Wysłany: 2010-07-15, 23:01 Opinie na temat prac Makadosa
Za późno na zmiany - Prolog
Po lekturze pierwszego akapitu zaczęłam się zastanawiać, czy przeczytałeś choć raz to, co napisałeś. Bo jakoś trudno mi uwierzyć, że mogłeś przeoczyć podobne powtórzenia:
Jedyne światło pochodziło od świeczki, która rzucała migotliwe światło na kamienne ściany. W końcu jednak z drugiego końca pomieszczenia doszły jakieś szmery I dało się słyszeć cichy głos, jakby szept dochodził nie z końca pomieszczenia a z innego świata.
I co to jest "krótki okres czasu"?
Do tego mnóstwo literówek, losowe spacje w dziwnych miejscach i paskudne formatowanie dialogów. Interpunkcja też losowa, zupełnie nie rozumiem, czym kierowałeś się stawiając przecinki. Żeby nie było, sama mam problemy z interpunkcją, czasem pojawiają się wątpliwości, ale u Ciebie przecinki ani nie wyznaczają struktury zdań złożonych, ani nie oddzielają wtrąceń... Nawet przed "który" brakuje przecinków, a to przecież elementarna zasada w języku polskim.
Przyznam, że do lektury zniechęcasz już na samym początku... niechlujstwem.
Już nikt nie odpowiedział, żadnych szmerów w ciemnym koncie, żadnego przeraźliwego szeptu. W pomieszczeniu został jedynie on sam. - konto może być w banku, w rogu może być kąt. Nie mówiąc już o typowym błędzie z podmiotem domyślnym - wiesz, że "on sam" odnosi się do... szeptu?
Świeca powoli się wypalała, rzucając coraz słabsze promienie. - świeca rzucająca promienie? Płomień może dawać coraz mniej światła, ale rzucająca świeca? Wiem, co miałeś na myśli, jednak jeszcze musisz ubrać to w słowa tak, by zdanie miało sens.
No dobrze, przyznam się, że przerwałam czytanie na:
Cisze perzwał nagły dźwięk wysuwanej klingi z pochwy.
Dlaczego? Bo to było kolejne zdanie pod rząd, z którego jasno wynika, że do tekstu po napisaniu nawet nie zajrzałeś. Kilka literówek może przejść, każdemu się zdarza - ale po jednym na zdanie?!
W związku z tym zamiast obszernej recenzji, jest tylko powyższy kawałek.
A jedyna rada, jaką w takiej sytuacji mogę mieć dla Ciebie, to: odłóż tekst na tydzień czy na miesiąc. A potem go zacznij czytać - powoli, uważnie - i poprawiać. Bo owszem, "na początku był chaos", ale niekoniecznie ten chaos trzeba prezentować światu .
Przeczytałem prolog do końca, utknąłem mniej więcej w połowie pierwszego rozdziału. Mnóstwo drobnych świadectw tego, że tekst nie został poddany autokorekcie - ale o tym już napisała Melfka. Sam styl jest ciężki do przetrawienia. Czytelnik musi się zmagać z wielopiętrowymi zdaniami, może i nie najdłuższymi, ale konstrukcyjnie po wielokroć zapętlonymi. Bo gdy w jednym zdaniu trzykrotnie występuje "który", już to świadczy, że takie myśli należy brutalnie reorganizować, a zdanie ciąć bez litości. Bo po tych "których", jedno chwilę po drugim, czytelnik stacza się coraz niżej i niżej, jak po stopniach schodów, prowadzących do samych Piekieł. I godnym uznania wysiłkiem jest dla niego (czytelnika) powrót do fabuły.
Osobiście też uwiera mnie chęć podania wszystkich informacji dotyczących miejsca akcji już w pierwszym rozdziale. Ale to moja osobista niedoskonałość. Wolę, kiedy informacje są dawkowane na przestrzeni wielu epizodów, bo strasznie łatwo mnie zdekoncentrować. A poza tym szybko zapominam i już w trzecim rozdziale nie pamiętałbym o co chodzi z tymi kopalniami węgla, w których w rzeczywistości wydobywa się diamenty. Porównałbym tę manierę Autorów do budowania otoczenia dla fabuły już na początku opowieści do Tour de Polognie, z "górską czasówką" już na starcie. Bez sensu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum