A mimo to bardzo przyjemnie czyta się Twój tekst - chyba masz niezły styl.
Ja bym powiedział tak: Są możliwości na fajne opowiadania, warsztat, słownictwo itd., itd., tylko jeszcze koncepcji brak. Pomyśl, znajdź dobry temat, a wtedy do dzieła!
Taka mała drobnostka z tym przecinkiem. To jedyny błąd, jaki udało mi się znaleźć
Moim skromnym zdaniem:
Twoja praca podobała mi się. Świetnie przedstawiłaś kłótnie rodziców. Ich zachowania wydają się nadzwyczaj prawdziwe. Widać również, że znasz się na tym co piszesz. Mam na myśli ten opis:
Cytat:
"...Nie zbadano jeszcze jego RNA ani typów białek tworzących otoczkę białkową. Podejrzewamy zmiany w budowie hemaglutyniny. Nie udało nam się ustalić pochodzenia mutacji..."
Jednak fabuła w Twym dziele nie należy do trzymających w napięciu. Świat umiera, jest to swego rodzaju apokalipsa, a nie da się odczuć tych wszystkich emocji związanych ze zbliżającym się końcem świata. Mimo to przeczytałem opowiadanie do końca z ciekawości. O dziwo zakończenie, też nie należało do najlepszych jakie kiedykolwiek widziałem. Spodziewałem się czego lepszego. Ekhym praca jest dobra, jednak mimo to zawsze mogła by być lepsza.
P.S. Są to tylko i wyłącznie moje osobiste odczucia odnośnie Twojej pracy. Dlatego proszę, nie sugeruj się tylko moją opinią. Pozdrawiam
_________________ "...I cicho Cię proszę chroń przed ścieżką ciemną.
Nawet najtwardsi mają chwile, kiedy potrzebują klęknąć..."
Twoje opowiadanie strasznie kojarzy mi się z filmem 28 tygodni później , a i opis choroby jest niesamowicie podobny do epidemii jaka miała miejsce w tym właśnie filmie.
Nie podobało mi się, że tak skaczesz od wątku do wątku, od sceny do sceny. Troszkę tu chaosu. Człowiek ledwo się "wczyta" w jakąś sytuacje, a Ty już pędzisz dalej. Poza tym strasznie nie podobały mi się dialogi. Były suche, bez emocji. Skąpo było także z opisami, a Azazel bardzo tego nie lubi . Jeżeli chodzi o poprawność, to większych błędów nie wyłapałem, widać przyłożyłaś się do korekty. Pomysł fajny, lecz jak dla mnie, cały ten wątek z byłym mężem jest niepotrzebny. Mogłaś się bardziej skupić na samej chorobie, na tragizmie całej tej sytuacji. W końcu wymordowałaś w swoim opowiadaniu co najmniej 1/3 globu. Przydały by się jakieś sceny z zarażonymi w roli głównej. Ot kilka scenek jak mordują, grabią, zarażają, umierają, a to wszystko okraszone naturalistycznymi opisami.
Ode mnie dostajesz trójeczkę
Pozdrawiam
_________________ A ja wiem, że są głowy, które mury przebijają...
Z właściwą Anglikom ignorancją po prostu przespałam moment, w którym ważyły się losy świata
- łał, zabrzmiało bardzo jak komentarz z zewnątrz, np. z ust jakiego Polaka.
Cytat:
Zarazek atakuje układ oddechowy i nerwowy
- jesteś pewna, że można to nazywać "zarazkiem"?
Cytat:
Wtedy nawet nie śmiałam przypuszczać, w jakich okolicznościach przyjdzie nam się spotkać znowu.
- takie zdania z kolei miło nakręcały akcję, człowiek czeka dzięki temu z niecierpliwościa na to, co będzie dalej.
Cytat:
– A ty kiedyś mnie nie biłeś. O co chodzi?
- jakichś specjalnych zarzutów do dialogów nie mam, jedyny, może się czepiam, to taki, że jakoś mi nie wsmak takie zdanie w ustach bitej niegdyś kobiety w trakcie pyskówki z bijącym ją niegdyś facetem...
Cytat:
– Złożyłem wniosek o częstsze widywanie Toma. Jak skończę terapię, to będziemy się częściej spotykać mała.
- przecinek przed "mała"
Cytat:
Nie dość, ze świat oszalał i liczni samozwani prorocy obwołali nadejście końca, to jeszcze Chandler dołożył mi kolejnego zmartwienia.
- nie dość, że świat objęła zaraza, ludzie mordują się nawzajem i umierają masowo, to jeszcze kot mi nasikał na łóżko
Cytat:
Tylko najbardziej szaleni dziennikarze wyjeżdżali tam, gdzie szalała Zaraza Tengiz
- szaleni, szalała
Faktycznie, przydałoby się więcej opisów choroby czy chorych, w miejsce suchych faktów. No i przez pierwsze pół opowiadania czekałam z napięciem, co się dalej stanie, niestety potem już napięcie opadło. Niby nie ma przewlekłych scen, a jednak zaczęło mi się dłużyć. Zakończenie mnie też trochę zawiodło.
Ale! Podoba mi się, że wzięłaś zupełnie inny temat.
Wiek: 19 Dołączył: 09 Lis 2007 Posty: 132 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-21, 03:56
Kamień i zaraza
Jako, że przeczytałem, jak na razie, każde Twoje opowiadanie na FZ, nie mogłem się powstrzymać od przeczytania kolejnego:P
Zaczynamy:
Cytat:
Przełom nastąpił, w tym dniu, w którym London Post na pierwszej stronie zamieścił artykuł
przecinek po "nastąpił" jest raczej zbędny.
Cytat:
uczestniczyli w niej też biolodzy i epidemiolodzy z Japonii, Stanów, Francji i Kanady
lepiej pisać całość - Stanów Zjednoczonych.
Cytat:
oznajmił chiński naukowiec. – Epidemia zabiła już połowę ludności miasta.
Wcześniej, zdaje się, była mowa o całkowitej zagładzie ludności Astany...
Cytat:
Jego spokojny głos dodał i otuchy
mi
Cytat:
Wtedy nawet nie śmiałam przypuszczać, w jakich okolicznościach przyjdzie nam się spotkać znowu.
te "znowu" jakoś mi nie pasuje... może "kolejnym razem" było by lepiej.
Cytat:
Jak skończę terapię, to będziemy się częściej spotykać mała.
powinien być przecinek przed "mała", co już zauważyła Moira.
Cytat:
ale chciałam go za wszelką cenę uchronić przed degenerującym wpływem takiego ojca
bardziej chyba pasowałoby "demoralizującym wpływem", bo degenerującym można bardziej rozumieć jako "cofającym w rozwoju", czego, jak sądzę, nie miałaś na myśli...
Cytat:
Kościoły były przepełnione setkami wiernych, którzy nagle się nawrócili i zaczęli modlić, choć przez kilkanaście lat nie zaglądali nawet do kościoła.
Dwa kościoły w jednym zdaniu, drugi kompletnie niepotrzebny.
Cytat:
Do szybkiego zobaczenia!
tak trochę wymuszenie to brzmi, chyba nikt tak nie mówi...
Cytat:
Uderzyła go w głowę. Krzyknął, a biała plama zalała mu twarz.
raczej plama nie pasuje. Plama robi się na ubraniu, tkaninie. Nie na twarzy
Cytat:
Wrzucił jedynkę i dodała gazu do oporu.
wrzuciła
Cytat:
Czekaj przed wejściem do głównego terminala
Głównego terminalu...
Tyle z błędów, nie było ich wiele. Prawdę mówiąc ostro się musiałem wysilić, żeby jakieś znaleźć... Ale zawsze się coś znajdzie, nawet w najlepszym tekście
Cóż, zacznę od tego, że opowiadanie podobało mi się trochę mniej niż chociażby Twoje wcześniejsze "Nigdy nie wsiadaj z nieznajomym"... Za bardzo się tutaj skupiłaś na faktach kreowanych przez ogół świata przedstawionego, mało było, niestety akcji, co trafnie zauważył Dondon i Azazel. Mało krwi, z tym także się zgodzę. Bo jak można nazwać dla przykładu film akcji, w którym nie ma akcji? Chyba jako obyczajowy, albo dokumentalny... Tak było z tym opkiem. Co się tyczy stylu, poprawny, choć, przyznam, brakowało mi zagmatwanych słów, skomplikowanych zdań i zabawy z czytelnikiem. Pointy nie było żadnej, zero zaskoczenia. Mnożę błędy, co wcale nie znaczy, że tekst jest beznadziejny... po prostu mnie nie zadowolił, nie wzruszył i nie wciągnął.
Fabuła fajna, na początku trochę wydało mi się podobne do filmu "Jestem legendą", potem trochę mniej, ogólnie fajne, ale można to było napisać lepiej.
Tyle ode mnie.
Wesołych świąt i zapraszam do recenzji mojego nowego opowiadania
No prosze - a ja myslałam, że wszytskie blędy udało mi się wylapac przy wielokrotnym sprawdzaniu
Co do zarzutów o brak krwi - cóz, to nie mial byc horror, ani krwawe opowiadanie akcji o zagładzie ludzkości. Chcialam pokazać tragiczne wydarzenia z punktu widzenia zwykłego, szarego człowieka, który słyszy tylko w telewizji o strasznej zarazie, a ma swoje codzienne problemy na miejscu (jak chośby byłego mężą-pijaka). Pominięcie krwawych scen jest celowe.
Na ile mi sie to udało - oceńcie sami
P.S. oczywiście wiem, że w kwestii opisów, dialogów i psychologicznej głębi jeszcze długa przede mna droga...
Łapankę już zrobili inni. Słusznie również zauważyli, że napięcie, mimo narastającego zagrożenia nie rośnie. Choroba rozprzestrzenia się, ale o chorobie czytelnik wie od samego początku, bo go o tym poinformowałaś. Zdaje sobie również sprawę z tego, że nic epidemii nie zatrzyma. Oczekuje więc soczystych opisów, których niestety nie ma. Jest za to trochę naukowego blabla, nieco więcej wątku obyczajowego i tyle. Nie ma suspensu. Hitchkock usnąłby po kilku akapitach Ta opowieść aż się prosi o zwalającą z nóg puentę, bo już początek można porównać do trzęsienia ziemi - spada meteoryt i pojawia się nowy wirus. Nie ma zaskoczenia.
Poziom: 27 HP
4%
71/1795
MP
100%
857/857
EXP
30%
25/83
hidden_g0at Iluvatar Jesteśmy starzy i nienormalni
Ładny wiersz. Podoba mi się jego rozmarzenie i pewna płynność. I to, że jest to coś więcej, jak tylko pocięcie zdań na wersy.
Za to nieco zgrzytają mi zbyt pourywane wersy.
Cytat:
Szklane jezioro z gwiazdami w toni
Koniec i początek
Ucieczka od świata
W przestrzeń odległą
Jakby upłynnić, połączyć z poprzednikiem ten koniec i początek, łatwiej by się czytało.
Cytat:
Szklane jezioro z gwiazdami w toni
Końcem i początkiem
Ucieczką od świata
W przestrzeń odległą
Ot, tak na przykład. Ale to nawet nie sugestia, bo nie będę Ci wiersza zmieniał. Ja bym po prostu tak to zmienił. Ze mnie żaden ekspert. Ale ładne, więcej bym takich przeczytał.
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Ten wers "koniec i początek" celowo nie łączy się z poprzednim zdaniem. Nie jest powiazany z jeziorem - to Koniec i początek wszystkiego: życia, wersu itp... Specjalny zabieg na wyróżnienie linijki i taki "przestój" w tekście. W każdym razie cos takiego miało być w zamyśle...
Jak znajde czas na przepisywanie z kartki, to może kiedyś coś jeszcze dorzucę
Pozdrawiam
Byłaś tam? Ciekaw jestem
Pomarudzę. Zabrakło mi w tym wierszu uczucia. Spróbuję wyjaśnić o co mi chodzi... Rozumiem, że jest to utwór o bliskości dwojga ludzi na tle pięknego zjawiska naturalnego. Za sucho jak dla mnie. Za mało w tym wszystkim ciepła. To tak, jakbyś nie do końca mogła się zdecydować, czy bardziej cieszy Cię ta druga osoba, czy widok. Może zresztą faktycznie tak było?
Technicznie - bardzo sprawne, ale emocjonalnie troszkę zbyt ubogie.
Weź jednak pod uwagę, że jestem prozaikiem, a poezja to dla mnie trudny temat.
Pozdrawiam!
_________________ Jeśli otrzymasz coś za darmo - zastanów się
Ile naprawdę przyjdzie Ci za to zapłacić...
niestety w Petersburgu jeszcze nie byłam (oby to się szybko zmieniło )
Że mało ciepła w utworze... a w Rosji to niby ciepło jest? To była taka impresja, wyobrażenie na pograniczu snu... Niekoniecznie ciepłe, bo to w końcu noc jest. Na dodatek biała - niemal magiczna
Dziękuję za opinię
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum