Wysłany: 2008-02-09, 09:44 Opinie na temat prac Gaca
1)
Największą wadą „Zemsty liczb” jest monotonna narracja. Moim zdaniem w ogóle nie przykładasz się do kreowania nastroju. Zdania lecą jedno po drugim, zupełnie do siebie podobne. On zrobił najpierw to, potem tamto, a jeszcze później coś innego - taką masz sztancę.
Być może wynika to z faktu iż chciałeś bardzo szybko opowiedzieć całą historię. W efekcie masz jednakowe tempo w całym tekście i czytelnik ani na chwilę nie zwalnia. Nie ma czasu, żeby przetrawić to co przeczytał. Nawet w powieściach sensacyjnych trzeba czasem zwolnić, żeby nabrać oddechu przed następną akcją. Inaczej nastrój wali się w gruzy.
2)
Zdarzają się nielogiczne kawałki tekstu (czasem naprawdę trudno je wychwycić, jeżeli nie wskaże ich ktoś inny, więc się nie przejmuj). Na przykład Aleks po wypadku Marii najpierw przebywa w domu matki, a później trafia do szpitala. Potem zaś ojciec „na własną odpowiedzialność zabrał chłopaka do domu byłej żony. Plan się powiódł, niedoszły samobójca pod troskliwą opieką matki dochodził szybko do siebie”.
No więc jak? Najpierw matka nie potrafiła pomóc, a potem nagle się udało?
Albo inny fragment: „Aleks był w stanie zlokalizować każdy STAŁY obiekt znajdujący się w mieście z dokładnością do jednego mini-metra”. Zatem dlaczego potrafił zlokalizować SAMOCHÓD z kierowcą winnym śmierci Marii?
3)
„Doktor Psychol”. Wiesz, takie imię pasuje raczej do groteski czy karykatury niż do opowiadania stricte fantastycznego. Znowu - psuje nastrój.
4)
Wulgaryzmy. Celnie użyty rzeczywiście bywa potrzebny. Ale po licho wsadzałeś je na siłę? Przecież piszesz opowiadanie fantastyczne, a nie graffiti na murze.
5)
Pomysł z „komputerem” w mózgu Aleksa jest bardzo dobry. A jeszcze bardziej podobało mi się „zawieszenie” komputera pod wpływem wspomnienia wypadku. Niestety, monotonia, o której wspomniałem na początku, zabija cały pomysł. Może trzeba by wyrzucić wątek „istoty wyższej” (za dużo jak na krótkie opowiadanie)?
Więc cóż... Napiszę parę zdań, oceń ich przydatność sam
Od razu zaznaczam, że to tylko moje odczucia, będę trochę brutalny, za co z góry przepraszam.
Za szybko, za szybko i jeszcze raz za szybko. Bardzo mało opisów pozwalających chociażby na lepsze wyobrażenie sobie przyszłości. Może to nie było głównym tematem, może nawet niczym ważnym, ale chyba wielu czytelników zadałby sobie pytanie: "Czyli wszystko wygląda po staremu?"
Oprócz doktora Psychola nie ma postaci, którą uznałbym za logicznie myślącą. To jest bardzo subiektywne zdanie, ale może warto by się nad nim zastanowić?
Dialogi... Jak napisał kpoziorski, "istota wyższa". Otóż ta "istota wyższa" pojawiła się na chwilę, wytłumaczyła co jest ze światem i zniknęła? Po co o tam wskoczyła? Po klucz? Skoro taka silna, to po co jej klucz? No nie wiem.
No ogólnie dziwne to wszystko, główny bohater bezpłciowy(wulgarny zbuntowany przeciw wszystkiemu? mnie to nie przekonuje), nie wiadomo ku czemu to dąży, a jak już zdąży, to zastanawiam się, jak do tego doszło, bo mi trzy linijki wcześniej wątek uciekł(może nie jestem bystry, może jestem zmęczony, zinterpretuj, jak chcesz).
Pomimo tych wszystkich błędów przebija się Twój koncept. Widzę, że nie masz problemów ze stworzeniem jakiejś ciekawej historii(gorzej ze zobrazowaniem jej). Masz możliwości, co do kreowania fabuły, a to już połowa sukcesu.
Na Twoim miejscu zabrałbym się teraz, za krótsze opowiadania. Niekoniecznie muszą mieć jakieś przesłanie. Możesz opisać starcie gladiatorów, polowanie indian na bawoła, randkę nastolatków, rozprawę sądową, walkę Jedi , egzamin maturzystów, mecz piłki nożnej... Cokolwiek związanego z akcją, coś, co zmusi Cię do ukazania szczegółów akcji, coś, co wyrobi w Tobie nawyk obrazowania tego, co potrzebne by stworzyć obraz Twojego świata. Jak będziesz chciał poćwiczyć opsiy to napisz np. o wycieczce w góry, podróży morskiej, kupnie mieszkania przez ekscentrycznego biznesmena... Jest mnóstwo przykładów. Trochę się wymądrzam, ale widzę, że masz pomysły na zawiłe historie, a nie masz warsztatu. Moim skromnym zdaniem, między innymi tak właśnie zdobywa się warsztat.
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2008-02-14, 10:17
Zemsta liczb
Ciężko się czytało Twój tekst, oj ciężko... Pomysł, który w nim tkwi, jest ciekawy, ale niedopracowany (te nielogiczności, o których piszą moi poprzednicy...).
Najwięcej zastrzeżeń mam do dialogów. Ogolnie jest ich bardzo mało, a te, które się pojawiły są słabe. Dorośli ludzie, którzy mają gadki, jak czwartoklasiści...
No i ta ksywa, Psychol... Pasuje do szalonego naukowca na bezludnej wyspie, a nie do poważnego badacza.
Za dużo jest opisów zdarzeń. To nie kronika historyczna, ale opowiadanie.
Wulgaryzmy. Tu już zupełnie przesadziłeś. Za dużo i niewłaściwie użyte.
Moja rada będzie podobna do rady Małego Polaka. Pisz dużo, ale potem na jakiś czas odłóż tekst i zajrzyj do niego po pewnym czasie. Nie spiesz się z publikacją. Ja wiem, że to trudne, ale naprawdę cierpliwość popłaca.
Pozdrawiam
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Zemsta Liczb
Jak widzę, Autor, jeszcze nie zajrzał do tego wątku, więc rozpisywanie się nad opkiem raczej mija sie z celem.
A więc krótko: bardzo słaby styl, skutecznie IMO zniechęca do lektury. W kwestii konstrukcji zdań, jeszcze długa droga przed Tobą, Autorze. Postaraj się przeczytać kilka książek i zaobserwować, jak to wszystko jest tam poukładane.
Na wstępię pragnę podziękować wszystkim tym, którzy Zemste przeczytali . Wnioskując po komentarzach nie spoodobało się... Trudno. Surowość stylu tego opowiadania wzięła się z faktu, że w pierwowzorze był to synopsis undergrundowego filmu(mojego autorstwa}. Gdy projekt nie wypalił postanowiłem do szkieletu dopisać ciało. Niestety większość z was widzi tylko szwy, które zostały po tej operacji... Mimo wszysko dzięki za poświęcony czas.
(odpowiadam z dużym opóźnieniem, ale może odpowiedźprzyda się nie tylko Gacowi)
"większość z was widzi tylko szwy"
Różnica pomiędzy pisarzem, a innym człowiekiem dłubiacym w słowach (dziennikarzem, na przykład) jest mniej więcej taka, jak pomiędzy chirurgiem i chirurgiem plastycznym. W opowiadaniu nie można dostrzegać "szwów", jak to określiłeś. Musisz tak zszyć tekst, aby nikt ich nie zauważył.
Zacznę od tego, że to opowiadanie powinno znaleźć się w horrorze, a nie w science fiction. Nie podobało mi się w nim m. in.:
- nazwy niektórych postaci
- zbyt wiele dzieje się i zbyt szybko (jak to zresztą już zauważyli wcześniejsi recenzenci)
- wątpię czy pokazano by eksperyment komuś z zewnątrz ( na ogół jest on objęty tajemnicą zawodową)
- wątpię czy bohater zgodziłby się na eksperyment, jeżeli wcześniej widział, co się stało z szympansami
- wprowadzenie "wyższej istoty", jeszcze w formie takiej, jakiej pokazałeś, jest nie na miejscu
- itp. itd.
W opowiadaniu bardzo dużo brakuje przecinków. Poza tym nie rozumiem tego zdania:
Cytat:
Spacerował po krawędzi dachu okrywającego dom wyobraźni.
albo
Cytat:
Przed zmasakrowanymi zwłokami Marii zebrała się spora publiczność. Niektórzy chyba liczyli na bis.
Na jaki bis? Chyba że w świecie, który opisujesz, ludzie są całkowicie zdemoralizowani. To w takim razie opór ojca chłopaka przed eksperymentem jest nieuzasadniony.
Cytat:
z dokładnością do jednego mini-metra
Co to za nowa jednostka? Istnieje milimetr albo mikrometr, ale mini-metr?
Cytat:
zakola i szare bezpłciowe ciuchy
Jakie są bezpłciowe ciuchy?
Ode mnie tyle. Rad Ci już nie mam co dawać, gdyż doskonale z tym spisali się moi poprzednicy.
Pozdrawiam
_________________ Książka jest jak przyjaciel, inny - to już nie ten sam. Nie będę przyjaciół na poniewierkę, na pewną zgubę zostawiać.
Maria Kann
Pjawiło się nowe opowiadanie autora i muszę przyznać w porównaniu z wcześniejszym widać duże postępy, większe dopracowanie i dbałość o szczegóły . Akcja wciąga, pojechany pomysł, dialogi i bardzo ostre jakby po narkotykowe wizje. Wciąga i nie mogłam się doczekać co będzie dalej. Choć żeby nie było za słodko, momentami nie ogarniałam wizji stworzonego świata, jest bardzo zakręcona, trzeba przeczytać całość żeby załapać. Ale podsumowując: opinia pozytywna, polecam. Trzymam kciuki i czekam na kolejne opowiadanie.
Hm... A to ciekawe. Pojawia się znikąd i peany na temat tekstu i autora, który się tu nie pojawia(ł). I też jest z Poznania...
Może to jakiś dziki przypadek, ale paranoja nie pozwala mi w to wierzyć - w związku z tym, droga Kondor, napiszę Ci tylko, że to nie najlepszy sposób na reklamowanie twórczości Gaca. Zwłaszcza, że rzeczona twórczość przereklamowana.
Przeczytałam pierwszy rozdział - koszmarna skrótowość początku, koszmarnie drętwy i zamieszczony w próżni dialog (gdzie są komentarze odautorskie? czy bohaterowie rozmawiają w czarnej nicości?), powtórzenia i paskudne nagromadzenie zaimków. I zdania proste, które nie łączą się płynnie w opowieść. Zero klimatu, nastroju, czegokolwiek. Kolejne dialogi chaotyczne, jakby bohaterowie rzucali kwestiami w przestrzeń zamiast ze sobą rozmawiać. Szczątkowe opisy.
A jako gwóźdź do trumny - interpunkcja w dialogach. Myślałam, że to już wszędzie, nawet na blogach przewałkowano. Do tego zapis myśli dokładnie taki sam, jak zapis dialogu.
I żeby nie było - opowiadanie nie jest "koszmarne" czy "fatalne". Po prostu wymaga dużo, dużo pracy i wysiłku. Nie bronię też szanownej Kondor zachwycać się nad tekstem, są ludzie, którzy uwielbiają czytać... no, różne rzeczy. Ale na forum, gdzie nie chodzi o tworzenie kółeczka wzajemnej adoracji, a o rzetelną analizę tekstu, takie hurra-optymistycznie rzucanie ogólnikami razi, bardzo razi. Przynajmniej mnie.
Swoją drogą poprzedniego tekstu nie czytałam, więc może i postęp był... Nie zmienia to faktu, że przed autorem jeszcze ogrom pracy.
Fakt, paranoje to Ty masz, nie ma co, niektórzy nazywają to frustracją ... No ale nie czas na psychoanalityczne wywody, w końcu forum to nie pub. Koszmarna skrótowość początku brzmi wyśmienicie, wręcz perwersyjnie, a "koszmarnie drętwy" to już prawdziwa poezja. Poza tym świetny tytuł na horror np. Koszmarnie Drętwy II Następne opowiadanie zacznę jeszcze koszmarniej tylko po to aby zobaczyć twoją spotęgowaną wersję tego stwierdzenia. Bardzo spodobały mi się dwa komentarze "zamieszczony w próżni dialog" i "czy bohaterowie rozmawiają w czarnej nicości?". Ten drugi mógłby wręcz być podtytułem mojego opowiadania. A tak na marginesie początkowy, wyrwany z tła dialog jest preludium do tego ci się dalej dzieje, czyli rozgrywającego się pomiędzy trzema bohaterami dramatu metafizycznego, konfliktu 0 z 1 i generujących z tego odwiecznego sporu pytań. Opowiadanie pisałem kierując się zasadą minimalizmu - mniej znaczy więcej. Czy oglądając obraz namalowany przez któregoś z minimalistów, składający się zaledwie z kilku kresek zastanawiasz się dlaczego nie ma obrazkowego tła? Metaforyzując. Na zadane przeze mnie pytanie, która godzina, odpowiedziałaś, że mam brudne ubranie...
A tak w ogóle to dzięki za komentarz, cieszy mnie każda recenzja. PEACE
Opowiadanie pisałem kierując się zasadą minimalizmu - mniej znaczy więcej. Czy oglądając obraz namalowany przez któregoś z minimalistów, składający się zaledwie z kilku kresek zastanawiasz się dlaczego nie ma obrazkowego tła?
Aby bawić się w eksperymenty, trzeba najpierw opanować tworzywo. W tym wypadku: tworzywo języka.
Pisanie opowiadań, to akurat sztuka... malowania obrazów za pomocą kreseczek i szlaczków zwanych literami. I podążając za metaforą: patrząc na obraz minimalisty nie zastanawiam się, gdzie tło - bo sprawny malarz potrafi oddać wszystko co chciał za pomocą tych kilku kresek. Tobie do tego poziomu niestety wiele brakuje.
I mam radę - zamiast obruszać się albo pisać "bo tak właśnie miało być!", przyjmij rady i pracuj nad tekstami, poprawiaj. Uwag nie wypisałam ze złośliwości, czy też, jak byś chciał, frustracji - wypisałam je, żebyś wiedział, nad czym pracować. Jeśli na każdą recenzję zamierzasz reagować alergicznie (poprzednio było coś w stylu "bo Wy tylko szwy widzicie!", czyż nie?) daleko w swoim pisaniu nie zajdziesz. Owszem, możesz się bronić, że piszesz do szuflady albo dla przyjemności - i ja te uzasadnienia przyjmę, zrozumiem i pokiwam głową. Zapytam jednak, po co publikujesz i to w miejscu, którego celem jest budowanie ego autorów jedynie poprzez doskonalenie ich warsztatu pisarskiego.
Doceniam wagę tzw. warsztatu pisarskiego i uwierz mi na prawdę staram się go opanować(z różnym z resztą skutkiem ) Moim celem nie jestem pisanie do szuflady. W swoich opowiadaniach staram się podzielić z czytelnikami moją wersją „teorii wszystkiego”. Bardzo to próżne, idealistyczne i z góry skazane na niepowodzenie, ale co mi tam… Po za tym nie chcę być kolejnym autorem, który po przeczytaniu 100 opowiadań swojego mistrza tworzy jego mdłe, ale dopracowane technicznie kopie. Każdy kto ma odwagę by próbować tworzyć coś nowego czy jak to ładnie nazwałaś eksperymentować, automatycznie wystawia się na krytykę, od taka odwieczna zasada... Z tymi szwami popłynąłem, fakt, no ale byłem parę lat młodszy więc sama rozumiesz A tak w ogóle to jak znajdę chwilę czasu przeczytam Twoje opowiadanie po to by zobaczyć jak się powinno profesjonalnie pisać...
W swoich opowiadaniach staram się podzielić z czytelnikami moją wersją „teorii wszystkiego”. Bardzo to próżne, idealistyczne i z góry skazane na niepowodzenie, ale co mi tam… Po za tym nie chcę być kolejnym autorem, który po przeczytaniu 100 opowiadań swojego mistrza tworzy jego mdłe, ale dopracowane technicznie kopie.
A wiesz, że malarzom najpierw do znudzenia każe się kopiować? Rękę w różnych pozycjach, układ ciała, dzieła mistrzów... Dopiero potem zajmują się tworzeniem rzeczy własnych. Pamiętam zresztą, co mi mówiono o sztuce plastycznej - i widzę analogię do literatury - zanim zaczniesz eksperymentować, poznaj i opanuj do perfekcji to, co będziesz zmieniał.
Wbrew pozorom zdobycie umiejętności pisania w czyimś stylu to ważny krok do wyrobienia sobie własnego.
W chęci podzielenia się z czytelnikiem czymkolwiek nie ma nic złego, ale prawda taka, że nawet najwspanialsza idea utonie, jeśli nie podtrzymuje jej solidny warsztat.
To tak jak człowiek, który postanowił wynaleźć lekarstwo na raka, ale nie bardzo zna się na farmakologii.
Gac napisał/a:
znajdę chwilę czasu przeczytam Twoje opowiadanie po to by zobaczyć jak się powinno profesjonalnie pisać...
Hm. Tak mnie ciekawi - co ma moje opowiadanie do profesjonalnego pisania?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum