Tekst napisany jest fajnym, ni to prostym, ni to ciężkim stylem. Czytając, miałem wrażenie, że poświęciłeś trochę czasu na poprawę swojego opowiadania, nim wysłałeś je do FZ. Za to plus, bowiem samokrytyka i samodoskonalenie się to wielki dar. Znalazłem parę (według mnie oczywiście) potknięć interpunkcyjnych, ale nie znam się na tym zanadto, toteż nawet się ich nie czepiam.
Nie podoba mi się jednak czerpanie ze schematów, jakie znamy z innych powieści. Znów smok, znów gobliny itd. Oczywiście, można poniekąd opierać na tym swoją pracę, ale warto też dodać coś od siebie. A tutaj mamy znowu - bogaty smok, nikt go nie lubi i wszyscy, gdyby tylko mogli, uwaliliby go na każdym kroku. Szczerze mówiąc, nie rozumiem też celu, w jakim Adel przybył do owej groty? Bo to jest dla mnie taka logiczna sprzeczność - skoro bandę wieśniaków zarąbał jednym zionięciem, to po cóż mu bodyguard na jednego zbója? Mam nadzieje, że rozumiesz o co mi chodzi.
Uśmiercenie wszystkich, to też zabieg bardzo ryzykowny. Wieśniacy nijak mają się do fabuły, nic do niej nie wnoszą. Przybywają i zostają spaleni. W filmie taka scena byłaby może widowiskowa, lecz dla czytelnika jest to dość "irytujący przerywnik". Mogłeś także bardziej opisać zbójów, bowiem są oni w twoim opowiadaniu dość istotnymi postaciami.
Czasami też podajesz zbyt wiele nazw, które niczemu nie służą. Rozumiem, gdybyś w jakiś sposób rozwinął opisane wątki i postacie, ale wiadomość o śmierci TEGO, którego zabił TEN, który z kolei był STĄD, są trochę zbędne. To tylko moje odczucie, toteż nie bierz tego do siebie.
Ogólnie bardzo podobał mi się styl i jestem miło zaskoczony, mimo pewnej schematyczności.
Dziękuję za opinię, wszelkie uwagi wziąłem sobie już do serca i postaram się, żeby następne opowiadanie było na wyższym poziomie. Choć osobiście wydaje mi się, że piszę bardzo nierówno i trochę za mało, żeby czynić szybkie postępy (ale doba nie jest z gumy).
A jeśli chodzi o Adela, który przybył do groty nie wiadomo po co, to on własnie tam poszedł po śmierć. Wydawało mi się, że z ostatniej wypowiedzi smoka wynikać będzie, że Adel był ostatnim bohaterem. Cóż... najwyraźniej nie wynikało, mój błąd.
ostatniej wiosny ugrzęzła weń cała karawana cyrkowa
Niedawno zwrócono mi na to uwagę w profesjonalnej redakcji i faktycznie. Tutaj masz potwierdzenie.
Weń - w niego
Doń - do niego
Przezeń - przez niego
Nań - na niego
itd.
A w tym kontekście podmiotem jest droga, czyli "ona".
Cytat:
Wet zbił ciosy, jakby wojownicy nie włożyli weń żadnych sił
To samo. W nie.
Cytat:
Konie, gotowe do drogi, niespokojnie stąpały w miejscu.
Nie jestem przekonany, czy da się stąpać w miejscu. Widziałem taki trick w Shrecku II. Przemieniony w konia osioł tak robił. Niby stąpał, a jednak sie nie posuwał naprzód
A to ciekawe, nie wiedziałem, że odnosi się to tylko do rodzaju męskiego. Co do stąpania, to chyba się da. Nie raz się mówi, że jak komuś na ten przykład (pardon my french) szczać się strasznie chce, to stąpa w miejscu. To nie jest przypadkiem związek frazeologiczny? Coś jak przebierać nogami.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum