Podzielę swoją opinię na dwie części : co chciałem dostać i co dostałem. Tak mi będzie wygodniej.
Zaczynamy. Od dawna szykowałem się do "obcykania" twojego opka. Uwielbiam klimaty grozy i to jeszcze w szpitalu, co mi podsyciło apetyt. Spodziewałem się horroru, gdzie to bohater ucieka przed szalonym doktorem, albo przed Annie (ukłon ku Misery Kinga ).
Dostałem....
Spokojne, nic nie zapowiadające 3/4 opowiadania, gdzie widzieliśmy miły wątek miłosny i kolejne fazy rekonstrukcji nogi był ogólnie mówiąc dobre. Nie mogłem się tylko doczekać wreszcie jakiegoś powiewu grozy, aż (spojrzę na tekst, dla przypomnienia) w 46 dniu zaczyna się horrorek. Osobiście brzydziła mnie ta stopa od początku (blehhh), a do tego jeszcze mutowała.
Spodziewałem się, że coś będzie nie tak z tym eksperymentem i nawet oczekiwałem, że może pączkować . Jednak zadziwiłeś mnie zakończeniem, tego już się nie spodziewałem.
Rozmyślałem trochę nad tym, dlaczego oszalał i wpadłem na pomysł, że może ludzki umysł nie był zdolny pojąć, że człowiek dostał nową nogę. Coś a'ala blokada w mózgu, która się włącza i prowadzi do szmerglu. To tylko taka moja teoria, jakby co
Technicznie było...muszę to napisać : bardzo dobrze. Nie ma co, jest to jeden z kilku tekstów na FZ, który mi się tak płynnie czytało, bez żadnych zgrzytów. Forma pamiętnika jak najbardziej na plus.
Jest to dobry tekst z wielkim plusem xD
_________________ In my restless dreams, I see that town.
Silent Hill.
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2008-07-11, 22:19
Dzięki za recenzję.
To, że udało mi się Ciebie zaskoczyć potraktuję jako komplement. Zapomniałeś napisać, czy rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością jest rzeczą dobrą czy złą
Twoja teoria na temat szmergla głównego bohatera w dużym stopniu pokrywa się z moją ideą. Myślę, że umysł ludzki nie jest w stanie przyswoić sobie pewnych rzeczy. Dlatego mamy tylko pięć zmysłów i postrzegamy świat w trzech wymiarach
Cieszę się, że miło Ci się czytało. Mam nadzieję, że tak zachęcony sięgniesz po Rydwan Bogów Uprzedzam tylko - pomiń prolog. Nie wiem, co to za tekst, czyj i czego miał być prologiem, ale zdecydowanie nie należy on do Rydwanu...
Pozdrawiam
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
apomniałeś napisać, czy rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością jest rzeczą dobrą czy złą
Oczywiście, że to co zaserwowałeś było bardzo dobrym daniem. Tylko nieco różniącym się od tego co zamówiłem. A inne nie znaczy złe, ale po prostu "inne".
Tregard napisał/a:
Cieszę się, że miło Ci się czytało. Mam nadzieję, że tak zachęcony sięgniesz po Rydwan Bogów Uprzedzam tylko - pomiń prolog. Nie wiem, co to za tekst, czyj i czego miał być prologiem, ale zdecydowanie nie należy on do Rydwanu...
Wystarczy się cofnąć o kilka stron, a jestem pewny, że gdzieś tam jest moja recenzja prologu i chyba 2 pierwszych rozdziałów.
Pamięć to rzecz ludzka i czasami umyka
Co do samego Rydawnu to jest problem : przeraża mnie jego długość. Naprawdę moje oczy nie wytrzymają czytania tak długich (a co tam, napiszę to słowo) "powieści" na ekranie monitora. Dlatego wybieram w miarę krótkie opka, a jak czytam coś dłuższego to w odstępach czasu.
I ja pozdrawiam
_________________ In my restless dreams, I see that town.
Silent Hill.
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2008-07-11, 22:42
Mashortx napisał/a:
Pamięć to rzecz ludzka i czasami umyka
No rzeczywiście... Aż mi wstyd... A z moją pamięcią rzeczywiście bywa kiepsko...
Mashortx napisał/a:
Co do samego Rydawnu to jest problem : przeraża mnie jego długość.
Nie ma się czego bać. Rozdziały są dość krótkie
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Brak czasu i nawał obowiązków (praca, remont, czytanie, pisanie) nie pozwala mi zatracić się w lekturze "Rydwanu..." a szkoda bo tekst jest tego wart. Rodzi się i obrasta w pewność jedna główna myśl podczas czytania Twoich opowiadań, mianowicie, że jeśli nawet popełniasz błędy - bo któż ich nie popełnia - to sam je później eliminujesz, by efekt finalny, przekazywany innym, był jak najwyższej klasy. I jest, cholera. Jest! W świetle tego uznanie dla wnikliwości niektórych spośród recenzujących, którzy potrafią jednak wyszperać coś i wysmażyć komentarz zajmujący dwie czy trzy wysokości monitora (doprawdy, nie mam pojęcia jakim cudem ), sam zasługujący na miano opowiadania.
[ Dodano: 2009-02-03, 12:57 ] Nekrolog
Niniejszych kilka słów nie dźwignie wątku na szczyt listy Recenzjonu, bo okazuje się, że dopisuję je do własnego półrocznego komentarza, ale co tam. Padną, bo nie da się inaczej. Przeczytałem świetne opowiadanie, wciągające do samego końca. Była w nim akcja i była tajemnica. Czyli to, co być powinno. Czego nie było? Rzucających się w oczy błędów. No, może w kilku miejscach zrodziła się wątpliwość odnośnie zachowania podmiotu. W kilku innych - dotycząca zaimków. Ale to w niczym nie umniejszyło przyjemności z lektury. Brawo, Tregardzie.
Niniejszych kilka słów nie dźwignie wątku na szczyt listy Recenzjonu, bo okazuje się, że dopisuję je do własnego półrocznego komentarza, ale co tam
No to ja go dźwignę
Nekrolog
U mnie już po sesji, ferie się zaczęły więc i recenzję mogę jakąś spłodzić. Twój tekst Tregardzie pójdzie na pierwszy ogień
Cytat:
Roztrzęsiony głos przeszedł w szloch i nie mógł mówić dalej.
Może czepialstwo, ale zrozumiałem, że to głos nie mógł dalej mówić.
Cytat:
Jezdnie i chodniki były oblodzone, ponieważ zima znów zaskoczyła drogowców.
Tak sobie myślę, że pierwsza część zadania nie wynika z drugiej.
Cytat:
Proponuję ci wymianę. Wykonasz dla mnie sto jeden zadań. W zamian oddam ci twoją duszę, czystą, jak łza. Bez jednej plamki.
Cholercia, sto jeden to strasznie dużo. Mógł się trochę potargować
Cytat:
Wdział, jak właścicielowi lombardu lekko drży ręka, widział kropelki potu na jego czole, rozszerzone źrenice.
Z przyjemnością przeczytałem i nie żałuję.
Historia jest naprawdę ciekawa i wciągająca. Z napięciem śledziłem kolejne wydarzenia. Fabuła mnie pochłonęła, a końcówka jest naprawdę mocna. Na pochwałę zasługuje płynność akcji. Nie ma dłużyzn i przestojów, przez co naprawdę fajnie i szybko się czyta. Jedyny mankamentem może być fakt, że miał być horror, ale jakoś mnie nie przestraszyłeś ( a może po prostu taki ze mnie chojrak, że niczego się nie boje ) Być może za bardzo skupiłeś się na akcji, na przedstawianiu kolejnych wydarzeń, a za mało na kreowaniu atmosfery. Można było wprowadzić kilka nastrojowych opisów, które potęgowały by uczucie grozy, niepewności, przerażenia. Na przykład moment, gdy demon objawia swoje prawdziwe oblicze mogłeś lepiej opisać, bardziej szczegółowo, bo te trzy zdania, to trochę mało by pokazać grozę tej przemiany. No, ale nie wchodząc w klasyfikacje gatunkową tego opka, oceniam je bardzo wysoko. Piątka murowana Tak trzymać Tregardzie
Pozdrawiam
_________________ A ja wiem, że są głowy, które mury przebijają...
No, no, wciągnęło od samego początku Podobało mi się to, że wydarzenia działy się na przestrzeni wielu miesięcy, w wyniku czego czytelnik potrafi odczuć syzyfową pracę bohatera i zaraz po przeczytaniu ostatniego akapitu głębiej zrozumieć horror jego życia (chociaż opowiadanie samo w sobie nie było specjalnie przerażające). Nie wyłapałem błędów. Brakowało opisów, co skutkowało tym - jak moim zdaniem słusznie zauważył Azazel - że atmosfera była raczej nienamacalna.
Fragment, w którym Robert celuje pistoletem w Adama, jest trochę za słabo dopracowany pod względem reakcji Roberta - prawie od razu uwierzył dawnemu znajomemu w jego, zdawałoby się, niedorzeczne słowa.
Cóż można dodać, zgadzam się z przedmówcami. Ciekawa, niebanalna historia i bardzo dobra pointa. Napisane niezłym, płynnym stylem. Przeczytałem z przyjemnością. Brawo Tregardzie .
Wiek: 19 Dołączył: 09 Lis 2007 Posty: 132 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-02-06, 17:26
Nekrolog
Cytat:
Nie mógł znieść ścisku i smrodu długo nie mytych ciał
niemytych
Cytat:
Po jego policzkach potoczyły się łzy.
Chyba "spłynęły", jakoś bardziej pasuje
Cytat:
Śniło mu się, że stoi nad zlewem, trzymając w dłoni pustą szklankę. Dźwięk tłukącego się szkła wyrwał go ze snu.
Śniło się, ze snu... może lepiej "Obudził go dźwięk tłukącego się szkła". Bez powtórki.
Ale sam nie wiem, czy to akurat by pasowało...
Cytat:
Jezdnie i chodniki były oblodzone, ponieważ zima znów zaskoczyła drogowców.
Jakoś nie podoba mi się to zdanie...
Cytat:
i nikt zdawał się nie mieć czasu na nic.
a nie "każdy"?
Cytat:
Na plebani
Na plebanii, przez dwa "i"
Cytat:
Ów wyciągnął coś z teczki, zamknął ją i odstawił na podłogę.
Chyba "położył", nie odstawił... ew. "odłożył".
Cytat:
Zawiasy odskoczyły z trzaskiem, gdy odciągnął zatrzaski.
To specjalnie, jak myślę?
Cytat:
i tak trafiłbyś do Królestwa. widzisz więc
Tutaj chyba zapomniałeś o dużej literze.
Cytat:
Nocą długo leżał w łóżku nie mogąc zasnąć
przecinek po "w łóżku".
Cytat:
Nim zasnął doświadczył dziwnego uczucia, że wszystko to już kiedyś przeżył.
Po "Nim zasnął" przecinek.
Cytat:
powiedział jakby do siebie podnosząc statuetkę na wysokość oczu.
Przed "podnosząc" przecinek... równoważniki zdania zawsze się oddziela.
Cytat:
wypalił znienacka przerywając mężczyźnie tyradę.
Tutaj podobnie.
Cytat:
- To naprawdę ty? – zapytał właściciel podchodząc bliżej.
?
Cytat:
Powoli odwrócił się i stanął twarzą w twarz z Robertem.
Skoro stał tyłem do Roberta, czemu wcześniej poczuł dotyk lufy na czole?
"Adam poczuł na czole zimny dotyk lufy."
Błędów niedużo Głównie były to niedopatrzenia. Zraziła mnie nieco ignorancja w kwestii zdań, w których równoważnik zdania (czyli wszelkie imiesłowy) powinno się oddzielać przecinkiem. Ale, zważywszy na moc tekstu, muszę przyznać, że to zaledwie mały ułamek, te błędy znaczą niewiele.
Bo opowiadanie bardzo dobre. Może inaczej... dawno nie czytałem na FZ podobnie dobrego tekstu, ostatnio był to chyba "Aniołek" Kamy, zdaje się.
Cóż dodać, styl wciągający, słownictwo dobre, zdania w większości niezagmatwane, płynne. Jak już ktoś chyba wspominał, nigdzie nie wiało nudą. Cały czas coś się działo.
Jeśli chodzi o to, że tekst był mało straszny... Powiem tyle, że swoim mrocznym klimatem i fabułą spokojnie klasyfikuje się do jakiegoś gatunku grozy. Bo w horrorze w końcu nie chodzi tylko o to, żeby czytelnik się przestraszył i dostał zawału serca. Chodzi też o to, by czytelnik poczuł coś nieopisanego, jakiś lęk, może współczucie dla bohatera. Przede wszystkim ma się zaniepokoić. A "Nekrolog" z pewnością, według mojej subiektywnej opinii, spełnia te wymagania
Zgadzam się z uwagami poprzedników... poza jedną, Bartucka. Robert nie uwierzył w "niedorzeczne słowa" Adama, tylko uznał go za marę pozagrobową. Bo w końcu Adam umarł, a Robert był na jego pogrzebie, widział jak go zakopują. Czy to nie wystarczy, by Robert wziął bohatera za demona?
Tyle ode mnie, nie żałuję czasu poświęconego czytaniu i recenzji. Czyli opowiadanie udane
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2009-02-07, 09:13
Dzięki wszystkim za recenzje. I za czas, jaki poświęciliście na przeczytanie tekstu, bo krótki nie był
Rzeczywiście, zdarzyło się trochę niedociągnięć i dobrze, że mi je wytknęliście, bo dzięki temu opowiadanie będzie lepsze
Co do grozy... Jak zauważył Volthar, Nekrolog jest mroczny (przynajmniej miał być w założeniu), ma wzbudzać niepokój, niepewność. Jeśli udało mi się osiągnąć taki efekt, to dobrze. Jeśli nie... cóż, postaram się, żeby następnym razem było straszniej
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Robert nie uwierzył w "niedorzeczne słowa" Adama, tylko uznał go za marę pozagrobową. Bo w końcu Adam umarł, a Robert był na jego pogrzebie, widział jak go zakopują. Czy to nie wystarczy, by Robert wziął bohatera za demona?
Robert był na pogrzebie, ale widział jak zakopują trumnę, a nie Adama A może trumna była pusta...? Znamy takie historię z kryminałów
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2009-02-11, 09:16
Burza napisał/a:
Ja rowniez sie zachwycilam...
Nie ma to jak przeczytać z samego rana miłe słowa od fanki
Dzięki tym bardziej, że część tych tekstów (jeśli nie wszystkie) mogłaby być napisana lepiej...
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Nekrolog
Witam, witam Dondon here
A więc jadę
1) Dopieszczona pracka z minimalną porcją błędów, którą czytelnik się nie udławi podczas konsumpcji
2) Pod względem fabularnym również 6-/6
Potrafiłeś zaciekawić (jak cholera), stworzyć ciekawą i moim zdaniem dość nietypową historię. Nie brakuje w opowiadaniu akcji. Troszkę brak grozy, jednak i tak pracka podchodziaszcza Zapomniałbym, świetne zakończenie
3) Bohater sam w sobie jest OK. Ładnie i schludnie przedstawiony. Nie za dużo, ale i nie za mało opisów. Tak w sam raz =)
Podsumowując: Git, majonez!! Pozytywnie hihi Obym Ja kiedyś napisał tak dobrą pracę...
Gratulejszyn mistrzuniu
_________________ "...I cicho Cię proszę chroń przed ścieżką ciemną.
Nawet najtwardsi mają chwile, kiedy potrzebują klęknąć..."
Wiek: 31 Dołączył: 03 Wrz 2007 Posty: 254 Skąd: Z miasta
Wysłany: 2009-05-14, 08:59
Dzięki za recenzję, Dondonie. Cieszę się, że się podobało.
_________________ "Mówiło się, że milion małp stukających w milion klawiatur stworzy ostatecznie dzieła wszystkie Szekspira. Teraz dzięki Internetowi wiemy, że to nieprawda" - Robert Wilensky
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum