z tego wnioskuję, że większość ruchu wykonywana jest siłą rozpędu i nie przynosi efektu takiego, jak powinno. Chyba że jest to tzw "spinanie brzucha". Wtedy OK.
a sesja się zbliża i zwyczajnie mój mózg domaga się ich w dużych ilościach.
A podobno słodycze to właśnie zły pomysł, bo po chwilowym skoku energetycznym (i podniesieniu sprawności umysłowej) przychodzi znużenie i senność.
BMW napisał/a:
Zaczekaj parę lat, kiedy zwolni metabolizm, na pewno przytyjesz. Jednych trafia mniej, innych więcej, ale jednak trafia.
Dobrze BMW prawi, po 20-22 roku życia metabolizm zaczyna zwalniać, to i człowiek ciała nabiera. Ja też patyczek byłam za młodu, a teraz to się zrobiłam... hmmmm... "bardziej kobieca"!
hidden_g0at napisał/a:
Wróci lato, to wsiądę na rower.
A ja tu codziennie, od czerwca, godzinę na rowerze wyrabiam (pół godziny do pracy i pół z powrotem) - niech żyje irlandzki klimat . Inna sprawa, że czasem chodzi o jazdę w dość ciężkich warunkach atmosferycznych (kto boi się irlandzkich deszczy ten najwyraźniej nie poznał irlandzkich wiatrów ).
Obawiam się jednak, że od tego nie schudniesz. Dlaczego? Bo mięśnie ważą więcej, niż tłuszcz (taka to już niesprawiedliwość jest, codziennie na rowerze jeżdżę i tylko cięższa przez to będę).
Dondon napisał/a:
Ekhym, na szklankę herbaty słodzę 5-6 czubatych łyżeczek cukru.
BARBARZYŃCA! Cukier do herbaty?! Apage!
Ale żeby tak tematycznie... Co by tu... Na pracę nie chce mi się narzekać, irlandzkie mrozy (~0st C) już zelżały, więc da się żyć (wiem, bluźnię ;P tak, słyszałam, ile w Polsce było). Pisać nawet zaczęłam, więc nie można rozpaczać z niemocy twórczej. Na wagę nie wchodzę rozsądnie, więc też odpada... Piękna jestem jak zwykle (mniej lub bardziej). Normalnie jak nic moderatorzy pogonią mnie za offtopa .
A może by tak... Hm.
Jak ten czas wolno leci!
Jeszcze pięć miesięcy i trzy tygodnie! :/
Ech, też jakoś mało przekonująco zabrzmiało... I w tym niech przejawi się moja prawdziwa rozpacz, o.
Chyba dla męskich. Ja mam wrażenie, że uda to jakaś klątwa działająca tylko na kobiety (tak samo jak cellulit ) - czego się nie zrobi, tam zawsze będzie tłuszcz ;(.
Ja mam wrażenie, że uda to jakaś klątwa działająca tylko na kobiety (tak samo jak cellulit ) - czego się nie zrobi, tam zawsze będzie tłuszcz
bo tłuszcz w tych miejscach "schodzi" jako ostatni, i ćwiczącemu często brak cierpliwości, aby tak długo się katować, by zauważyć choćby odrobinę poprawy
bo tłuszcz w tych miejscach "schodzi" jako ostatni, i ćwiczącemu często brak cierpliwości, aby tak długo się katować, by zauważyć choćby odrobinę poprawy
No to zobaczymy ;P. Rower to mój środek transportu do pracy, prawa jazdy tak szybko nie zrobię (albo i jeszcze wolniej, jeśli się okaże, że na bilet do Teksasu trzeba odkładać), więc "cierpliwość" niejako z góry jest narzucona.
A jak nie, to znaczy, że klątwa i już .
A na serio - offtopujemy. I jeśli nikt nie zażyczy sobie tematu związanego z ćwiczeniami i odchudzaniem (bo to taki literacki temat ), to ja do poruszonej kwestii wrócę albo w Arenie Szczęścia (gdy efekty będą) albo Rozpaczy (gdy nie ).
No właśnie... ja już od zeszłego poniedziałku wyjeżdżam w teren, a tu albo sypie śnieg, albo sypie nam się sprzęt. Od trzech dni jestem spakowany, dziś byłem w firmie bo "na 100%" dziś wyjeżdżamy, bo pogoda do pomiarów jest.
I d..a, wysiadł zasilacz w kompie, kamerki się pozawieszały... Niby jutro znowu "na 100%" pojedziemy, ale czuję, że Kubicę obejrzę jednak w domu.
Od sześciu tygodni siedzę w domu i powoli zbliżam się do magicznej liczby 200 - tyle godzin będę miał do odrobienia...
Jeśli ktoś nie wie, to jak co roku o tej porze trwa sesja. Aktualnie bardzo zajmuje mnie problem optymalizacji parametrycznej metodą gradientową z wykorzystaniem współczynników wrażliwości. A raczej zajmuje mnie problem: jak się tego nauczyć, bo o zrozumieniu nie ma mowy. Może na drugim roku bym jeszcze dał radę, ale ja już mam temat magisterki wybrany, już pierwsze przymiarki doń robię, mam masę ciekawych rzeczy do przeczytania, mój Linux ciągle prosi o nowe bajery i zmiany, a ja tylko patrzę na niego smutno, później na stos książek z beletrystyką, filozofią i Linuxem na czele. Myślę o filmach, które chciałem obejrzeć, o tym, że dzisiaj impreza na działce u dziewczyny, a ja... modeluję cyfrowo.
Ale już postanowione: w poniedziałek zaliczam egzamin z Modelowania Cyfrowego, w piątek z Baz Danych III i do października mam labę. Nie licząc miesięcznej praktyki jako informatyk w Urzędzie Gminy Polska Cerekiew i potrzeby zarobienia kilku groszy.
A pisać mi się chce strasznie! Mam kilka rzeczy do wrzucenia na bloga, ale najpierw musiałbym je z głowy wydostać. I opowiadanie zacząłem, piszę po kawałeczku i podoba mi się. I jest to fantasy niemalże.
Ale nie, sesja mówi: ucz się. Honor wraz z tchórzostwem mówią: nie ściągaj. Tak też będzie - ale ile muszę się przy tym nakląć.
Tak nawiasem mówiąc: nie ściąganie ma wielką zaletę - miast bić się o miejsca z tyłu auli, zawsze siadam w pierwszym rzędzie i piszę ze spokojnym sercem. I jak do tej pory idzie mi to może nie dobrze, ale tak w sam raz na zaliczenie
All zmoro and potworo,
co się czynicie podporą what you do to support
gadziny przewrotnej witej, gadziny Przewrotnem total,
jadowitej, poisonous,
co trzecią część gwiazd zuchwale at a third of the stars zuchwale
ujęła niebios powale, has included the heavens powale,
Gordanie Gordana
Tutaj napiszę. Tutaj pasuje. Zamykane są stopniowo konkursy, w których ośmieliłem się wziąć udział. Na antologię RedHorsa nadziei sobie nie robiłem, potraktowałem tamten konkurs zbyt lekko. Jednak na Mistrzów i Adeptów się postarałem. Nadzieje były spore i... No cóż. Pojawił się mail od pani Doroty Pacyńskiej z Fabryki Słów. Jeszcze nie tym razem
To ja was może wprawię w rozpacz i sprawię, że mnie znienawidzicie (jeśli jeszcze nie zdążyliście tego zrobić, co mnie niezmiernie dziwi):
WSZYSTKO U MNIE OK! Sesja jest jak ciepły letni deszcz, pogoda jest piękna, nie przepracowuję się, a jedyne, o czym powinienem pamiętać, to... to, że jakoś nie mam zmartwień.
Życzę miłych dni, spędzonych na poprawianiu tego, czego nie zdaliście w sesji/na ostatniej klasówce/matury, czy tego, że zepsuliście jedyny ekspres do kawy w całym tym przeklętym budynku zwanym 'firmą'.
Aaaachhh... jak super jest sobie wszystko poukładać...
A sio z tematu! Bana dostaniesz, idź się szczerzyć do innego!
Ja niby mogłabym narzekać, że mężczyzna daleko, że wydałam mnóstwo pieniędzy na bilet lotniczy i że muszę czekać jeszcze ponad 5 miesięcy zanim polecę (zamiast tego lecę do Polski, yay...). I że do końca powieści mam może ze 20 stron, a jakoś tak powoli idzie.
ALE.
Już tylko pięć miesięcy, a nie osiem, z Polski przywiozę sobie książki (i będę mogła narzekać, że nie mam na nie miejsca), a powieść - bądź co bądź to tylko 20 stron, kiedyś ("niedługo") skończę.
Hm, chyba też powinnam sobie pójść z tematu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum