznajmy to szczerze - mogl byc nieco zwichrowany.
ogolnie bardzo dobre opowiadanie. nie wiem, czy byl sens dzielic je na rodzialy, rownie dobrze mogloby stanowic calosc, ale to jest nieistotny drobiazg. ode mnie bedzie nominacja na najlepsze opowiadanie listopada.
tak swoja droga, spojrzalem na adres w Twojej stopce.
http://www.szy.konin.lm.pl
moja lezy bez aktualizacji jakies... 4-5 lat juz chyba
Tajemnica starego domu
To ja się trochę miejscami doczepię:
Cytat:
Zamek w drzwiach zatrzeszczał i drzwi stanęły otworem.
-
Cytat:
Miłosnych podboji
– o j za dużo
Cytat:
maszyny. Czytelne, nigdy nie zaskakiwały. Wiadomo czego się od nich spodziewać.
– hmm, na pewno miałeś na myśli od nich, a nie po nich? Ja tylko pytam...
Cytat:
a na zegar wybił trzecią w nocy
– wystarczy przeczytać.
Cytat:
Powie, że źle się czuję gdyby pytali
- literówka
Cytat:
- Nie, nie śpię – odpowiedział - zastanawiając się nad głupotą pytania
– po odpowiedział raczej bym dał przecinek, a nie myślnik.
Cytat:
Ponad stuletnia drewniana świątynia, półokrągłe okna z kolorowymi witrażami (przedstawiały sceny z biblii starego testamentu) wspaniale komponowały się z ręcznie wykonanym ołtarzem (malunki i rzeźby świętych).
– Ni stąd ni zowąd wyjaśnienia w nawiasach – nieeleganckie.
Cytat:
Nieobecność w niedziele
– chyba niedzielę, literówka. Nie ma ich zbyt wiele, a jeśli jeszcze gdzieś jakąś przyuważę, to pominę, chyba że będzie zabawna
Cytat:
- A, nowa owieczka w parafii. Ale mnie pan wystraszył. Jestem proboszczem od dziesięciu lat. Nieczęsto zdarza się, że pojawia się ktoś nowy. Częściej odchodzą starzy.
- Czy nie zna ksiądz kogoś, kto pamięta Krystiana Wira – poirytowany powtórzył.
– z wcześniejszych wypowiedzi wiem, kto był poirytowany, ale i tak jakoś dziwnie mi to brzmi. Ten podmiot domyślny... I dalej jest podobnie.
Cytat:
jak Święci
– a czemu z dużej litery?
Cytat:
Pierwsze myśli jakie przyszły do głowy informatykowi brzmiały: Co to za dziura? Gdzie ja trafiłem?
– tu się zatrzymam na moment. Kiedyś polonistka w podkreśliła mi podobne sformułowanie w wypracowaniu i na marginesie napisała: styl. Chodziło jej o to, że nie ma pierwszych dwóch może być pierwsza dwójka. Ja napisałem tak, jak się słyszy często w mowie potocznej. Podobnie Ty napisałeś w narracji. Czy nauczycielka miała rację... Nie weryfikowałem tego. Unikam podobnych sformułowań. No i źle mi brzmi ...myśli...brzmiały
Cytat:
Nagle starzec odwrócił się. Zapadł cisza. Wymiana spojrzeń.
– co wymiana spojrzeń? Też zapadła? Żartuje, ale poważnie, to mi nie pasuje.
Cytat:
Fiałkowski z nieufnością w oczach zabrał krzesło i usiadł w bezpiecznej odległości, aby na wypadek ponownego ataku mieć czas na reakcję.
– no sam przeczytaj i policz, ilu przecinków Ci brakuje.
Cytat:
Wieczorną godziną pomiędzy drzewami
wśród ciemności jaśniał mały promień latarki.
Wysoka i chuda postać przypominająca Nosferatu
przedzierała się pomiędzy zaroślami.
– poezja i to tak nagle, znienacka
Cytat:
... huk wdzierał się w czaszkę potęgując poczucie zagrożenia. Eryk przedarł się
– może by coś zmienić?
Cytat:
- To musi być tam – pomyślał.
– interpunkcja w „myślach” i dialogach powinna się podobno ciut różnić. Sugerują, by pomijać wprowadzający myślnik.
Cytat:
bardziej dokładnie
– tak to po angielsku, a po polsku: dokładniej
OK, na dzisiaj mam dość. Nie doczytam, mimo że tekst ogólnie mi się podoba. Jutro muszę wcześnie wstać, jak codziennie w tygodniu. Bezbłędnie to jeszcze nie piszesz, ale już naprawdę sporo umiesz.
_________________ Prawie wszystko co piszę w recenzjonie, to opinie początkującego hobbysty pisarskiego rzemiosła, ale doświadczonego czytelnika.
Poziom: 18 HP
2%
14/711
MP
100%
339/339
EXP
55%
25/45
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
qla, jak już powiedział meck, bohater bardzo stracił na autentyczności przez te przekłamania. Może nie w oczach wszystkich, ale jak ktoś choć odrobinę sie na tym zna, to koniec. Uważam, że sztuka pisania to tylko w połowie przelewanie swoich myśli, a w połowie ich gromadzenie i przetwarzanie. Jeśli więc pisałbyś np. tekst o słowiańskich bóstwach, to musiałbyś się przygotować do tego i to solidnie, bo zawsze może się znaleźć ktoś, znający się na tym temacie i wytykający błędy. A pisarz musi dążyć do bezbłędności (przynajmniej w sprawach, gdzie możliwa jest obiektywność). Już w Twoim profilu bodajże przeczytałem, że jesteś informatykiem, więc wiedziałem, że znasz się na rzeczy. Tylko pamiętaj, że czytelnik jest nie tylko czytelnikiem.
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Jesteście wielcy.
Dzięki za wszystkie wyłapane błędy. Na tym polega potęga internetu, że w jednym miejscu spotyka się wiele osób z różnych miejsc świata i jest w stanie podzielić się swoimi przemyśleniami. Ot choćby na temat mojego skromnego opowiadania.
Zgadzam się z wami jeśli chodzi o realizm, starałem się zachować go w całym opowiadaniu jednak jakoś w zagadkach go przeoczyłem.
Być może ktoś to zauwarzył, a jeśli nie to podzielę się z wami ciekawostkami na temat tworzenia realizamu opowiadania:
- Miejsce opowiadania jest prawdziwe - Czołomuje gmina Mordy, topologia terenu, las w opisach zgadza się z tymi prawdziwymi. Umiejscowienie wioski również ok 100 km od Warszawy.
- Na prawdę istniał Kristian Wirth, który zasłynął wszystkimi tymi złymi rzeczami o których piszę.
- Na prawdę istniał Szymon Wiesenthal, o którym wspomniałem.
- na prawdę testowano takie substancje o których piszę
I jeszcze kilka zdarzeń które równiez miały miejsce.
To tyle na potwierdzenie tego, że starałem się sumiennie przyłożyć do opowiadania.
Z zawodu faktycznie jestem technicznym, z literaturą mam tyle wspólnego, że czasami czytuję książki. Natomiast piszę od bardzo niedawna i sprawia mi to nieopisaną frajdę, głównie wymyślanie historii. Z przelewaniem tego potem na papier jeszcze mam problemy. Ale cały czas staram się uczyć, wyczytałem już sporo internetowych akrtykułów na temat pisania (m.in. F.Kresa) . Z niektórymi się zgadzam z niektórymi nie, jak w życiu.
Z waszym opinii wynika że, moja nowa pasja komuś się jeszcze podoba i to dodatkowo motywuje mnie do dalszych starań.
Postaram się poprawić wszystkie błędy i jeszcze raz dzięki za korektę.
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2007-11-16, 11:23
Niestety muszę się zgodzić z Hiddenem. Fabuła musi się trzymać realiów. To prawdziwe przekleństwo pisarzy Za każdym razem, gdy coś piszę setki razy zadaję sobie pytanie „Czy to ma sens? Czy to jest prawdopodobne?”. Często też słyszy się, że pisarz powinien pisać o tym, na czym się zna. A jeśli chce napisać o czymś, na czym się nie zna? No cóż, powinien się poznać. Ja sam przy pisaniu Rydwanu Bogów przeczytałem kilka książek na temat starożytnego Egiptu, a i tak spodziewam się mnóstwa komentarzy wytykających różnorakie błędy...
Ale opowiadanie naprawdę jest dobre. Myślę, że z czasem będziesz pisał coraz lepiej. Wszak ćwiczenie czyni mistrza...
A tak na marginesie: naprawdę pisze się razem. Naprawdę
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Z tym realizmem to faktycznie jest problem.
Specjalnie starałem się w opowiadaniu pisać o rzeczach, na których się znam tzn. historią obozów zagłady i tajemnicami drugiej wojny światowej oraz informatyką (w końcu taki mój zawód wyuczony i wykonywany) a tu proszę mimo tego nie uniknąłem pułapki.
Jak widać, żeby napisać coś z sensem i dodatkowo tak, aby trzymało się kupy trzeba dużo czasu poświęcić na przygotowania zanim usiądzie się nad Wordem.
Ale i tak wychodzę z założenia, że po włożeniu wysiłku w to co się napisało pozostaje pewna satysfakcja z dobrze odrobionego zadania domowego (a przy okazji człowiek staje się mądrzejszy na przykład z Egiptologii )
Tajemnica starego domu
Jak dla mnie udany tekst. Oceniam dotyczy całości, bo gdyby sie uprzeć, błędy na pewno by się znalazły. Ale nie chciało mi się ich szukać na silę, gdyż zaintrygowałeś mnie niezłą fabułą. Ponadto plus za posługiwanie się płynnym stylem, który dodaje opku walorów. I jeszcze jedno na plus: użycie osób i miejsc rzeczywistych. To zawsze mi się podobało. Nadaje tekstowi pewnej realności.
Ale jedno muszę wypomnieć.
- Na prawdę, piszemy łącznie (naprawdę)
Na pewno przeczytam kolejne Twoje opowiadanie.
Pozdrawiam.
Temat rewelacja! Gorzej już z wykonaniem. Że pisać potrafisz, pokazałeś już poprzednio. Tylko chyba za bardzo sie tym razem spieszyłeś, bo mam wrażenie, że tekst jest trochę niedbale napisany. Temat można było też rozwinąć nieco szerzej, pobawić sie nastrojem, suspensem. Brakuje tu rozmachu, wszytko tak ot, na talerzu. Ale mimo to bardzo podoba mi sie pomysł! No, po prostu czuję się zainspirowany
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Dzięki hidden_g0at za opinię.
Wiem o co ci chodzi mówiąc, że niedbale napisanie i tak kawa na ławę. Podzielę się trochę moimi przemyśleniami z procesu twórczego.
Otóż, strasznie się męczyłem pisząc to opowiadanie i właśnie to widać w treści. Kilkakrotnie zmieniałem zawartość i to dosyć radykalnie. Pomysł przewodni był taki: zabawka morderca, gwałciciel i zwyrodnialec. A jako że stawiam sobie zawsze jeden podstawowy warunek. Musi być ciekawa historia. Jeśli nie ma, wcale nie zaczynam pisać.
I tak oto przedstawia się proces męczarni nad Misiem.
A jak wy zachowujecie się jak wam po prostu pisanie nie idzie . Jesteście w połowie i czujecie, że to nie jest to. Ja właśnie w takim wypadku za wszelką cenę reanimuję opowiadanie, aż stwierdzę, że może nie jest najlepsze na świecie ale się go nie wstydzę.
jak dla mnie rewelacja. pomysł po prostu świetny, a wykonanie też było dobre. Może nie powalające, ale piszesz sprawnie, czyta się szybko, bez zgrzytów. Może rzeczywiście dobrze by było trochę bardziej "pobawić sie nastrojem" jak to powiedział Hidden. Wiem o co Ci chodzi, często też mam takie problemy, ale to zwykle przychodzi z czasem (przynajmniej u mnie). Trochę poleży i nasunie sie jakieś dobre rozwiązanie. Moim zdaniem jest to bardzo udane opowiadanie. U mnie duży plus, chyba zapoznam się z Twoim poprzednim opowiadaniem
Pozdrawiam
_________________ "żyjemy w wieku, w którym za dużo się czyta, żeby być mądrym, i zbyt dużo się myśli, żeby być pięknym"
"Kochany Pan Miś"
Witam. Nie podobało mi się. Styl masz dobry, ładnie prowadzisz akcję, nie robisz (prawie) błędów, zakończenie było zaskakujące. Tylko, że jak dla mnie za dużo brutalności. Poza tym nie widzę w tekście większej głębi. Ot, zgrabnie opowiedziana historyjka i tyle. Co nie znaczy, że opowiadanie jest złe, po prostu nie trafiłeś w moje gusta . A co do tematu, to jest ciekawy ale w Twoim wydaniu do mnie nie trafił. Nie znaczy to jednak, iż nie sięgnę po inne Twoje teksty. Wprost przeciwnie, niedłego spodziewaj się kolejnej recenzji.
Pozdrawiam i życzę pogodnych Świąt.
Pisząc "Kochanego Pana Misia" zdawałem sobie sprawę, że będzie nie dla wszystkich.
Bardzo lubię historie pełne brutalności i horroru. Niemniej jednak nie wyobrażam sobie pisania tylko w ten sposób. Zbyt szybko by mi się znudziło tylko krew, flaki itp.
Niemniej jednak, wtedy kiedy pisałem Misia taki miałem nastrój i chciałem go bardzo napisać.
Generalnie cały czas się uczę i chciałbym być coraz lepszy dlatego te negatywne opinie uważam za cenniejsze bo omówią mi znacznie więcej niż "Fajne i tyle".
Wesołych świąt wszystkim i samych dobrych tekstów na FantazyZone życzy qla.
Kochany Pan Miś
Czytałem kiedyś opko pt. "Wojna pod choinką" i gdy zabrałem się za lekturę Twojego tekstu przypomniały mi się dawne, dobre czasy. Wielka w tym zasługa "Pana Misia", który stanowi bezsprzecznie świetny kawałek literatury. Masz talent kreowania świata, zapadającego w pamięci czytelnika. Posługujesz się przy tym stylem pozwalającym na cieszenie się przyswajanym tekstem. To wielki plus, że podczas lektury nie trzeba zwracać uwagi na koślawo złożone zdania. Jeszcze większy plus IMO stanowi to, że tak "dziecięcy" temat potrafiłeś ująć w ramach horroru, i nie wyszła z niego parodia.
Aha. Przypomniał mi się jeden błąd:
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2008-05-02, 15:05
Zaginiona Agartha
Opowiadanie długie, więc recenzja będzie na raty
Co mi podpadło od razu, to postac detektywa. Z taką sprawą Katie powinna się udać do wróżki, jasnowidza, ewentualnie innego medium. Detketyw by ją wyśmiał.
I dlaczego akcja dzieje się w USA? Wstydzisz się, drogi Autorze, ojczyzny? Był taki czas, że fabułę umiejscawiano za granicą, żeby cenzura się za bardzo nie czepiała, ale na szczęście już minął.
Cytat:
Katie Medison dopiero, co skończyła
Niepotrzebny przecinek.
Cytat:
Wyobrażała sobie, że razem z matką, będą przemierzać
Kolejny niepotrzebny przecinek…
Cytat:
Main Street jedna z głównych ulic Ann Arbour
O ile mi wiadomo, Main Street oznacza właśnie główną ulicę
Cytat:
Mieszkanie Mary Medison mimo, że od tygodni stało puste
Przecinek przed „mimo” zamiast przed „że”.
Cytat:
powinna przeciwstawić się przeciwnościom losu
Jest takie wyrażenie „stawiać czoło”, za pomocą którego można było uniknąć powtórzenia
Cytat:
Mimo, że nie było wiatru płomienie świec zadrgały
Przecinek przed „płomienie”, zamiast przed „że”.
Cytat:
ograniczyć kontakty z zaświatem
Z zaświatami.
Cytat:
na prawdę
Naprawdę. Naprawdę, naprawdę!
Cytat:
linie lotnicze Pan Am
Jak podaje Wikipedia, firma zbankrutowała w 1991.
Cytat:
Tylko tak, można dostać pozwolenie
Niepotrzebny przecinek. Popracuj nad interpunkcją.
[ Dodano: 2008-05-02, 16:45 ]
Cytat:
Poza tym wynajęcie Hummera kosztowało mnie trzy tysiące Juanów
Nazwy marek samochodów jak i walut pisze się z małej litery, o ile nie są na początku zdania.
Cytat:
Namioty rozkładane na dachu Hammera
Eee… To jak wielki był ten hummer
Cytat:
fata-morgana
To się pisze razem. Fatamorgana.
Cytat:
Oaza zieloności
Łoj, ale koszmarek. O wiele lepiej wyglądałaby oaza zieleni.
Całkiem znośne, choć styl chwilami szwankuje. Tworzysz zbyt skomplikowane i niejasne zdania, np.:
Cytat:
Jedyne, co się teraz liczyło to jak najprędzej wydostać się na powierzchnię, uwolnić się od dręczących myśli, że nieziemskie stworzenia idą tuż za nimi traktując ich jak posiłek.
Wszystko po drugim przecinku jest w zasadzie zbędne.
Dialogi w moim odczuciu czasami wypadają sztucznie.
Na duży plus zasługują fragmenty dotyczące Tybetu. Widać, że się tym zainteresowałeś pisząc opowiadanie.
Na końcu trochę zabrakło mi logiki. Skoro dysk był kluczem otwierającym stworom drogę na powierzchnię, to dlaczego zaatakowały, zamiast czekać spokojnie, aż Katie zrobi, co do niej należy? Podsumowując: nie było źle, ale mogło być lepiej.
Pozdrawiam
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
1. Fabuła i styl
Lubię takie opowiadania, Twoje też. Coś się dzieje, jest tajemnica, wyprawa i duch zmarłej matki. Zakończenie wydaje mi się ciekawe. W środku jest nieco gorzej, zdarzają się sytuacje nieprzemyślane, wyglądające nieco nie na miejscu. Szczegóły opisałem poniżej.
2. Nazwy własne
Detektywa nazwałeś Holmesem. Lepiej pokusić się o wymyślenie czegoś innego. Nazwisko sprawia, że czytelnikowi staje przed oczami oryginalny Holmes i wszystkie Twoje wysiłki w kreowaniu nastroju idą na marne.
3. Detektyw
Bohaterka spoufala się z detektywem po dosłownie kilkuzdaniowej konwersacji, co wygląda raczej dziwnie, tym bardziej, że detektyw jest najwidoczniej alkoholikiem.
Jeszcze dziwaczniej wygląda dalsza rozmowa. No bo z początku przedstawiasz faceta w typie Dicka Tracy, a tutaj nagle okazuje się, że jest specjalistą od równoległych wymiarów itp. Przydałoby się jakieś wyjaśnienie, skąd na przykład bohaterka dostała adres detektywa, że być może rozwiązywał wcześniej podobne sprawy itp.
Pojawia się też fragment: „Jeśli chcesz możemy przedyskutować kwestie finansowe.” Stary! Przecież to prywatny detektyw! Nie żadne „jeżeli chcesz”. Oni muszą porozmawiać o pieniądzach.
4. Nurkowanie
Wątpliwe, aby facet bez zaprawy fizycznej dał rady nurkować od razu między skałami, tuż po pierwszej lekcji. Chociaż, może się mylę? A późniejszy wyczyn, na koniec opowiadania, kiedy holuje bohaterkę, to już czysta fantazja. Nawet w stanie podniecenia czy strachu, a może - tym bardziej w takim stanie - ten sflaczały mężczyzna nie powinien przeżyć pod wodą.
5.to be or not to be
Miejscami nadużywasz czasownika być, co stanowi przejaw nadmiernego wpływu języka angielskiego na polski, na przykład:
„Było jej ciężko, pochłonięta była pracą”
Drugie „być” można wymanewrować pisząc na przykład: „pozwoliła, by pochłonęła ją praca”.
6. Interpunkcja
Powtarzam wszystkim na FZ radę, którą sam otrzymałem: najczęściej jest tak, że przecinki rozdzielają orzeczenia. Jeśli więc masz w zdaniu więcej niż jedno orzeczenie, to zastanów się nad dodaniem przecinków.
7. Nieco konkretów
„Pustym wzrokiem spoglądała na czarną postać odprawiającą pogrzebowy rytuał. Wydawało jej się (...)”
Według mnie taka konstrukcja drugiego zdania jest ryzykowna. Do czego odnosi się „jej”? Do bohaterki, czy czarnej postaci? Wiem, o co Ci chodziło, ale jednak lepiej byłoby unikać takich pułapek.
„Katie Medison dopiero, co skończyła”
„Gdybym chociaż, mógł zapalić”
Niepotrzebne przecinki.
„Katie zawsze była silną kobietą, JAK jej matka, w obliczu śmierci czuła się jednak nic nie warta, JAK pyłek unoszony podmuchami wiatru.”
Proponuję wymienić jednego „jaka” na „niczym”.
„Main Street jedna z głównych ulic”
Zaskakujące, że była jedną z głównych ulic, czyż nie?
„Poranna godzina zapowiadała mające dopiero nadejść uliczne korki i miejski zgiełk.”
Hm, zdanie o średnim uroku. Godzina sama w sobie niczego zapowiadać nie może. Bicie kościelnych dzwonów, oznaczających tą godzinę - o, to już prędzej. Można by napisać: „Nasilający się ruch zapowiadał uliczne korki.”
„charakterystyczna woń cygar”
Pominąłbym słowo „charakterystyczna”, bo skoro mowa o cygarach, to czytelnik reszty się domyśli.
„skojarzenia ze starymi czarno-białymi filmami z detektywem Dickiem Tracy”
Mnie tam gość z „włosami ułożonymi w taki sposób jakby ich właściciel za wszelką cenę próbował wygrać walkę z pogłębiającą się łysiną” nie kojarzy się bynajmniej z Dickiem Tracy. Nawet jeżeli nosił podobny do niego garnitur. Czy np. mikrus, chuderlak w koszulce z numerem 23 skojarzy Ci się z Michaelem Jordanem? Można by napisać, że „mężczyzna przypominał Dicka Tracy w zubożonej wersji”, czy jakoś tak.
„Brakowało tylko szklaneczki whisky.
- Może whisky?”
Jakoś trąci absurdem i nie pasuje do klimatu. Może gdybyś przed wypowiedzią detektywa dopisał coś w rodzaju: „Brakowało tylko szklaneczki whisky . Mężczyzna jakby czytał w jej myślach i zapytał:”.
„Posiadam pewną cechę (...) fragment kości czaszki”
To zdanie sugeruje, że ową cechą, był właśnie metalowy fragment czaszki. Dopiero dalej okazuje się, że chodzi jednak o coś zupełnie innego.
„Ty będziesz drzwiami a ja kluczem”
Oj, pikantnie to zabrzmiało...
„Nic nie mogło powstrzymać nadchodzącej nocy.”
Amen.
„- Czy znasz lepsze miejsce niż jej grób.”
Zabrakło pytajnika na końcu.
„Jeśli tak to mnie nie śmieszy - z irytacją stwierdziła.”
Przecinek przed „to”, no i zły szyk wyrazów. Lepiej brzmi: „stwierdziła z irytacją”.
„- Czy coś jeszcze? - zapytał Holmes.
- Niestety.”
Proponuję zmienić ostatnie zdanie na: „Niestety nie.”
„Tak bardzo ją kochałam, gdybym tylko wiedziała”
Zamiast przecinka lepsze byłoby nowe zdanie.
„możesz się nawet rozpłakać”
Brzmi to jakoś tak infantylnie. Może napisz: „I nie przejmuj się, jeśli zaczniesz płakać. O to właśnie chodzi.”
„Każdy spirytualista ma taki.”
Znowu, wiem o co Ci chodzi, chciałeś zażartować z ołówka udającego różdżkę, ale niestety wyszło fatalnie. Z Twojego zdania wynika, że każdy spirytualista posiada ołówek...
„Cztery cyfry 5107”
Skoro cztery, to wypadałoby oddzielić je przecinkami, a nie pisać jako jedną liczbę.
„zapłacę ci sześciokrotną stawkę”
Bogata była ta Twoja pani archeolog. Skąd miała tyle kasy?
„wynajęcie Hummera”
Rzeczywiście bogata, bo Hummery, to nie byle autka. Ale czy jesteś pewny, że w Tybecie da się tak po prostu wypożyczyć akurat Hummera? Może zwyczajnego, zardzewiałego łazika, po prostu?
„Jechali dużym terenowym Hummerem”
Pomarudzę jeszcze trochę o Hummerze. Wydawało mi się, że wszystkie Hummery są terenowe. Nawet te wyglansowane na wysoki połysk, które służą wyłącznie do szpanu dzianym właścicielom. A zatem Hummer jest i duży, i terenowy z definicji.
„Nie widzisz, że cierpię, nienawidzę samolotów”
Proponuję rozbić na dwa zdania: „Nie widzisz, że cierpię? Nienawidzę samolotów”
„- Wstawać, co tutaj robicie?”
Znowu, przydałyby się dwa zdania: „- Wstawać! Co tutaj robicie?”
„skalnej groty (...) przypominającej smoczą pieczarę”
Ho, ho, ależ porównanie. Moim zdaniem, zupełnie nie na miejscu. Przecież nie piszesz fantasy, w której występują smoki.
„Wpadające promienie słoneczne, co jakiś czas rzucają na kamienne wrota znaki. Zmieniają się one w zależności od położenia słońca.”
Zdajesz sobie sprawę, co to oznacza? Do jaskini, położonej, jak sądzę, głęboko pod ziemią, prowadzi kilka wywierconych w litej skale otworów, usytuowanych pod różnymi kątami - tak, aby przesuwające się słońce mogło „co jakiś czas rzucać znaki”. Czy na pewno przemyślałem to, co opisujesz? Albo może ja nie zrozumiałem tego fragmentu.
„zapamiętać, jaki symbol wyświetlany był na skalnej ścianie”
„zrobiła zdjęcie świetlistego kształtu”
Hm, znowu ciężka sprawa. Czyli mechanizm był tak wyrafinowany, że o różnych porach dnia, różne kafle na podłodze były bezpieczne? No bo skoro słońce padało inaczej, to podświetlało co chwilę inny znak.
„W pewnym momencie ku ich wielkiemu zaskoczeniu marmurowa płyta”
Lepiej byłoby napisać o uldze, zamiast o zaskoczeniu. Przecież mieli nadzieję, że płyta się otworzy.
„kamienna budowla (...) skomplikowany mechanizm.”
Budowla, to budowla, a mechanizm, to mechanizm. Rozumiem, że mechanizm mógł zostać uformowany na kształt graniastosłupa i przypominać ołtarz, ale nie może tutaj być mowy o budowli.
„Tam znajdowało się wymarzona wodna szczelina”
Słowo „wymarzona” niezbyt tutaj pasuje. Rzeczywiście, pewno Twoi bohaterowie marzyli o tym, by wreszcie dojść do szczeliny, ale to nie jest tożsame z przymiotnikiem „wymarzona”.
„To dodało im sił, aby biec dalej, by wykrzesać z siebie jeszcze trochę energii.”
Odwróciłbym kolejność: „To dodało im sił, by wykrzesać z siebie jeszcze trochę energii i biec dalej.”
Dziękuję wszystkim za czas poświęcony na szczegółowe studiowanie mojego "dzieła".
Muszę się zgodzić z większością waszych uwag, popolemizuję jedynie Panem Karolem Poziorskim (nie wiem czy mogę się zwracać per ty dlatego na wszelki wypadek zachowam etykietę).
„wynajęcie Hummera”
Rzeczywiście bogata, bo Hummery, to nie byle autka. Ale czy jesteś pewny, że w Tybecie da się tak po prostu wypożyczyć akurat Hummera? Może zwyczajnego, zardzewiałego łazika, po prostu?
To sprawdzony fakt. Dla turystów za specjalną opłatą można wynająć prawie wszystko. Nawet cena zbliżona jest do prawdziwej.
„Wpadające promienie słoneczne, co jakiś czas rzucają na kamienne wrota znaki. Zmieniają się one w zależności od położenia słońca.”
Zdajesz sobie sprawę, co to oznacza? Do jaskini, położonej, jak sądzę, głęboko pod ziemią, prowadzi kilka wywierconych w litej skale otworów, usytuowanych pod różnymi kątami - tak, aby przesuwające się słońce mogło „co jakiś czas rzucać znaki”. Czy na pewno przemyślałem to, co opisujesz? Albo może ja nie zrozumiałem tego fragmentu.
Właśnie tak chciałem aby mnie zrozumiano.
Moja pokrętna logika była taka, że wejście do jaskini było pod wodospadem. Podróżnicy szli jakiś czas w górę, aż doszli do pierwszej jaskini z promieniami słońca. To pomieszczenie znajdowało się pod powierzchnią góry z której spadał wodospad. Reszta. Może faktycznie z treści ciężko to wyczytać ale cóż...
„zapamiętać, jaki symbol wyświetlany był na skalnej ścianie”
„zrobiła zdjęcie świetlistego kształtu”
Hm, znowu ciężka sprawa. Czyli mechanizm był tak wyrafinowany, że o różnych porach dnia, różne kafle na podłodze były bezpieczne? No bo skoro słońce padało inaczej, to podświetlało co chwilę inny znak.
Skomplikowany mechanizm świadczy o stopniu zaawansowania mieszkańców grot.
Jeszcze raz dzięki - doceniam wasz trud włożony w wyłapywanie uwag. Są dla mnie bardzo cenne.
Wrócą i wbiją ząbki w ciepłe wnętrzności niedokończonego obiadu i pożywiając się nim dadzą sobie luksus przeżycia jeszcze kilku dni.
Przy tym fragmencie przeszły mnie ciary. Brrrr... Duży plus za atmosfere
Jak dla mnie, naprawdę kawał porządnej roboty. Zabrakło kilku przecinków, ale kto by na to zwracał uwagę. Najbardziej podobała mi się przerażająca atmosfera. Jak na dłoni widziałem obraz miasta, jaki wykreowałeś, z tymi wszystkimi okropnościami i detalami. A te dziecięce hieny... brrrr Mógłbyś jeszcze bardziej podkręcić napięcie, ale to tylko takie moje subiektywne zdanie. Fabularnie też jest całkiem fajnie. Przerażająca wizja końca świata, super atmosfera i oryginalna postać aniołów zagłady. Daje piątkę z minusem. A za co minus?
Nie mogę zrozumieć, po co ta początkowa scena z gościem uciekającym przed zakażonymi.
Pozdrawiam
_________________ A ja wiem, że są głowy, które mury przebijają...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum