Wysłany: 2007-12-12, 19:16 Opinie na temat prac Kostka
Przebudzenia
„…był bardzo słabiutki. Był wysyłany…” – rażąca powtórka
„z układy żółtego słońca średniej wielkości” – nie jestem astronomem, ale pojęcie żółtego słońca zgrzyta mi jak szlag.
„znajdowało się w odległości 150 lat świetlnych od układu Berozing znajdującego się u Granic Imperium.” – powtórka, dlaczego granica z dużej litery?
„Z dostępnych danych okazało się żadna z wysłanych sond do tamtego rejonu nie badał tego układu.” – chyba zabrakło paru wyrazów, zdanie brzmi okropnie
„Owszem kilka pobliskich układów gwiezdnych, ale przysłane dane informowały tylko o kilku jałowych planetach i tylko zjedna miała na swej powierzchni prymitywne życie roślinne.” – po „owszem” przecinek. Co znaczy „zjedna”?
„również raczej nie był to sygnał” – po co to „raczej”?
„Szybko w miarę czasu sygnałów przybywało i wzmacniała się ich siła.” – „w miarę upływu czasu ilość sygnałów wzrastała, a ich siła rosła.” Tak dla przykładu.
„Wszystko zaczęło wskazywać na prymitywna cywilizację która odkryła radio.” – „wszystko wskazywało”.
Cholera, tego nie da się czytać. Chciałem sprawić tęgie baty autorowi, ale nawet nie umiem przebrnąć przez początek. Czy to jest w ogóle język polski? Nie mam słów. Tu nie było nawet pobieżnej korekty, dlatego też nie podejmuję się dalszej oceny.
_________________ "Więc kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość raniła cię
Tak kochaj mnie kochaj mnie kochaj mnie
Chcę by miłość zabijała " - "Blue velvet", Myslovitz
Pierwszy sygnał o od Nich zanotowała stacja Zeg w Układzie Berozing – był bardzo słabiutki. Był wysyłany z układy żółtego słońca średniej wielkości mającego nazwę kodową G339-k229.
Słońce to znajdowało się w odległości 150 lat świetlnych od układu Berozing znajdującego się u Granic Imperium.
Dwie powtórki (był, znajdować się). Niepotrzebne "o". Cyfry nie piszemy cyframi(jak by to nie brzmiało xD). Niezły początek
Cytat:
. Wszystko zaczęło wskazywać na prymitywna cywilizację która odkryła radio.
PrymitywnĄ <-- Brak przecinka.
Cytat:
Toteż niezwłocznie wysłano informację która z prędkością światła po 27 latach dotarła do naszego rodzinnego układu Hez gdzie na planecie Hez Wielka znajduje się siedziby Imperium.
Autorze to jest BARDZO złożone zdanie, a zero przecinków.
Cytat:
odległe ze nie miały
Że, przecinek.
Kurde, przykro mi, ale dalej nie czytam. Trudne to to jest w czytaniu. Wręcz cyfry rzucają sie w oczy, które powinny być pisane literami. Tekst wygląda jakby został napisany raz na szybko, bez jakichkolwiek korekt. Słabo, wręcz tragicznie, bardzo tragicznie. A tytuł mnie zachęcił
Poziom: 8 HP
0%
0/159
MP
100%
76/76
EXP
57%
11/19
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
No ja przeczytałem do końca. Ale chyba nie było warto, bo całość strasznie trąci banałem, a finału... nie ma. Styl moim zdaniem nadawał sie do czytania, choć nie ma w nim nic ciekawego. Ani elegancji, ani charakteru, nawet poprawności brak. Więc na granicy czytelności. Nie wiem, jaki był sens tego opowiadania - może miało być dużo patosu - nie wyszło.
Ale mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej - pisz dużo - ale uważnie i powoli. Przemyśl wszystko, odczekaj trochę, popraw błędy, jeszcze odczekaj. Jeśli sie zaczyna pisać jest to szczególnie ważne.
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Witam.
W zasadzie moi poprzednicy "powiedzieli" już wszystko. Tekst jest słaby, wręcz beznadziejny pod każdym względem, dlatego nie będę się rospisywał, bo nie ma nad czym. Moja rada; zastanów się czy rzeczywiście chcesz zostać pisarzem. Jeśli, tak to pracuj, pracuj i jeszcze raz pracuj.
Pozdrawiam.
Przebudzenia.
Jestem wielkim fanem s-f, ale po lekturze Twojego tekstu zostałem nieco ostudzony w swoim zapale. Pominąwszy fabułę, która też pozostawia wiele do życzenia, największą bolączka opka jest jego styl. I absolutnie zgadzam się z Cynamonem w kwestii:
Cytat:
Cholera, tego nie da się czytać.
Proponuję Autorowi trochę więcej styczności z książką, uważną obserwację spraw technicznych i dopiero wtedy podjęcie kolejnej próby pisania.
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2007-12-30, 16:24
Przebudzenia
Szczerze chciałem to skomentować, ale brak mi słów. I chyba dobrze, bo nie napisałbym nic pochlebnego. Dobrze, że inni napisali już wszystko, co było do napisania…
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Aby nie powtarzać zarzutów szanownych recenzentów, słowa nie powiem o masie powtórzeń. Ani o lekkości, z jaką podszedłeś do przedstawienia nam rezultatu swej pracy, nie poddając tegoż przynajmniej kilku korektom, które by wyłapały, już nawet nie błędy lecz zwykłe potknięcia („sczeszcie” - mój faworyt do nagrody głównej. Podejrzewam iż chodziło o szczęście). Niektórych sformułowań nie pojmuję, jak choćby: „ Zbudowali komputery kwantowe oraz inne układy elektroniczne co do których nie znamy ich budowy.”. Ale to również pominę.
Powiem o czymś innym, mianowicie o wielkim rozczarowaniu, jakiego doznałem na końcu opowiadania. Bowiem, mimo masy braków, z którymi zapoznano cię już powyżej, przeczytałem twoje opowiadanie do końca, bowiem wyznaję zasadę, że nawet niejadalne teksty zasługują na doczytanie do końca, choćby przez wzgląd na szacunek dla osoby parającej się pisaniem, jako i ja to czynię. Wyłamię się z opinii kolegów po piórze i powiem ci, że zaciekawiło mnie to w pewnym momencie, cholera! Formuła opowiadania, owe przeskoki w czasie oraz zapoznawanie się z postępem ziemskiej cywilizacji, udała ci się nad wyraz dobrze. Przechodziłem kolejne przebudzenia, z nadzieją na to, że ostatnie zwali mnie z nóg. Czego oczekiwałem? Czego się spodziewałem? Być może tego, że w epilogu opowiadania dowódca floty przekona się, że Imperium - jego Imperium - zostało już zdobyte przez Ziemian i że puentą będzie sygnał radiowy: „Witajcie w nowej stolicy. Oddajcie hołd kolejnemu Cesarzowi Imperium G. W. Bushowi III”. Tymczasem nie było żadnej puenty. A przynajmniej takiej, która zaspokoiłaby moje oczekiwania.
Powtórzę więc na koniec zarzuty tych, na których opinii winno ci zależeć jak na niczyjej innej, bowiem czynią dokładnie to samo, co my - piszą. Piszą ale i czytają. Szanuj więc czytających i zadaj sobie trud autokorekty. Nie czekaj aż inni zrobią to za ciebie.
Coś dziwnego charakteryzuje ten tekst. Jest przepełniony cudacznymi potknięciami, drobnymi, ale irytującymi, bo w tak koszmarnym nagromadzeniu, że nawet dość ciekawa fabuła nie była w stanie poprawić odbioru. Męczyły strasznie te drobnostki: literówki, brak myślników, dużych liter na początku wypowiedzi, czy wręcz ich zatrzęsienie gdzieś w połowie zdania, niedobór kropek, nadmiar spacji przed znakami interpunkcyjnymi... itd. itp. etc. Autorze, nie sądzę, abyś sam nie potrafił tego wszystkiego wyłapać i usunąć. Czy przeczytałeś swoje opowiadanie po tym jak je napisałeś? Odpowiedz szczerze.
[ Dodano: 2010-03-06, 12:19 ] Krzyż
Zdziwiłem się trochę, bo po odpaleniu Twego wątku, Autorze, okazało się, że zarzuty, dotyczące nowego opowiadania, niewiele się różnią od tych powyższych. Prawdę mówiąc są takie same - Masa potknięć, które wyłapałaby autokorekta, a więc literówki, brakujące słowa, brak dużych liter, powtórki i wiele, wiele innych. Lenistwo przebija przez ten tekst.
Kilka, naprawdę tylko kilka kFiatków:
Cytat:
A nieboszczyka karzę wykopać.
No, bardzo proszę.
Cytat:
Sekretaż w złości tradycyjnie
I jeszcze tu.
Cytat:
skonkwiskowanego bimbru
Skonfiskowanego. Słownik naszym przyjacielem.
Cytat:
Niby Polskie czasami tez Białoruskie
Przymiotniki pisane są z małej litery.
Cytat:
zaczął trząść się ze strachu co robić co robić. Postanowił przebiec przez nią. Zaczął biec w jej kierunku szept zaczął zmieniać się w krzyk a jego zaczęło coś dusić i obłapywać. Z wyciem zaczął się cofać
Powtórki...
A ukryta w tym fabuła? Niby zabawna historyjka, ale wymagałaby dopracowania i uwiarygodnienia, bo przecież nie stało się chyba nic takiego Sekretarzowi, aby musiał opuszczać miasto, nie mówiąc już zupełnie o stanowisku. Jedynym aspektem, przemawiającym za tym, jest nadnaturalność wydarzenia. Ale o tym szybko by się dało zapomnieć, przy bańce skonfiskowanego samogonu. Nie takie rzeczy widziały oczy Sekretarzy Ale żeby zaraz odrzucała go Partia?
W międzyczasie opowieść zbyt nienaturalnie przyśpiesza. To momenty, sytuacje, które zbywane są zdaniem, albo dwoma. Tak się nie powinno pisać.
Rada: Przeczytaj kilkakrotnie opowiadanie i popraw błędy, których nie sposób przeoczyć. Zapewniam, że są widoczne.
Krzyż na to opowiadanie. Dużo błędów jak na trzecie w FZ, choć nie prześledziłem progresu, więc nie wiem, czy uczysz się na błędach. Jak zwykle, w oczy rzucają się zaimki; gryzą w gardło i oczy:
Cytat:
W czasie wizytacji w Terespolu, wysokich towarzyszy z Warszawy jakiś wrogi dla niego element
Cytat:
Towarzysze nieomieszkali mu je przedstawić
Cytat:
- Co wy bladź, Barański- macie tu u siebie za burdel.
Towarzysze nie omieszkali ich przedstawić brzmi chyba nieco lepiej. Dobra rada – warto swoje wypociny choć raz przeczytać na głos. W ogóle, to najlepiej je czytać na papierze (świetna metoda – polecam; wyłapuję dzięki temu takie błędy, że włos się jeży, zęby zgrzytają, zwieracze puszczają...), poprawić, a później jeszcze raz przeczytać na papierze.
Dalej oczywiście zabolała mnie ‘bladź’. Brzmi jak gładź (szpachlowa), a nawet po rosyjsku chyba pisze się блатъ, czyli ‘blać’. Facepalm za ‘tu u siebie’, a w pierwszym zdaniu za ‘dla niego’.
Karygodne (jak na trzecie opowiadanie w FZ) błędy w didaskaliach. Coraz bliżej mi do tego, żeby skreślić cię jako kogoś, kto potrafi wyciągnąć wnioski, bo niemożliwe, żeby nikt tego nie wytknął. Widzę także alergię na znaki interpunkcyjne i parę nielogicznych zdań:
Cytat:
robimy tu kupe roboty by przekonać ludzi do wyższość komunizmu.
Cytat:
Następnego dnia Sekretarza wszedł do biura w bardzo złym humorze, głowa po wczorajszych połowach napierd........ jak cholera.
Cytat:
W złość zaczął szarpać aż wyrwał i ze złością odrzucił w pobliskie krzaki.
Chłopcy robią kupe – to pewnie jakaś odmiana rzadkiej kupy; sekretarza łeb napierd – to pewnie od tych pierdów na rybach, a w złość zaczął szarpać i wyrywać. Chłopie... rozumiem, żeś z kresów, ale polski język chyba masz w szkole, prawda? Wszak to nie komuna, a i za niej też taki przedmiot był.
Na koniec miałem się szyderczo zaśmiać z nieznajomości historii, ale mam dzień dobroci; poza tym z tego, co przeczytałem jesteś bardzo młodym człowiekiem - wcale nie musi cię jeszcze interesować (choć mogłaby). I oczywiście masz w końcu od tego nauczycieli, podręczniki, rodziców. Nie powaliło mnie nic - nie licząc błędów.
Co się stało z dużymi literami i myślnikami na początku wypowiedzi? Kot zjadł?
Cytat:
kolista grota patrzała na niego
... patrzyła
Cytat:
Aritomo rozejrzał się w koło, lubił ten widok, ogromna kolista grota patrzała na niego tysiącami szklanych oczów detektorów neutrin. Pamięta jak fascynowała go myśl o tym podziemnym jeziorze położonym kilometr pod powierzchnia ziemi, które służy do łapania tych niesamowitych cząstek elementarnych.
Neutrina należą do najbardziej nieuchwytnych cząstek elementarnych. Choć ich istnienie przewidziane zostało już na początku lat trzydziestych, jego doświadczalne potwierdzenie nastąpiło dopiero po upływie ponad ćwierć wieku. Przyczyną takiego stanu rzeczy był fakt, że neutrina niezwykle słabo oddziałują z materią: tylko jedna z miliarda tych cząstek, przelatując przez Ziemię, wejdzie w reakcję z jakimkolwiek z napotkanych po drodze atomów. Reakcje te są jedynym sposobem obserwacji neutrin, widoczne są one bowiem jedynie pośrednio poprzez produkty reakcji, w których biorą udział.
Dwa, albo trzy z podkreślonych zaimków są jak najbardziej na miejscu, a podkreśliłem je jedynie po to, aby w połączeniu z tymi kompletnie niepotrzebnymi pokazać, na jak okropną zaimkozę cierpi TEN tekst.
Cytat:
Na tej zasadzie zbudowany jest największy istniejący detektor neutrin, Super-Kamiokande w miejscowości Mozumi, 200 km na północny zachód od Tokio, którego sercem jest otoczony detektorami zbiornik zawierający 50 tys. ton niezwykle czystej wody umieszczony w starej kopalni cynku około 1000 m pod powierzchnią Ziemi.
Zapis cyfrowy to zły zapis.
Cytat:
planetę zimiopodobną
To tylko jeden z licznych przykładów literówek. Baaaardzo licznych.
Cytat:
Nie jestem z Policji, wyjął legitymację. Biuro Ochrony Rządu mamy nadzwyczajną sytuację proszę by natychmiast udał się pan ze mną.
Dokąd wybąkał Wachowiec –i po co dla rządu jest potrzebny astrofizyk.
mi tylko polecono Pana zabrać – śmigłowiec już czeka.
Co to w ogóle za zapis dialogu? Książek nie czytasz?
- Nie jestem z Policji. - Wyjął legitymację. - Biuro Ochrony Rządu mamy nadzwyczajną sytuację. Proszę by natychmiast udał się pan ze mną.
- Dokąd? - wybąkał Wachowiec. – I po co dla rządu jest potrzebny astrofizyk?
- Mnie tylko polecono Pana zabrać. Śmigłowiec już czeka.
A może by tak? I zdania pytające kończy znak zapytania. I nie zaczyna się zdań od skróconych form zaimków (mi) bo w miejscu akcentowanym używa się form pełnych (mnie).
I całe opowiadanie tak właśnie się prezentuje w sferze dialogów.
Cytat:
No coż żekł filozoficznie Malajko
"Rzekł", jak pragnę zdrowia.
Mniej więcej w połowie przerwałem czytanie. Nagromadzenie błędów odbiera chęci do lektury, bo ni chu-chu nie da się wczytać w fabułę. W zasadzie, jaki kto sobie wymyśli rodzaj błędu, nie ma bata - w tym tekście go znajdzie. Pełna paleta, od poważnych ortów do zwykłych literówek. Prócz tego, co wymienione powyżej, nieumiejętność składania zdań, które przy braku kropek i przecinków w odpowiednich miejscach, łagodnie mówiąc, stają się dziwne. Problemy z pisaniem łącznym i rozdzielnym, z zaimkami "tę" i "tą", z właściwym zapisem dywizu, czyli łącznika. Ogólnie wygląda to tak, jakbyś, Autorze, zbyt wielką uwagę przykładał do mowy potocznej ze szkodą dla norm językowych. Na przykład piszesz: "patrzał" nie "patrzył", "tą kobietę" nie "tę kobietę", czyli w taki sposób, jakby się mówiło - bez przecinków i z kropką tam, gdzie kończy się zapas powietrza w płucach.
Jest dużo do poprawy. Niestety, kolejne opowiadania nie wskazują na progres.
Forma 'patrzał' nie jest niepoprawna. Przynajmniej nie na tyle, żeby zaraz komuś myć za to głowę. Tak stąd wynika. Ale żaden ze mnie językoznawca. Zalecam mimo tego używać formy 'patrzył', w innym bowiem zakamarku internetu wyczytałem, że język jest dynamiczny i się zmienia, ale tak jest... jak jest.
Nie przesadzaj z tym "myciem głowy". Masz rację. Jak z tym również, że język się zmienia. Są formy poprawne i poprawniejsze. Te, które zanikają i nie warto się do nich przyzwyczajać. I te, które istnieją w użytku powszechnym. To tutaj, to żaden argument przeciw "patrzał", jedynie próba wyjaśnienia.
- Interpunkcja.
- Powtórki.
- Niewłaściwe użycie zaimków "tą" i "tę".
- Zaimkoza.
- Literówki.
- "Rwest i okrzyki". Ki diabeł? Może "Rwetes..."?
- Pisanie łączne i rozdzielne.
Sama historyjka? Taka tam sobie humoreska. Trochę przesadzony i niedoważony styl, pozujący na średniowieczny, czy coś w pobliżu. Czytywałem już lepsze. Ale i zdarzało się czytać gorsze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum