W tym nieforunnie nazwanym temacie chciałem Was, szanowni użytkownicy i pisarze, zapytać, czym dla Was jest pisanie jako akt twórczy. Formą samoekspresji? Sposobem na życie? Zawodem, czyli czymś, w czym chcielibyście robić karierę? Wentylem bezpieczeństwa dla negatywnych emocji, czyli formą "kuracji osobowości"? A może czymś jeszcze innym?
Żeby zachęcić do wypowiadania się napiszę, że dla mnie pisanie jest:
-marzeniem- jednym w paru moich marzeń jest zostać pisarzem. Dobrym pisarzem.
-świętem- czyli oderwaniem od codzienności, okazją do zrobienia czegoś innego. W innym aspekcie jest świętem, ponieważ na pisanie poświęcam niewiele czasu. Jak zasiądę i napiszę to jest święto.
-formą ekspresji- bo moje teksty często ukazuja to, o czym normalnie rozmawiać nie potrafię, lub czego sam nie potrafię sobie uświadomić.
-ćwiczeniem na wysławianie się- przy pisaniu uczę się, jak mówić nie tyle poprawnie, co zrozumiale (a to często przychodzi mi z trudem ).
-czymś, z czym łączę swoją karierę życiową- nie okłamując się aspekt korzyści materialnych istnieje. Jednak nie jest on najważniejszy.
Ostatnio zmieniony przez hidden_g0at 2009-05-23, 14:48, w całości zmieniany 1 raz
Poziom: 18 HP
1%
7/711
MP
100%
339/339
EXP
64%
29/45
Kooba [Usunięty]
Wysłany: 2005-01-30, 20:53
Pisanie czego...? Chłe, chłe, dobra, wiem, że o publicystykę się tu nie rozchodzi (choć z niej jestem w mym przypadku o wiele bardziej zadowolony, niźli z pisania opowiadań ;P)... Czym jest dla mnie więc ta skromna działalność, która zaowocowała tym, co znaleźć możecie na FZ?
Odpowiem bez patosu, zbędnej egzageracji i sztucznego "poetyzowania": pisanie nie jest dla mnie żadnym "odkrywaniem duszy", żadnym "poznawaniem siebie", czy jakimi-tam-kolwiek innymi sentymentalnymi głupotkami... Ot, to zwykłe, fajne hobby, poniekąd zabawa, połączone jednocześnie z możliwością przelania pomysłu na papier... I tyle. Nie odnajduję jakieś gigantycznej frajdy w spisywaniu pomysłów - raczej sama ich konstrukcja, wymyślanie, jest tym, co uznaję za ciekawe i przyjemne... Słowem: najchętniej wyłożyłbym przygotowany przez siebie scenariusz i niech ktoś według niego pisze opowiadanko... Wszystkich chętnych proszę o kontakt.
W ostatnim czasie coraz bardziej odczuwałem wielką chęć do realizacji zamierzeń publicystycznych w mej wesołej twórczości literackiej (stąd np. nieco moralizatorskie moralnie przesłanie dramatu, który zacząłem pisać, stąd wstawki polityczne, które chciałem wstawić do "SoulSeekera"), aż w końcu coś we mnie pękło i przerzuciłem się ostatecznie na publicystykę... W której idzie mi dość nieźle, nie powiem. Cóż, chyba jednak jestem za toporny i pragmatyczny na twórcę literackiego, bo ckliwość mnie nie rusza, poezja dla poezji brzydzi, a wiersze w mym przekonaniu powinny mieć na tyle jasne podłoże, by nie dało się ich odczytywać na tysiące sposobów... I dlatego właśnie, moi drodzy, chyba nie zawsze tutaj pasuję.
Kropka. Bis'u nie będzie.
Ostatnio zmieniony przez Kooba 2005-01-30, 20:56, w całości zmieniany 1 raz
Cóż...
Pisanie jest dla mnie formą odreagowania - ale nie przelania w tekst emocji, bo nauczyłam się już, że w ten sposób powstają największe gnioty (tu szacunek dla tych, którzy przelewają w tekst własne uczucia i wychodzi im to pięknie). Tak więc, kiedy mam zły humor - siadam czasem do pisania, ale żeby opowiedzieć jakąś historię, o której myślę, a nie sfabularyzować jakieś uczucia, czy dopasować do nich historię.
Na pewno lepiej mi idzie wysławianie się, gdy piszę, niż gdy mówię - ale wtedy piszę raczej listy, staram się nie skupiać w opowiadaniach na prezentowaniu własnych poglądów (niczym Orzeszkowa i jej "praca u podstaw" - brrr. ).
Piszę, bo lubię opowiadać historie, tworzyć jakiś nastrój, dzielić się "wizjami". Lubię też pracować z językiem - szukać najlepszych (a czasem - najbardziej oryginalnych) słów na opisanie konkretnych rzeczy.
Pisanie jest też dla mnie wyzwaniem - czy będę potrafiła pokazać historię tak, by inni przeżyli ją równie mocno, czy zdołam wywołać jakieś emocje itp.
Lubię też świadomość, że przeczytanie mojego opowiadania sprawiło komuś przyjemność (już wiecie, dlaczego tak staram się dopracować teksty ).
Czy wiążę przyszłość z zawodem pisarza? Zdecydowanie tak. Choć akurat nie wiążę z tym jakichkolwiek nadziei na pieniądze - raczej zakładam, że będę przynajmniej na pół etatu pracować w innym zawodzie (nauczyciel, tlumacz lub dziennikarz, zważywszy na kierunek studiów), bo z pisania mogą wyżyć tylko najpopularniejsi.
Dla mnie pisanie jest głównie jedną z form fazy maniakalnej – miewam takie częste zrywy – w tym miesiącu pisanie, w tamtym grafika 3D, w kolejnym programowanie a w jeszcze innym granie, graniczące z nałogiem. Taki okres trwa ze dwa tygodnie i przez ten czas potrafię siedzieć nad czymś przez 18 godzin na dobę, a gdy się skończy nie zbliżam się do określonej formy twórczości przez następne pół roku.
Poza tym pisanie jest dla mnie formą ucieczki od szarej rzeczywistości i rozrywką.
Niestety pisanie bywa też dla mnie koszmarem, gdy napiszę coś, co nadaje się do przedstawienia ludziom i dochodzi do momentu, w którym wypadałoby poprawić wszystkie błędy... Czterdziestostronicowy tekst, który wyszedł mi nawet znośnie, nigdy nie ujrzy światła dziennego... bo ja się za te błędy nie wezmę ;]
Pisanie pomaga mi oderwać się od świata. Mogę wtedy stworzyć coś z niczego. Pozwolić by mój umysł się wyładował w jakiś twórczy sposób. Pozbywam się nadmiaru myśli i uczuć. Najbardziej lubię takie momenty kiedy mam tysiąc myśli na sekundę, piszę a moja ręka nie może nadążyć zapisać wszystkich myśli. Jestem zmęczona ale dopiero wtedy wiem że żyję. I to jest fajne że możesz stworzyć coś unikatowego, wiesz że to wyszło z twojej głowy. Może jest mniej lub bardziej udane ale jest twoje.
Ostatnio zmieniony przez Lil 2005-02-03, 12:23, w całości zmieniany 1 raz
Poziom: 32 HP
5%
137/2753
MP
100%
1314/1314
EXP
95%
106/111
aaricia [Usunięty]
Wysłany: 2005-01-31, 17:52
Pisanie... dla mnie - baaardzo przyjemna rzecz, wyłączam sie wtedy na kilka godzin i czuję takie coś, takie wewnątrz, co mi przyjemnie spokoju nie daje... nie ma porównania =) Choć dawno już tego nie czułam...
no a ja jakoś od jakiegoś długiego czasu nic nie pisze.. jakieś tak 2 miesiące. I wydaje mi sie, że jest źle. Czuje tak jakby wszystkie pomysły mi uciekły, a jakiekolwiek napisze zdanie to mod razu wciskam Delate... Tak jaby pisanie mnie nudziło... Boże to straszne! Ja chce dalej pisać, ale jakoś tak nie potrafie. Ściana, po prostu ludzie ściana... mam problem.
_________________ "On był stały! Tylko one się zmieniały."
Poziom: 16 HP
1%
5/556
MP
100%
265/265
EXP
35%
14/39
AHRIMAN [Usunięty]
Wysłany: 2005-02-02, 20:14
Poczekaj cierpliwie... sam tak miewam... potem "natchnienie" wraca. A czemu ucieka? Diabli wiedzą; może z powodu stresu?
aaricia [Usunięty]
Wysłany: 2005-02-02, 21:52
Hrabia napisał/a:
no a ja jakoś od jakiegoś długiego czasu nic nie pisze.. jakieś tak 2 miesiące. I wydaje mi sie, że jest źle. Czuje tak jakby wszystkie pomysły mi uciekły, a jakiekolwiek napisze zdanie to mod razu wciskam Delate... Tak jaby pisanie mnie nudziło... Boże to straszne! Ja chce dalej pisać, ale jakoś tak nie potrafie. Ściana, po prostu ludzie ściana... mam problem.
Hrabio... mam to samo, jak już wczesniej zauważyłam... też mnie ów fakt mocno niepokoi... a czy wynika to ze stresu...? Pewnie też, ale... chyba głębiej trzeba sięgać, by to w ytłumaczyć... :/
[ Dodano: 2005-02-02, 22:01 ]
Ja wolę tam, czyli głębiej nie sięgać... bo sie po prostu boję za bardzo... i zapijam ten strach, tak jak dziś
Dreadnought [Usunięty]
Wysłany: 2005-02-03, 00:04
A dla mnie pisanie to służba...
Pisze to co MUSZĘ w danej chwili napisać. Musze przyznać, że męczy mnie to niezmiernie, ale nie mam innego wyjścia. Opętany myślami, które się domagają głosu...
A gdy czasem mi potrzeba ciszy... to wam zazdroszcze tego spokoju...
Przeczytałam gdzieś że każdy pisarz, bądź poeta okrada swoje życie z przeżyć. I w sumie tak to jest. Bo opisując coś zawsze odwołujemy się do naszych własnych doświadczeń. Czasami dziwie się że jeszcze nie zwariowałam. Bo jak odróżnić co było naszym przeżyciem, a co my jako pisarz dorysowaliśmy? A co do obdarzania bohaterów własnymi cechami to wydaje mi się że każdy to robi. Na dłuższą metę to problem, bo co jesli musisz uśmiercić danego bohatera?
Poziom: 32 HP
5%
137/2753
MP
100%
1314/1314
EXP
95%
106/111
AHRIMAN [Usunięty]
Wysłany: 2005-02-03, 19:05
Można "lepić" postacie ze swoich negatywnych cech, a potem je...
To działa!
Slaotvean [Usunięty]
Wysłany: 2005-02-03, 19:33
Nie wiem czemu postacie, które naznaczam własnymi wadami darzę największym sentymentem. Więc odpowiedź powyżej nie zawsze skutkuje.
A co do obdarzania bohaterów własnymi cechami to wydaje mi się że każdy to robi. Na dłuższą metę to problem, bo co jesli musisz uśmiercić danego bohatera?
Nigdy nic nie napiszesz, jeśli sama się z tym nie spotkałaś. Taka jest prawda. Co do bohaterów- często robimi to podświadomie, gdyż zastanawiając się, jak bohater ma postąpić zwykle zastanawiamy się, jak my byśmy postąpili w sytuacji bohatera. I tym samym, sprawiajac, że czyni tak, jak my, obdarzamy go naszymi cechami.
Jeśli trzeba uśmiercić bohatera... jedynym wyjściem jest uświadomienie sobie, że to tylko projekcja naszej wyobraźni. Dystans jest dobry na wszystko.
Z drugiej strony, jeśli znasz siebie na dostatecznym poziomie zabicie bohatera wcale nie musi być bolesne.
Ja tam pisze nie za dużo i głównie wiersze ale to dlatego że dla mnie pisanie to sposób opisywania uczuć których boję sie ujawnić, sytuacji które mnie dotyczą, czasem dla niepoznaki zmieniam temat. Jesli pisze opowiadanie bo pisze (ale żadnego jeszcze nie napisałem - ironia) to świat i bochaterowie chce aby byli calkiem inni, nie chce dawac im moich wad, chce aby byly czyms czym ja chcialbym sie stac a nie czym jestem. To jest powod dlaczego są zbyt perfekcyjne malo wzruszajace, nieciekawe. To błąd mojego pisania, ale staram sie poprawiac. terazniejsze pisanie ja uznaje za proby pisania, przygotowania i test czy ja sie w ogole nadaje.Na tej stronie znalazlem wielu swietnych a nawet boskich pisarzy i boli mnie mysl ze wiekszosc nigdy nic wiekszego nie opublikuje bo takie jest zycie...bolesne.
chce aby byli calkiem inni, nie chce dawac im moich wad, chce aby byly czyms czym ja chcialbym sie stac a nie czym jestem
To, do czego dążysz, również jest częścią Ciebie. Dlatego takich bohaterów również obdarzasz czymś od siebie. Nigdy nie stworzysz postaci, która nie byłaby mniej lub bardziej związana z Tobą, z tym co myślisz, z tym, co przeżywasz.
Avraxis - fakt, nigdy, ale można minimalizować podobieństwo. Nie wspominając już o tym, że można obserwować swoich znajomych czy przypadkowych ludzi. I zastanawiać się, jak oni by zareagowali. Wiadomo, że wciąż to będzie wyobrażenie pisarza o tym, jak powinien dany człowiek mówić czy zachowywać się, ale mimo wszystko bohater staje się wtedy bardziej autonomiczny.
Ja unikam "obsadzania" samej siebie w rolach głównych - zbyt emocjonalne podejście do postaci to zła rzecz, podświadomie nie chcemy jej skrzywdzić, ułatwiamy zadania i w pewnym momencie... historia traci na wiarygodności.
można minimalizować podobieństwo. Nie wspominając już o tym, że można obserwować swoich znajomych czy przypadkowych ludzi. I zastanawiać się, jak oni by zareagowali.
Owszem, zgadza się, jednak bohaterowie, których wzorujesz na innych również są częścią Twojego świata- bo to są ludzie, z którymi przebywasz- przyjaciele, znajomi, lub jacyś inni, którzy wydali Ci się na tyle interesujący, by obsadzić ich w jakiejś roli. W obu przypadkach ci ludzie i tak stają się częścią świata pisarza. To prawda- częścią mniej związaną z pisarzem, ale związaną.
Ja również unikam obsadzania siebie w opowiadaniach, ale nie z tego powodu, że jestem do siebie przywiązany. Siebie to bym mógł zabić w opowiadaniu właściwie bez mrugnięcia okiem (co zresztą zrobiłem w "Historii Ewy"- dostępnej na mojej stronce ). Unikam tego, bo uważam, że są setki innych postaci, dużo bardziej interesujących, niż ja.
Inna sprawa, że wielu postaciom nadaję swoje cechy charakteru, jednak nie są to moje uosobienia. Uważam te postacie za autonomicznych bohaterów moich tekstów, obdarzonych po prostu niektórymi moimi cechami. I do takich postaci bardziej się przywiązuje, niż do "mnie" opisanego w opowiadaniu.
Hmm... Ja się nigdy nie zastanawiałem nad swoimi bohaterami. Oni po prostu są. Nie wiem czy to możliwe, ale mam wrażenie, pisząc ich poznaję. Nie wiem, co zrobią w danej sytuacji, dopóki ona nie zaistnieje (poza kilkoma wyjątkami, co znam ich aż za dobrze). Co do zabijania bohatera, który jest moim uosobieniem, to i tak nie mam wyboru; już nie raz tak robiłem, czasem się czułem źle, ale robiłem znowu. Czasem się zasatnawiam czy to ja kreuję bohaterów czy może oni mnie. Cóż, kiedyś się przekonam...
Zacząłęm pisać, bo lubiłem czytać. Nie zawsze jednak czytane przeze mnie przygody bohaterów szły takim torem, jakbym chciał. Zrozumiałem to gdy byłem jeszcze bardzo mały i postanowiłem podyktować mamie swoją bajkę. Do dziś mam ten odruch wyobrażania sobie alternatywnych zakończeń. Niedawno zaźliłem się na Cooka (tego od thrillerów medycznych), bo strasznie spaprał finał (zresztą zawsze to robi).
Kiedyś pisałem do szuflady, dla siebie i grona najbliższych czytelników, tylko dla samej potrzeby pisania. Teraz chcę dotrzeć do jak najszerszego grona. Internet bardzo pomaga, ale nic nie da się porównać ze znalezieniem się na papierze, wiedząc, że ktoś zapłacił za możliwość przeczytania tego, co stworzyłem jest budująca. Świadomość, że papier jest trwalszy od widoku ekranu monitora pozwoliło i że zakupiona prasa nie musi zostać wyrzucaona, tylko może jest składowana gdzieś na strychu, by kiedyś do niej wrócić, daje mi niesamowitą satysfakcję.
Jak byłem mały (9 lat) założyłem sobie trzy cele do realizacji. Znalezienie idealnej (dla mnie) kobiety, zagranie w reprezentacji Polski w piłce nożnej i zostanie pisarzem. Pierwsze zrealizowałem żeniąc się z cudowną dziewczyną, drugie częściowo, bo jedynie dostałem powołanie i raz byłem na zgrupowaniu kadry w halowej odmianie piłki (futsalu), a trzecie jeszcze przede mną. Jeśli się uda, to będę czuł się całkowicie spełniony. Ale to jak z piłką. Ciężka praca i wiara w sukces - i wtedy jest szansa, że coś z tego będzie...
Ale się nagadałem
Pozdrawiam.
_________________ Jeśli otrzymasz coś za darmo - zastanów się
Ile naprawdę przyjdzie Ci za to zapłacić...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum