Było troszkę błędów, zwłaszcza literówek ale i tak masz u mnie nominację za to opko. Czemu? Ano temu, że dawno tak się nie uśmiałem. W umiejętny sposób wykpiłeś co znaczniejsze postaci ze świata literatury, filmu czy show biznesu. Fajne teksty, nielogiczne zachowania, prześmieszne opisy- Kawał dobrej humoreski. Do tej pory banan mi z ust nie schodzi . Brawo Wilku!
Pozdrawiam
_________________ A ja wiem, że są głowy, które mury przebijają...
Poziom: 18 HP
2%
14/711
MP
100%
339/339
EXP
68%
31/45
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Przerost formy nad treścią. I to w naprawdę niespecjalnej proporcji. Opisujesz tę noc z zaangażowaniem godnym lepszej sprawy, a en effect właściwie nic z tego nie wynika. Owszem, pointa nastrojowa, ale to za mało. Całość mogłaby być częścią czegoś większego, ale nawet wtedy niekoniecznie by się to-to ratowało. Bo choć pisać potrafisz, to mam wrażenie, że nie dopracowałeś tego kawałka. Takie to momentami nieprzemyślane. Spalony pomysł, niestety. A mogło być dobrze, czy nawet bardzo dobrze. I liczę, że i na takie teksty w Twoim wydaniu trafię.
pozdrawiam
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Historia może i niezbyt ciekawa - ot, miejski fircyk odwiedza swoją ostatnią w życiu karczmę. Jednak napisana tak barwnie i ciekawie, że trudno przejść obok niej obojętnie. Gdzieś tak w jednej dziesiątej opowiadania przestały mi uwierać drobne potknięcia w postaci nielicznych literówek, czy kulejącej interpunkcji. Skupiłem się na treści i stwierdzam, że było warto. Murowana nominacja.
Jakoś nie zwróciłem uwagi na rzekome drugie dno ostatniego dialogu. Jednak jeśli było takowe, to z chęcią bym je poznał.
Napisane sprawnie, lekko i tak samo się czyta. Kilka żartów naprawdę dobrych, szczerze się ubawiłem. Przypomniało mi moje stare, niedokończone opowiadanie - parodię Robin Hooda. Podobnie jak u Azazela błędy i literówki nie popsuły przyjemności lektury . Bardzo fajne opko.
pozdrawiam
Karczma wersja Turbo
Bardziej podobała mi się parodia historii o wilkołaku. Dlaczego? Niektóre żarty i gagi wydały mi się dość oklepane. Oczywiście były takie, po których boki zrywałem, ale wydaje mi się, że większość już gdzieś widziałem.
Jak dla mnie najlepszym momentem jest przesłuchanie Amito Lotto. Szczególnie styl, w jakim mówił.
Dobry dobór postaci i sparodiowanie ich, ale zabrakło mi płaczącego Chris Tiana ;P
Wiek: 19 Dołączył: 09 Lis 2007 Posty: 132 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-19, 15:22
Czterdziesta czwarta karczma Mortusa
Opowiadanie prze ciekawe! Przyznam, że dawno już nie czytałem równie ciekawego fantasy, takiego klasycznego. Błędów naliczyłem zaledwie kilka, zdarza Ci się zapominać o przecinkach, niekiedy wstawiasz je bezpodstawnie. Tu na przykład, na początku tekstu:
Cytat:
- Aleś ty głupi Robin!
powinno być "głupi, Robin".
Ale to nie wpływa na całość tekstu, jasne, że bez takich drobnych niedopracowań tekst byłby o niebo lepszy.
Niezwykle sprawnie archaizowany język, i w sumie to najbardziej wpłynęło z mojej strony na pozytywną ocenę. Nie wspominając o samej fabule, która, niby o niczym ważnym, niezwykle trzymała w napięciu i mnie szczerze zaciekawiła.
Cóż gadać, w porównaniu do "Mercedes" i "Ciemności" opowiadanie na medal. Tak trzymać;)
Jak na razie masz murowaną nominację z mojej strony.. chociaż... będę musiał się poważnie zastanowić, bo "Szansa!" Pietrasa równie mnie wciągnęła.
A co do ostatniego dialogu i komentarza Małego Polaka, mnie tekst i pointa wydają się jak najbardziej jasne i celne. Nic nie jest pokręcone:P
Naprawdę, w porządku opowiadanie. Moim zdaniem sztuką jest pisać o rzeczach błahych tak, żeby kogoś zaciekawić. Niby brak Wielkiej Epopei, Wielkiego Bohatera i Wielkiej Przygody, a jednak lekkością stylu zmuszasz do czytania. Podoba mi się to. Zakończenie, jak najbardziej, inteligentne
Wiek: 34 Dołączył: 02 Sty 2008 Posty: 43 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-19, 15:55
hmm, no, ciekawe opinie
Inspiracją do tekstów o karczmach było to, że usłyszałem teorię, że motyw knajpy i przeróżnych rzeczy, które się w niej dzieją jest w fantasy mocno wyświechtany i nadużywany... cóż mi zostało, jak napisać coś, gdzie knajpa będzie głónym bohaterem
Początek odrobinę mnie zaniepokoił. Liczba postaci rosła wraz z liczbą akapitów, w pewnym momencie pojawił się niepokój, czy dla wszystkich znajdzie się miejsce w dalszej części opowiadania. Wygląda na długie, więc jest nadzieja.
Rzecz niemiła w dotyku - błędy różnorakie, a to powtórki, a to literówki, czyli ogólnie usterki wynikające z niczego. Pomijałem je, wychodząc z założenia, że zejdzie w praniu. Choć z drugiej strony, jako czytelnik, mógłbym oczekiwać nieco większego zaangażowania ze strony autora. Czy dwu- albo trzykrotne przeczytanie własnego tekstu wyeliminowałoby byki, których przykład podam za chwilę? Sądzę, że tak.
Cytat:
Ta noc byłą sądnym dzień dla wielu oberży
Było tego trochę więcej.
Zdecydowanie słabsze od wersji z Mortusem. Za dużo postaci, za dużo nawiązań, trochę się w tym wszystkim pogubiłem. Nawet parodia musi mieć jakiś plan. Językowo, prócz wspomnianych wyżej przejęzyczeń sprawnie, ale przekombinowanie zabiło przyjemność, sorry.
No strasznie ciekawe opowiadanko:D. Czyta się wyśmienicie. Fakt, może i puenty brakuje, ale to taki bardziej rozrywkowy kawałek tekstu, pochwalić trzeba za słownictwo znamienicie dopasowane. Skądżeś tyle archaicznych słów znał? Szukałeś specjalnie na potrzeby tekstu czy taka głowa dobrze wyekwipowana?
Z błędów raczej niewiele:
Cytat:
Raczycie wybaczyć tą nieszczęśliwą pomyłkę.
- tę
_________________ "Jest świt,
Ale nie jest jasno.
Jestem na pół zbudzony,
A dokoła nieład.
Coś trzeba związać,
Coś trzeba złączyć,
Rozstrzygnąć coś.
Nic nie wiem.
Nie mogę znależć butów,
Nie mogę znależć siebie.
Boli mnie głowa. "
Vald to zabawne opowiadanie. Odprężające. Widać drobne niedoskonałości, te jednak nie zatrzymują w trakcie lektury. Uwierało powtarzające się "tą", tam gdzie powinno być "tę", ale jakby co, polecam
Świetne opko, lekkie, czytałem je wczoraj o 4 w nocy, i wszystko ogarniałem, rozumiałem (mam nadzieję:P) i pomimo zmęczenia, przeczytałem do końca, bo po prostu byłem ciekawy co się dalej stanie. I w zasadzie końcówka pozostawia nadal pewien niedosyt:), miejsce na dopowiedzenie.
Cytat:
Obam miał ochotę zatłuc Valda niczym wściekłego psa, ale się powstrzymał. Po pierwsze - okazało się, że Inlada nie tylko wydobrzeje, ale wciąż jest dziewicą, po wtóre, był krasnoludem z krwi i kości, a to wiązało się z wpojonym od maleńkości uwielbieniem dla trzymania się litery prawa.
Czy w tym zdaniu to, że był krasnoludem z krwi i kości nie odnosi się logicznie rzecz biorąc do Inlady przypadkowo? Pytam, bo mi coś tutaj nie pasuję:P, i musiałem dwa razy zdanie przeczytać, żeby skojarzyć o co chodzi.
Cytat:
Próbował wyobrazić sobie, że ma przed sobą Vieshię, cudną i niezaspokojoną...
Wiesię:D?
Pozdro
_________________ "Jest świt,
Ale nie jest jasno.
Jestem na pół zbudzony,
A dokoła nieład.
Coś trzeba związać,
Coś trzeba złączyć,
Rozstrzygnąć coś.
Nic nie wiem.
Nie mogę znależć butów,
Nie mogę znależć siebie.
Boli mnie głowa. "
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum