Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-17, 12:04
Och. Profi - jeknęła nagle Dejanira - pamiętasz, Średni Ojciec Od Wywiadu mówił, że oni nietypowo wyglądają... jak dwa przygłupy, jeden duży, drugi mały... to ci!
Anatol wygląd miał nierozgarniętego karła, ale, kiedy wymagała tego sytuacja, potrafił podejmować błyskawiczne decyzje. - Pryskamy! - wrzasnął ile tchu w płucach i rzucił się do ucieczki, niestety wprost na stojącego tuż obok Fallusa. A że gabaryty obu braci były wprost proporcjonalne do zasobów ich czaszek, ucieczka skończyła się zanim zdążyła się rozpocząć.
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-18, 10:25
Fallusa natomiast konieczność podjęcia decyzji, czy wykonywać polecenie brata, czy poczekać, aż ten pozbiera się z ziemi, na której wylądował po odbiciu się od Fallusowego brzucha, jak zwykle sparaliżowała... a tymczasem Profilaktyka zrobiła krok do przodu, obcas szpilki umieściła na klatkce piersiowej Anatola i spojrzawszy w wytrzeszczone oczy Fallusa, zdecydowanym ruchem uruchomiła swój prywatny superparalizator... mianowicie rozpięła górny guzik swej opiętej bluzki!
Młodszy z braci uśmiechnął się głupawo i zaślinił niemożliwie; nawet nie zareagował, gdy Dejanira z niezwykłą wprawą wykręcała mu ręce do tyłu i, informując o prawie do milczenia i adwokata, zaciskała na nadgarstkach białą plastikową opaskę, stokroć pewniejszą i poręczniejszą od kajdanek.
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-20, 11:09
Anatol, choć teoretycznie bardziej odporny być powinien, też nie stawiał oporu gdy Profilaktyka, wprawnym ruchem i bez widocznego wysiłku, szarpnięciem postawiła go na nogi i nawet wtedy, kiedy takaż biała taśma oplotła jego nadgarstki, zdobył się tylko na niemrawe pokrecenie głową i niewyraźne, na wpół gniewne i na wpól płaczliwe, mamrotanie.
Ostatnio zmieniony przez jotha 2008-12-01, 10:26, w całości zmieniany 1 raz
- Dobrze się dzionek zaczął, prawda, Profi? - zaszczebiotała wyraźnie zadowolona Dejcia. - Wielki i Potężny Brat Inkwizytor się ucieszy. I może nawet zaproponuje Ojcu Przewodniczącemu aby przyznał nam nową sprawność.
I, jak to zwykle bywa, w dłoniach niektórzy już trzymali powrozy z pętlami - tłum nie zwykł zwlekać, jego działania zawsze cechowała szybkość i skuteczność.
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-24, 10:44
Poza tym taka okazja mogłe już się więcej nie trafić - bracia Dżonowie obezwładnieni... a wszak sporo sąsiadów miało do tej dwójki różnorakie pretensje.
Dejanira skinęła głową i uniosła do góry wyciągnięty zza rozciągniętego swetra portret Ojca Przewodniczącego - tłum w jednej chwili padł na kolana jak podcięty.
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-01, 14:24
Po czym tenże tłum zerwał sie na równe nogi i ruszył ku kobietom, bo biduli Dejanirze pomyliły się fotki i w dłoni trzymała portret też załozyciela, ale zupełnie innej instytucji, zwanej kiedyś Czeka... była bowiem agentką nie tylko specjalną, ale nawet podwójną.
Fallus obserwował wszystko, wodząc wokół błędnym spojrzeniem owcy otaczanej przez stado wilków, przez umysł przemknęła niegłupia jak na jego możliwości myśł: "Za dużo się dziś dzieje, zbyt wiele puktów zwrotnych ma ta akcja, za chwilę się okaże że ta druga to agentka Mossadu.
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-02, 09:40
Tymczasem ta druga na widok zdjęcia w ręku Dejaniry wrzasnęłą - o zesz Ty...- po czym z ukrytej kieszonki żakietu wyszarpnęła typową okładkę i z kolejnym okrzykiem - stój, FBI... - rzuciała się do, byłej już, koleżanki.
Podczas gdy agentki, drapiąc się po twarzach i szarpiąc za włosy, wykrzykując: "Ty małpo", "Ty krowo", usiłowały się nawzajem aresztować, tłum zajął się Dżonami - chwilę później dziesiątki rąk dźwignęły nieszczęsnych braci do góry i poniosły w kierunku najbliższego ciemnego zaułka, gdzie miała się odbyć kaźń.
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-04, 09:57
I byłby to pewnie koniec historii braci Dżonów, gdyby nie to, ze nagle ze skrzypieniem otwarły się drzwi sklepu, wypadła z nich piekna Fatyga i z okrzykiem "mój ci on jest, mój ci..." rzuciła sie ku grupce ciagnącej Anatola.
Niestety w skutek pośpiechu zapomniała białą chustkę, nie mówiąc już o rucianym wianku, musiała więc pędem wracać do sklepu, zaś tłum, widząc, że z zabawy mogą być nici, wyraźnie przyśpieszył kroku.
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-05, 10:46
Ale śliczna Fotyga, zrozumiawszy nagle, że bedąc niewolnicą tradycji może stracić ukochanego, przyjęła, że zamiast białej chustki wystarczy czarny pas i niemałe, wyniesione z licznych starć z podchmielonymi klientami, doswiadczenie... i ponownie dokonawszy zwrotu zaszarżowała...
Ninja zdekoncentrował się, w jego skośnomózgowym umyśle zakołatała się wcale nie taka dziwna myśl: "Skąd ona wyjęła ten słownik?", co dało czas Fatydze na pełną translację. Słowa Japończyka brzmiały:
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum