Pierwszy raz spotykam się z taką formą opisu grzyba: Grzyb składa się z kapelusza i łodygi. To-to, co się pod kapeluszem chowa, nazywano nóżką, nawet trzonem, ale łodygą? Nie wiem, cholera. Może się mylę.
Dziewczynka nie mogła poprowadzić chłopaka do chatki stojącej wgłąb lasu. Mogła go, co najwyżej, poprowadzić w głąb lasu, względnie do chatki stojącej w głębi lasu.
Eter, w tym kontekście, należałoby uznać za synonim atmosfery czy nastroju. A jeśli tak, to nie powinno się go mylić z powietrzem.
W powietrzu wisiał odór stęchlizny…
Nie powiem, aby puenta powaliła mnie na kolana. Mimo to opowiadanie było ciekawe.
Zaczęło sie fajnie... I tyle fajnego w tym opku było. Potrafisz nieźle przekombinować zdania.
Zgadzam się z Małym Polakiem – za szybko, za szybko, za szybko... Momentami aż prosi się o zwolnienie akcji, jakiś klimacik, i o ile w pierwszej części opowiadania widać jakies nieśmiałe zalążki budowania nastroju, druga część to już tylko banał. I choć poparty w ten czy inny sposób doświadczeniami osobistymi, to zrealizowany strasznie schematycznie.
Co nie zmienia faktu, że nie powinieneś, macieks, mówic o nim „szit”. Aż tak złe to ono nie jest
Cytat:
którym ścinał łodygi tych grzybów.
Łodygi to maja rośliny raczej, grzyby mają nózki ewentualnie ogonki.
Cytat:
Odruchowo odskoczył w tył obejmując spojrzeniem małą dziewczynkę, która stała z soczystym jabłkiem w dłoniach i przyglądała się mu badawczo. Na oko miała może z osiem, dziewięć lat. Była drobną brunetką o piwnych i niewinnych oczach.
- Nie chciałam pana wystraszyć. Przepraszam.
Przez chwilę milczał, mierząc ją wzrokiem. Chmury gromadziły się nad nimi coraz gęściej, co nie wróżyło słonecznej pogody.
[...]
Skoro nie chce pan... Sama zjem. - I wbiła ząbki w jabłko, aż zachrupotało. Wiatr zaczął się nasilać, a szum lasu dawał wyraźny sygnał, że lada chwila spadnie deszcz.
Zrobiłbym ten fragment tak:
Odruchowo odskoczył w tył obejmując spojrzeniem małą dziewczynkę, która stała z soczystym jabłkiem w dłoniach i przyglądała się mu badawczo. [Tu wycinam opis, bo sprawia wrażenie przypiętego na siłę]
- Nie chciałam pana wystraszyć. Przepraszam.
Przez chwilę milczał, mierząc ją wzrokiem. Na oko miała może z osiem, dziewięć lat. Była drobną brunetką o piwnych i niewinnych oczach. [Tu go wsadziłem, wg mnie w ten sposób opis wchodzi naturalnie w treść opowidania]
[...]
Skoro nie chce pan... Sama zjem. - I wbiła ząbki w jabłko, aż zachrupotało. [A tu wsadzam opis pogody, lepiej komponuje sie z następnym zdaniem] Chmury gromadziły się nad nimi coraz gęściej, co nie wróżyło słonecznej pogody. Wiatr zaczął się nasilać, a szum lasu dawał wyraźny sygnał, że lada chwila spadnie deszcz.
I teraz zobacz – użyłem tylko zdań napisanych przez ciebie.
Odruchowo odskoczył w tył obejmując spojrzeniem małą dziewczynkę, która stała z soczystym jabłkiem w dłoniach i przyglądała się mu badawczo.
- Nie chciałam pana wystraszyć. Przepraszam.
Przez chwilę milczał, mierząc ją wzrokiem. Na oko miała może z osiem, dziewięć lat. Była drobną brunetką o piwnych i niewinnych oczach.
[...]
Skoro nie chce pan... Sama zjem. - I wbiła ząbki w jabłko, aż zachrupotało. Chmury gromadziły się nad nimi coraz gęściej, co nie wróżyło słonecznej pogody. Wiatr zaczął się nasilać, a szum lasu dawał wyraźny sygnał, że lada chwila spadnie deszcz.
Pogoda w jednym miejscu, opis dziewczynki w jednym, a nie rozstrzelone po całym fragmencie.
Cytat:
spytał przed podrapanymi i zniszczonymi drzwiami, tak samo zniszczonymi jak reszta małego drewnianego domku, który niczym nie zachęcał do odwiedzin.
Unikaj tak przekombinowanych zdań.
Cytat:
Podłoga skrzypiała pod każdym krokiem
„Każdy krok powodował skrzypnięcie podłogi” - czy coś w tym stylu.
Cytat:
Wtedy młodzieniec przekonał się, że nie zmyślała, w lodówce naprawdę spoczywały bijące jeszcze serca. Zamknięte w słoikach z wodą.
Wtedy młodzieniec przekonał się, że nie zmyślała. [Koniec zdania] W lodówce naprawdę spoczywały, zamknięte w słoikach z wodą, bijące jeszcze serca.
Cytat:
Wydawał się przeżywać każde jej słowo, każde mrugnięcie jej powabnych oczu, każdy jej oddech, który zwężał i rozszerzał jej nozdrza.
jej – jej – jej – jej. Cztery razy w jednym zdaniu!
Cytat:
mówiła, a jej piersi unosiły się w rytm tego oddechu
Serca w słoikach
Tym razem IMO bez rewelacji. Pomimo pewnej życiowej mądrości w zakończeniu, całość prezentuje się dość przeciętnie. Największą bolączką opka jest styl. Poprzedni recenzenci przedstawili listę niedociągnięć i nie sposób się z nimi nie zgodzić.
Ale jak to bywa, każdy autor ma swoje słabsze teksty. U Ciebie akurat pało na "Serca..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum