Wysłany: 2008-02-05, 23:24 Opinie na temat prac Boru
Legenda o łowcy Azaroii
Wszystkie egzaminy zaliczone, bierzemy się za recenzowanie
No to jazda...
Cytat:
Fale, czarne masy spienionej wody, waliły w klif najpierw słabo, potem mocno, a teraz niczym rozszalałe bestie żywiące się piaszczystą materią nabrzeża.
Jeżeli fale uderzały w klify, to jakim cudem mogły pożerać "piaszczystą materie". Przeca klify to same kamienie
Cytat:
I nagle, z majestatycznym chłodem, horyzont rozjaśniła metaliczna poświata, której źródłem było idealne koło wynurzające się z morskiej kipieli.
Jak wyglada "majestatyczny chłód"?
Cytat:
Wichura rozszalała się na dobre, powykręcane krzaki na wydmach rzucały się w opętańczym tańcu, piasek ciął powietrze z zawrotną prędkością. Olaf mało co nie zemdlał, osłabiony strachem i zmęczeniem.
Wydmy nijak się mają do klifów
Cytat:
Tak czy owak pierwszy raz w życiu trapiły go wyrzuty sumienia i nie potrafił im zaradzić.
przecinek po "owak"
Cytat:
Haszir napiął mięśnie ramionaż grube kolce wynurzyły się spod zrogowaciałej skóry, od łokcia po nadgarstek.
przecinek. Dobra od tego momentu interpunkcje sobie daruje
Cytat:
Nie chcę któregoś dnia zginąć podobną śmiercią.
Przez trzydziesci lat morduje, aż tu nagle przyszła pora na rozstrzyganie własnej moralności
Zaraz, coś mnie tu swędzi. Piszesz, że
Cytat:
Pięćset siedemnaście krwawych nocy każdego roku, trzydzieści lat...
. I to tylko jeden z Łowców. Gdyby doliczyć ofiary pozostałych i fakt, że wyrzynają się nawzajem, to jakim cudem ich społecznosc jeszcze egzystuje??
A tak na marginesie, to strasznie żarte te demony
Cytat:
Jako młodzieniec, zaledwie trzydziestoletni wyrostek, biegał na nie z zapałem.
Trzydziestoletni wyrostek. Ciekawe...
Cytat:
Przerwał rozmyślania, zdając sobie sprawę z wyjątkowości zaistniałej sytuacji. Łowca skradał się od strony morza, skąd prawie zawsze wiał wiatr. Nawet trzydziestoletni Łowcy nie poczyniliby tak nierozważnego ruchu, by ich zapach rozprzestrzeniał się bez przeszkód. Podchody i atak powinny nastąpić z głębi lądu. Chyba, że...
No, to mała lekcja geografii
W dzień, ląd nagrzewa się szybciej niż woda, dlatego cieplejsze powietrze nad lądem unosi się, a na jego miejsce pojawia się chłodniejsze i wilgotniejsze powietrze znad morza. Zatem bryza dzienna (bryza morska) wieje znad morza na ląd. Natomiast w nocy woda oddaje szybciej ciepło niż ląd. Zjawisko powtarza się, ale wiatr wieje w przeciwnym kierunku. Bryza nocna (bryza lądowa) przynosi na wodę suche powietrze znad lądu.
<wikipedia>
Dobra, a teraz to rzeczy.
Pierwszy plus za orginalnośc i ciekawy pomysł. zaintrygowałes mnie tą rasą i ich obyczajami. Drugi plus za to, że mimo obszernosci tekstu, napisałeś go w taki sposób, że przeczytałem go z ciekawoscia. Opowiadanie jest dobre. Jesteś o krok od tego, by napisać tekst bardzo dobry. Podszlifuj jeszcze styl i korektę, bo przecinków gdzieniegdzie brakowało
Z ogromną checią czytne twoje następne opko
Natomiast w nocy woda oddaje szybciej ciepło niż ląd.
Czy tu się nie wkradł błąd? Czy nie jest tak, że jeśli ląd szybciej się nagrzewa, to i szybciej stygnie? Woda pozostaje dłużej ciepła, dłużej ogrzewa powietrze nad sobą - ląd stygnie szybciej, zimne powietrze znad lądu zajmuje miejsce ogrzanego nam morzem.
Gdyby było tak, jak napisani w wiki, ląd po pewnym czasie, jeszcze w nocy, byłby cieplejszy od morza i kierunek bryzy by się zmieniał.
Trochę inne wyjaśnienie niż w Wiki, też znalezione w internecie:
Cytat:
Powstawanie bryzy możemy zaobserwować latem nad morzem lub dużym jeziorem przy ciepłej słonecznej pogodzie. Wiatr wyraźnie w ciągu doby zmienia swój kierunek. W dzień wieje od morza w stronę lądu, a w nocy odwrotnie: od lądu w kierunku morza. Przyczyną powstawania bryzy są prądy konwekcyjne. W ciepły słoneczny dzień ląd ogrzewa się szybciej niż morze (ciepło właściwe piasku wynosi jedynie 600 a wody 4200). Ciepłe powietrze znad lądu unosi się (w obszarach przybrzeżnych wytwarza się różnica ciśnień), a na jego miejsce napływa chłodne powietrze znad morza. Wieje wówczas wiatr od morza. Jest to wiatr miejscowy zwany bryzą dzienną (morską).
Ląd ogrzewa się szybciej, ale ochładza się również szybciej niż morze. Nocą morze jest cieplejsze niż ląd. Ciepłe powietrze znad morza unosi się (wytwarza się gradient baryczny skierowany z lądu w stronę morza), a na jego miejsce napływa znad lądu powietrze chłodniejsze. Wieje wówczas wiatr od lądu w stronę morza. Jest to bryza nocna (lądowa). Bryza ta jest o wiele słabsza i ma mniejszy zasięg niż bryza morska z powodu mniejszych różnic temperatury pomiędzy lądem a morzem w nocy.
Podczas bezwietrznej pogody w dużych miastach dachy, ściany domów i jezdnie nagrzewają się szybciej niż grunt oraz trawa. Słabe wiatry wieją w dzień z terenu otaczającego miasto ku jego centrum. Zjawisko to nazywamy bryzą miejską.
To się zgadza z moją wiedzą.
_________________ Prawie wszystko co piszę w recenzjonie, to opinie początkującego hobbysty pisarskiego rzemiosła, ale doświadczonego czytelnika.
Gdyby było tak, jak napisani w wiki, ląd po pewnym czasie, jeszcze w nocy, byłby cieplejszy od morza i kierunek bryzy by się zmieniał.
Chciałem tylko pokazać, że w nocy wiatr wieje od strony lądu, a nie od morza, jak napisał autor.
Cała sprawa tkwi w róznicy ciśnień. W nocy nad nagrzaną wodą jest niż, a nad wyziębionym lądem wyż. Powietrze wędruje od wyżu do niżu, więc wiaterek wieje w strone morza. w dzień odwrotnie. Co do długości stygnięcia i nagrzewania, to na chłopski rozum.
Cytat:
(ciepło właściwe piasku wynosi jedynie 600 a wody 4200)
Woda dłużej się nagrzewa, ale też długo oddaje ciepło. Z ziemią jest odwrotnie. Potrzebuje mniej czasu aby się nagrzać, ale też krócej to ciepło trzyma.
Szczególnie widoczne jest to zimą. Oglądajac prognoze pogody, w zimowe miesiące, mozna zauważyć, że nad morzem temperatura jest zawsze wyższa od tej panujacej w głębi ladu. Czyli, to co mówi wikipedia:
Cytat:
Natomiast w nocy woda oddaje szybciej ciepło niż ląd
Jest ewidentnym fałszem czyli masz Marq racje.
(mature z geografii zdałem na 89 % )
Pewnie powiedziałbym, że czad, ale brakowało tu opisów, zdecydowanie brakowało. To było średniowiecze? nowożytność? jak właściwie wyglądali łowcy, poza kolcami? chodzili na golasa? Haszir wzbudził czujność Olafa, żeby trudniej było mu z nim walczyć? Rekomepnsujesz to dość dobrym prowadzeniem akcji, chociaż w opowiadaniu, którego tłem są łowy, wypadałoby skupić się trochę dłużej na polowaniu.
No aprzyspieszenie... Bardzo odważne wprowadzenie takiego bajeru, bo zakrawa o kosmiczne moce marsjańskich rebeliantów, a ja jestem raczej zwolennikiem tradycji, ale... W Twoim tekście było to całkiem ładnie wkomponowane.
Nie jest mistrzowsko, ale nieźle. Powiedziałbym nawet dobrze. Taka czwórka z ogromnym plusem, prawie pięć minus
Pewnie powiedziałbym, że czad, ale brakowało tu opisów, zdecydowanie brakowało. To było średniowiecze? nowożytność?
A co to ma do rzeczy? Zauważ, że opowiadanie umieszczone jest w dziale "Opowiadania Fantastyczne". Czy autor nie mógł sobie stworzyć odrębnej rzeczywistości i popuścić wodze fantazjii? U mnie opowiadanie zaplusowało właśnie tym, że umiejscowione jest w jakimś odmiennym, alternatywnym świecie.
[
_________________ A ja wiem, że są głowy, które mury przebijają...
Po pierwsze: proponuję, żebyś skupił się, Azazelu, na recenzjowaniu prac danego autora tekstu w danym temacie, a raczej odpuścił sobie komentarze odnośnie moich recenzji(choć oczywiście do niczego nie mogę zmusić). Niech tylko Boru, ktoś z ekipy moderatorów, administratorów stwierdzi, że niepotrzebnie się odzywam, to podejrzewam, że zaraz albo to napisze, albo od razu zmodyfikuje moje posty(jeśli należy do tych drugich i trzecich)...
Azazel napisał/a:
Zauważ, że opowiadanie umieszczone jest w dziale "Opowiadania Fantastyczne". Czy autor nie mógł sobie stworzyć odrębnej rzeczywistości i popuścić wodze fantazjii? U mnie opowiadanie zaplusowało właśnie tym, że umiejscowione jest w jakimś odmiennym, alternatywnym świecie.
Po drugie: czy ja napisałem, że autor nie ma takiej możliwości? Miałem wypisywać kolejno epoki od prehistorii po czasy najnowsze? To były przykładowe pytania. A co do stworzenia nowej rzeczywistości... Zwróciłem na to uwagę, bo jeżeli nie ma wzmianki w tekście na temat innej rzeczywistości(mówię tu o otaczającym świecie, i chciałbym żeby było jasne, że przykładowy Gondor to też wymyślone królestwo, a jednak osadzone w realiach średniowiecza), to wszystko wskazuje na to, że dzieje się ona w "normalnych warunkach".
Tak więc nie czepiam się możliwości swtorzenia nowego świata, czepiam się nieokreślenia akcji, po prostu nie wiem kiedy ma ona miejsce, nie wiem czy bohater mija czekoladową chałupę, a w ogrodzie rosną seledynowe róże lub zupełnie inny rodzaj kwiatów, jest mi to potrzebne, żeby lepiej odebrać tekst, lepiej wyobrazić sobie świat, który przedstawia mi Boru.
Po pierwsze: proponuję, żebyś skupił się, Azazelu, na recenzjowaniu prac danego autora tekstu w danym temacie, a raczej odpuścił sobie komentarze odnośnie moich recenzji
No cóz...Opowiadanie jak możesz zauważyć już zrecenzowałem w pierwszym poście tego tematu .
Cytat:
Po drugie: czy ja napisałem, że autor nie ma takiej możliwości? Miałem wypisywać kolejno epoki od prehistorii po czasy najnowsze? To były przykładowe pytania.A co do stworzenia nowej rzeczywistości... Zwróciłem na to uwagę, bo jeżeli nie ma wzmianki w tekście na temat innej rzeczywistości
To jest Fantastyka, tu nie trzeba się określać co do czasu i miejsca, a autor ma prawo stworzyć świat jaki mu się podoba i niekonieczie na "normalnych warunkach".
A poza tym jakej wzmianki oczekujesz? Że autor napisze na początku: akcja dzieje się tu i tam i o takim czasie.Mi się wydaje, że takie niedopowiedzenie, gdzie jest umiejscowione opowiadanie jest fajnym zabiegiem. Dzięki niemu, możemy uruchomić wyobraźnie, a nie odnosić się do schematów, średniowiecza, nowozytności, czy czasów prechistorycznych. To jest fantastyka, tu nie trzeba wplatac naszej, ludzkiej Historii, tu nie trzeba stosować sie do prawideł średniowiecza, renesansu czy innych epok.
Jeżeli chodzi o "czekoladowe chałupy" i "seledynowe róze" to tu masz racje. Rzeczywiście zabrakło opisów przedmiotów wystepujacych w tym świecie, można by się pokusić o lepsze przedstawienie realiów, ale na litośc Boską, nie mieszajmy w to średniowiecza, renesansu czy starożytności.
Cytat:
Po pierwsze: proponuję, żebyś skupił się, Azazelu, na recenzjowaniu prac danego autora tekstu w danym temacie, a raczej odpuścił sobie komentarze odnośnie moich recenzji
A może rzeczywiscie moje komentarze są nie na miejscu? Może moje próby podjecia dyskusji na temat prac autora są tylko czepialstwem? Moze niepotrzebnie dyskutuje z innymi recenzentami na temat przeczytanych opowiadań? No cóż, jeżeli recenzjon służy tylko do tego, aby walnac recenzje i zapomnieć, nie wymieniać opinii z i innymi to Cię ogromnie przepraszam za moje czepialstwa
Ostatnio zmieniony przez Azazel 2008-02-09, 00:55, w całości zmieniany 1 raz
A poza tym jakej wzmianki oczekujesz? Że autor napisze na początku: akcja dzieje się tu i tam i o takim czasie.
Nie, takiej nie oczekuję, choć gdyby dobrze zbudowana pojawiła się, pewnie nie przeszkadzałby mi. Oczekuję za to, że pewnymi szczegółami, detalami budowanego świata naprowadzi mnie raczej na początku opowiadania na to, jak mam sobie wyobrazić całość.
Azazel napisał/a:
Mi się wydaje, że takie niedopowiedzenie, gdzie jest umiejscowione opowiadanie jest fajnym zabiegiem. Dzięki niemu, możemy uruchomić wyobraźnie, a nie odnosić się do schematów, średniowiecza, nowozytności, czy czasów prechistorycznych.
Nie oczekuję, że Boru napisze: działo się to 1338 roku; No ale bez przesady. Parę zdań opisujących wioskę, może coś odnośnie odzienia(lub jego brak) pokazałyby mi, czy mam umiejscowić akcję w realiach średniowiecza, w dalekiej przyszłości czy w zupełnie innym świecie. Gdyby Boru napisał, że dachy chat pokrywały hiper-ultra-super-mega-trans-genetyczne grzyby, pomyślałbym: "No nieźle", ale nie miałbym się czego uczepić. Jego fantazja, jego świat, tymczasem nie znalazłem niczego w tym opowiadaniu, co przedstawiłoby mi jego świat. O to mi cały czas chodzi i lepiej już tego nie dam rady wytłumaczyć.
Azazel napisał/a:
To jest fantastyka, tu nie trzeba wplatac naszej, ludzkiej Historii, tu nie trzeba stosować sie do prawideł średniowiecza, renesansu czy innych epok(...),ale na litośc Boską, nie mieszajmy w to średniowiecza, renesansu czy starożytności.
No i masz rację, nie mieszajmy, jeśli akurat autor ma inną koncepcję... A jaką koncepcję ma Boru(właśnie dlatego nie miał ode mnie oceny wyżej, choć jak już wcześniej wspomniałem, bardzo fajny tekst)?
Azazel napisał/a:
A może rzeczywiscie moje komentarze są nie na miejscu? Może moje próby podjecia dyskusji na temat prac autora są tylko czepialstwem? Moze niepotrzebnie dyskutuje z innymi recenzentami na temat przeczytanych opowiadań? No cóż, jeżeli recenzjon służy tylko do tego, aby walnac recenzje i zapomnieć, nie wymieniać opinii z i innymi to Cię ogromnie pszepraszam za moje czepialstwa
Dobra, za bardzo brałem to do siebie. Masz rację, recenzjon nie służy tylko do recenzji. Po którejś z kolei uwadze na temat mojej opinii po prostu wyszedłem z siebie. Już się to nie powtórzy Czepiaj się śmiało, ja postaram się odpisać najlepiej jak umiem, mam nadzieję, że z pożytkiem dla autora tekstów i poświęcinemu im tematowi.
A może rzeczywiscie moje komentarze są nie na miejscu? Może moje próby podjecia dyskusji na temat prac autora są tylko czepialstwem? Moze niepotrzebnie dyskutuje z innymi recenzentami na temat przeczytanych opowiadań? No cóż, jeżeli recenzjon służy tylko do tego, aby walnac recenzje i zapomnieć, nie wymieniać opinii z i innymi to Cię ogromnie pszepraszam za moje czepialstwa
Moim skromnym zdaniem dobrze czynisz - forum jest dyskusyjne, a nie wyłącznie recenzyjne. Ale na Wenę, nie pszepraszaj, bo się nie godzi na tymże forum. Mały Polaku, myślę, że mogłeś odnieść wrażenie, że ja również czepiam się bardziej Twoich wypowiedzi, niż prezentowanych tekstów. To tylko pozory. Wychodząc z założenia jak wyżej (forum jest dyskusyjne), zdarza mi się wchodzić w polemiki z opiniami na temat opowiadań w miarę często.
_________________ Prawie wszystko co piszę w recenzjonie, to opinie początkującego hobbysty pisarskiego rzemiosła, ale doświadczonego czytelnika.
Drodzy Wnikliwi Recenzenci (DWR;-)!!!
Dziękuję za cierpliwość, że tyle czekaliście na odpowiedź. Spieszę tłumaczyć kwestie przez Was poruszone i wiele innych. Najpierw szczegóły tj.: "piaszczysta materia nabrzeża", "wydmy na klifach" oraz "kierunek wiatru". Słowo klif nie musi określać jedynie skalnej ściany oddzielającej morze i ląd. Zapraszam do nadmorskiego Chłapowa, gdzie na całej długości tej mieścinki ciągnie się wysokie nabrzeże, które porastają... wydmy. Morze "żywi się piaszczystą materią nabrzeża", o czym przekonujemy się, naocznie obserwując sosny tracące "grunt pod nogami" i osuwające się w dół piaskowego klifu. Bardziej dosadnym przykładem wysokiego klifu z piasku jest Trzęsacz, gdzie dawny kościółek już w połowie porwany został przez morze. Choć jeśli wciąż któreś z Was, DWR, uznaje słowo "klif" w opowiadaniu za użyte niewłaściwie, postaram się pomyśleć o modyfikacji pierwszych akapitów. Kierunek wiatru... Na pewno od strony fizyki macie rację, ale zapraszam o drugiej w nocy jesienią na plażę (byłem, wiem) a poczujecie, jak mocno wieje od morza, a jak cicho jest od strony lądu. Uważam, że przedstawione przez Was procesy przepływu zimnych i ciepłych mas powietrza są prawdziwe, ale w skali lokalnej. Wystarczy silny front atmosferyczny o dużym zasięgu, a wiatr zawieje zgodnie z nim.
A teraz zaskoczenie: moje tłumaczenie jest o tyle "zbędne", że rzecz dzieje się na... OBCEJ PLANECIE o nazwie Azaroia!!! Olaf, Sebet i inni to przedstawiciele mieszkańców tej planety, czyli rasa... Łowców!
Na "nieziemską scenę akcji" wskazałem wielokrotnie (nie oczekiwaliście chyba, że napiszę: "Dawno, dawno temu, na planecie w konstelacji Strzelca..." - stąd bezosobowy narrator, relacjonujący, jak narodziła się legenda o łowcy Azaroii). Te wskazówki to:
- kwestie kalendarza (cytuję wycinki):
"przeszło dwadzieścia godzin na zregenerowanie sił przed kolejnym polowaniem", "pięćset siedemnaście nocy każdego roku" - w obliczu innego okresu obiegu Azaroii wokół macierzystej gwiazdy trudno wyrokować, czy (uwaga od jednego z DWR) 30 lat to młodzik czy nie - narrator nie dostarcza informacji, ile tamtejszych lat żyją łowcy;
- kwestie "solarne":
"srebrny dom bogów (inny barwa światła generowana przez odmienny od ziemskiego skład atmosfery);
- właśnie kwestie KLIMATYCZNE!!! (stąd być może inne kierunki wiatrów nocą): regularny od lat, poranny huragan atakujący nabrzeże krainy (tożsamy dla łowców z atakiem demonów) wiąże się z unikalnymi i nieadekwatnymi do ziemskich warunkami atmosferycznymi - przyczyną huraganu zdaje się być wschód "ich" słońca - na przykład jego określona (niewielka odległość) od planety Azaroii powoduje silne oddziaływanie grawitacyjne, jakie znowuż w chwili wschodu na ich półkuli generuje ruchy potężnych mas powietrza;
- kwestie ich wyglądu i atrybutów:
"napiął mięśnie ramion aż grube kolce wynurzyły się spod zrogowaciałej skóry, od łokcia po nadgarstek", "kły zgrzytały o siebie", "machał łapami w geście zaproszenia", "Olaf wstał i uruchomił przyspieszenie. Narządy zaczęły pracować ze zdwojoną prędkością, serce pompowało niewiarygodnie szybko litry krwi, nogi przebierały niezauważalnie"
- kwestie rozmnażania się rasy Łowców:
"Tulili się do siebie, pocierali kolcami i brzuchami, jednak Olafowi nie wolno było otworzyć swych wilgotnych komór, co stanowiło dla każdego mężczyzny szczyt niewysłowionej rozkoszy", "Kładł się na młodych dziewczynach, przygniatał je swym muskularnym ciałem, tarł ich rozkosznie świeże i szczupłe brzuchy, gdy w tym czasie one napinały przedramiona i prezentowały śmiesznie małe, jeszcze nie do końca rozwinięte kolce. Dotykały nimi kolców wielkiego Łowcy, aż te wpadały w lekkie drgania i brzęczały cicho. Na ten dźwięk dziewczyny dostawały szału, a Olaf otwierał swe komory i z wrzaskiem wylewał całą zawartość. Przyszłe matki mdlały, wchłaniając przez skórę zimny płyn. Łowca chował kolce, błogosławił dziewczynę i odchodził: zaspokojony na co najmniej dziesięć dni, przez które to musiał zregenerować nasienie w komorach.", "Ostatnimi czasy Olaf nie współżył z młodymi dziewczynami, bo kolce miał zniszczone i trudniej wpadały w drgania, tak efektowne i podniecające dla kobiet, a komory potrzebowały trzy razy więcej czasu na regenerację nasienia";
- kwestie społeczne i liczebności:
"W wiek rozrodczy weszły już co najmniej pięć lat temu i każda z nich była matką; do dwudziestego drugiego roku życia musiały powić piątkę niemowląt, a następnie odchować je w możliwie najlepszych warunkach, aż najmłodsze ukończy dwanaście lat. Wtedy trafi pod opiekę albo starszego rodzeństwa albo innych, młodszych, matek. Najwyżej trzydziestoczteroletnia kobieta staje się Łowcą – bardziej dojrzałym i przewidującym niż trzydziestoletni mężczyźni, którzy swoje życie zawierzają jedynie sile młodości, a nie rozumowi i taktyce. Są łatwymi ofiarami dla młodych kobiet, zdobywających dzięki temu niezbędne doświadczenie w polowaniach".
Ufff... mam nadzieję, że po mojej próbie obrony tekstu spojrzycie na "Łowcę..." przychylniej jako na pewną fabułę, a nie jedynie szczegóły, które - zdaję sobie sprawę - nie zawsze są konsekwentne.
P.S. Dziękuję Azazelowi, marq12 i Małemu Polakowi za to, iż poszli z moim tekstem "na pierwszy ogień";-)
Ja tylko dyskutowałem z opinią z wiki na temat bryzy. Samego tekstu jeszcze nie dotknąłem...
Co do klifu, masz rację. Byłem w Poddąbiu, Łebie, Trzęsaczu... Lubię klifowe wybrzeże
Jeśli chodzi o wiatr: jeśli nie napisałeś o bryzie, to pewnie też nie ma się czego czepiać.
_________________ Prawie wszystko co piszę w recenzjonie, to opinie początkującego hobbysty pisarskiego rzemiosła, ale doświadczonego czytelnika.
Bardzo zgrabnie napisane, ale... Skoro każdy łowca musiał złożyć ofiarę w nocy (lub umrzeć), to taka cywilizacja niestety nie mogłaby istnieć. Wystarczy prosta matematyka. Nie wiem, czy pamiętasz życzenie pewnego perskiego mędrca, który za wykonaną usługę zażądał od szacha pszenicy, liczonej w ten sposób:
Jedno ziarenko za pierwsze pole szachownicy, dwa za drugie, cztery za trzecie, osiem za czwarte i ak dalej. Okazało sie, że szach nie był w stanie sie wypłacić, ba! Nie byłby w stanie sie wypłacić nawet, gdyby władał całą Ziemią (i kilkunastoma innymi rolniczymi planetami).
Stosując podane przez ciebie zasady funkcjonowania społeczeństwa, planeta licząca 1.099.511.627.776 mieszkańców (ponad bilion – 183 razy więcej niż Ziemia!) wyludniłaby się po – uwaga! - 40 DNIACH!
Matermatyka kładzie logikę twego opowiadania na łopatki.
Legenda o łowcy Azaroii
A Tobie, Boru, wskażę tylko kilka fragmentów, które IMO zabrzmiały niezbyt dobrze.
Reszta opka: fabuła, wykreowany świat, styl i klimat, jak najbardziej w porządku. Podobało się bez dwóch zdań.
Cytat:
Wiatr ucichł, podmuchy zelżały.
skoro nie było już wiatru, nie było także podmuchów. U Ciebie natomiast są, tylko łagodniejsze.
Cytat:
Haszir napiął mięśnie ramion aż grube kolce wynurzyły się spod zrogowaciałej skóry, od łokcia po nadgarstek.
to znaczy, że napięcie bicepsu lub tricepsu powodowało wysunięcie kolców? a nie chodzi Ci przypadkiem o mięśnie przedramion?
Cytat:
Kiedy chłopak kończy trzydziestkę
chłopak? może już raczej mężczyzna.
Twoje wyjaśnienie tej kwestii przeczytałem już po wysłaniu postu.
Boru
Cytat:
inny barwa światła generowana przez odmienny od ziemskiego skład atmosfery)
światło było generowane przez gwiazdę, nie przez atmosferę. atmosfera jedynie ugina bieg promieni w charakterystyczny dla siebie sposób.
Cytat:
na przykład jego określona (niewielka odległość) od planety Azaroii powoduje silne oddziaływanie grawitacyjne, jakie znowuż w chwili wschodu na ich półkuli generuje ruchy potężnych mas powietrza;
nie wydaje mi się to prawdą, bo jak wyjaśnisz, że na Neptunie (dalej położonym od Słońca niż Ziemia) mamy huragany znacznie przewyższające prędkością ich ziemskie odpowiedniki.
I to by było na tyle. Jak na razie.
Kocia apokalipsa
Miauczek - nienawidzę, jak ktoś do mnie mówi Miauczek(Nic śmiesznego, Marka Koterskiego). Celowe, czy przypadkowe podpieprzenie imienia?
Cytat:
Ważne były miła chropowatość drzewa i ciepłe promienie słońca, ładnie mieniące się w jego sierści.
Ważne były DWUKROPEK i dopiero wymieniamy. Jak nie lubimy dwukropka, to inaczej formułujemy zdanie. Wytłuszczone słówko nie jest ładne w tym zdaniu.
Cytat:
Z drugiej strony, Miauczek miał powód do narzekania
Wiem z poprzedniego napisanego tu posta, że może nie być widać, ale wstawiłem brakujący przecinek.
Cytat:
Raz nawet, po szalonym i nieokreślonym grzmocie,
Przymiotniki owe są nieadekwatne do rzeczownika, który określają.
Cytat:
- Czego? – ziewnął, pokazując cały różowy jęzor.
- Martwię się – stwierdziła
Sorry Gregory, ale tu nie było czego stwierdzać. Stwierdzać nie jest słowem, którego można bezkarnie używać, jako zamiennika na powiedział, czy rzekł(osobiście nie lubie słowa rzekł).
Cytat:
komórki na sprzęt ogrodowy
Schowek może być na coś tam. Komórka to komórka, co najwyżej ze sprzętem. Zasada jest taka, że używamy tylko takich słów, których znaczenie w pełni rozumiemy.
Cytat:
podłużną rurę z drewnianym, klocowatym końcem.
Rura ma kształt podłużny, nie ma sensu o tym pisać. Jak wyżej.
Cytat:
już zapomniał sztuki polowania)
Ile tych sztuk? Dwadzieścia cztery?
Cytat:
również ziemia, aż Miauczek poderwał się na cztery łapy
Dodałem przecinek.
A tak wogóle, to jak opisujesz scenę, to nie skacz po bohaterach. Opisuj scenę albo z punktu widzenia obserwatora, który nie wie o czym oni myślą, albo z persektywy jednego z nich. Tylko jednego w tej samej scenie. Inaczej czytelnik się zniechęci.
Cytat:
i nie przestawali rąbać w drzwi.
A kiedy zaczęli? No, chyba że brama i drzwi to uciebie to samo.
Cytat:
Pan leżał i mówił coś
Mówił: coś. A może: coś mówił?
Cytat:
Do leżącej dopadło od razu dwóch Panów, którzy rozerwali kwiecistą suknię, a sami zsunęli dolną część rudego stroju
No ten opis jest tak porywający...
Cytat:
Ale Kicia poświęciła uwagę Pani o ognistych włosach. Gdy tak stała w promieniach zachodzącego słońca, śmiejąc się i trąc ciałem o potwora, była piękna i kusząc
to kto tarł o tego potwora? Kicia, czy ta ruda laska? Wiesz co to jest zmiana podmiotu? Nie, to przepraszam...
Cytat:
Leżał pod potworem i tylko włosy tarmosił mu niezdarnie lekki wiatr.
Tu się uśmiałem, a chyba nie taki nie był zamiar ałtora. Tarmosił, o i w dodatku niezdarnie.
To taki wietrzyk pederasta był?
Cytat:
Na podwórku ,leżeli w dziwnych pozycjach Pan i Pani
Przecinek i znowu wybór: albo dwukropek, albo inna konstrukcja zdania.
A tak wogóle to napisałeś wcześniej, że
Cytat:
wskoczyła na łeb potwora. Państwo byli już w jego wnętrzu
To jak on ich widział na podwórku? To inne Państwo było? Gruzja czy Ukraina? ty wiesz, ale czytelnik nie wie.
Oprócz tego to narracja do dupy. Nieudilnie napisane, nie przemawia do mnie. Pomysł nawet niezły, ale z wykonaniem gorzej.
Nie kupiłbym tego.
_________________ Mieli takie długie łuki...(by Sherrax)
Napracował się mój szanowny przedmówca, więc od Jego recenzji zacznę. Merytoryka i bezstronność!!! Gdzie one, bo nie widzę, panie recenzencie. Recenzujesz pan, to staraj się to robić w sposób merytoryczny, skupiając się na błędach, oraz taktowny, nie wywyższając się ponad recenzowanego. Bo i niby kim pan jesteś? Co o panu wiemy? Na razie tylko tyle, że lubisz pan patrzyć na innych z góry (co nie spodobało się również Małemu Polakowi na jego wątku).
- Ja osobiście bardzo lubię słowo "rzekł" i nie dam mu zrobić krzywdy.
- Czym były rury widziane oczyma kotów, my wiemy. Niestety nie wiedzą tego futrzaki. Opis informuje o rurze widzianej oczyma nieświadomych zwierząt. Zatem rura jest podłużna z drewnianym, klocowatym końcem.
- Sztuka polowania. Co konkretnie Ci się w tym nie podoba?
- Może i opis gwałtu nie był porywający, ale czego dokładnie Ci w nim zabrakło? Barwnych szczegółów?
-
Urlean napisał/a:
Wiesz co to jest zmiana podmiotu? Nie, to przepraszam...
Jeśli już chcemy być dokładni:
"Wiesz co to jest zmiana podmiotu? Nie? To przepraszam..."
- Podejrzewam że "ałtor" był zamierzony. Bo "pederasta" już chyba nie.
Urlean napisał/a:
Zasada jest taka, że używamy tylko takich słów, których znaczenie w pełni rozumiemy.
Cytując Wikipedię:
Pederastia (gr. παῖς chłopiec + gr. ἐραστής – w przekładzie Witwickiego: miłośnik) – określenie kontaktów seksualnych dojrzałych mężczyzn z dojrzewającymi chłopcami. Pojęcie obejmuje szerokie praktyki erotyczne pomiędzy dorosłymi i nastoletnimi chłopcami (od 12 do 17 lat). Tego typu związki były szczególnie rozpowszechnione i akceptowane w Starożytnej Grecji.
W języku polskim obok pierwotnego znaczenia terminu spotykane jest jego użycie jako określenie wszelkich kontaktów seksualnych między mężczyznami. Termin w takim znaczniu użyty w stosunku do osób homo- lub biseksualnych posiada wydźwięk pejoratywny, gdyż może sugerować kontakty seksualne z małoletnimi. Także w takim znaczeniu współcześnie jest używany szczególnie przez osoby negatywnie nastawione do osób homoseksualnych.
Ani Pan lęzący pod potworem nie był młodym chłopcem, ani wietrzyk nie był starym mężczyzną.
Reasumując. Recenzując skupmy się, panie szanowny, na autorze, nie na własnej - z pewnością wszechwiedzącej - osobie
Przejdźmy do "Kociej Apokalipsy". Osobiście też nie jestem zachwycony opisaną przez autora mało porywającą historią, a raczej jedną sceną z perspektywy kotów. Jednak w treści udało mi się wyszukać tylko jedno niezrozumiałe sformułowanie:
Miauczek nie mógł się powstrzymać, by się o nią nie obetrzeć, za co został zbesztany.
- Sztuka polowania. Co konkretnie Ci się w tym nie podoba?
Przeczytaj uważnie mój komentarz to będziesz wiedział.
A tak wogóle to co komentujesz? Tekst, czy inny komentarz?
Mój komentarz był taki, jakie odczucia po przeczytaniu.
Krytyk nie ma obowiązku (niektórzy uważają że nawet prawa) głaskać ałtora po główce. Cacy, cacy, strasznie nudne i spieprzone opowiadanie, ale nie przejmuj się, kiedyś się nauczysz...
_________________ Mieli takie długie łuki...(by Sherrax)
Rzeczywiście, komentarz wyczerpujący. Ile w nim treści. A ile nauki na przyszłość dla początkujących autorów.
Co do komentowania komentarzy, napisz coś - nie tłumacząc się, że nie chcesz, zatem nie musisz - a z radością odwiedzę Twój wątek i we właściwym miejscu dokonam właściwego komentarza.
Co do praw i obowiązków krytyków. Nikt nie wymaga, aby chwalili autorów za złe teksty, mimo to zły to krytyk, który na niedoskonałościach autora promuje własną wyimaginowaną doskonałość.
Swego czasu sam chciałem napisać opowiadanie o kocie, ale ostatecznie po jednej stronie zrezygnowałem, bo coś mi nie szło...
Moim zdaniem ciekawy tekst, wciągnęło mnie i czytało się na luzie. Nie mam większych zastrzeżeń, a błędy zostały wypisane powyżej (zresztą i tak nie mam umiejętności wyłapywania błędów). Moje uwagi:
"Mrużył ślepia – po części dla przyjemności, a po części dla ochrony przed oślepiającym blaskiem słońca."
Nie rozumiem, jak można mrużyć oczy "dla przyjemności". Troche dziwnie brzmi, bardziej przemawiałoby do mnie z przyjemności.
"Potem przeszukał spiżarnię i zaniósł do domu dwie torby wypełnione po brzegi"
Wg mnie lepiej by brzmiało "i zaniósł do domu dwie wypełnione po brzegi torby ".
"Dwie rude postaci upadły na ziemię, trzy następne uciekły za potwora i stamtąd celowały ze swoich rurek."
i stamtąd celowały ze swoich rurek -> zaczęły celować - jako czytelnikowi, przyszła mi na myśl niespójność czasowa, tzn.: najpierw cześć zdania jest napisana w czasie przeszłym, a następna - w teraźniejszym - takie przynajmniej odniosłem wrażenie. To źle się komponuje.
Cytat:
Ważne były miła chropowatość drzewa i ciepłe promienie słońca, ładnie mieniące się w jego sierści.
Ważne były DWUKROPEK i dopiero wymieniamy. Jak nie lubimy dwukropka, to inaczej formułujemy zdanie.
hę? Dwukropek? A co to, przepis na ciasto babuni czy opowiadanie? Nie zgadzam się z Kolegą, IMO dwukropek wcale niekonieczny.
Ale ad rem:
Cytat:
o naturze czego nie ma zielonego pojęcia
- czas- nie miała zdaje się
Cytat:
Jej miauk był lekki i słodki. Miauczek nie mógł się powstrzymać
- trochę za dużo tych miauków
Cytat:
Potem przeszukał spiżarnię i zaniósł do domu dwie torby wypełnione po brzegi. W końcu wybiegł z domu po raz ostatni
- znów powtórzenie: dom- dom. Może W końcu wybiegł na dwór?
Cytat:
Teraz stała przed nim Kicia – ruda piękność
- podoba mi się ta ruda piękność, ładne sformułowanie. Takie ludzkie, a jednak adekwatne do rudej Kici
Cytat:
Koty zbudził hałas inny niż poprzednie.
- nie dałeś znać, że znów położyły się spać, a przydałoby się- przecież przed chwilą jeszcze Miauczek stał na równych nogach.
Cytat:
Kicia nie mogła się nadziwić, dlaczego te kwiaty nie pachną.
- gdyby napisać Kicia nigdy nie mogła się nadziwić, byłoby logiczniej, w końcu nie dziwiła się w tym momencie, ale wcześniej, w przeszłości.
Cytat:
Do leżącej dopadło od razu dwóch Panów
- i znowu- wcześniej nie było mowy, że Pani upadła.
Brakuje mi wytłumaczenia kto zaatakował Państwo i dlaczego (wojna? narazili się komuś?). Nawet z perspektywy kotów dałoby to radę wpleść w historię.
Momentami nie przemawiała do mnie beztroska Miauczka. Niby pokazałeś kontrast między okrucieństwem sytuacji a błahością kocich problemów, ale nie umiałam się wczuć w to. Może zbyt mało emocji ludzi pokazałeś? Miałam wrażenie, że są szmacianymi lalkami.
Narracji nie będę się bardzo czepiać, prócz paru gorszych sformułowań, było ok.
Bez rewelacji, ale podobało mi się. No, może trochę przeważyła moja słabość do tych futrzaków
Może zauważyłeś, że recenzje na forum FZ piszę zazwyczaj w kilku punktach, wskazując plusy i minusy. W przypadku Twojego opowiadania tak nie postąpię. Zwyczajnie nie przypadło mi do gustu. Nie o to chodzi, że zostało źle napisane, wręcz przeciwnie, styl masz nienajgorszy. Chodzi o fabułę. Pokazałeś po prostu scenkę z czasów wojny z punktu widzenia kota. I co? I nic. Żadnej właściwie fantastyki, nic naprawdę przykuwającego uwagę czytelnika, jakichś ciekawych wydarzeń, sytuacji, postaci. Nie o to chodzi, że akcja utworu fantastycznego ma przedstawiać tysiące obcych atakujących Ziemię czy inne tam smoki z trollami na dokładkę, ale jednak coś musi się dziać, co by wciągnęło czytelnika. A u Ciebie niestety jest słabo pod tym względem. Powtarzam: do stylu nie mam zastrzeżeń, tylko do samej konstrukcji opowiadania.
Ponieważ zatem nie widzę szans na poprawę tego opowiadania, to i nie zajmuję się nim więcej. Przeczytałem i zapominam. No hard feelings, man.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum