ja jeszcze "nie zacząłem" pisać. Mam jedno skończone opowiadanie i z 4 rozpoczęte.
oraz "pomysł na powieść" hehe.
u mnie z pisaniem jest tak, że ja poprostu mam strasznie dużą fantazję i potrafię bardzo dużo różnych rzeczy wymyślać. Jestem też niezły w myśleniu "abstrakcyjnym" i jak byłem młodszy tworzyłem różnego rodzaje gry z bohaterami regułami i zasadami, w które póżniej graliśmy.
Ogólnie mam straszną zajawkę na czytanie - ale bardzo często wiele rzeczy mnie rozczarowuje - więc stąd wzięła mi się chęć podania komuś czegoś w takiej formie, żeby po skończeniu czytania stwierdził - JAAAA ale OPÓR niezależnie od historii i zakończenia. Oprócz tego wierzę w siły nadprzyrodzone, frików, upiory, demoniaki, magię, wampiry, krasnoludy, wiedźmy, czarownice itd. i wiele rzeczy doświadczyłem naprawdę "magicznych". Więc jeśli kiedyś dzięki temu co napisze ktoś "otworzy oczy" na różne "dziwne" rzeczy wtedy będę naprawdę zadowolony
PS jak oglądałem efekt motyla w kinie - uiciekłem z tego filmu (raz w życiu mi się coś takiego przytrafiłio ) bo rzeczy które tam się działy były dokładnie tym co mój umysł tworzył chwilę wcześniej .. i się przestraszyłem
R.Sz [Usunięty]
Wysłany: 2006-07-23, 16:01
Dla mnie pisanie opowiadan jest chwilą oderwania się od codziennych problemów, zabyt nie wiąże pisania z przyszłościa, bo chce zostać dziennikarką, ale może kiedyś zobaczycie na półce w księgarni książkę autorstwa R.Sz:P Robie to na razie tylko dla siebie.
Piszę, gdy kłębią się we mnie różnorakie emocje, te dobre jak i te negatywne. Pisanie jest dla mnie czymś w rodzaju bezpiecznika. Gdy emocji jest zbyt dużo muszę się ich pozbyć. Przelwam je wtedy na kartkę. Zazwyczaj piszę wtedy kilkanaście zdań, często nie mających ze sobą najmniejszych powiązań,lecz czasami tworzę coś, o co sam siebie bym nie podejrzewał. Gdy emocji jest troszkę mniej, wtedy panuję nad tym co piszę.(Tak jak teraz )
Dla mnie? Cóż, z jakiegoś powodu lubię to. Pomysły zbierają mi się w głowie i przelewam je na papier/Worda. Poza tym wspomnicie mnie gdy zostanę wielkim pisarzem i za zasługi na polu "czytadeł fantasy" zostanę uszlachcony w Wielkiej Brytanii*wypowiedziane całkowicie poważnym tonem*.
_________________ "Jest świt,
Ale nie jest jasno.
Jestem na pół zbudzony,
A dokoła nieład.
Coś trzeba związać,
Coś trzeba złączyć,
Rozstrzygnąć coś.
Nic nie wiem.
Nie mogę znależć butów,
Nie mogę znależć siebie.
Boli mnie głowa. "
No więc... Generalnie nie lubiłem czytać przez młode lata. Ciągłe teksty rodziców - "Może spróbuj coś przeczytać i zostaw już ten komputer?" - choć miały mnie zachęcić do czytania, tylko męczyły. W końcu sięgnąłem po... Harry'ego Pottera! Tak jest, Harry'ego Pottera. Może i mało ambitna literatura, ale dzięki niej zainteresowałem się książkami. Później Tolkien, Ziemiański... Obaj czymś mi imponowali, choć to Tolkien był tym, który ruszył moją fantazję. Jakieś gry planszowe, systemy RPG'ów, w które zaraz po ukończeniu(jeszcze jako dzieciak) grałem po 5h godzin dziennie... Dużo dobrego stało się dzięki książkom i w końcu uruchomiona fantazja chciała stworzyć własne dzieła. Pisanie to fajne hobby.
U mnie rzecz miała się podobnie, zawsze lubiłem grać. Lecz pewien niefortunny, a może jednak fortunny, wypadek(nie chcę was zanudzać, jaki) sprawił, że komputer odszedł w zapomnienie. Wtedy zacząłem myśleć nad czymś, czym mógłbym wypełnić wolny czas. Były to wakacje, więc baaardzo się nudziłem. Pewnego dnia, kiedy przechodziłem obok rodzinnej biblioteczki, w oko wpadł mi jeden tytuł „Robinson Kruzoe”. Od tego zaczęła się moja przygoda z książkami, a co za tym idzie, z pisaniem. Na pierwszy pomysł napisania czegoś własnego wpadłem po przeczytaniu zbioru opowiadań, H.P. Lovecrafta „Zew Cthulhu”. Chciałem stworzyć własną, niepowtarzalną atmosferę, podczas której kreowania sam mógłbym się wystraszyć. Cóż, nie wyszło. Nie przestaję jednak czytać i pisać, może cos jeszcze kiedyś opublikuję.
Pozdrawiam.
_________________ "(...) ojczyzną ludzi, którzy kochają, jest ojczyzna tych, których kochają." - Aleksander Dumas (ojciec)
Ja komputer dostałem dość późno, a to z tego względu, że wolałem latać za piłką, wchodzić po drzewach, jeździć na rolkach i rowerze ;ogólnie,spędzać czas na świeżym powietrzu wraz z kolegami. "Książka", to było słowo, na dźwięk którego dostawałem drgawek. Dla mnie było to słowo zakazane, wpisane na czarną listę, wykreślone ze słownika języka polskiego. Lektury-owszem, chociaż z wielkim trudem,mozołem i wiecznie kwaśną miną. Ale żeby wziąć książkę, tak od siebie-brrr, nigdy.
Moja przygoda z książką,podobnie jak u Małego Polaka, zaczęła się wraz z nastaniem pierwszego tomu Harrego Pottera. Wciągnęło mnie. Potem, z nutką ciekawości, sięgnąłem po Hobbita, następnie po Trylogię... no i potoczyła się lawina. Odkryłem, że książka to nie tylko przymusowe lektury, czy stosy pożółkłych, śmierdzących starocią kartek. Odkryłem, że książka znakomicie może umilać czas. Równie dobrze jak gra w piłkę, czy jazda na rowerze. Gdy wciągnąłem się już na dobre, pomyślałem "Ja też chce pisać, tak ładnie". I tak Azazel wstąpił na drogę twórczości literackiej
_________________ A ja wiem, że są głowy, które mury przebijają...
Wiek: 23 Dołączył: 29 Mar 2008 Posty: 17 Skąd: Chojna
Wysłany: 2008-03-30, 03:08
Dla mnie pisanie jest zawsze próbą stworzenia czegoś co mogłoby się spodobać i tym samym umilić czas innym, co mogłoby spowodować, że zaczną się interesować losem przedstawionych przeze mnie bohaterów, dalszym biegem zdarzeń itd. A to, że zazwyczaj średnio mi to wychodzi to już druga sprawa
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2008-04-07, 22:21
Ja, w przeciwieństwie do Azazela i Małego Polaka, bardzo wcześnie rozpocząłem przygodę z książką, a pierwsza, jaką przeczytałem (prawie) samodzielnie, opowiadała o przygodach pewnego sympatycznego stworka zwanego E.T. No, nie powiem, ukształtowało to w pewien sposób moje zainteresowania... Później były Opowieści z Narni, dwa grubaśne, pełne magii tomy, pierwsze książki, które kupiłem za własne, ciężko uzbierane pieniądze. No i oczywiście Władca Pierścieni, do którego wracam co jakiś czas. Po drodze było jeszcze wiele różnych, lepszych i gorszych tytułów, aż w końcu wpadłem na pomysł. A czemu by samemu nie spróbować? Pierwsze próby, jak zawsze w takich przypadkach, wypadły marnie i nikomu ich nie pokażę. Obecnie wydaje mi się, że tworzę już znośne teksty, a z czasem będzie lepiej…
Ach, twórczość… Piszę, gdy wydaje mi się, że mam fajną historię do opowiedzenia. Nie powiem, moim wielkim marzeniem jest zostać pisarzem. Choć właściwie już nim jestem, skoro tu publikuję, prawda...? Miło by było pisaniem zarabiać na życie, choć tu akurat szanse są marne. Na pewno nigdy nie piszę z myślą o zysku, bo to się w moim odczuciu całkowicie mija z sensem.
Nie wiem, jak inni, ale ja czasem czuję wręcz przymus pisania. Zwłaszcza po dłuższej przerwie zaczyna mnie nosić, aż w końcu włączam muzykę (najczęściej Enigma, Robert Miles, Mike Oldfield, ale i inni), siadam w fotelu z piórem, kartką papieru oraz czasem lampką dobrego wina i zaczynam pisać. Na komputerze raczej tylko przepisuję teksty; za dużo mam w nim „rozpraszaczy”. Czasem, gdy pisanie wciągnie mnie bez reszty i widzę, jak postaci, które stworzyłem zaczynają żyć własnym życiem, osiągam stan takiego dziwnego uniesienia, żeby nie powiedzieć ekstazy. To jest prawie tak dobre jak seks
Stąd wiem, że nawet jeśli moją twórczością nie zainteresuje się większe grono, nawet jeśli nie uda mi się nigdy niczego wydać, to i tak będę pisać. Bo przede wszystkim piszę dla siebie.
Ależ mi się esej napisał… Ale już kończę, Ekslibris czeka...
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Wiek: 19 Dołączył: 09 Lis 2007 Posty: 132 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-10, 00:01
Heh, ja piszę praktycznie odkąd pamiętam. Już jako dziecko, mimo, iż nie lubiłem czytać, miałem od czasu do czasu taką potrzebę, aby machnąć jakiś tekścik Swoją drogą nawet mam wydrukowane pierwsze opowiadanie, jakie napisałem, kiedy miałem jakieś siedem lat. Nie znałem się wtedy całkowicie na historii i geografii, więc wymyśliłem sobie, że cezara Rzymu porwali Wikingowie, ci z kolei zawieźli go do Miami, gdzie, jak wówczas myślałem, mieszkali Majowie Błędów tam było od groma, począwszy od ortograficznych typu
"rzeby", "tszeba", a skończywszy na, oczywistych dziecku, błędów interpunkcyjnych i składniowych. W wieku 12, 13 lat pisałem już praktycznie lepiej, choć, kiedy mnie czytano, można było wybuchnąć śmiechem z powodu banalnych i żałosnych akcji, jakie się tam odbywały
Teraz mam 15 lat, nie powiem, że piszę jakoś niesamowicie... staram się doskonalić i być na poziomie starszych:]
Hmm. Co do pierwszych czytanych przeze mnie książek, były to oczywiście takie tytuły jak Władca Pierścieni, Hobbit, Wiedźmin i Harry Potter (choć przyznam HP nigdy mnie nie pociągał i przeczytałem tylko pierwsze 3 tomy).
Co tu dużo gadać... oczywiście wielu może zrazić mój młody wiek, bo na ogół moi rówieśnicy piszą przezabawnie, ale staram się pisać ponad swój poziom. Wiele osób uważa, że jak na 15 lat, piszę bardzo dobre opowiadania...
To tyle, w niedługim czasie planuję skończyć drugi rozdział opowiadania pt. "Można było się zastanowić" , tak więc zapraszam do lektury
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum