Bartuck napisał/a:
o ile dobrze pamiętam (tekst czytałem wczoraj rano), to dialogi były przepełnione nadmiernym patosem etc.
Celowo. Dlaczego - tajemnica fabularna.
I tu się mi nie wywiniesz Wytłumacz mi jakim cudem styl pisania dialogów może być tajemnicą fabularną. Zrozumiałbym, jeżeli specyficznym językiem posługiwałby się jeden bohater, ale u Ciebie całe opowiadanie aż kipi heroizmem i patosem. Wielkie Potwory, Potężna Magia, Heroiczne Czyny, Wielkie Słowa, Tragiczna Śmierć. Pamiętaj, że to nie manga/anime, tylko opowiadanie i to, co może fajnie wyglądać w japońskich komiksach, nie zawsze cieszy czytelnika prozy.
_________________ A ja wiem, że są głowy, które mury przebijają...
Wiek: 33 Dołączył: 13 Mar 2009 Posty: 18 Skąd: straight from hell
Wysłany: 2009-03-22, 17:42
Azazel napisał/a:
Wytłumacz mi jakim cudem styl pisania dialogów może być tajemnicą fabularną. Zrozumiałbym, jeżeli specyficznym językiem posługiwałby się jeden bohater, ale u Ciebie całe opowiadanie aż kipi heroizmem i patosem.
Konkretnie patosem kipi opis Archangela jako zjawiska-społeczno politycznego, zgadza się? I co w tym dziwnego, po prostu oddaję nastawienie ludzi do Archangela. To jest narracja z punktu widzenia tych ludzi, a nie z punktu widzenia narratora jako takiego. Ale na szczegóły tej kwestii jest za wcześnie.
Dalej co kipi patosem? Ano opis chwili, kiedy Okami odwołuje się do mocy Demona. Co miałem więc napisać - "kurewsko potężny cios"? Jak oddać słowami fakt, że cios jest niewyobrażalny? Nie ma innej drogi, tylko taki właśnie patos. To nie było zwykłe zaklęcie. To był cios na skalę niewyobrażalną dla ludzi. Wynika to z patosu w opisie. Miałem napisać, że Okami zadał gargulcowi ileś tam punktów obrażeń?
Dalej zachowanie Szarej Elfki i częściowo samego Okamiego. I tu się pojawia najważniejsza tajemnica. kim jest Szara Elfka i kim jest dla niej Okami, tego powiedzieć nie mogę. Ale patos tej rozmowy i opisu jej dotyczącego jest uzasadniony tym, kim ta Szara Elfka jest. Reiko Okami będzie się tej prawdy dowiadywał stopniowo i stopniowo wyjdzie na jaw, z jakiego powodu Elfka tak patetycznie się do niego zwracała oraz dlaczego jej śmierć jest ważna.
Reiko jest postacią pełną sprzeczności. Nie zawsze będzie taki heroiczny.
Muszę tłumaczyć, bo to tylko wstęp. ReWorld jest ogromny i dlatego w jednym krótkim tekście nie wyjaśnię wszystkiego.
Zdecydujcie się, chłopcy. Najpierw piszecie, że we wstępie przytłoczyłem was informacjami. Teraz znów że opisałem za mało. Jeśli nie chcecie mieć encyklopedii, musicie pogodzić się z faktem, że w środku cyklu nie wszystko jest jasne i klarowne. Powoli, nie wszystko na raz. Opis realiów Xentar to tylko mała cząstka, a nie całe realia.
A bo widzisz, nie chodzi o to, by wyjaśniać "wszystko". Chodzi o to, by podać dokładnie te i tylko te informacje, które są istotne dla zrozumienia tekstu, fabuły. Jeśli zarzucasz czytelnika informacjami zbędnymi, pozostaje wrażenie przeładowania, co jednocześnie wcale nie musi oznaczać, że tych, których potrzeba, jest właściwa ilość.
rip LunarBird CLH napisał/a:
Nie czynię wam zarzutów z tego, czego nie rozumiecie, a nawet bardzo mnie to interesuje. Ale to nie są błędy. To mogą być co najwyżej sugestie dla autora, co byście chcieli się dowiedzieć w następnych częściach.
Nie jest to błąd na poziomie językowym - stylistyki, gramatyki czy składni. To błąd związany z konkstrukcją opowiadania jako całości, z konstrukcją fabuły.
rip LunarBird CLH napisał/a:
O czasach Great Kingdom będzie w drugim tekście. Mam nadzieję, że informacje tam zawarte usprawiedliwią nieco obecność angielszczyzny.
Nie wydaje mi się. Czym innym jest spalszczanie wyrazów obcojęzycznych, kiedy istnieje potrzeba utworzenia nowego słowa (chociażby w dziedzinie informatyki, o której wspominasz), a czym innym jest używanie angielskich słów w tekście, gdy nie jest to zupełnie uzasadnione. Nawet w gazecie nie uświadczysz kwiatka pod tytułem "Prezydent spotkał się z ambasadorem w White Housie", a co dopiero w tekście literackim. Rozumiem, że paranoją byłoby tłumaczenie nazw własnych produktów (dlatego mamy Worda, Windows i Johny'ego Walkera), bo to wprowadzałoby zamęt, ale wszystko inne nadaje się do tłumaczenia.
I czym innym jest język informatyków, sieci czy nawet język potoczny, mówiony. A czym innym tekst literacki. I jeszcze, kiedy jest to zrobione ze smakiem i wyczuciem, z umiarem i wreszcie ma cel, jak chociażby użycie słów, które w języku polskim nie istnieją (chociażby Dukaj i jego "Czarne Oceany"), to przejdzie. Inaczej - zupełnie nie. Bo w tym wypadku, skoro jedne słowa tłumaczysz na angielski, to dlaczego nie inne? A może najlepiej od razu wszystkie?
I wierz mi, nie prowadzę żadnej krucjaty związanej z "czystością języka", sama czasem używam mieszanki gorszej, niż ta zacytowana przez Bartucka, jestem zwolenniczką słowotwórstwa i zabawy z językiem. Po prostu co innego język potoczny, a co innego język literacki - i tego drugiego będę broniła, bo i zasady, które nim rządzą, są sztywniejsze.
No dobra, nadyskutowałam się, to teraz pora powiedzieć coś o samym opowiadaniu .
Pierwsze dwa akapity wynudziły mnie śmiertelnie. Może te informacje były potrzebne, ale na pewno dałoby się je podać w o wiele ciekawszej i bardziej przystępnej formie. Ujmując to tak - gdyby to nie było FZ i gdyby to nie był Recenzjon, to po pierwszym akapicie straciłbyś potencjalnego czytelnika (mnie). Po prostu przestałabym czytać.
Pytałeś, gdzie patos w opowiadaniu? Chociażby w takim:
I wtedy pojawił się ON. - już jedna wielka litera wygląda patetycznie, a co dopiero dwie. A potem jeszcze ten archanioł (nawet w cudzysłowiu) z ognistym mieczem...
I choćby tu:
Na samą myśl o losie tej Elfki Reiko Okami poczuł, jak jego krew przemienia się w rozpalone żelazo. Nie pozwoli, by jej śmierć poszła na marne! Prawo zemsty i krwi musi zostać wypełnione. Oko za oko, ząb za ząb, krew za krew i życie za życie. Nie wolno mu się wycofać. Archangel zawsze dotrzymuje słowa!
Czytało mi się ciężko, operujesz głównie zdaniami prostymi, przez co tekstowi brak melodii, płynności. Brzmi trochę jak płyta gramofonowa, na której co chwilę przeskakuje igła. Trochę szkoda, bo ogólnie nie jest źle, widzę spory potencjał, zalążki naprawdę dobrego stylu.
Straszą też gdzieniegdzie nadprogramowe zaimki - niby niezbędne, ale... gdyby zdania były złożone, wielu z nich dałoby się pozbyć bez bólu.
Mimo tego nie mogę powiedzieć, że jest źle napisane, jak już mówiłam, widzę potencjał. Na razie na pewno nie jest to tekst, o którym powiedziałabym komuś "koniecznie przeczytaj", sama też prawdopodobnie szybko o nim zapomnę - brak i opisów, które wciągnęłyby mnie w świat, i bohaterów, którzy przywiązaliby mnie do siebie. I nawet intrygi, która kazałaby czytać dalej - brak.
Czyli - przeciętniak. Liczę, że dalej będzie lepiej.
Wiek: 33 Dołączył: 13 Mar 2009 Posty: 18 Skąd: straight from hell
Wysłany: 2009-04-22, 03:00
Obecnie pracuję nad poprawieniem w opowiadaniach licznych błędów, jakie wytknęła mi moja nowa beta. Sporo zastrzeżeń wytkniętych tutaj zostanie wziętych pod uwagę. Niestety nie mam ostatnio wiele czasu, dlatego na nowy tekst i poprawienie błędów w starym będzie trzeba trochę poczekać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum