Wysłany: 2010-03-29, 10:57 Opinie na temat prac Piastuna
Karma
Tekst nudny. Czytanie mógłbym porównać do patrzenia jak schnie farba na ścianie, choć poprawny technicznie. Chciałbym móc powiedzieć: poprawny aż do rzygu, lecz nie zrobię tego. Potknięcia się zdarzają (szczególnie w didaskaliach) jak każdemu, a że nie przeszkadzają w czytaniu, to olałem większość. Co ja mogę więcej napisać? Zaimki; jak zawsze nadmiar. Wszędzie:
Cytat:
Jego własna anielica, o długich blond włosach i niebieskich oczach. Jej ponętne kobiece kształty doprowadzały jego krew do wrzenia. Tańczyli, a on wciąż całował ją i dotykał. Na jego twarzy, wreszcie zagościł uśmiech.
Kreślić do bólu – wszystkie, oprócz może pierwszego w przytoczonym fragmencie. Wystarczy troszkę popracować przy zdaniach.
Cytat:
Reszta odrazy mu zawtórowała.
Czemu goście byli odrazami? Zakładam, że chciałeś napisać ‘od razu’, a wyszło jak wyszło.
Cytat:
Po wszystkim goście bili brawo, a na policzkach Reginy zakwitło zawstydzenie. Sytuacja powtarzała się cała noc.
Zakwitły rumieńce, może? Nie wiem... zawstydziła się? I drugie zdanie sugeruje, że wstydziła się całą (‘cała’ – zwracaj uwagę) noc. Później pan młody wyprowadza żonę z wesela. Niby tak... niby to poprawne zdanie, ale dziwnie brzmi (z przyjęcia – lepiej by wyglądało). Ja bym zrobił unik – napisał coś zupełnie innego.
Cytat:
Więzień od razu zrozumiał, że ten nie żartuje.
Nie bardzo był uwięziony – też trzeba robić unik.
No i oczywiście: skąd u ciebie takie pomysły jak masakrowanie jąder?! Aha i jeszcze jedno, jeżeli chcesz wiedzieć: aby zmiażdżyć jądro, potrzeba by je położyć na kowadle i pierdyknąć młotem. To niezwykle wytrzymały organ (choć bardzo unaczyniony i unerwiony - nawet jeśli wydaje ci się, że zaraz flaki wywrócą ci się na lewą stronę, to one są twarde), ponieważ dla natury jest najważniejszy (bez mózgu natura się obejdzie - bez jąder nie!). Gdy uszkodzenie nie jest wielkie, najwyżej twoja sperma będzie miała przez jakiś czas pomarańczowy kolor (za sprawą krwi gwoli wyjaśnienia). Jeśli worek mosznowy nie jest rozdarty, to skąd ma ta krew lecieć?
I koniec. I bomba.
Kto nie słuchał, ten trąba.
Moim zdaniem dobry warsztat został przyćmiony przez fabułę nie opowiadającą o niczym szczególnym. Nawet pointy nie ma, żeby człowiek po przeczytaniu pomyślał: ‘No tak. Może i początek to porażka, ale przynajmniej jakie rozwiązanie!’ Bo ja wiem... Nie pisz w taki sposób. Ludzie mają ciekawsze rzeczy do roboty, niż czytanie o nie mających dla nich znaczenia sprawach. Już Afganistan jest bardziej bliski niż to, więc nie dziw się, że dopiero teraz dostałeś jakąś opinię. Napisaną w nudny, poniedziałkowy poranek, tuż po powrocie z lasu...
[ Dodano: 2010-03-29, 12:03 ]
Przepraszam autora za przekręcenie jego pseudonimu i właściciela tegoż - oczywiście autorem jest Piastun, nie pietras. Najwyraźniej brak mi witaminy A.
I poprawione - to pisałem ja, marekscieszek
Ostatnio zmieniony przez marekscieszek 2010-03-29, 16:00, w całości zmieniany 2 razy
Dziękuje za ocenę i przepraszam za cierpienie i ból przy czytaniu. Obiecuje się poprawić.
A co do tych jąder, ciekawe, nie miałem o tym niestety pojęcia( o ich wytrzymałości rzecz jasna).
Nie przepraszaj. Jeszcze gotowym pomyśleć, że mnie kochasz, czy coś. A wszystko o mnie można powiedzieć (że brzydki - prawda to pewnie; że głupi - jak mi ktoś mądrzejszy powie, też się nie obrażę; że mam włosy w nosie), tylko nie to, że jakiś ze mnie homo. Siadaj i bierz się za pisanie - dawno po sesji. Wrzuć jakieś opowiadanie przygodowe.
Chyba dopadła mnie pomroczność jasna bo coś przez ten tekst - było nie było nie za długi - nie mogę przebrnąć. Nie czytałem innych Twoich prac więc nie wiem czy to Twój styl pisania czy ja się coś dziś nie wyspałem, ale faktem jest, że co chwila musiałem stopować, wracać kilka linijek i czytać fragment raz jeszcze by sobie wizualizować akcję. Po południu zabiorę się za czytanie raz jeszcze i może wtedy będę miał coś mądrzejszego do napisania.
Pozdrawiam!
P.S.
Cytat:
twarz[...] wygięła się w grymasie niezadowolenia, ale także lekkiej ulgi.
- tego chyba jednak nie będę mógł sobie wyobrazić póki nie zobaczę
Niestety wbrew moim obietnicom nie wróciłem do czytania ;/ Wybacz, że nie wypisałem konkretów, ale nie jestem ani literatem ani krytykiem. Jestem najzwyklejszym w świecie czytelnikiem, który czasem po prostu czyta coś z przyjemnością, a czasami nie może przebrnąć przez kilka linijek tekstu. Zdaję sobie doskonale sprawę, że moja opinia była mało konstruktywna i nie przyczyni się absolutnie do ew. rozwoju Twojego warsztatu. Z drugiej strony lubię po prostu pisać o moich bardzo subiektywnych wrażeniach z przeczytanego tekstu. Wnikliwą analizą powinni zajmować się ludzie kompetentni, a sądząc po czytanych postach, na tym forum są tacy. Biorąc pod uwagę fakt, że docelowo chcesz zapewne pisać dla zwykłych zjadaczy chleba, tak więc ich opinia choć może mało konkretna też może być cenna.
Witam. Chodzę jeszcze do liceum, a moją największą zmorą prócz wszystkich łacińskich deklinacji są oczywiście lektury. Jako wyjątkowy szajbus czytam je wszystkie, a ostatnie to "Ludzie bezdomni" (wstrętna ŻEROMSZCZYZNA) i genialni "Chłopi". Ale o co mi chodzi... otóż dla relaksu postanowiłam przeczytać jakieś opowiadanie z tej strony. Wybrałam twoje. Moje "kminienia":
- żeby zorientować się w przestrzeni, musiałam prawie każde zdanie przeczytać dwa razy,
- tak samo z tym co się wyprawiało na poddaszu,
- narrator 3-osobowy jest obiektywny, ale określenie "dzieciak" jest według mnie wartościujące negatywnie i jakoś nie pasowało,
- czy fabuła jest osadzona w czasach współczesnych? Jeśli tak... po podstawówce jest jeszcze gimnazjum, jeśli nie... należałoby to zaznaczyć,
To mało wyczerpująca analiza, ale kim ja jestem żeby wystawiać ci oceny, czy podkreślać zdania czerwonym flamastrem. Ogólnie: mnie twój tekst odrobinę zmęczył i dalej do końca nie wiem, o co chodziło. Opowiadanie nie wzbudziło we mnie żadnych emocji. Wojtek przeżywał straszne rzeczy,a ja przegryzam wafelkiem
_________________ Peras imposuit Iuppiter nobis duas:
propriis completam vitiis post tergum dedit,
alienis ante pectus suspendit gravem.
Hac re videre nostra mala non possumus
alii simul delinquunt, censores sumus.
Phaedrus, a więc świat niezmiennym jest.
Na początku wskaźniki nie zauważyły pożaru, dopiero, gdy silniki stanęły, zaczęły dawać znaki.
Do kitu z takim zabezpieczeniem, autorze. Teraz naprawę napisałeś "fiction". Żadnych czujników wczesnego ostrzegania. Nie wierzę.
Cytat:
Do tego wszędzie śmierdziało siarką,
Wszędzie, czyli gdzie? W kabinie pilotów? W sekcji pasażerskiej? Poza tym, jak zapach siarki przedostał się do wnętrza samolotu?
Cytat:
Tlen się kończy!
Z jakiego powodu? Czy w samolocie także pojawił się pożar?
Cytat:
około osiemdziesiąt kilogramów jego ciała wydawało się nad wyraz spokojne, tylko pomarszczone czoło, z którego co chwila ocierał pot, wyczesując go w swoje krótkie włosy, zamazywało ten obraz.
"wyczesując" oznacza, że pozbywa się potu, natomiast z dalszej części tekstu wynika, że wciera go WE włosy.
Cytat:
Samolot znajdował się o wiele dalej od lotniska, ba był o kilkanaście kilometrów od Lublina.
dalej niż co? niż sobie wyobrażali? niż wskazywały czytniki?
Cytat:
Na pokładzie za nimi rozpętał się chaos, dobiegały ich płacz i krzyki.
Lecieli z otwartą kabiną pilotów?
Cytat:
Kapitan ujrzał rozciągające się aż po horyzont falujące trawy.
raczej po widnokrąg, ale to częsty błąd popełniany przez autorów.
Cytat:
Uderzenie pchnęło go na kokpit, obierając mu przytomność.
A sprawdziłeś chociaż co to jest kokpit? Chyba pulpit, Piastunie. I kto stracił przytomność? Trzeba sprecyzować.
To tylko początek tekstu, a nawarstwienie błędów logicznych i stylistycznych nie zachęca do dalszej lektury.
Piastunie, to jeszcze nie to, co chciałbym przeczytać.
Myślę, że potrzeba Ci jeszcze wielu godzin spędzonych nad książkami, wnikliwej obserwacji zasad pisania oraz pracy, pracy i jeszcze raz pracy nas własnymi tekstami.
Wiem, że to niezbyt przyjemne, ale niestety prawdziwe.
Musisz próbować dalej.
Na pokładzie za nimi rozpętał się chaos, dobiegały ich płacz i krzyki.
Lecieli z otwartą kabiną pilotów?
Ja raz tak leciałem:P, kabina była otwarta przez jakiś czas, i można było zajrzeć do środka:). Ale to chyba faktycznie fuksa miałem.
Co do opowiadania, to nie przebrnąłem, zatrzymałem się na kulminacji katastrofy. Tekst sprawia wrażenie (i pewnie nie tylko pozornie) niedoszlifowanego, lekko kulawego, nie czyta się go lekko i przyjemnie. Jest wiele zgrzytów, zastosowań i połączeń słów, które mi przynajmniej nie pasują. Przykłady:
Cytat:
Do tego wszędzie śmierdziało siarką, a pozbawiony ciągu samolot nie okazał się szybowcem i szybko tracił wysokość.
Cytat:
- Tlen się kończy! - Zauważył drugi pilot, na jego pociągłej twarz i w brązowych oczy widać było przerażenie, a koścista pierś coraz szybciej opadała, domagając się kolejnej porcji życiodajnego gazu
Cytat:
- Dobrze. - Odpowiedział pierwszy pilot, a około osiemdziesiąt kilogramów jego ciała wydawało się nad wyraz spokojne, tylko pomarszczone czoło...
Zbytnia szczegółowość z tą wagą.
Cytat:
Kolejne próby spełzły na niczym, każda z nich odbierała, i tak już wątłą nadzieję.
To "i tak już wątłą" nie zwiększa płynności tekstu;).
_________________ "Jest świt,
Ale nie jest jasno.
Jestem na pół zbudzony,
A dokoła nieład.
Coś trzeba związać,
Coś trzeba złączyć,
Rozstrzygnąć coś.
Nic nie wiem.
Nie mogę znależć butów,
Nie mogę znależć siebie.
Boli mnie głowa. "
Kolejność słów w zdaniu, sugerująca, że to nie usiłowania były rozpaczliwe, a utrzymanie wysokości. Wobec czego nie rozumiem, czemu by miało pilotom zależeć na rozpaczliwym utrzymaniu wysokości.
Cytat:
W ich zębatych pułkach znajdowały się złote krążki, brakowało tylko jednego, gdy tracił przytomność, mógłby, przysiądź,
Do tej pory technicznie było znośnie, mimo nawałnicy literówek, paru widocznych powtórek i wyraźnej nieznajomości zasad interpunkcji, zwłaszcza tej w dialogach. Ale tutaj już wyraźnie widać, że albo nie było odleżyn tekstu i przeczytania go przez Autora, albo stało się to szybciutko i po łebkach - pewnie z pełnym zaufaniem dla opcji autokorekty w Wordzie. Bo, oczywiście, goopi Word, nie zwróci uwagi na czym polega różnica pomiędzy "pułkach" a "półkach" i "przysiądź" a przysiąc".
Fabularnie trochę się elementy nie łączą. Katastrofa samolotowa wydaje się zapełniaczem, bo faktycznym fabularnym numero uno są tu posążki, co zmuszają ludzi do okropnych czynów. Tak, czy tak, było średnio.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum