Wysłany: 2008-06-19, 13:02 Opnie na temat prac Frozen_suna
Frozen_Sun: Linie Neferu, Rozdział 1
Masz potencjał i wyobraźnię, a to się chwali. Zarys historii, który przedstawiłeś wydaje mi się atrakcyjny - lubię opowieści ze spiskami i zdradami, w dodatku w klimacie „Diuny” Herberta. Sposób pisania pozostawia nieco do życzenia. Twoja proza nie jest lekkostrawna, choć też daleko jej do bazgraniny grafomana. Szczegóły poniżej.
1. Budowa zdań
Czasami w dziwny sposób składasz zdania. Na przykład „Pościg, który za nim posłano, jak zaplanowano, nie sprawił mu kłopotu (...)”. Z tego zdania może wynikać, że zaplanowano, by pościg nie sprawił mu kłopotu, albo że zaplanowano same wysłanie pościgu. Sądząc po lekturze całego rozdziału prawdą może być i jedno, i drugie, ale zdanie napisałeś kiepskie.
2. Fabuła
Czytelnika trzeba wciągnąć w opowieść, a nie pokazywać wszystko od razu. Ty natomiast na przykład przy rozmowie najwyższych władz Twojej krainy, od razu wypalasz, że jedna z postaci sfałszowała zeznania więźnia. Pozwól czytelnikowi się tego domyślić, zostaw jakąś tajemnicę.
3. Wampiry
Mam wrażenie, że nie przemyślałeś kwestii wprowadzenia wampirów do powiadania. Poniżej przykłady.
„Lata pobytu w roli ambasadora Neferu w Zainkirze, kolebce ludzkości i spożywanie ludzkiej krwi, odcisnęły piętno na jego osobowości.”
„To była cena, jaką oboje płacili za spożywanie krwi ludzi.”
No cóż, rozumiem, że wampiry w Neferecie nie piją krwi, ale dlaczego w takim razie zwą się wampirami? Z kolei wampir musi pić krew, żeby przeżyć. Skoro jedzenie pokarmu nie zmienia specjalnie osobowości człowieka, to i picie krwi nie powinno zmieniać osobowości wampira. Trochę tutaj namieszałeś, a wygląda to nie na pojedynczy błąd, lecz na nieprzemyślaną koncepcję.
„Wampirzyca Sist (...)bez trudu przekroczyła bramę naszpikowaną termicznymi detektorami nastrojonymi na nieumarłych”
Po jakie licho wymyśliłeś detektory nieumarłych, które nieumarli potrafią bez problemu oszukać? Jeżeli był to detektor nastawiony na nieumarłych, to musi, po prostu musi wykryć wampira. Jeżeli natomiast chcesz już koniecznie żeby jednak nie wykrył, to chociaż to uzasadnij, przedstaw wyraźnie, że chodzi o jakąś wyjątkową sytuację, wyjątkowego wampira. W przeciwnym wypadku nie ma sensu wprowadzanie niepotrzebnych gadżetów.
4. Dialogi
Nie jestem ekspertem od poprawnego pisania, ale wyłapałem coś takiego:
Napisałeś:
„- Co z Kaelem? – Zapytał – Zwietrzyli coś?”
Pisze się: „- Co z Kaelem - zapytał. [TUTAJ KONIEC PIERWSZEGO ZDANIA, WYRAZ „ZAPYTAŁ” Z MAŁEJ LITERY, DALEJ JEST KROPKA] - Zwietrzyli coś?”
Chyba, że piszesz: „- Tamten facet - oświadczył Zdzichu - poszedł prosto do domu”. Tutaj masz jedno zdanie, w którym słowo „oświadczył Zdzichu” funkcjonuje na zasadzie wtrącenia i też jest pisane z małej litery.
5. Przesada w kreowaniu fantastycznego świata
Rozumiem, że chcesz stworzyć oryginalny świat, ale czasami używasz do tego złych środków. Konkretnie: przesadzasz. Na przykład: „Harp Ulfhineer, Amr Składu”. Po pierwsze „skład” nie za bardzo pasuje jako synonim rady, rządu czy co też tam miałeś na myśli. Skład może dotyczyć ewentualnie drużyny piłkarskiej na tfu, tfu Mistrzostwa Europy 2008, ale do władzy nie za bardzo pasuje. No i co oznacza Amr? Nie stworzyłeś przecież nowego języka, tak jak Tolkien, więc myślę, że spokojnie możesz sobie darować stosowanie pojedynczych, obco brzmiących słów. Jeżeli na przykład Frank Herbert wymyślił Freemenów, to tamte słowo miało zakorzenienie w języku angielskim (free men - wolni ludzie). Amr, czy harp stanowią tylko zlepki liter.
Nie chcę Cię tutaj powstrzymywać przed posługiwaniem się wyobraźnią, ale moim zdaniem trzeba mieć umiar przy próbie zapisu wyobrażeń na papierze (komputerze).
„Złożył skrzydła, po niedawnej walce, gdzieniegdzie poznaczone przestrzelinami, po czym zamknął żyły doprowadzające do nich krew.”
Dwa razy „po” w jednym zdaniu. Poza tym czy nie lepiej byłoby zmienić kolejność i napisać najpierw o przestrzelinach (czy to poprawny wyraz?), a dopiero potem dodać, że wynikały one z niedawnej walki. Może tak: „Złożył skrzydła poznaczone przestrzelinami z niedawnej walki”. No i przede wszystkim żyły doprowadzają krew do serca, a nie do innych członków ciała - żyłami wraca krew z tych członków do serca.
„Odtąd, pozostałą MU drogę pokonać miał pieszo.”
Niepotrzebne „mu”.
„Oni byli już martwi, zanim zamiary przerodziły się w działanie.”
Zmęczyłeś mnie takimi zdaniami zaraz na początku opowiadania. Może ładniej i czytelniej byłoby napisać „Właściwie byli martwi już w chwili, gdy wyruszali w pościg”?
„Ludzie uzbrojeni w szybkostrzelne kołkownice stanowili dlań śmiertelne zagrożenie [BRAKUJĄCY PRZECINEK LUB KROPKA I NOWE ZDANIE] mimo to miał zamiar oddać się w ich ręce.”
„zmieniał się w dusiciela wypalającego gardła”
Jakiego gardła? Zdaje się, że przeszarżowałeś z tym przymiotnikiem.
„Mężczyzna o ponurej, jednookiej twarzy, z bronią w pogotowiu, gwałtownie otworzył przedni właz (...)”
Tutaj podpadła mi kolejność obserwacji przedstawianych czytelnikowi. Może najpierw wypadałoby napisać, że otworzył się właz, a potem, że wyszedł z niego mężczyzna taki to a taki. W ten sposób czytelnik mógłby za Tobą nadążyć, podczas gdy w Twojej narracji wprowadzasz chaos, bo czytelnik musi zobaczyć gościa, który siedzi ukryty za włazem. Czyli na przykład: „Przedni właz odskoczył gwałtownie, a w otworze pojawił się jednooki mężczyzna, o ponurej twarzy, z bronią gotową do strzału”.
„nekromanta otoczony rojem ćem chwytał je długimi, kościstymi palcami i miażdżył w uściskach dłoni.”
To, że wyraz („ćem”) jest poprawnie napisany (chyba) nie oznacza, że tekst ładnie wygląda. Można było napisać tak: „nekromantę otaczały ćmy, cały wielki rój, z którego co chwila, jakby od niechcenia, łapał jedną i rozgniatał w palcach”. Zamieniłbym też „miażdżył” na „rozgniatał” oraz „dłonie” na „palce”, bo w Twojej wersji ćmy wydawały się monstrualne.
„Ściany z metalu, zimne i nagie pieczołowicie pozbawiono jakichkolwiek zdobień.”
Hm, metalowe blachy zazwyczaj są pozbawione zdobień, więc nie trzeba żadnej pieczołowitości, by je usuwać. Chyba że w Twoim świecie metal obrabia się w jakieś innej technologii, która generuje zdobienia.
„oblizując zaschłe zniewagą usta”
No, no, zabieg niemalże poetycki. No dobrze, nabijam się, ale zniewaga nie zasycha, więc fragment raczej nie ma sensu.
Jak na debiut, to całkiem nieźle, chociaż mogłoby być lepiej. Oto moje uwagi:
Błędy interpunkcyjne, radzę trochę poczytać na ten temat.
"- Do sprawy wmieszał się harp Ottiss – cisnęła weń." - coś mi się zdaje, że za często stosowałeś wyrazy typu "weń", "nań", "zeń" itp. - to razi.
Ciekawy styl, a i niektóre zdania były naprawdę fajnie zbudowane, ale raz czy dwa pojawiały złożone dość... dziwnie (zauważył to również Karol).
Wątki polityczne - przyznaję z ubolewaniem, że nie były specjalnie wciągające, wręcz przeciwnie - nudne. Proponowałbym, aby w przyszłości nieco się z nimi ograniczyć. Dla przykładu powiem, że np. tom I "Czarnej Ikony" Mieszka Zagańczyka mocno ucierpiał na skutek zbyt dużej ilości dialogów, których tematem była polityka.
"Ottiss triumfował, oblizując zaschłe zniewagą usta, w pierwszej chwili planował już jak go dobić, ale choć nienawidził Graana za jego impertynencki sposób bycia, za jego powodzenie u kobiet, którego on sam w młodości nigdy nie doświadczył i sprawiłoby mu niekłamaną radość dołożenie temu „Synowi Rzeźnika” jak zwykł określać go w myślach, to opanował w sobie emocje, i zaprzągł umysł do pracy nad sprawami dlań istotniejszymi." - ależ długie zdanie! Lepiej unikaj takich obszernych opisów, rozbij zdanie na co najmniej dwa krótsze.
Jeśli dobrze główkuję, chodziło Ci o samca harpii. Istoty z mitologii greckiej, zwane harpiami (uskrzydlone bóstwa wiatru, pół kobiety-pół ptaki) istniały wyłącznie w formie żeńskiej. Samo nazwanie bestii harpem, może i nie było oryginalne, ale wykreowanie czegoś nowego z czegoś starego zapisuję ci na plus, bo świadczy o wyobraźni.
"Potem, nadal przez nikogo nie niepokojony – odszedł."
Zbędny myślnik. W jego miejsce powinieneś wstawić przecinek.
"Pytania - Kim był? Skąd przybył oraz na czyje zlecenie działał? – Czekały wciąż na odpowiedź."
Pytania: kim był, skąd przybył, oraz na czyje zlecenie działał, czekały wciąż na odpowiedź.
"- A ja poświęciłem tak wiele dla tego przeklętego kraju! Tak wiele! Wszystko! Wszystko!- pomyślał przepełniony kolejną powracającą falą goryczy."
Myślnik rozpoczyna wypowiedzi, ale nie myśli. No chyba, że tak jest w całym utworze. Jednak nie i to, i to jednocześnie. Albo jedno, albo drugie.
"Ziewnął ostentacyjnie, niemrawo strzepał z togi niewidzialny dla innych pyłek, po czym przemówił."
Z przyczyn estetycznych lepszym byłoby określenie: strzepnął.
"- Wobec litościwego milczenia harpa Graana –zadrwił. Tej drobnej przyjemności nie potrafił sobie odmówić. - Pozwolę sobie dokończyć rozpoczętą uprzednio myśl."
Drugi człon wypowiedzi wygląda na kontynuację pierwszego, czy nie poprawniejszą formą byłoby więc:
„– Wobec litościwego milczenia harpa Graana – zadrwił, jako że tej drobnej przyjemności nie potrafił sobie odmówić – pozwolę sobie dokończyć rozpoczętą uprzednio myśl.”
„Jako że” zawsze można zamienić na „bowiem” albo „ponieważ”.
Jeśli dubluję czyjeś uwagi, przepraszam, ale nie mam czasu przeczytać recenzji mych poprzedników. Jak to zwykle bywa w przypadku Opowieści Niedokończonych, trudno jest wyrazić wiążącą opinię. „Linie Neferu”, sądząc po rozmachu pierwszego rozdziału szykują się na nie byle jakich rozmiarów księgę. Bogactwo postaci, wydarzeń i nazw zmusza wręcz do czekania na kontynuację. Poczekam więc i może kolejne rozdziały rzucą nieco więcej światła na Twój styl. Styl, którego po lekturze pierwszego rozdziału na razie nie ma powodu krytykować.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum