Wysłany: 2008-05-15, 05:16 Zdanie po zdaniu. Poprawienie sobie humoru.
Całoś zabawy polega na tym, że każdy z nas będzie mógł napisać tylko jedno zdanie (wyjątkiem może być część dialogu z dodaniem narratora) i odczekać jeden post minimum na napisanie następnego, także następca może kompletnie zmienić zamysł protoplasty. Całość ma mieć charakter humrystyczny, więc im więcej abstrakcji tym lepiej. Co jakiś czas będzie się kopiowało całość i tworzyło jeden post dla ułatwienia czytania. Wiele razy spodkałem się z tą zabawą i jest naprawde świetna. Ważnym też jest, aby nie udzielać komentarzy do samego tekstu, bo to utrudni czytelność. No to może ja zacznę:
Zaiste, potężną przesdą jest nazwanie ów człeka mądrym, ale każda historia musi mieć swego bohatera, a on akurat był w pobliżu.
_________________ Zapłacisz mi za każden czyn i słowo, wypowiedziane przeciw mnie.
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2008-05-15, 14:41
Odznaczał się jednak czymś, co z braku lepszego określenia można by nazwać silnie rozwiniętym instynktem przetrwania.
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Nie zawsze wychodził z niej zwycięsko, poza tym ustawiczny lęk przed szczurami - szczególnie przed ich ostrymi jak brzytwy siekaczami - zmuszał go do częstego podnoszenia się i zaglądania z obawą do dziury.
Podczas kontemplacji przy wypróżnianiu się (ahhh ten pikantny bigos babci Władzi) częstokroć, gdy zaglął do owej dziury, uświadamiał sobie, że jego życie to wielkie pasmo nieszczęść, a na usta cisnęło mu się tylko jedno słowo – gówno.
_________________ "(...) ojczyzną ludzi, którzy kochają, jest ojczyzna tych, których kochają." - Aleksander Dumas (ojciec)
Tamtego pamiętnego dnia Fallus, jeszcze zanim otworzył oko - dla pewności tylko prawe - już wiedział, że niepotrzebnie kupił tę różową haleczkę z koronkami.
Po pierwsze - w różu było mu wybitnie nie do twarzy, po drugie - koronka haleczki denerwująco łaskotała w uda i okolice, a po trzecie w końcu - gdy szedł do wychodka sąsiad Henio dziwnie na niego spoglądał.
Dziwiło zwłaszcza owo rozmarzenie w spojrzeniu Henia oraz koniuszek języka wilżący jego górną wargę, co sprawiało, że Fallus czuł jak mrówki spacerują mu wzdłuż kręgosłupa.
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2008-05-18, 19:32
W tym momencie odezwał się jego instynkt samozachowawczy i Dżon zaczął się rozpaczliwie opędzać od owych mrówek.
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2008-05-27, 18:14
- Zawsze lubileś mandarynki i te, no, różowe grejpfruty - odparł Fallus.
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Mając na względzie nie tylko głupotę, ale przede wszystkim powód zakucia w łańcuchy oraz zamknięcia w piwnicy najmłodszego z trójki braci, Fallus opuścił głowę i poszedł wykonać polecenie Anatola.
Nasz bohater - już bez haleczki, za to w eleganckim czarnym dresie z prasowanką na plecach przedstawiającą jego ukochany zespół IVAN I DELFIN - przekręcił klucz, zdjął kłódkę i otworzył na oścież lodówkę, po czym poczuł jak jego ciało, od podbić stóp aż po najwyższy włosek na głowie, przechodzi dreszcz przerażenia - w lodówce nie było już piwa!
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-07-03, 16:13
Przez ta rózową haleczkę, pieprzoną koronkę i pieprzonego Henia ZAPOMNIAŁ... a Anatol bez dziennej racji piwa robił się Strasznym Anatolem W Kapeluszu!
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-07-04, 11:48
dopuścić do głosu instynkt samozachowawczy, już zresztą próbujacy przebić się przez poklady paniki, i udusić Anatola, zanim eksploduje, różową halką albo spróbować wymknąć sie niepostrzeżenia (co przy gabarytach Fallusa było, hmm, dosyć trudne) i kupić piwo na rogu, gdzie sprzedawała, co się dało, sliczna Fatyga...
Zdławienie życia w Anatolu rozwiązałoby część problemów Fallusa, niestety na tak heroiczny wyczyn stanowczo był zbyt tchórzliwy, zatem - jako że zdarzało mu się już fatygować śliczną Fatygę - wybrał opcję numer dwa.
Wiek: 58 Dołączył: 13 Gru 2005 Posty: 267 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-07-04, 15:00
I chociaż już sam proces wyboru był dla Fallusa tak trudny, że pot wystapił mu na czoło... a także w innych miejscach, o których w trosce o samopoczucie czytelników nie będziemy bardziej szczegółowo pisać... ten najeżony trudnościami tor przeszkód, który miała stanowic szybka a ukradkowa wyprawa po piwo dopiero się zaczynał.
Nasz bohater, będący istotą, co tu dużo mówić, mało przewidującą, wybrał się na zakupy ściskając w przepoconej dłoni banknot o nominale trzynastu złotych z pucołowatym wizerunkiem pierwszego prezydenta IV RP... ale skąd mógł przypuszczać, że czeka go przygoda życia?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum